Rozdział 106 - Portal w mroźnym lesie
Cozlo wraz z GaiDo zbliżali się ku opuszczeniu skalistych wzgórz, temperatura robiła się coraz niższa, a niebo powoli zachodziło w dół. Tuż przed wejściem do mroźnych skał Cozlo zatrzymał się i powiedział:
Cozlo - odpoczniemy tutaj, w nocy wiesz pewnie, że w mroźnych wzgórzach jest niebezpiecznie.
Cozlo nie otrzymując odpowiedzi odwrócił się błyskawicznie i zauważył śpiącego chłopca, który położył się na podłodze i zasnął. Mężczyzna się zaśmiał i z uśmiechem powiedział.
Cozlo - Pewnie jest zmęczony, nie dziwię mu się sam jestem wykończony tą walką.
Cozlo używając swojej energii światła kopułę ochronną, po czym podszedł do chłopca i wziął go na ręcę. Wraz z nim podszedł do najbliższego większego drzewa i oparł chłopca o drzewo, gdy to zrobił usiadł i sam oparł się zasypiając.
Po kilku godzinach drzemki GaiDo przebudził się. Przeciągając się najpierw, a potem ocierając swoje oczy zauważył, iż siedział oparty o drzewo, a obok niego spał oparty o nie mężczyzna. Chłopiec podniósł się z podłogi i zaczął obserwować wschodzące słońce, niebo przybierało pomarańczowo-jaskrawą barwę. Po kilku minutach obserwacji wschodzącego słońca chłopiec rozejrzał się za czymś do jedzenia i ku swojemu zdziwieniu po drugiej stronie wzgórz - tej mroźnej stronie dostrzegł swojego przyjaciela, który pomógł mu wczesniej tutaj się dostać o imieniu Redo. Chłopiec z uśmiechem na twarzy krzyknął.
GaiDo - Redo! Hej, co ty tutaj robisz?!
Niedźwiedź odwrócił się w kierunku docierającego głosu, spojrzał na chłopca i powiedział:
Redo - GaiDo! A to jednak Ty, podążając za tymi śladami chciałem zobaczyć co z tobą, ale widać, że wszystko ok.
GaiDo - Mhm - przytaknął.
Redo podbiegł do chłopca i swoimi oczyma dostrzegł trochę znajomą jemu postać. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, zaciekawiony zapytał
Redo - A ten na pniu to kto?
GaiDo - Za moimi plecami? To Cozlo, uciął sobie drzemkę po walce w świątyni sam był zmęczony. Ja nie pamiętam co się stało bo gdy zatrzymaliśmy się właśnie niedaleko tutaj straciłem przytomność ze zmęczenia.
Redo podszedł bliżej staruszka i spoglądając na niego po czym powiedział:
Redo - Faktycznie to świetlisty wicher. Ale się postarzał i przecież niby został porwany, ale to nieważne najważniejsze, że jednak nic się jemu nie stało.
Chłopiec podszedł do niedźwiedzia chcąc jego zapytać o pewną rzecz.
GaiDo - W sumie Redo jak już jesteś mam do Ciebie nietypową prośbę.
Redo - Jaką?
GaiDo - Musimy się dostać jak najszybciej do portalu znajdującego się w Mroźnym Lesie, niestety mimo, iż Cozlo próbował nas za pomocą swojej mocy przenieść nas na Ziemię nie udało się. Lada dzień nasze planety mogą się scalić co doprowadziłoby do katastrofy, na niewielkie szczęście udało nam się powstrzymać na jakiś czas ten chaos, który tutaj panował. Przejąłem kryształ światła i unicestwiliśmy demona, który pieczował straż nad nim.
Niedźwiedź zaśmiał się i odpowiedział:
Redo - Nie ma problemu, pomogę wam. Wsiadaj na grzbiet, tylko moment wezmę tego dziada posadzę go na nim.
Redo podszedł jeszcze bliżej do Cozlo i łapiąc go za zbroję położył go na swoim grzbiecie. Chłopiec podbiegł do niedźwiedzia i także wskoczył na niego. Gdy cała drużyna była gotowa Redo wyruszył w kierunku Mroźnego lasu, przeprowadzając całą dwójkę przez Mroźne skały. Po kilku godzinach załodze udało się opuścić Mroźne wzgórza docierając do Mroźnego lasu niebawem Cozlo się zbudził, podnosząc się zauważył, iż to nie jest drzewo na którym usnął po czym widząc chłopca siedzącego na głowie niedźwiedzia powiedział.
Cozlo - GaiDo, gdzie my jesteśmy?
Chłopiec się odwrócił odpowiadając spokojnie.
GaiDo - Już niebawem będziemy niedaleko portalu, ogółem spałeś jak zabity.
Cozlo - Cóż, może gdybym pospał jeszcze wtedy trochę oparty o drzewo to zbudziłbym się, lecz jak widzę przez jakiś czas musiałem spać na czymś przyjemnym, zresztą nie chciało mi się wstawać mógłbym na takim czymś spać całą wieczność.
GaiDo - Wiesz to coś to futro niedźwiedzia.
Redo - Cieszę się, że podobało ci się spanie na moim grzbiecie świetlisty wichrze.
Cozlo słysząc głos niedźwiedzia błyskawicznie poderwał się czołgając się w kierunku chłopca i głowy niedźwiedzia.
Cozlo - Redo to ty?
Redo - Haha, tak stary pryku - kopę lat. Natknąłem się na was jak szukałem znajomego śladu i nie myliłem się widząc wpierw chłopca, a potem Ciebie.
Cozlo słysząc o chłopcu zdziwił się i zapytał.
Cozlo - GaiDo, to wy się poznaliście?
GaiDo - Taaa, dzięki Redo udało mi się dotrzeć do skalistych wzgórz. Ogółem to przypadkiem natrafiliśmy na siebie jak dotarłem do mroźnych wzgórz, a on został zaatakowany przez demony - pomogłem jemu i po wymianie kilku zdań zaprzyjaźniliśmy się.
Cozlo - Jaki ten świat mały, haha. No nic, dzięki Redo za opiekę nad moim uczniem.
Redo - Nie ma sprawy pomógł mi więc, i ja pomogłem jemu. Jeszcze jak mnie uratował nie wiedziałem, że się znacie dopiero po naszej rozmowie o tym co tutaj się dzieje dowiedziałem się o waszej znajomości, nigdy bym nie przypuszczał, że jeszcze znajdę tutaj ziemianina na Intalii, a tym bardziej ziemskie dziecko o nadprzyrodzonych zdolnościach przecież z tego co mi wiadomo to mana na Ziemi już dawno przestała istnieć.
Cozlo słysząc o manie na ziemi przybrał trochę niespokojną twarz, a GaiDo ciekawy zapytał.
GaiDo - Mana na Ziemi wygasła?
Cozlo - Redo nie opowiadaj chłopcu o tym.
Redo - Powiem, jak powiedziałem jedno to powiem i drugie zresztą czemu mam tego nie opowiadać przed nim?
GaiDo - No właśnie czemu?
Cozlo westchnął i powiedział.
Cozlo - Eh, poprostu nie wiadomo kim jeszcze dokładnie jesteś, czy jesteś Ziemianinem czy pochodzisz z innej planety. Martwi mnie to trochę i też się martwie o to, że ciekawy swojego istnienia po walce z Wy-Cho będziesz szukał informacji na temat siebie nie tylko na Ziemi ale po całej galaktyce, a wiem, że znajdują się tam dużo silniejsi przeciwnicy od Wy-Cho.
GaiDo się zaśmiał i powiedział:
GaiDo - Cozlo serio ty myślisz, że mógłbym wyruszyć w kosmos bez odrobiny wiedzy o nim? Wpierw napewno szukałbym rozwiązania jak stać się dużo potężniejszym zanim wyruszyłbym w przestrzeń kosmiczną, zresztą ciała kosmiczne jak i samo przebywanie w nim może doprowadzić do tego, że umrę.
Cozlo - Tu masz rację. Dobrze myślisz, skoro wiem, że napewno nie będziesz próbował zrobić czegoś głupiego narażając swoje zdrowie możesz mówić Redo.
Redo - Ok, zatem wygaśnięcie many na planecie Ziemia miało miejsce ponad 600 lat za sprawą tajemniczej grupy ludzi, która wykorzystywała całe źródła many na planecie. Jeszcze tyle co wiem zużycie jej było tak ogromne, że w końcu wygasła - każda planeta posiadała kiedyś swoje źródła many. Około 300 lat temu te źródła wyparowały i utrzymały się w atmosferze i te planety, które nie wyczerpały źródła mogą korzystać do woli z many do dzisiaj.
GaiDo - Hmmm rozumiem, dzięki za krótkie wyjaśnienie.
Po chwili jazdy na Redo, Cozlo widząc znajome miejsce powiedział.
Cozlo - Redo. Zatrzymaj się jesteśmy na miejscu.
GaiDo - To tutaj?
Cozlo - Tak.
Redo zatrzymał sie, a Cozlo zeskoczył ze grzbietu Redo i podążył alejce wokół której drzewa tworzyły okrąg. Cozlo po dojściu do środka alejki narysował znak w ryzach śniegu po czym wypowiedział słowo.
Cozlo - Rei-Tanpan!
Cozlo szybko się odsunął. Przed nim zaczął pojawiać się ogromny portal, który otoczony był prostym niebieskim obramowaniem. Gdy portal skońćzył się wysuwać z Ziemi, z portalu wyszła tajemnicza osoba.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.