Rozdział 111 - Wielki pojedynek I
Cozlo - Aaaa!...
Cozlo zdziwiony ogląda się wokoło pomieszczenia w którym się znalazł. Całkowicie zdezorientowany spojrzał w kierunku chłopca znajdującego się obok niego i zapytał się go.
Cozlo - Co się stało?
GaiDo - No co przeciąłem ogon potworowi, a więc zaliczyliśmy kolejne zadanie.
Cozlo - Ufff… o mały włos, znowu mnie uratowałeś.
GaiDo - Nawet nie wiem co się stało podczas twojej walki z jaszczurem, tylko teraz zauważyłem, że jak się pojawiliśmy to porządnie krzyknąłeś tak jakby ze strachu.
Cozlo - Jaszczur z którym walczyłem prawie mnie dopadł.
Chłopiec lekko się zaśmiał
GaiDo - Haha, czyli znowu uratowałem Ciebie. Wogóle tego nie rozumiem, ale tak jak wcześniej potrafiłeś mi uratować tyłek to teraz ja Tobie go ratuje. Można powiedzieć, że jesteśmy kwita.
Cozlo - Dokładnie, ale nie mogę tego pojąć jak słaby się stałem. Moje moce są beznadziejne w tym momencie.
GaiDo - Za ostro Siebie oceniasz, musi być jakiś powód przez co twoja moc tak nagle spadła, zwątpienie, wmawianie sobie, że jesteś słaby. To mogą być te powody. Powinieneś bardziej w Siebie uwierzyć tak jak ja. Dzięki temu tylko jestem w stanie pokonać mocnych przeciwników.
Nagle naprzeciwko naszych bohaterów zjawił się Mardius mówiąc:
Mardius - Jesteś tego taki pewny? Te dwa zadania były tylko rozgrzewką teraz czeka was prawdziwy egzamin.
Mardius pstryknął palcem i w mgnieniu oka wszyscy znaleźli się w szklanej kopule.
Mardius - Otóż waszym trzecim i ostatnim zadaniem będzie walka ze mną, ale byłaby to walka 2 vs 1, lecz wyrównamy szanse i będzie 2 vs 2. Moja kopia zawalczy z Intalczykiem, a ty chłopcze zmierzysz się ze mną… będziesz miał szansę się na mnie odegrać, lecz ostrzegam tamtych przeciwników sam bym zmiótł jednym uderzeniem także wiedz, że walka ze mną nie będzie łatwa. A wracając do klona…
Mardius skupił się i stworzył swoją kopię, która stanęła tuż obok niego. Cozlo i chłopiec stanęli zdumieni.
Mardius - Fajna umiejętność co? A teraz przechodzimy do zasad, walka będzie trwać do momentu dopóki przeciwnik nie zostanie wyrzucony z areny lub nie zostanie uśmiercony. Jeśli przegracie to albo zginiecie albo wrócicie na Intalię, lecz jeśli uda wam się mnie pokonać to automatycznie zostaniecie przeniesieni na Ziemię. Jeśli chodzi o chwyty to wszystkie chwyty są dozwolone. Zasady zrozumiałe?
GaiDo - Jak dla mnie jak najbardziej. A dla Ciebie Cozlo?
Cozlo - Dla mnie też.
Mardius - Zatem wyciągnijcie bronie i walczmy.
GaiDo, Cozlo - Dobra!
GaiDo i Cozlo wyciągnęli swoje uzbrojenie i gotowi oczekiwali momentu w którym walka wystartuje, po kilku sekundach Mardius…
Mardius - Start!
Ruszył w kierunku chłopca, a jego klon błyskawicznie znalazł się przed mężczyzną. Oboje lekko zaskoczeni pierwsze co zrobili to zablokowali atak. Siła uderzenia była niewielka przez co udało się ustać na nogach. Klon postanowił wymierzyć drugi atak, lecz Cozlo uniknął go i przewrócił klona na podłogę. Cozlo próbował już zakończyć walkę, lecz przeciwnik nie dawał za wygraną i w mgnieniu oka przewrócił on mężczyznę także na podłogę i powstał z niej szykując się do ataku. Mężczyzna także szybko podniósł się z niej i ponownie zaatakował. Przeciwnik trzymając pikę sparował atak Cozla po czym końcówką kija uderzył go w klatkę piersiową. Mężczyzna stracił dech, ale szybko się odzyskał go i uniknął nadchodzący atak.
W drugiej walce, gdzie GaiDo walczył z Mardius’em walka była wyrównana. Na początku po zablokowaniu ataku Mardiusa chłopiec szybko przystąpił do wykonywania błyskawicznych ataków. Mardius wyciągnął swoje dwa wielkie sztylety i zaczął nimi parować ataki chłopaka. Gdy strażnik zauważył lukę to spróbował ją wykorzystać, ale chłopiec korzystając trochę ze swoich świetlistych mocy odepchnął się delikatnie do tyłu unikając ataku. Po uniknięciu ataku ponownie przystąpił do wykonywania gradu ataku. Mardius nie wzlekając także przystąpił do ataku wymachując błyskawicznie ostrzami. Obydwie strony wykonywały coraz potężniejsze uderzenia, aż nagle broń chłopca pęknęła. Strażnik wykorzystując okazję nie używając ostrzy kopnął chłopaka w brzuch. Chłopak pofrunął na podłogę, a Mardius błyskawicznie wyskoczył z ostrzami w powietrzu, próbując dokonać ostatecznego ciosu…
Chłopak leżąc na podłodze szybko wytworzył z energii światła włócznię i zablokował kończący cios. Mardius odskoczył, a GaiDo podniósł się z podłogi lekko zmęczony mówiąc.
GaiDo - No faktycznie jesteś na tyle silny, aby mi dorównać w obecnej formie. Obecnie nie wykorzystuje swojego pełnego potencjału co zauważyłem ty też tego nie robisz. Chciałbym się przekonać jak wygląda twoja pełna moc… nie powinieneś mnie oszczędzać… chce walczyć i stać się silniejszy, a najgorszą rzeczą jaka może się przytrafić to są właśnie przeciwnicy, których rozwalam jednym czy też dwoma ciosami!
Mardius uśmiechnął się lekko.
Mardius - Skoro nalegasz…
Mardius błyskawicznie znalazł się przy chłopaku i w ułamkach sekundy wykonał atak, ostrza delikatnie dotknęły chłopaka tworząc delikatne rany na jego klatce piersiowej. Chłopiec skapnął się, iż to już nie przelewki. Mardius walczy w pełni swojej mocy, zatem chłopiec także to zrobił. Obudził w sobie pełnie świetlistej mocy i ruszył z zawrotną predkością na Mardiusa, a ten z łatwością unikając ataku chłopca kopnął go podbijając go do góry, a następnie wznosząc się do góry wykonał kolejnego kopniaka, który przybił chłopca do ziemi. Mardius wrócił na podłoże i podszedł powoli do chłopaka.
Mardius - Skoro nalegałeś to teraz czeka na Ciebie koniec, powrócisz do Intalii, a może i zginiesz za to co powiedziałeś przy naszym pierwszym spotkaniu...


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.