Rozdział 102 - Jaskinia

GaiDo – „Zerwałem się szybko z podłogi i skierowałem się w kierunku głosu Cozla. Podczas gdy znalazłem się przy regale podniosłem głowę do góry, lecz momencik, gdzie on jest? Krzyknąłem wołając go.”

GaiDo – Cozlo! Gdzie jesteś?

GaiDo – „Głucha cisza… tak jakby zniknął. Spróbuję jeszcze raz”

GaiDo – Cozlo!

GaiDo – „Dalej cisza… zacznę się rozglądać. To nie możliwe, że tak nagle rozpłynął się. Spojrzałem w lewo, w prawo, lecz niczego nie zauważyłem. Zrobiłem krok do przodu, gdy moja stopa dotknęła podłoże poczułem tak jakby ktoś znajdował się poniżej mnie. Spojrzałem w dół… na podłodze leżała otwarta książka – czyżby ona miała coś wspólnego z tym, że Cozlo zniknął. Podniosłem książkę i zacząłem się rozglądać po otwartej stronie, lecz nic tam nie było… dziwne, bardzo dziwne… zamknąłem książkę i spojrzałem na okładkę na której było widać znak kryształu ze znakami, których nie potrafię odczytać – to chyba ta książka. Skierowałem się wraz z nią w kierunku ławki, lecz książka którą trzymałem w ręce zaczęła błyszczeć dziwnym oślepiającym światłem… chciałem rzucić tą książkę na podłogę, lecz w dziwny sposób książka przywarła do mojej ręki… co się dzieje?! W przeciągu kilku sekund gdy próbowałem pozbyć się tej książki, ksiązka rozbłysnęła do takiego stanu, że kompletnie już nic nie widziałem. Po krótkiej chwili wszystko ustało… gdzie ja jestem?! Szybko spojrzałem na moje ręce… książki nie było! Zacząłem spoglądać się dookoła - znalazłem się w jaskini pokrytej kryształowymi głazami od których odbijało się światło. Z sufitu od czasu do czasu spadały kropelki wody, a za moimi plecami stała ściana dająca mi znać tylko o tym, iż jestem uwięziony w tej jaskini. Prawdopodobnie dusza Cozla została także wciągnięta do tego miejsca albo co gorsza rozpłynęła się. Zrobiłem krok do przodu rozpoczynając moją przygodę w tej jaskini. Po kilku minutach podróży zacząłem się powoli nudzić… droga jakby nie patrzeć cały czas prowadziła nie wiadomo do czego, a w dodatku przyzwyczaiłem się w dużej mierze będąc w Intalii do walk z potworami niestety póki co tutaj pozostała mi tylko sama podróż w jednym kierunku… po dłuższej podróży nagle usłyszałem jakiś odgłos – przypominał on eksplozję, zachowując ostrożność po wyciągnięciu włóczni swoją moc przekierowałem do niej, tak aby nikt się nie połapał, że jestem Menoid’em. Fakt może wygląda trochę inaczej od standardowej włóczni po nakierowaniu mocy, lecz to na pewno budzi mniejsze kontrowersje niż emitująca z mojego ciała czerwona aura. Po wykonaniu tej czynności pobiegłem szybkim tempem w kierunku dochodzącego odgłosu. Odgłos doprowadził mnie do olbrzymiej Sali w której znajdowała się masa kryształów. Ponownie usłyszałem głos, który był mi bardzo znajomy... biegnę tam.”

??? – Świetliste pociski gromu!

GaiDo – Cozlo?!

Cozlo – O już jesteś, proszę pomóż mi z tymi potworami w tym stanie sam nie dam sobie z nimi rady. Kryształ jest gdzieś tutaj wyczuwam go, lecz ta cała jaskinia i te potwory… kryształ jest wykorzystywany do produkcji ich – trzeba go odnaleźć i pozbyć się zaklęcia, które nałożył Wy-Cho na kryształ. Prawdopodobnie dlatego nasza energia jest taka słaba…

GaiDo – Dobrze, ale czekaj nie jesteś już duchem jak to się stało, że wydostałeś się z pustki?

Cozlo – Ta księga najwidoczniej ma tyle w sobie energii, że była w stanie mnie wyciągnąć z tamtego miejsca. Pogadamy na ten temat potem najpierw pozbądźmy się problemu… było blisko.

GaiDo – „Cozlo uniknął ataku potwora, potwór przypominał krzyształowego golema, lecz jego głowa była wypełniona mroczną energią. Po ataku potwora ja przystąpiłem do ataku podbiegłem do niego i z potężną siłą zaatakowałem go, przeciwnik zorientował się i wykonał skok w tył unikając kompletnie mojego ataku po czym przystąpił do kontry… spodziewałem się tego. Potwór wymierzył solidną pięść w moim kierunku, którą zablokowałem swoją włócznią po czym sam przystąpiłem do kontry… użyje trochę ryzykownego ataku, ale wątpie, aby Cozlo zauważył to zresztą pewnie stwierdzi, że poczyniłem spory postęp… chyba, że spróbuje wzmocnić energię światła z której mogę korzystać energią ognia… można spróbować. W momencie gdy zablokowałem atak przeciwnika zacząłem kumulować energię ognia w lewej ręce… udaje się… no przynajmniej tak to wygląda. W błyskawicznym momencie po naładowaniu energii obróciłem się w lewą stronę po czym następnie lewą ręką, którą miałem wolną uderzyłem w centrum ciała potwora – przeciwnik odleciał próbując utrzymać równowagę na kilkanaście metrów… jest dobrze udało mi się ukryć mój prawdziwy atak, lecz muszę to jeszcze dopracować.”

Cozlo – Niezłe uderzenie…, ale widać zrobiło to małe wrażenie na tym potworze.

??? – Aaaaaaaaaa!!!

GaiDo – Kh….. co za krzyk…

GaiDo – „Potwór wydał z siebie ogromny wrzask po czym z pobocznych ścian zaczęły wychodzić podobne stwory do naszego przeciwnika… czyżby zawołał posiłki?!”

Cozlo – Cholera! Obudził resztę – to pułapka. Będziemy niestety musieli spróbować ich pokonać w przeciwnym wypadku to nasz koniec.

GaiDo – Zdaję sobie z tego sprawę.

GaiDo – „Muszę podrasować tą technikę maskowania, teraz będzie ku temu doskonała okazja…”

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.