Rozdział 2 - Rozległa Łąka
Kazama podniósł się, po czym sprawdził głowę i wyszedł z pokoju pielęgniarki, jednak to co ujrzał było dość zaskakujące.

Wszyscy uczniowie i nauczyciela przebywali właśnie przed szkołą, jednak to nie to go zdziwiło, a nagła zmiana otoczenia.

„Gdzie my kurwa jesteśmy? Niestety nie mogłem powstrzymać się, albo raczej nie miałem zamiaru. Ta sytuacja jak najbardziej wymagała, właśnie takiego komentarza. Drzewa... wysokie na dziesiątki metrów, oraz rozległa polana. W takim właśnie miejscu stała szkoła... czyż to nie piękne? Budynki w żaden znany dla ludzkości sposób nie mogą sobie od tak zmieniać swojego położenia.”

*ding

- Drodzy uczniowie, sytuacja jaka nas spotkała, jest niebywale dziwna jak i szokująca. Jednakże kilku wyznaczonych przeze mnie nauczycieli zaczęło sprawdzać okolicę i póki co nie mamy powodu do obaw...

„O rzesz kurwa... co to ma być? Czy ten staruszek stara się uspokoić tych wszystkich uczniów tą swoją beznadziejną przemową? Już lepsze głoszą bezdomni pod monopolowym.”

Podczas gdy Kazama leżał nieprzytomny w pokoju pielęgniarki, pozostali wpadli w panikę i zaczęli wariować, tym samym powodując wiele hałasu i szkód.
Kazama natychmiast udał się do pierwszego lepszego nauczyciela i zapytał o sytuację, która miała miejsce podczas jego snu.

„Otóż byłem nieprzytomny jakieś 3 godziny, jednak ciekawsze było to, że po trzęsieniu ziemi, nasza szkoła w jednym momencie zmieniła swoją lokalizację.
 
Dlaczego tak się stało? Oczywiście nawet nauczyciel nie wiedział, jednak gdy go o to spytałem, to zamiast udzielić mi odpowiedzi, zacząć pleść jakieś bzdury o tym, że wszystko dobrze i na pewno zostaniemy uratowaniu z tej dziwnej sytuacji.”

Ryuji nie mógł w to uwierzyć w ten stek bzdur usłyszanych od nauczyciela i coraz bardziej chciał wierzyć w swe ukryte pragnienie, życie w świecie fantasy.

„On naprawdę w to wierzy, czy może po prostu chce uniknąć paniki i zamieszania? Zresztą nieważne, to nie mój problem. Zakładając że jesteśmy w innym świecie, to najlepszym wyborem jest ogarnąć się w sytuacji. Na szczęście robią to nauczyciele, więc ja mogę sobie w spokoju czekać i obmyślać ewentualne scenariusze, co do tej dziwnej sytuacji. Jednak by bez żadnych problemów to zrobić, muszę najpierw zdobyć jedzenie.”

W tym celu natychmiast wrócił do szkoły oraz udał się do stołówki, gdzie bez problemu mógł zdobyć zaopatrzenie. 

„Zapewne później będzie ono wydawane uczniom, a ja nie mam zamiaru umrzeć razem z nimi. Dlatego tez uzupełnię zapasy i będę korzystał z przydzielonego przez nauczycieli jedzenia. Dzięki temu szansa na śmierć głodową znacząco spadnie, a ja będę krok przed wszystkimi.”

Niestety okazało się, że nie tylko on, ale i grupa nauczycieli wpadła na ten sam pomysł, a gdy miał zostać złapany na gorącym uczynku...

Do stołówki wpadła grupa uczniów, a na ich czele stał główny przewodniczący, który następnie zaczął dyskutować z nauczycielami. Zapewne cała ta szopka była tylko po to by w tej sytuacji uczniowie nie byli traktowani gorzej od nauczycieli. 

„Człowiek troszczący się bardziej o innych, niż o siebie samego. Taki właśnie jest ten typek, jednak właśnie dlatego zakładam, że umrze w ciągu tygodnia, albo może nawet szybciej.”

Szczegóły odnośnie przewodniczącego, ani trochę nie interesowały Ryujiego, jednak dzięki niemu udało mu się niepostrzeżenie wydostać ze stołówki.
Jego następnym celem było udanie się do swojej klasy oraz uzyskanie informacji, które przeoczył przez zdobycie pożywienia.

„Brak chaosu, brak jakichkolwiek problemów, tak właśnie wyglądała obecna sytuacja, jednak ja jestem pewien, że nie potrwa to długo.”

Do klasy dostał się bez problemów, a na miejscu.

- Kazama co się stało? Dlaczego nie było cię w gabinecie pielęgniarki?

„Super, a więc zauważyła. Ehh... ciekawi mnie tylko jakiej odpowiedzi ode mnie oczekuje... o już wiem.”

- Szukałem pielęgniarki, gdyż wciąż boli mnie głowa.

- Wciąż?! Czyli jej nie znalazłeś?

- No nie...

- Dobrze zaraz po nią pójdę, a ty zajmij swoje miejsce. – stwierdziła, po czym mocno westchnęła.

„Zrobiłem jak powiedziała, wysłuchałem jej bełkotu i pocieszającej paplaniny, który słyszałem już od nauczyciela. Nie jestem pesymistą, tylko realistą i dlatego jestem pewny śmierci... hmm... tak jakoś 60% ludzi w tym budynku. Natomiast pozostali będą się kurczowo trzymać życia, a gdy z powodu zagrożenia zostaną zmuszeni do udania się w tą dzicz, to z pewnością wszyscy umrą. Jednak ja nie mam zamiaru podzielić ich losu.”

Gdy tylko przemowa nauczycielki zakończyła się, to z wszystkich pomieszczeń zaczęto wynosić ławki i krzesła by uczniowie mieli gdzie spać. Oczywiście Kazama też musiał w tym pomóc, jednak w tej chwili było już po wszystkim.

„Aktualnie jest 21:28, tak więc za 2 godziny powinno być już perfekcyjnie ciemno, czyli idealna pora na atak drapieżników, oczywiście jeśli owi znajdują się w okolicy.”

Mrok nastał już jakiś czas temu. Jest właśnie chwila po północy, a Ryuji wraz z kilkoma osobami gra w pokera.

„Poziom ich gry jest trochę żałosny i wprost nie mogę uwierzyć, że nie mogą dojść do tego w jaki sposób ciągle wygrywam, ale trudno, to nie mój problem.”

Uczniowie grali w karty, aż do 2 w nocy, jednak wciąż nikt z ich klasy nie spał. 

„W sumie się im nie dziwię, najprawdopodobniej ta niespotykana sytuacja zasiała w ich sercach strach, który teraz nie pozwala im zasnąć, gdyż boją się umrzeć we śnie. Nie chodzi o to, że to jest złe podejście, gdyż przezorny zawsze ubezpieczony, jednakże nie warto tracić energii na takie bzdury.”

- Dobra, ja już nie gram. – stwierdził Ryuji.

- Dlaczego? – spytał jeden z jego już byłych oponentów.

- No właśnie, nie mów, że... – jednak ta wypowiedź została przerwana przez Kazamę.

- Tak... właśnie tak... idę spać, więc jak coś się stanie to mnie obudźcie.

„Niestety tak jak myślałem... kilka... albo raczej sporo osób było temu przeciwne, gdyż to oni chcieli spać i w sumie nawet się nie dziwie, że wraz z nimi narzekała nasza wychowawczyni, tak więc stwierdziłem, że dziewczyny powinny sobie spać, a chłopacy będą stać na warcie.”

- Co chcecie nam zrobić, jak już zaśniemy? – spytała jedna z dziewczyn.

- Zboczeniec. – dodała następna.

- A może to wy pójdziecie spać. – zaproponowała przewodnicząca klasy.

„I czego ja się spodziewałem po tych dziewczynach?”

- Spoko w takim razie ja idę spać.

„Jako, że i tak siedziałem w kącie klasy, to wystarczyło, że wyciągnąłem nogi, położyłem plecak pod głowę i zamknąłem oczy, a oni niech nadal panikują.”

Wstając z rana dowiedział się, że nic się nie stało, oczywiście był tym zawiedziony, gdyż nie mógł się doczekać jakiejś akcji. Niestety ku jego zdziwieniu 3 następne dni również były spokojne, natomiast uczniowie zaczęli oswajać się z aktualną sytuacją.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2020 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.