Rozdział 2 - Poznaj Nowego Pana
Po tamtych słowach straciłem przytomność? Przynajmniej tak mi się wydawało. Następne co pamiętam to, co zobaczyłem, gdy ponownie otworzyłem oczy.

Stałem w ogromnej Sali. Była całkowicie pusta nie licząc tronu na samym jej środku. Zdezorientowany, szybko sprawdziłem co z moim ramieniem.

„Hmm!?"

Na nic zdało się szukanie go. Właściwe na nic było szukanie mojego ciała. Dopiero w tym momencie zorientowałem się, że jestem czymś podobnym do unoszącego się białego płomienia.

Z szoku wyrwał mnie kobiecy głos, ten sam, który słyszałem podczas walki z demonem, tylko że teraz był już bardziej doniosły, bardziej wyrazisty.

„Podejdź bliżej niech ci się przyjrzę."

Kobiecy głos był delikatny, jednocześnie niósł w sobie siłę, która mimo moich oporów zbliżała mnie do tronu. Chciałem coś powiedzieć, wydać z siebie jakiś odgłos, ale nie byłem wstanie. Wiem, że mogę mówić ponieważ przed chwilą udało mi się coś powiedzieć, lecz teraz byłem całkowicie pod władaniem tego głosu.

Zbliżyłem się do trony. Siedziała na nim młoda kobieta, tak przynajmniej wydawało mi się na pierwszy rzut oka. Jednak po chwili zrozumiałem, że to nie człowiek, a demon. Kobieta wyglądała może na 25 lat. Była bardzo piękna. Miała długie, czarne włosy sięgające aż do podłogi, a pomiędzy nimi wyrastały jej z głowy trzy pary zakrzywionych złotych rogów. Ubrana była w ciemnofioletową suknię, która szczelnie ją zakrywała, ale nawet teraz było widać jej kobiecą sylwetkę. Najdziwniejsze było jednak to, że kobieta demon owinięta była kilkoma łańcuchami.

Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że ktoś uwięził tu bezbronną kobietę, jednak dobrze pamiętałem słowa naszego starca z gildii, może i był lekko niedołężny, ale wiedział wiele na temat świata. Im demon bardziej przypomina człowieka tym jest potężniejszy. Sądząc po tym jak nieznaczna jest różnica w jej wyglądzie do demi-ludzi. Musiała być naprawdę potężnym demonem. Na dodatek ten wygląd to tylko jedna z jej form. Zazwyczaj taki demon, potrafił przybrać formę bestii, która samodzielnie potrafiła zmasakrować garnizon żołnierzy.

Ogarnął mnie strach, trafiłem z deszczu pod rynnę. Nie mogłem pokonać jakieś kupy mięcha mając miecz, a co dopiero tą demonicę nie mając własnego ciała?

„Hm… przeciętny, ale się nada."

Jej głos wyrwał mnie z osłupienia. Chciałem krzyknąć i zauważyłem, że znów mogę mówić.

„K-kim jesteś? Skąd się tu wziąłem?"

Cóż jak mam ginąć, to lepiej wiedzieć kto i dlaczego cię zabił, nie?

Kobieta spojrzała na mnie i odpowiedziała.

„Umarłeś, ale wcześniej zawarłeś ze mną pakt, pamiętasz? Tego kim jestem dowiesz się później. Najważniejsze, że od dzisiaj służysz mi."

Mówiła to z taką obojętnością, jakby tłumaczyła po raz setny dziecku dlaczego niebo jest niebieskie. Jej złote oczy cały czas wpatrywały się jednak we mnie z siłą. Zdawało mi się, że gdyby nie to, iż jak twierdzi nie żyje, teraz na pewno bym umarł.

„Skoro nie żyję i jest tu demon to znaczy, moja dusza została potępiona?"

„Co wy ludzie macie z tym potępieniem dusz?"

Jej odpowiedź zdradziła irytację, gdybym miał ciało prawdopodobnie teraz przebiegłby po nim dreszcz. Chciałem coś powiedzieć, ale demon kontynuował.

„Dusza jest duszą, nie ma czegoś takiego jak potępienie. Dla żywych jest źródłem ich siły, a po śmierci trafia do zaświatów, gdzie mieszka 1000 lat i wraca na inny z Planów. Ale dla nas demonów dusze są źródłem mocy, surowcem naszej egzystencji. Im więcej posiadamy dusz tym większą mocą dysponujemy."

Im dłużej mówiła, tym jej ton bardziej przybierał na sile. Jej wypowiedź przepełniona była taką pasją, taką samą jak architekt chwalący się swoja nową budowlą. Najważniejsze jednak wydały mi się słowa, które wypowiedziała mniej więcej w połowie: „dla nas". Czy to oznacz, że on też stał się demonem? Będzie taką kupą mięcha, która toczy się i miażdży innych ludzi?

„… Rozumiesz?"

Trochę zgubiłem wątek i nie usłyszałem co mówiła dokładnie. Nie miałem wyboru, więc przytaknąłem. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że przecież nie mam głowy i nie widać moich potakiwań.

„T-Tak…"

„Dobrze więc, trzeba stworzyć ci nowe ciało, bardziej odpowiednie do twojego zadania."

Szybko zapytałem, tak dla pewności. Właściwie wiedziałem jaki czeka mnie los, ale cóż może sprzyja mi szczęście.

„Czyli będę musiał zabijać innych ludzi i pozyskiwać ich dusze?"

„Przeszkadza ci to?"

Już chciałem odpowiedzieć, że tak. Przecież sam jeszcze kilka minut temu byłem człowiekiem, nagle uświadomiłem sobie, że jest mi to obojętne. Przez całe życie, praktycznie nie miałem rodziny. No może nie licząc początkowych lat. Nigdy na nikim mi nie zależało, a pozostałych ludzi traktowałem jako środek do zarobku. Chociaż nie mordowałem nikogo bez przyczyny, teraz poczułem, iż nie miałbym oporu przed wbiciem miecza w czyjś kręgosłup.

„Nie."

„Hahah, widzę, że dobrze wybrałam. Pamiętaj od teraz służysz mi i twoim jedynym celem jest uzbieranie dla mnie jak największej ilości dusz. Odeślę cię do świata ludzi przez portal. Tam spotkasz pozostałych swoich nowych towarzyszy, każdy z nich to demon stworzony z 1 duszy. Jako, że ty mi się podobasz i jako jedyny zawarłeś pakt bezpośrednio ze mną otrzymasz dodatkowo 9 dusz. Nie zmarnuj ich."

Może tylko mi się wydawało, ale kobieta powiedziała to jakby z dumą. W tej samej chwili jej złote oczy zalśniły blaskiem, a mnie przeszył ból, połączenie chłodu z gorącem. Nie wiedziałem co się dzieje, ale poczułem nagły przypływ sił. W następnej chwili ocknąłem się w jaskini.

* * *

Szybko wstałem, nie wiedząc co się stało. Rozejrzałem się. Jaskinia była naturalnie wydrążona, poznałem to po ścianach. Będąc najemnikiem zdarzyło mi się kilka razy podróżować w jaskiniach, więc przyswoiłem sobie trochę wiedzy o tym. Zaskoczony zauważyłem, że zaraz obok mnie siedział potwór i patrzył się na mnie.

Miał może z 1,5m wzrostu. Wyglądem przypominał wilka skrzyżowanego z kotem stojącego na dwóch nogach. Jego całe ciało było porośnięte krótkim czarnym futrem. Czerwone oczy spoglądały na mnie. Nie miał na sobie nic, ale nie można było rozróżnić czy jest kobietą czy mężczyzną. Na końcach dłoni miał długie na 6cm szpony, a z tyłu widać było dość pokaźny ogon wijący się za nim.

Chciałem krzyknąć, ale to przemówiło pierwsze.

„Hrrr, nowy rekrut, a na dodatek jakiś rzadki gatunek. Hrrr, Hrabia tym razem się postarał."

Charcząc demon zbliżył się do mnie. Wstałem, jak się okazało był ode mnie wyższy o jakieś pół metra, co oznacza, że mam ok. 1m wzrostu. Gdy byłem człowiekiem miałem 1,95m co czyniło ze mnie nie lada olbrzyma. Teraz dopiero zorientowałem się, jak wyglądam.

Nie tylko wzrost uległ mojej zmianie. Ale całe ciało wydawało się jakieś wątłe. Moja skóra była blada, koloru marmuru, nie miałem na sobie nic. Na końcach dłoni znajdowały się 2cm, przypominające ostrze, szpony. Z przerażeniem stwierdziłem, że oprócz mięśni pozbawiono mnie też męskości. Macając twarz uświadomiłem sobie, że przynajmniej nie mam futra, cóż zawsze to jakiś plus?

Teraz wszystko jasne, czyli to zapewne jest mój nowy towarzysz… a to co widziałem wcześniej to nie żaden sen. Jestem demonem.

Mój nowy towarzysz przedstawił się jako Quak i był Quasitem. Demonem o zwierzęcych cechach. Był moim szefem i ma mnie wprowadzić do nowego świata. Z tego co mi powiedział, oprócz mnie jest jeszcze 5 innych nowych, ale to we mnie pokłada nadzieję, bo jako jedyny jestem innego gatunku niż pozostali.

Jeśli chodzi o gatunek, Quak nauczył mnie sztuczki, którą zna każdy mag, coś w stylu magii poznania. Podobno każdy demon potrafi zrobić coś takiego, taka już nasza rasowa cecha.
ImięNr. 6Wiek1 rok
Rasa    Uber Imp    Płeć    -
Siła    5    Zręczność    8
Wytrzymałość    8    Inteligencja    12
Dusze    10    Pakty    1
Klasa    Czarnoksiężnik (1)         
Zdolności    

    - Zwiększona Inteligencja
    - Obniżona Siła
    - Widzenie w Ciemności
    - Pożarcie Dusz
    - Znajomość Oręża
    - Znajomość Roślin

         
Magia    

        Sfera Umysłu:
    - Dezorientacja

        Sfera Ciemności:
    - Ciemność

         

Oprócz tego, że zostałem Impem, najniższym z najniższych demonów, którego spokojnie może zagryźć większy pies. To jestem też jakimś Czarnoksiężnikiem… Przez całe życie moim największym osiągnięciem intelektualnym było nauczenie się czytać i pisać oraz podstawy matematyki. A teraz mam być magiem?

Pojawiło się też kilka nowych rzeczy. Dusze, to zapewne ilość duszy jakie posiadam. Tamta kobieta mówiła, że wszyscy pozostali mają 1 duszę, ja mam ich 10. Jestem ciekaw co to znaczy, będę musiał o to zapytać później. Kolejną rzeczą są Pakty. Mam jeden pakt. Rozumiem, że są to umowy między demonem, a celem. Mój zapewne pochodzi od tej kobiety.

„Hmm, czyli teraz mogę używać magii?"

Zapytałem Quaka. Na jego twarzy pojawił się wyraz zdziwienia. Tak jakbym żartował z czegoś poważnego.

„Hrrr, co masz na myśli mówiąc, że możesz używać magii? Jak Imp nawet wyższy gatunek może używać magii?"

Jego pytanie zawisło nade mną jak topór nad skazańcem. Szybko odpowiedziałem.

„Z tego co widzę, jestem teraz Czarnoksiężnikiem i władam magią."

Na twarzy Quasita malowało się niedowierzanie. Zaraz potem pojawił się uśmiech. Brr, kobiety na widok takiego uśmiechu mdlałby jedna za drugą. Wyszczerzone kły ostre jak brzytwy ukazały się na całej długości jego ust.

„Hrrr, wiedziałem, że będziesz więcej wart niż twoi bracia. Hrrr, słuchaj zazwyczaj dopiero demony, które przemienią się po zebraniu 100 dusz i to nie zawsze po raz pierwszy czy drugi potrafią używać którejś ze sfer magii. Hrrr, skoro potrafisz używać sfery magii już zaraz po narodzinach to oznacza, że masz przychylność Lorda Demonów. Hrrr, przez ostanie 150 lat tylko Hrabia dostąpił tego zaszczytu, aby być błogosławionym przez naszą Panią."

Oj, oj, oj czyli ta kobieta była Lordem Demonów? Każdy słyszał o Lordach Demonów i Wielkiej Wojnie. Było ich 12 w starożytności byli na równi z Bogami. Nie można ich zabić w żaden normalny sposób, każdy z nich dowodził armiami demonów i dysponował mocą setek czarodziejów. Wypowiedzieli wojnę ludzkości. Po stronie ludzi opowiedzieli się Bogowie. Według legend 3 z nich zabił legendarny wojownik, 1 został zabity przez latającą fortecę Imperium 1000 lat temu. Pozostała 8 zniknęła z naszego planu i nigdy o nich nie słyszano.

Z tego co wyjaśnił mi Quak teraz służyłem jednemu z Lordów, Pani Mroku Nastis. Naszym celem jest uzbieranie wystarczającej ilości dusz, aby uwolnić ją z jej więzienia. Dodatkowo dowiedziałem się, że dusze nie tylko można pozyskać od ludzi, ale także od potworów czy magicznych bestii. Im ktoś jest potężniejszy tym potężniejsza jest jego dusza. Oznacza to, że zabicie starego czarodzieja może dostarczyć mi więcej mocy niż zabicie 10 wieśniaczek. ,

Po krótkiej lekcji Quak zabrał mnie do mojego nowego „domu". Nazwanie tego domem to obraza jednej stajni w której kiedyś nocowałem. Były to pomieszczenia wydrążone w naturalnej jaskini. Było nas w sumie 7, ja, Quak i 5 Impów. Każdy z nich był szarą pokraczną karykaturą karła ze skrzydełkami na plecach. Dopiero teraz zauważyłem, że też miałem takie skrzydełka. Próbowałem nimi machać, ale nie dawało to żadnych rezultatów.

„Po co mi te skrzydła skoro nie mogę latać?"

Zapytałem jedyną osobę, która wyglądała tu na inteligentną, czyli Quaka.

„Hrrr, nie wiem."

Jego odpowiedź uświadomiła mi, że jeśli chodzi o jakiekolwiek pogawędki miedzy nami nie mają sensu. On miał nas tylko przygotować do tego, abyśmy dobrze zbierali dusze.

* * *

Po tym jak zebrał nas w jednej sali, pokazał nam przejście do czegoś co mogło wyglądać na ukrytą komnatę. Nie była ona naturalna, a raczej przypominała salę w której spotkałem Panią Mroku. Na środku pomieszczenia zbudowany był łuk wielkości ok. 3 metrów w najwyższym punkcie. Wykonany był z czarnego kamienia, który wydawał się pochłaniać światło.

Z tego co nam powiedział była to Brama. Nie taki portal jak czasami pojawiają się w różnych miejscach, a brama prowadząca prosto do nicości. W nicości istniały istoty i zbłąkane dusze. Dzięki mocy Bramy oraz zasileniu duszami pochwyconych istot, można było przywołać inne demony.

Problem polegał na tym, że jeśli przyzwie się demona potężniejszego niż ty, może cię on po prostu zabić. Dlatego tak ważne jest zebranie dusz, aby uwolnić Panią. Ponieważ żaden demon nie będzie wstanie się jej przeciwstawić.

Na dodatek dowiedziałem się także, że jako demony nie mamy jednej rasy ponieważ to wszystko zależy od naszej mocy. Im więcej dusz uda nam się uzbierać, tym potężniejszą formę możemy przybrać. Dowodem tego może być sam Quak, który po zebraniu 100 dusz zużył je aby zmienić swoją formę, tak aby bardziej odpowiadała jego zdolnościom łowcy.

Wtedy też pomyślałem po raz pierwszy o tym co należy zrobić.

Wymamrotałem sam do siebie, tak żeby nikt mnie nie usłyszał, ale na tyle głośno aby przekonać się o słuszności swoich słów.

„Uzbierać jak najwięcej dusz, żeby przebrać formę człowieka i spierdalać stąd zanim ktoś się połapie."

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2020 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.