Rozdział 4 - Drużyna
Poprzednio myślałem, że ork, którego dobił Dwójka był jakimś wyjątkowym wojownikiem, skoro jego dusza tyle znaczyła. Okazuje się, że dla kogoś tak słabego jak imp, dusza nawet przeciętnego orka jest o wiele silniejsza niż jego. Im ktoś jest silniejszy fizycznie jego dusza także rośnie w siłę.

Dowiedziałem się tego zaraz, gdy zasnąłem.

Podczas snów znów powróciłem do marmurowego pokoju z tronem pośrodku. Tym razem byłem jednak w swoim ciele. Znaczy w moim nowym ciele, demonicznym. Lord Demonów siedziała na tronie przykuta łańcuchami. Jej wyraz twarzy nie zdradzał żadnego zaskoczenia moim widokiem.

„To sen czy rzeczywistość?"

Zapytałem niepewny.

„Można powiedzieć, że oba. To więzienie jest moją domeną. Będąc związany paktem ze mną, możesz odwiedzać mnie we śnie."

Podczas tej wymiany zdań, bacznie się jej przyglądałem. Jakoś jej widok, sposób mówienia i zachowanie nie przypominał potwornych Lordów Demonów z legend. Roztaczała wokół siebie atmosferę osoby urodzonej szlachetnie, ale tylko tyle. Możliwe, że po długim czasie pobytu w samotności jej charakter złagodniał.

Dowiedziałem się od niej wielu rzeczy. Głownie chodziło o pakty. Otóż demony potrafią zawrzeć pakt oferując coś w zamian potrafią zwiększyć swoją siłę. To samo tyczy się mnie i Pani Mroku. Oferowała mi cząstkę swojej siły w zamian za możliwość komunikowania się z planem śmiertelnych.

W legendach krąży wiele opowieści o demonach. Musiały one służyć tym, którzy znają ich imię lub którzy spełnili określone warunki. To właśnie były pakty. Krótko mówiąc były to obusieczne miecze, które zwiększały siłę demona, ale stawały się jego słabością. Powodem dla którego Nastis była uwięziona był także pakt, który zawarła. Dopóki nie otrzyma 10 000 dusz, będzie tu uwięziona na wieczność.

* * *

Następnego dnia postanowiłem, że wykorzystamy nowe uzbrojenie dwójki, aby zapolować na coś większego. Mając topór obrażenia jakie mógł zadać wzrosły prawie trzykrotnie w porównaniu do ataku szponami. Widać, że ma w sobie zadatki na dobrego wojownika.

Na początek, żeby ułożyć jakikolwiek plan, muszę wiedzieć czym dysponuję. Używając wewnętrznej zdolności demonów, chciałem aby każdy z moich podwładnych powiedział mi, jakie są jego statystyki. Niestety żadne z nich nie potrafiło wykorzystać swojej zdolności, żeby dowiedzieć się tego…

Zacząłem się poważnie zastanawiać czy aby na pewno nie dostałem do przydziału kalek. Dziwiło mnie to, z jaką łatwością przychodzi mi użycie wszystkich moich zdolności w porównaniu do nich. Dopiero po spędzeniu z nimi kilku godzin odkryłem dlaczego.

W przeciwieństwie do mnie, oni nie byli już ludźmi. Ich istnienie zostało całkowicie pozbawione pamięci wcześniejszego życia. Ja zostałem zmieniony w demona w chwili swojej śmierci, oni krążyli w pustce nawet kilkadziesiąt lat jak nie dłużej. Przez co zatracili się.

W połączeniu z degeneracją inteligencji, dawało to taki opłakany rezultat.

Po rozmowie z Quasitem, dowiedziałem się, że to minie. Jak tylko ich umiejętności wzrosną, rozwinie się ich inteligencja i uformują na nowo osobowości. Statystycznie nowy imp posiada inteligencję na poziomie 5 czyli moja jest prawie 1,5 razy większa niż przeciętna. Dodatkowo posiadam klasę Czarnoksiężnika, gdy oni posiadają zapewne tylko podstawową klasą Demon.

Dlaczego ja nie posiadam tej klasy? Możliwe, że to przez bardzo krótką przerwę między moją śmiercią, a reinkarnacją.

* * *

Po południu zebrałem moich ludzi, jak zacząłem na nich mówić od wczoraj. Zabawne jest to, że chociaż przedwczoraj rano chciałem zniknąć stąd jak najszybciej. Dzisiaj z uśmiechem na ustach prowadziłem ich do lasu.

Dzisiaj planowałem dorwać coś bardziej wartościowego. Po wczorajszym wypadzie mieliśmy zapas jedzenia na przynajmniej 4 dni, więc czas zapolować na coś co posiada duszę.

Po prawie 3 godzinnym marszu na północ, w okolice naszego wczorajszego spotkania z orkiem. Trójka wypatrzył ślady dwóch humanoidów. Sądząc po ich rozmiarach to gobliny.

Domyśliłem się, że to zapewne one tak urządziły tamtego orka. Rozpoczęło się tropienie naszej nowej zdobyczy.

Po jakiś 30 minutach marszu natrafiliśmy na małą polankę. Gdyby nie to, że tak ostrożnie się poruszaliśmy próbując nie zgubić tropu z pewnością nie udało by mi się zauważyć kępy rośliny rosnących tuż na skraju polany.

To było Pnące Ziele, bardzo niebezpieczna roślina. Jeszcze będąc dzieckiem, ojciec przestrzegał mnie, żebym nigdy nie próbował jej soku, ponieważ nawet kilka kropli potrafi sparaliżować niedźwiedzia.

Od razu pomyślałem, że taki skarb nie może przejść mi koło nosa. Delikatnie wykopałem roślinę wraz z korzeniem, że nie uszkodzić jej i czasem przez przypadek nie wylać na siebie jej soku.

Włożyłem je do sakwy, którą zabrałem orkowi i wróciliśmy do tropienia.

Po 2 godzinach od znalezienia pierwszych śladów, usłyszeliśmy warkot i pomrukiwania. To były nasze gobliny. Założyły obóz i piekły jakieś mięso na ognisku. Było ich czterech.

„Hmm, dwóch więcej niż zakładałem."

Kazałem się nam wycofać kilkanaście metrów, żeby gobliny nie zauważyły naszej obecności.

Było ich 4, każdy w tunice ze skóry, a przy pasie gruba drewniana pałka. Ich uzbrojenie stanowiło problem. W czasie walki 1 na 1, skórzana tunika może dobrze blokować ciosy zadane krótkim pazurami. Walcząc w kilku na jednego nie musieliśmy się o to martwić, ponieważ zawsze można było zajść przeciwnika od tyłu i zaatakować w odsłonięte miejsce.

Jedynym sposobem będzie jakoś wywabienie ich na naszą pozycję i szybkie rozprawienie się przynajmniej z jednym, zanim reszta się ogarnie.

Postanowiłem rozegrać to w ten sposób, ja i Dwójka ukryjemy się w zaroślach. Czwórka będzie ubezpieczać nas, a Trójka jako, że ma talent do poruszania się po lesie będzie wabikiem.

Na początek zrobi trochę hałasu i pokaże się goblinom. Nie są one zbyt bystre, więc raczej nie powinny porzucić całego obozowiska dla pogoni za jednym impem. Maksymalnie 3 ruszy za nim. Wtedy Trójka przybiegnie do nas. Ja postaram się zatrzymać jednego przy pomocy magii. Dwójka powinien dać radę powstrzymać jednego, a wtedy Czwórka i Trójka zabiją trzeciego. Gdy będzie już 2 na 4, wykończymy ich tradycyjnie.

Gdy już ułożyłem plan i 3-krotenie wyjaśniłem go pozostałym. Każdy z nich przytaknął mi.

Po chwili usłyszeliśmy odgłos biegnącej do nas Trójki. To co zobaczyliśmy zaraz za nim zmroziło mi krew w żyłach. Goniła za nim cała czwórka goblinów, co więcej jeden z nich miał krótki łuk, którego nie zauważyłem.

Unikając strzały i rzucając się na ziemię, Trójka przetoczył się tuż obok nas. Gobliny runęły za nim. Na mój sygnał Dwójka zamachnął się toporem z krzaków, a ja rzuciłem na łucznika [ Ciemność ]. Nie użyłem [ Dezorientacji ] ponieważ działa ona za krótko, a tak przynajmniej ogłupiały łucznik nie będzie wiedział co się stało przez dobrą minutę.

Dwójka sprzedał chyba swoją duszę za szczęście. Ponieważ już pierwszym uderzeniem zmniejszył ilość naszych przeciwników o jednego. Cios toporem trzymanym w obu rękach niesie z sobą o wiele większą siłę, niż trzymanym w jednej. Na dodatek gobliny są bardzo zbliżone wzrostem i budową do nas, przez co efekt był o wiele lepszy niż, gdyby uderzać nim w orka czy wilka.

Ostrze topora zahaczyło o żebra goblina, który niespodziewanie wbiegł na nie. Ciągnąc topór dalej, Rozszarpał mu klatkę piersiową jednym szybkim ruchem. Goblin nie miał szans.

W tym samym momencie Czwórka i Trójka, która podniósła się z ziemi zaatakowały kolejnego goblina. Zaskoczony nagłą śmiercią towarzysza, nie zdążył nawet podnieść gardy, gdy dwie pary szpon zanurzyły się w jego ciało. Przeżył to, ale ciężko ranny opadł na ziemię.

Łucznik kompletnie zgłupiał. Wystrzelił gdzieś w losowym kierunku strzałę. Szybko zbliżyłem się do ciemności i anulowałem ją. W tym momencie nie dość, że na cięciwie łuku nie było już strzały, to na dodatek goblin stał do mnie plecami. Szybkim szarpnięciem pociągnąłem pazurami po jego krtani. Zanim zdążył się do mnie obrócić nie żył.

Po raz pierwszy poczułem co to znaczy absorbować duszę. To było najbardziej przyjemne uczucie, jakie kiedykolwiek odczuwałem. Ciepło rozlało się po całym moim ciele. Ciężko opisać jak czułem się, gdy moje ciało napełnił przypływ nowych sił.

Odwracając się zauważyłem, że Dwójka rozłupywał właśnie czaszkę ostatniemu z goblinów.

To była dobra walka. Zaraz potem przeszukaliśmy ciała poległych oraz ich obozowisko. Wynik był przyjemnie zaskakujący. W sumie zdobyliśmy 4 pałki, metalowy sztylet, krótki łuk i 30 strzał. Dodatkowo skórzane tuniki, które chociaż w pewnym sensie zapewniają jakąś ochronę, chociażby przed zimnem. W obozie znaleźliśmy worek wypełniony upolowanymi królikami i ptakami, oraz drewniany puklerz i kilka złotych monet. Ta mała tarcza była idealna dla kogoś naszego wzrostu.

Postanowiłem rozdzielić łupy ten sposób: Ja: skórzana tunika

Dwójka: skórzana tunika Trójka: łuk i skórzana tunika Czwórka: sztylet i puklerz.

Niestety przez to, że Dwójka praktycznie przepołowił jednego z goblinów jego tunika nie nadawała się do niczego.

Postanowiłem ją zachować i może zrobić z niej jakieś pomniejsze rzeczy jak paski lub linki, nigdy nie wiadomo co może się przydać. Każdy z nas oprócz Czwórki zdobył dzisiaj duszę, można powiedzieć, że to kilka godzin polowania było bardzo owocne.

Jeszcze tego samego dnia udało nam się zabić dwa wilki. Powiem szczerze, nie sądziłem, że dobry ekwipunek może tak wiele zmienić w walce. Gdy po raz pierwszy impy stanęły do walki przeciwko wilkowi dwójka z nich straciła życie. Teraz podczas walki z dwoma na raz, dzięki mojej strategii dobremu wykorzystaniu ekwipunku, szybko rozprawiliśmy się z nimi.

Na początek rzuciłem na nie [ Ciemność ], a zaraz potem Trójka wystrzelił z łuku. Usłyszeliśmy jęk i jeden z wilków zraniony strzałą wbiegł prosto pod topór Dwójki, który spokojnie poradził sobie z oszołomionym bólem i ciemnością zwierzęciem. Następnie anulowałem mój czar i natychmiast rzuciłem [ Dezorientację ] na drugiego wilka. Pod ostrzałem Trójki, Czwórka szybko zbliżyła się do zdezorientowanego wilka i dwoma pchnięciami zabiła go.

Chwilę po tym, jak użyłem szybkiej kombinacji moich dwóch zaklęć, poczułem w sobie dziwną zmianę. Nie było to nic złego, ale coś jakby jedna energia zmieniła się wewnątrz mnie na drugą. Szybko skupiłem się na sobie używając zdolności poznania demonów.

W myślach ukazał mi się mój status. To co zobaczyłem bardzo mnie zaskoczyło.
ImięNr. 1Wiek1 rok
Rasa    Uber Imp    Płeć    -
Siła    5    Zręczność    9
Wytrzymałość    8    Inteligencja    13
Dusze    10    Pakty    1
Klasa    Czarnoksiężnik (2)         
Zdolności    

    - Zwiększona Inteligencja
    - Obniżona Siła
    - Widzenie w Ciemności
    - Pożarcie Dusz
    - Znajomość Oręża
    - Znajomość Roślin

         
Magia    

        Sfera Umysłu:
    - Dezorientacja

        Sfera Ciemności:
    - Ciemność

         

Zwiększyłem poziom swojej klasy kosztem jednej duszy. Wzrosła moja zręczność i inteligencja. To naprawdę coś dziwnego, Przez całe swoje 30-letnie życie udało mi się osiągnąć w sumie 7 poziom, czyli co 4 lata i 3 miesiące poziom zwiększał mi się o 1. A teraz w zaledwie kilka dni udało mi się zwiększyć swój poziom.

Czyżby to była właśnie ta moc duszy? Demony mające ich dużo potrafią szybko rozwijać swoje zdolności?

Nie wiem czy to dlatego, ale z pewnością byłem teraz bardziej zmotywowany do tego, żeby zebrać te dusze niż jeszcze 5 minut temu.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2020 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.