Rozdział 11 - Korzyści z pojedynku
Erm....Hej ! W imieniu poprzedniego właściciela tego konta przejmuje pisanie tej nowelki. Mam nadzieję na wsparcie i cierpliwość, jako że to moja pierwsza taka praca. Co do powodów zaczynania od tego punktu, proszę spojrzeć na pożegnanie oryginalnego Asasyna w Informacjach

 

Zaraz po powrocie musiałem zmierzyć się z ciekawskim Quakiem, który od razu po naszym powrocie zaczął zasypywać mnie pytaniami odnośnie wyglądu miasta, jego stanu i zamieszkujących go istot. Co ciekawę, strata dwóch Impów i nasze łupy wojenne raczej nie przykuły jego uwagi.

,,Hrr, a więc zaatakowali was nieumarli ? Hrr, jak na ruiny naszej metropoli nie jest to nic niezwykłego. W końcu różne rzeczy musiały się dziać podczas Wielkiej Wojny. Hrr, być może to pozostałość po jakimś eksperymencie lub ocalały artefakt. Niestety, będzie zapewne niskiej jakości''{Quak}

Oby to faktycznie był jakiś artefakt demonów. Już walka z Erghatem była niezwykle trudna. Jakby teraz istnałby ktoś jeszcze potężniejszy, to... Byłby to naprawdę wielki kłopot.

,,A więc co robimy ? Dalej będziemy przeszukiwać te ruiny ? Czy też próbujemy odkopać tunel ?''

Na moje słowa Quasit posłał mi uśmiech, najpewnie litościwy, jakbym mówił o czymś głupim.

,,Przy naszej obecnej sytuacji nie damy rady się przekopać. Nie mamy ani dość siły, ani materiałów, ani tym bardziej osób zdolnych wykopać porządne przejście na powierzchnie. Hrr, z naszymi możliwościami możemy tylko kontynuować eksploatacje podziemi''{Quak}

,,Będzie to raczej trudne patrząc na wyniki pierwszej wyprawy''

,,Tak, zwłaszcza że będzie coraz gorzej...''{Quak}

,,? Co masz na myśli ?''

Zamiast od razu odpowiedzieć, Quak spojrzał na moją drużynę. Poza Trójką każdy z nich miał mniejsze lub większe rany powierzchniowe, niezagrażające życiu, ale z pewnością dające ból z ich posiadania.

,,Walki między demonami, nawet pochodzącymi z innych planów, należą do żadkości i nie są szczególnie pożądane. Czy wiesz dlaczego ?''-to dziwne pytanie spowodowało u mnie brak słów.

 Faktycznie, jakoś nigdy nie słyszałem, aby podczas Wielkiej Wojny toczyły się jakieś wewnętrzne starcia pomiędzy demonami. Widząc moje zmieszanie, Quasit lekko się uśmiechnął i kontynuował:

,,To z powodu tego, że nie ważne co, i tak nie otrzymujemy w tym przypadku żadnej duszy z pokonanego''{Quak}

,,Co ?!''

Te słowa uderzyły we mnie jak grom z jasnego nieba. Żadnej duszy ?! Więc zabicie Erghata...Aaaa !!! Cholera, cholera, cholera ! Zmarnowałem na tego gościa aż 22 dusze i nic nie dostanę ?!

,,Hrr, z twojej miny mogę wyczytać, że zdałeś sobie sprawę ze skutków jakie to niesie, nie ? Hrr, bez dusz niemożliwe jest dla nas rozwijanie się i przyszle ewoluowanie. Hrr, a jak zapewne odczułeś na własnej skórze, walka nie będzie najłatwiejsza. Hrr, jednak nie martw się. Hrr, mimo wszystko nie będzie to bezowocne, prawda ?''-tu Quak wskazał na dzierżoną przeze mnie włócznie, a także na kolczugę i tarczę Czwórki. No, patrząc na to pod tym kontem, to nieźle polepszyliśmy nasze uzbrojenie dzięki tej potyczce.

,,Poza tym, mimo wszystko mogliście mieć szanse na prawdziwą próbę swoich sił. Hrr, [Doskonalić się można tylko na granicy życia i śmierci], jak głosi przysłowie. Hrr, wpłynie to pozytywnie na wasz późniejszy rozwój''{Quak}

Szczerze powiedziawszy, te słowa mną wstrząsnęły. Nie żebym się z nimi zgadzał czy coś w tym stylu, ale mimo to...Quak, naprawdę podziwiam i szanuję twoją postawę.

,,Hrr, w każdym razie wystarczy na dziś. Powinineś wraz z swoją grupą trochę odpocząć i się przespać, zregenerować siły. W razie czego stanę na warcie''{Quak}

Zgadzając się z jego radą, kazałem moim podwładnym spocząć, a następnie sam zasnąłem.

***************************************************************************

Podczas snu, w sali tronowej.

,,Więc podczas przeszukiwania ruin naszej dawnej bazy natknąłeś się na grupę nieumarłych ? Co więcej, jeden z nich był [Aura Szkieletem] ?''{Nastis}

,,Tak, Pani Lord !''

,,Hmm...Jeśli te szkielety były przez kogoś przywoływane, musiał to być użytkownik magii na co najmniej 10 poziomie. Z tego przynajmniej 3-5 poziomy w klasie związanej z nekromancją''{Nastis}

No pięknie, ledwo co zdołałem ujść z życiem po starciu ze sługą, a już pojawia się wizja konfliktu z jego mistrzem. Ja to dopiero mam szczęście...

,,Wiesz już o tym, że nie otrzymasz żadnych dusz od pokonania tych szkieletów ?''{Nastis}

,,Tak, Quak mi o tym powiedział''

,,Skoro już o tym wiesz, rozumiesz potrzebę unikania z nimi walki, tak ?''{Nastis}

,,Hę ?!''-to mnie naprawdę zdziwiło. Unikać walki ? Trochę to dziwnie brzmi z ust Lorda Demonów, który kojarzy się z jej umiłowania. W dodatku jeśli nie na nich, to na kogo mamy polować ? Przecież nie znaleźliśmy w Xylud żadnych innych istot.

Na moje zdziwienie Nastis westchęła zniecierpliwiona, po czym zaczęła powoli mówić:

,,Słuchasz ? Dobrze. Xylud, mimo względnie małego rozmiaru, było w końcu naszym, demonów Otchłani, miastem. Dlatego z pewnością nadal posiada jakieś pokłady magii w powietrzu, co musiało przyciągnąć lub stworzyć jakieś magiczne bestie. Poszukaj, a na pewno znajdziesz''{Nastis}

Na tym zakończył się mój ,,raport'' z naszej sytuacji. Resztę czasu spędziliśmy tak jak zwykle, wyjaśniając mi kolejne tajniki teorii magii...

***************************************************************************

Po obudzeniu przywitał mnie znajomy widok kamiennego sufitu oraz narastający od czasu ataku goblinów zapach stęchlizny i duchoty. Tsk, utrata dopływu świeżego powietrza, mimo że niepotrzebna dla demonów, staje się coraz bardziej irytująca.

Wstałem, przeciągnąłem się po plecach, a następnie zacząłem błądzić oczami po jaskini w poszukiwaniu Quaka. Nigdzie go nie znalazłem.

Ruszyłem więc w stronę wejścia do Podziemi. To jedyne miejsce w jakim może być. Po drodzę obudziłem moich ludzi.

,,Za chwilę znowu wyruszamy. Przygotujcie się''

Na moje słowa ociężale, ale bez sprzeciwu zaczęli z powrotem zakładać swoje ekiwpunki. Trójka i Czwórka nawet pomachiwali trochę swoją bronią, jakby rozgrzewali się przed bitwą. Nieco później dołączyli do nich Dwójka i świeżaki, ale to dopiero po moim spojrzeniu na nich. Tsk, rózwój ich osobowości przebiega bez zarzutów. Już można zauważyć potrzebę przyszłego przypomnienia im ich obowiązków.

W każdym razie, widząc ich sam zacząłem własne przygotowywania. Założyłem moją podniszczoną, uzyskaną na goblinach tunikę, kostur wziąłem w swoją prawą rękę, a niedawno zdobytą włócznie założyłem sobie na plecach. Pomimo wielkości w walce zawsze będzie się lepiej spisywać niż zwykły sztylet lub buław. Dodatkowo, nasmarowałem ją trucizną z Pnącego Ziela, więc jeśli faktycznie są tu jakieś żywe istoty to będę miał nad nimi kolejną małą przewagę.

Będąc gotowi, pozostawało nam tylko poczekać na powrót Quaka. W końcu nie jestem na tyle głupi lub niecierpliwy, aby pozostawić Bramę bez opieki Quasita. Na szczęście nie musiałem długo czekać. Mając zadowolony uśmiech na twarzy, przyszedł niedługo po skończeniu przygotowań. Cały był we krwi, ale nie swojej, a zdobyczy niesionej na plecach.

,,Hrr, dobry łup''-powiedział, potrząsając upolowanym jedzeniem.

Było to sześć Rogatych Szczurów, powszechnie występujących dzikich zwierząt. Są nieco większe od zwykłych szczurów i, jak mówi ich nazwa, posiadają dwa małe, wyrastające z głowy rogi. W moim poprzednim życiu stanowiły one główne źródło mięsa na wsi. Oczywiście, po złapaniu, zabiciu i ugotowaniu ich w gorącej wodzie (mimo wszystko Rogate Szczury słyną z przenoszenia różnej maści chorób i plag).

Quak spoczął w okolicznym rogu, opierając się o pobliską ścianę i, jakby nigdy nic, zaczął łapczywie pożerać swoją zdobycz. W przerwie między przeżuwaniem próbował do mnie mówić:

,,[Mlask]...[Klask]...Hrr, znowu....[Mlask]...[Klask]...idziesz....[Mlask]....[Klask]....?''{Quak}

,,Tak''-{Cholera ! Nie dość, że jesz przed naszymi oczami, to jeszcze rozmawiasz ?! Nikt cię nie nauczył, żeby nie gadać z pełnymi ustami ?!}-,,W Xylud na pewno nie mieszkają same szkielety, musi być tam coś lub ktoś jeszcze''

,,Hrr, podczas polowania spowrotem aktywowałem kilka pułapek....[Mlask]...[Klask]...''{Quak}

,,Dzięki za ostrzeżenie''

,,Hrr, uważaj na siebie''-odpowiedział Quasit, po czym rozerwał kolejnego Rogatego Szczura na pół i (ku mojemu zaskoczeniu) rzucił mi połowę. Następnie, widząc moje zdziwienie, wesoło odpowiedział-,,Masz to na zachęte. Jak uda wam się coś złapać, przynieście mi część. A ! I jakbyście mogli, to rozglądajcie się za jakimś źródłem wody''

Po tych słowach wrócił do pałaszowania reszty posiłku. Tymczasem ja odwróciłem się i na czele mojej grupy ruszyłem ku Xylud, jednocześnie przeżuwając sobie surowe mięso. Hmm, nawet niezłe.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2020 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.