Rozdział 12 - Potrójne Starcie

Tak jak poprzednio, przemierzaliśmy obrzeża miasta labiryntu. I tak jak poprzednio, nie mogliśmy znaleźć żadnej istoty. Ani żywej, ani też martwej. Tch, skąd Quak wytrzasnął te Rogate Szczury ?! Gdzie nie spojrzę nie ma tu nic poza kamieniami i gruzem. Że też od razu zjadłem ten kawałek mięsa...Teraz to dopiero jestem głodny...

Mając tego typu myśli w głowie, ja i moja drużyna szybko posuwaliśmy się na przód. Tak jak poprzednio, w pierwszym szeregu poruszali się Nr. 5 i 6. Jednak tym razem towarzyszyła im Dwójka, a zaraz za nim podążała Czwórka. Ja i Nr. 3 znajdowaliśmy się na tyle, jako że oboje specjalizowaliśmy się w walce długodystansowej.

Po pewnym czasie przywitał nas jasnobiały błysk kryształu Xylud, a widok znowu zaparł mi dech w piersiach. Mimo wszystko, budowniczowie tego miasta znali się na rzeczy. Nawet taki szarak jak ja może piękno ich pracy.

....Niestety, nie mogę się tym zachwycać. Na nieszczęście jestem teraz demonem i mam zadanie do wykonania. Znaleźć i upolować nowe dusze, przeprowadzić rekonesant, urosnąć w siłę.

W przeciwieństwie do poprzedniego, tym razem nie skierowałem się bezpośrednio do głównej części miasta. Zamiast tego postanowiłem rozejrzeć się po obrzeżach, podążając wzdłuż ściany pieczary. Oby tam było coś lepszego do polowania niż szkielety.

Skierowaliśmy się na wschód. Zgodnie z regułom wschodzącego Solosa to tam mamy największe szanse na znalezienie jakiś ofiar. I faktycznie, po jakieś godzinie marszu wywęszyliśmy ślady czegoś ogromnego. Czegoś, czego nigdy wcześniej nie widziałem.

Kilkanaście minut później dostrzegliśmy coś niespodziewanego-podziemny strumień wody o szerokości około 25 łokci. Pomimo swych rozmiarów było ono dobrze ukryte, tak że nie widziało się go z naszego (i prawdopodobnie też z pozostałych) wyjścia. Zapewne to jedno ze źródeł zaopatrujących miasto.

A obok starej i podniszczonej przez czas śluzy irygacyjnej było to czego szukaliśmy. Był to ogromny, ponad 2-metrowy potwór, który wyglądem przypominał gigantyczną żabę. Dodatkowo, cały już ociekał własną krwią, a w jego ciało osadzonych było kilka włóczni. Jednak ku naszemu pechowi nasza ofiara nie była sama….

Imię

Blase

Wiek

33 lata

Rasa

Aura Szkielet

Płeć

Mężczyzna

Siła

???

Zręczność

???

Wytrzymałość

???

Inteligencja

???

Dusze

???

Pakty

???

Klasa

Nieumarły (???) / Szermierz (???)

 

 

Zdolności

·    Wolna Wola

·    Zwiększona Wytrzymałość

·    Wyczucie Życia

·    Redukcja Obrażeń Fizycznych

·    ???

·    ???

 

 

 

 

Imię

Zenom

Wiek

14 lata

Rasa

Aura Szkielet

Płeć

Kobieta

Siła

12

Zręczność

15

Wytrzymałość

18

Inteligencja

27

Dusze

1

Pakty

2

Klasa

Nieumarły (3) / Czarownica (2)

 

 

Zdolności

·   Wolna Wola

·   Zwiększona Wytrzymałość

·   Zwiększona Inteligencja

·   Wyczucie Życia

·   Redukcja Obrażeń Fizycznych

·   Nieumarłe Ciało

Magia

·   Sfera Śmierci

·   Sfera Ognia

 

Tymi, którzy byli łaskawi doprowadzić bestie zwaną Kirefrog do takiego stanu byli nie kto inni jak nasi niedawno poznani znajomi, Nieumarli. Było ich mniej niż ostatnio, ale na ziemi leżało sporo kości i zardzewianego sprzętu, a na dodatek mieli aż dwa Aura Szkielet. Sytuacja nie wyglądała na zbyt korzystna, ale….

…ale nie było już możliwości bezpiecznego odwrotu. W chwili gdy je ujrzeliśmy, o naszej obecności dowiedziały się też Aura Szkielety. A to wszystko przez ich kłopotliwą zdolność, [Wyczucie Życia]. Tsk, cholerni Nieumarli.

Oboje bardzo przypominali mi Erghata, gdyż posiadali podobnie śnieżnobiałe kości i niebieskie ogniki w oczodołach. Na tym jednak podobieństwa się kończyły. Blase miał na sobie stary pancerz łuskowy, na głowie nosił hełm żebrowy, a jako broń miał trochę zardzewiały miecz typu claymore. Zenom zaś nosiła jakieś podarte szmaty, których stan świetności minął wieki temu. Brak broni w obu rękach oraz jakichkolwiek akcesoriów na jej rękach potwierdzał jej status jako użytkowniczki magii.

Zanim miałem czas na jakieś dalsze rozważenia, Blase już na nas szarżował. Szybko pokonał dzielący nas dystans i niczym kat podczas egzekucji zamachnął się mieczem w stronę Dwójki.

KWANG !!!

Nie wiem czy to było szczęście, refleks czy też działanie instynktu, ale najwyraźniej Nr. 4 jakimś cudem zdołał zablokować uderzenie za pomocą swojej tarczy. Odgłos zderzenia się metalu o metal rozniósł się po okolicy. Jednak nie wydawało się jakby Czwórka miała jakieś problemy z powstrzymywaniem wielkiego miecza.

Na tę sytuacje ogniki Blase zaiskrzyły się mocniej. Nie zmniejszając nacisku swego miecza, uniósł swą lewą nogę i kopnął ją w bok Impa. Cios miał pozbawić go równowagi i pozwolić na zabójcze cięcie claymorem. Nim jednak to nastąpiło, zareagowałem ja.

Używając [Psychofizycznego Młota] niespodziewanie odepchnąłem przeciwnika, a następnie napuściłem na niego mojego chowańca, który niczym prawdziwy wilk rzucił się na niego.

Wtedy jednak odezwała się nasza magiczka, wystrzeliwując w niego prawie metrową włócznie ognia. Cień tworzący mojego wilka został łatwo zniszczony, a tymczasem kolejne zaklęcie już zmierzało w naszą stronę.

Szybko rzuciłem na siebie [Metamagie-Wzmocnienie Zaklęć], a następnie spróbowałem zablokować jej atak za pomocą jednocześnie [Telekinezy], jak i [Psychofizycznego Młotu]. Powstała tak telekinetyczna bariera, której jednak utrzymanie kosztowało mnie sporo wysiłku. Oby była tego warta.

BUM !

W chwili zderzenia się naszych zaklęć, rozległ się głośny wybuch, a olbrzymia chmura dymu spowiła nas i obszar naszej walki. W moim umyśle natychmiast pojawiła się jedna myśl- to jest szansa ! Szansa na decydujący atak !

Czym prędzej wydałem moim podwładnym rozkaz zajęcia się Blasem, gdy ja skoczyłem w stronę Zenom. Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki raczej powinna być bezbronna wobec bezpośrednich ataków z bliska.

Skoczyłem naprzód. Szybko pokonałem dzielący nas dystans. Blase próbował jakoś mnie zablokować, ale został powstrzymany przez szarżę Dwójki, a następnie jego oraz Nr. 5 i 5 wściekłe ataki. W tej sytuacji nikt nie mógł mnie powstrzymać. Jeszcze chwila i…..

…..i w tej właśnie chwili mój instynkt lub coś koło tego ostrzegło mnie o niebezpieczeństwie !

Nie wiedziałem skąd pochodzi to uczycie, ale nie wróżyło nic dobrego. Dlatego postanowiłem mu zaufać i powstrzymałem swój atak, pospiesznie wycofując się do tyłu przy pomocy [Telekinezy]. Jak się okazało, dokonałem dobrego wyboru.

,,Euuuaaaaaa !!!’’

O swoim istnieniu przypomniał ranny Kirefrog, który najwyraźniej w czasie naszej krótkiej walki zdołał pozbyć się większości szkieletów. Bez przywództwa i bezpośredniej kontroli wyższych Nieumarłych stanowili dla niego łatwy cel, a po ich wyeliminowaniu nic już nie stanęło mu na drodze do zaangażowania się w naszą potyczkę.

Wykonał więc długi skok na następny brzeg i wykorzystując ogólne zaskoczenie podczas swojego lądowania, wystrzelił swój długi jęzor w kierunku najbliższego wroga- Zenom. Nieumarła została nim szczelnie złapana, a następnie, przy niezrozumiałych wrzaskach jej i Blase’a, dosłownie POŁKNIĘTA !

,,Krump-krump !’’

Odgłos miażdżonych i zjadanych kości zaszokował mnie. Szybko jednak odzyskałem zmysły i zająłem pozycję do ataku. Co mnie obchodzi los tej Aury Szkielet, nie mam zamiaru do niej dołączać !

Kirefrog odwrócił się w moim kierunku. Patrząc przez chwilę na mnie, oblizał swą górną wargę, a następnie z głośnym rykiem skoczył na mnie.

,,Aaaaaaaa !!!’’-odpowiadając mu swoim własnym rykiem, również rzuciłem się ku niemu.

Nie ważne co, przetrwam i wydostanę się z tych podziemi !


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2020 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.