Rozdział 13

Ruiny starożytnego miasta demonów Xylud. Obrzeża miasta, wschodnia część.

Walka z Kirefrogiem trwała w najlepsze. Żabopodobny potwór nie był najłatwiejszym przeciwnikiem, zważywszy na jego ogromny rozmiar i moje osobiste braki w zdolnościach walki bliskodystansowej.

Jakby tego wszystkiego było mało, to ni stąd ni zowąd ta kreatura nagle zaczęła pluć jakąś dziwną cieczą na wszystkie strony.

Ach, cholera jasna ! Unik, unik, unik !

W ostatniej chwili udało mi się uskoczyć, kryjąc się za pobliskim stalagmitem. Podobnie postąpili moi podwładni, a także Blase, choć w jego przypadku część cieczy wylądowało na jego nodze. Rezultatem tego było sparzenie kości, a w związku z tym poważne ograniczenie ruchliwości naszego szkieleta.

Huh, źle dla niego, dobrze dla nas. Z drugiej jednak strony ten kwas zapewne może być użyty na nas, nie ? Co powinnyśmy zrobić ?

,,Argchhhhhh !!!!’’{Nr. 2}

Kiedy nad tym myślałem, do moich uszu dotarł niewyobrażalny okrzyk bólu. To Dwójka krzyczała. Najwyraźniej debil próbował zaszarżować, ale dostał kwasem prosto w brzuch.

Tsk, co za gówniany kretyn ! Że też rzucił się prosto pod ostrzał ! No, ale przynajmniej stworzył mi okazję….

Wykorzystując chwilowe zajęcie Kirefroga, natychmiast ruszyłem wprost na niego. Szybko pokonałem dzielący nas dystans i, w momencie gdy bestia odwracała się do mnie, wbiłem jej włócznie wprost w prawe oko.

,,Aaaeeeeeeeeeiiiiiiiiikkkkkkkkkk !!!’’-taki właśnie przeraźliwy dźwięk wydał potwór, gdy zimna stal wbiła się w niego. Przeraźliwy ból ogarniał jego ciało, w skutek czego zaczął na wpół świadomie, na wpół nie wierzgać i trącić się na bok.

Ze wszystkich sił próbowałem trzymać się i nie puszczać włóczni, co nie było wcale łatwe. Podczas wiercenia się płaz pluł naokoło swą śliną, wskutek czego krople tej żrącej substancji opadały na mnie.

,,Aaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!’’-darłem się na całe gardło z bólu, nie mogąc znieść bólu. Mimo to nie puściłem mojej broni, a wręcz przeciwnie, zacisnąłem uchwyt i próbowałem ją wbić głębiej. Jednocześnie próbowałem użyć mojej magii [Sfery Umysłu}, aby chociaż spróbować odtrącić ten cholerny kwas z mojego ciała.

Niestety, Kirefrog osiągnął swój cel szybciej.

Ciągłe potrząsanie mną po bokach sprawiło, że dostałem w końcu zawrotów głowy. To z kolei spowodowało, że zacząłem tracić koncentracje. Bestia to wykorzystała, niespodziewanie wyrzucając mnie w górę. Poleciałem wysoko, tak że omal nie nabiłem się na okoliczne stalaktyty. A gdy zacząłem spadać, długi, miękki i nasiąknięty jadowitą śliną jęzor owinął się wokół mnie i ściągnął wgłąb paszczy wielkiej ropuchy……

Cholera, cholera, choleera !!! Jak to się stało ?! Dlaczego ?! Dlaczego ja muszę….w takim miejscu….znowu ?! Nie chce….Nie chce….NIE CHCE TEGO !!!!

,,ROAAAAAARRRRRRR !!!!’’-dziki, krwiożerczy ryk wydobył się z moich niemal przeżartych płuc. Mój wzrok stał się niewyraźny i krwisty, a w resztkach mięśni poczułem nagły przypływ siły. To jest to ! Pokonam go, pokonam, pokonam…..POKONAM !!!

[Pożarcie Dusz] !!!

Nie ważne ile dusz stracę, nie ważne co poświęce, TO JA ZWYCIĘŻĘ !!!!

Moje ciało regenerowało się niezwykle szybko. Szybciej niż się zżerało, szybciej niż działał kwas. Z ledwie odrośniętymi pazurami, kłami i czym tam jeszcze mogłem zacząłem  drapać, gryźć i niszczyć co się da. Powoli przedzierałem się przez kolejne warstwy mięsa i płynów, aż w końcu….

,,Błeeek……Błeeeekkkkkk………Błeeeeekkkkkkk !!!!!!!!’’

…..wyrzygał mnie. Drań dosłownie mnie wyrzygał ! A jakby tego było mało, to jakby nigdy nic skoczył sobie do wody i, po spojrzeniu na mnie przez chwilę, odpłynął.

,,…..’’-oniemiałem wobec tego zachowania, nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa. Wkrótce jednak poczułem gniew i wściekłość na myśl o tym, jak ten cholerny płaz doprowadził mnie do tego stanu. Ale i to wkrótce minęło, bo…..straciłem przytomność i padłem na kolana…..

 

 

,,Resztę już znasz-Trójka i pozostali wzięli mnie i razem z Dwójką przynieśli mnie tutaj, gdzie się mną zająłeś’’

Usłyszawszy moją opowieść, Quak lekko się uśmiechnął. Nie był to jednak żaden z jego dotychczas widzianych uśmiechów, ale raczej mina wyrażająca stan głębokiego zamyślenia.

,,Hrrr, rozumiem, rozumiem. Najwyraźniej miałeś niezłą zabawę, co ?’’{Quak}

Nie odpowiedziałem nic, bo nawet nie mogłem. W tej chwili leżę ciężko ranny, z wciąż jeszcze nie do końca zagojonymi ranami na całym ciele. Utraciłem 24 duszę, nie zyskałem żadnych nowych, a Impy zapomniały wziąć jakiekolwiek łupy z pola bitwy. I to niby jest zabawa ?!

,,Hrrr, wracając jednak do tematu, co się stało z tym szkieletem ? Z tym…no….Blase’m ?’’{Quak}

,,Tak, Blase’m. Nie wiem. Jak już mówiłem, do głowy im nie przyszło rozejrzeć się i zebrać łupy’’-powiedziawszy to, wskazałem na słuchające nas z boku Impy. Na moje słowa żałośnie spuścili głowy w dół, jakby próbując nie patrzeć mi w oczy, a ich miny wyrażały smutek i zawstydzenie. Trójka miała nawet zamiar się popłakać.

,,Nie wiń ich, hrrr. W końcu dobrze, że chociaż wzięli Cię ze sobą. Hrrr, jednak fakt niewykończenia tego Aura Szkielet nie jest niczym dobrym’’{Quak}

,,Obawiasz się jego pana ?’’

,,Hrrr, istota zdolna przywołać i zmusić do posłuszeństwa aż trzy Aura Szkielety musi być co najmniej na 5 poziomie klasy [Nekromanta]. Dodatkowo, nie znamy pełni jego sił i środków, jakimi dysponuje’’{Quak}

,,Plus nie mamy teraz zapewne szans na negocjacje z nim’’

,,HA-HRRR-HAAA !!!’’{Quak}

Na moją uwagę Quasit wydał z siebie krótki, ale gromki śmiech, jakbym właśnie opowiedział najnowszy sprośny żart w karczmie.

,,Negocjacje ? Weź mnie nie rozmieszaj, bo….’’-urwał, aby powstrzymać kolejny wybuch śmiechu, po czym ostro na mnie spojrzał i przemówił-,,Słuchaj, jesteś mądrym małym Impem i lubię Cię, dlatego coś Ci wyjaśnię. Demony i Nieumarli nigdy ze sobą nie negocjują, ani też nie współpracują. Jesteśmy tak samo znienawidzeni przez wszystkim dookoła i nasze cele są wspólne, ale wspólne działanie jest dla nas niemożliwę’’{Quak}

,,Czemu ?!’’-wykrzyknąłem, nie mogąc tego zrozumieć. Przecież zapiski i przekazy z czasów Wielkiej Wojny jasno mówią o uczestnictwie Starszych Liszów, Rycerzy Śmierci i paru innych rodzajów potężnych Nieumarłych w armiach Lordów Demonów. W dodatku, jak zauważył Quak, mieliśmy wspólne cele. Więc czemu ?! Czemu to jest niemożliwe ?!

,,Hrrr, mówiąc w sprawach ogólnych relacji nas z nimi ? Nie wiem’’-jakby nigdy nic Quak wymownie wzruszył ramionami-,,Podobno w przeszłości wydarzył się jakiś incydent i nasi zaatakowali [Zaświaty], powodując wściekłość tamtejszych szefów. Inni twierdzą, że to przez rywalizację o zasoby, czy coś w tym guście. W każdym razie nigdy nie zdarzył się równorzędny układ. Lub przynajmniej ja o nim nie słyszałem’’{Quak}

,,A nierównorzędny ?’’

Na moją uwagę Quak chytrze się uśmiechną

,,Hrrr, jak już mówiłem, jesteś bystry. Owszem, zdarzało się podporządkowanie jednych drugim i na odwrót. Sama nasza Pani Mroku miała podobno pod sobą kilka Wampirów, a podobno sam Hrabia jest…Hrrr, jednak w naszej sytuacji to się nie sprawdzi. Bowiem i my, i oni są za słabi na to’’{Quak}

,,Hę ?’’

,,Hrrr, w tej chwili jest nas tylko siedmioro i poza mną wszyscy są Impami, najniższymi z Demonów. Brakuję nam dosłownie wszystkiego-wiedzy, informacji, porządnego sprzętu. Nieumarli zaś grzęzną tu, pod ziemią, gdy tymczasem na powierzchni znajduję się obfity w Energię Życiową las. Dlatego priorytetem obu stron jest walka o dominacje i niewielkie zasoby łowieckie. Rozumiesz ?’’{Quak}

,,….’’

Odebrało mi mowę. Wyjaśnienie Quasita było głębokie i zawierało w sobie logiczną prawdę, a przy tym  było proste do zrozumienia dla każdego. No, może prawię każdego. Twarz Nr. 2 wyrażała wyraz niewiedzy i nieprzejmowania się tym, a nowi wykazywali lekkie zrozumienie, ale brak zainteresowania. Jedynie Trójka i Czwórka odgadły sens rozmowy i wygląda na zaniepokojone.

Ja jednak nie przejmowałem się i skupiłem wzrok na Quaku, chcąc poruszyć pewną nurtującą mnie od pewnego czasu kwestię.

,,Quak, mogę Ci zadać pewne pytanie ?’’

,,Zamiast pytać o pozwolenie na pytanie, lepiej po prostu pytaj, hrrr !’’{Quak}

,,Skąd to wszystko wiesz ? To znaczy, skąd masz tak rozległą wiedzę ?’’

Quak nie odpowiedział od razu. Po raz pierwszy jego obrzydliwa gęba przestała się szczerzyć, a jego wzrok opadł na skalną podłogę. W oczach widziałem wyraźny smutek i żal.

,,To długa i zwyczajna historia….’’


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2020 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.