Rozdział 2 - Chłopcy

Rozdział 2:  Chłopcy



Następnego dnia rano, gdy tylko chłopaki się przebudzili, zorientowali się, że znów są spóźnieni do szkoły. Od razu wyskoczyli z łóżek i zaczęli się ogarniać w pośpiechu. Jeden i drugi spakował niezbędny ekwipunek przetrwania w szkole, czyli alkohol i coś do palenia.


Do tego spakowali kastety i bejsbole, bo nie wiadomo, co może się przytrafić podczas lekcji matematyki, którą prowadzi pan kulturysta. Lubował się on w niegrzecznych uczennicach, które miały na pieńku z Karagim i Ikan’em.


W szczególności królowa łez, która już niejednokrotnie próbowała sprzedać im kosę. W końcu pochodziła prosto z polskiego miasta, lubującego się w meczetach. I nie chodziło tu o KRAKÓW.

“Tuż przy wejściu szkoły stało jak zawsze kilku ochroniarzy. Tak, ochrona. Chodzimy do jednej ze szkół, która uczy najgorszych licealistów: ćpuny, alkoholicy, lesbijki, nimfomanki, łobuzy… wiele by tu można było wymieniać.


Większość uważała naszą dwójkę za tych, co tam rządzą, a my wcale tego nie robimy. Po prostu od połowy szkoły ściągamy tygodniowy haracz. Nawet nauczyciel chemii robi, specjalnie dla nas, mocny trunek w postaci bimbru. Do tego tworzy trochę narkotyków, w szczególności dropsy, z napisem “LOV”.


Co najlepsze, nie widzieliśmy go od dłuższego czasu. Nikt tego nie wie, ale zaopatruje jedną z głównych yakuz w narkotyki. Nazywamy ich “Głowa Węża”, bo swoim ofiarom odcinają głowy i kładą do pudełka pełnego węży, które wyjadają mózg i gałki oczne.


Chcieliśmy zobaczyć, jak to wygląda, ale nigdy nie udało nam się trafić. Widocznie słabo się staramy. Musimy kiedyś zmanipulować jakiegoś idiotę, którego zabiją, a wtedy dowiemy się, jak to wygląda na żywo. Oczywiście pierw tego frajera oskubiemy z kasy.


W końcu dotarliśmy do klasy. Już na wejściu czekała na nas niespodzianka. A dokładniej, w stronę Karang’a poleciał niewielki nóż, którego uniknął w ostatniej chwili.”


Karang od razu krzyknął: “Ty śmierdząca suko, znów to samo? To już robi się nudne, chyba chcesz, żebym zrobił z Ciebie ostrą sukę, którą będą rżnąć wszystkie cioty ze szkoły Jinoo (szkoła dla normalnych osób).”


Ikan od razu zaczął się śmiać: “Hahaha, wiedziałem, znów to samo. Ta jebana suka. Widzę, że znów jej odwala po dopach, pewnie tym razem superman.”



Bez większego zaangażowania ze strony reszty klasy usiedli na swoich miejsca i od razu poszli spać, ale nie na długo, bo chwilę po tym zadzwonił dzwonek na przerwę.


W net do klasy wpadło kilku randomowych chłopaków, którzy rzucili się na nas, jednak na ich nieszczęście Ikan był wkurwiony, bo ktoś go obudził.


Ikan: “Szykujcie się na śmierć.”


Chwytając za róg ławki, rzucił nią w najbliższego, zdejmując go na strzała, po czym od razu wyskoczył, uderzając jednego z nich nogą. W tej chwili Karang, chwytając krzesło, zamachnął się, powalając dwóch chłopaków, którzy od razu stracili przytomność.


Ostatni z nich, czyli ich przywódca, dostał buta na twarz od Karanga i, lecąc kilka metrów w tył, zatrzymał się dopiero na ścianie. O dziwo całe zajście obeszło się bez większej ilości gapiów, gdyż takie rzeczy były tutaj codziennością.


Sam fakt, że ktoś się bił, dla większości był czymś tak normalnym, jak jedzenie przepysznej kanapki, którą zrobiła dla ciebie młodsza siostrzyczka.


Obydwoje po odłożeniu tymczasowej broni, wzięli się za sprzątnięcie już nieprzytomnych śmieci, którzy zakłócili im spokój. Chwytając ich za fraki, wyrzucili wszystkich poza klasę.


“Śmieci powinny być na korytarzu. Nie przychodźcie tu więcej, inaczej nie będzie już takiego miłosierdzia.”


Przy okazji powiedzieli im, że na jutro muszą przynieść podwójną ilość haraczu, który z nich ściągali.


---


Po kolejnych dwóch godzinach lekcji, do chłopaków podeszła jakaś dziewczyna. Miała ona bardzo długie blond włosy, duże cycki, zgrabną pupę oraz piękne, zielone oczy. Była ona przewodniczącą szkoły, jedyną nieskalaną osobą w tej budzie, a to dlatego, że jej ojciec był szefem dość “dużego” gangu, działającego na skalę międzykontynentalną.  


Hej, Karang powiedziała radosnym głosem. Zrobiłam ci dzisiaj coś dobrego do jedzenia.


Chłopaki, zerkając na nią, mieli przerażone miny. Powodem takiego zachowania było to, że codziennie działo to samo zawsze próbowałą nakarmić Karanga potrawami, które nie przypominały jedzenia.


Karang, znów nie jesteś głodny? spytała zatroskanym głosem, kończąc zdanie słowem “Nya~”.


Ikan: “A to szkoda, zapewne namęczyłaś się, by to zrobić. Ale na pewno Karang weźmie to ze sobą, a jakby co, to ja mogę to zjeść, bo mam mocne gastro.”


Dziewczyna spojrzała na niego, mówiąc: “Oszalałeś.”
Wyciągnęła nóż w stronę jego twarzy i powiedziała: “To jest dla mojego Karanga. Tylko on może jeść jedzenie, które ja przyrządzam!”


Karang: “Wiesz co, Eliza, naprawdę nie jestem głodny. Może niech Ikan to zje?”

Eliza słuchając tego, co mówi jej miłość, odpowiedziała słodkich kojącym głosem: “Dobrze, mój najdroższy, dla Ciebie wszystko, Nya~.”


Karang: “Hej, hej, nie jestem twój! Bo jakbym był twój, nie mógłbym spotykać się z innymi, czy ty to rozumiesz?”


Eliza, słysząc go, spojrzała z morderczymi zamiarami: “Inne dziewczyny? Chcesz mi powiedzieć, że inne mogą cię mieć, a ja nie?... Zdradzasz mnie!” Następnie uciekła z płaczem, krzycząc, że jest głupi.


Ikan śmiejąc się, rzekł: “Skoro już się jej pozbyliśmy, to teraz może pójdziemy na dach szkoły napić się i zapalić?”


Karang: “O tak. Po takim ataku psychicznym muszę się napić i odstresować, bo to już robi się męczące. Ciekawy jestem, co by było, jakbym jej powiedział, że chce z nią chodzić? Chyba od razu dostałaby orgazmu.”


Ikan: “To twoja wina. Po co przypominasz jej ojca? Schudnij grubasie, bo od tego piwa robi ci się coraz większy piwny brzuch.”


Okazało się, że na dachu, przebywała grupka chłopaków i dziewcząt, którzy zachowywali się w skandaliczny sposób, wkładając sobie nawzajem języki do gęby. Dziewczyny stękały, jakby ktoś strzelał im palcówkę i to prawie z całej dłoni.{←- Zdanie by Kret} {Ajabun: He, hehe, hehehe :D}


Karang: “Ej wy, wynocha stąd, bo chcę napić się piwa. No chyba że któraś z was chce poczuć moją stopę w sobie.”


Ikan: “A może któraś chce się z mym okoniem przywitać? To jeden z najlepszych okazów na świecie. Uwierzcie mi.”


*Dryyyyng ~*

*Dryyyyng ~*


W tej chwili zaczął dzwonić telefon Ikan’a, a na ekranie wyświetliła się nazwa kontaktu — “Pan chemik”.


Ikan: “Ooo, czyli w końcu się odezwał. Ciekawe, jak nam wytłumaczy to, że nie dawał znaków życia od trzech tygodni.“


Kazał on przyjść chłopakom do klasy chemicznej za kilka minut.


Karang: “Dobra, zostawmy tych śmieci tutaj, a my chodźmy do niego. Mam nadzieję, że ma dobry bimberek.” Kierując się do klasy chemicznej, po drodze nucili sobie ich ulubioną piosenkę Posłuchajcie opowieści mej o butelce, która pokochała mnie”.



Po udaniu się do chemika i odebraniu swojego towaru, Ikan i Karang od razu stwierdzili, że dzisiaj nie widzą większego sensu, by zostawać w szkole. Dlatego postanowili, że wrócą do domu.


Po drodze zdążyli okraść jakiegoś menela z drobniaków. Miał niby tylko 500 jenów, ale za to mogli już kupić sobie kilkanaście błyskawicznych ramen i paczkę szlugów.


Idąc do domu, zauważyli, że na ulicy jest od groma ludzi skupionych w jednym miejscu. Okazało się, że kłóciły się tam dwa okoliczne gangi, które chciały zbierać haracz od tych samych sklepów z tej samej dzielnicy.


Stworzyło to spore zamieszanie i niepokój wśród chłopaków, dlatego postanowili wystąpić i przypomnieć obydwu grupom, do kogo należy ten teren.


W końcu to oni tu mieszkają i mają najwięcej do powiedzenia. Niezależnie, kim były te dwa gangi, nie bali się ich.


Ale jak się okazało, w tłumie gapiów była Eliza, dlatego też Karang od razu wziął za fraki Ikana i pobiegł, jak najszybciej tylko mógł, modląc się, żeby go nie zauważyła i nie dowiedziała się, gdzie mieszka, bo wtedy nachodziłaby go kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt razy dziennie.


Właśnie w tym momencie chłopcy zauważyli, że w uliczce między budynkami było kilka zbirów z sąsiedniej ulicy, dlatego też od razu udali się w ich stronę, by obić im mordy i wziąć kasę, żeby nie musieć wychodzić wieczorem z domu.


Ale były to jakieś cieniasy. Nie dość, że nie byli w stanie wytrzymać jednego ciosu, to przy sobie mieli zaledwie pięć tysięcy jenów. “Ale żadnym groszem nie można gardzić” powiedzieli i poszli do supermarketu zrobić większe zakupy na dzisiejszą nockę.


Jak zwykle połowa obsługi się ich bała, a druga unikała, lecz bez większych problemów udało im się zakupić najpotrzebniejsze dla nich rzeczy. Wychodząc wolnym i swobodnym dla nich krokiem z piwem w ręku, skierowali się do domu, dyskutując ciężko na temat ulubionych postaci z anime, w których były tylko brutalne walki.


Ikan: “Mówię ci, armia loli podbiłaby cały świat.  


Karang: “Oszalałeś? Armia silnych demonicznych wojów z obślizgłymi mackami pokonałaby te twoje loli w krótkiej walce.”


Ikan: “Nie doceniasz potęgi loli. Jak taka zajebie ci stuna na ryj, to te twoje kałamarnice będą leżeć i kwiczeć.”


Karang: “To dlatego wyglądasz, jak pokraka, bo jesteś fanem dziwnych loli…”


Ikan: “I mówi to facet, który lubuje się w chłopcach.”


Karang: “Mężczyzna musi wyglądać jak chłop, a nie, jak osierocone dziecko skunksa, którego nikt nie chce.”


Na tym zakończyli rozmowę, bo byli już pod drzwiami swojego domu.


Dobra, nie ma o czym już gadać, czas napić się bimbru powiedział Karang, jednocześnie wyciągając z plecaka dwie butelki wysokoprocentowego trunku.


Po opróżnieniu wszystkich butelek byli już tak nawaleni, że nie mieli siły ruszyć się z podłogi, na której już leżeli. Biorąc kurs na sen, zasnęli tam, gdzie byli.







Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.