Rozdział 4 - Quest 1/2 - Dostalem...

Po spotkaniu bezdomnego Karang i Ikan skierowali się do punktu wyznaczonego na mapie, który prowadził w głąb lasu, gdzie znajdowało się ukryte przejście do jaskini.


- Haha, patrz, Ikan, to te wejście. Naprawdę jest nieźle ukryte - powiedział Karang, śmiejąc się.


- No, nawet bym nie pomyślał, że w takiej skale może być jakaś jaskinia - odpowiedział Ikan, wciskający się w wąskie przejście prowadzące w głąb jaskini. - (Kret txt - NO HOMO)


- Ej, ale ja tu się nie zmieszczę! Jestem za wielki, co mam zrobić?! Może rozwalimy trochę wejście? - krzyknął zmartwiony Karang, patrząc na Ikana, wystającego w połowie z dziury.

- Gdybyś tyle nie żarł, to nie byłoby problemu. No nic, mówi się trudno - powiedział Ikan, a następnie dodał: - Niegłupi pomysł, wykorzystam twoją brutalną siłę, byś ty też mógł wejść.


- Okej! Biorę się do roboty - odpowiedział, chwytając większy kamień, który leżał na ziemi i uderzając w nim o dziurę tak, żeby powiększyć przejście. - Nikt mi nie mówił, że w tym quescie będę rozwalać dziurę - powiedział zmęczony Karang ciągłym wymachiwaniem.


Po kilkunastu minutach dziura w końcu miała odpowiedni rozmiar, żeby mógł się przez nią przecisnąć potężnej budowy Karang.


Gdy obydwoje znaleźli się już w środku jaskini dostrzegli chmarę czerwonych światełek w oddali. Po bliższym przyjrzeniu się, dostrzegli, że właścicielami owego koloru była grupa podziemnych goblinów, czyhających na osoby, które wtargnęły do ich grobowca.


*Grachuuuu*


W chwili, gdy Karang i Ikan byli już w środku, zaczęli słyszeć dziwne dźwięki, od razu domyślili się, że muszą być to potwory, które bronią tego questa.


- Dobra Ikan, rzuć swoje błogosławieństwa - powiedział Cicho Karang, nie chcąc zwracać na siebie uwagi potworów.


Ikan bezgłośnie przytaknął, a następnie rzucił wszystkie zaklęcia wspierające na Karanga, który już czekał w gotowości do rozpoczęcia rzezi na niewinnych potworkach.


- Haha, teraz to ja mogę jechać z nimi. Czuję, że to będzie całkiem dobra rozgrzewka - wykrzyczał radośnie Karang, który w tej chwili zwrócił na siebie uwagę potworów.


- Gratulację, już po ciebie idą - powiedział Ikan, kierując wzrok na swojego genialnego kompana, który teraz nie będzie w stanie użyć jednej ze swoich podstawowych umiejętności.


Ignorując doczepki Ikana, Karang rzucił się w stronę goblinów z szatańskim uśmiechem wymalowanym na twarzy.


- WRRAAAAAAA!!! - wykrzyczał Karang, co poskutkowało dość dziwnym zachowaniem ze strony przeciwnika, który lekko się zawahał przed atakiem.



*Ding - Gratulacje dla gracza Karang, któremu jak pierwszemu w świecie WCK udało się nauczyć umiejętności rangi Średniej “Okrzyk wodza orków”.



*Ding - W nagrodę za to otrzymuje dwie złote monety oraz jeden punkt szczęścia - serdecznie gratulujemy. Team WCK.



Ignorując wyskakujące komunikaty, Karang rzucił się w sam środek formacji przeciwnika, która i tak już nie istniała. I z pomocą Ikana oraz wszystkich buffów zaczął swą krwawą zabawę.


Robiąc potężny zamach, Rosły Ork wycelował w pierwszego goblina, który napatoczył mu się pod sztylet i jednym celnym uderzeniem ciął przeciwnika w szyję, trafiając w punkt witalny potwora, zadając podwójne uderzenia.


{-24}


Jako że podziemny goblin posiadał 5 poziom i miał 250 życia, w całym rozrachunku obrażenia zadane przez Karanga były marne, więc trzeba było wykonać jeszcze wiele cięć. Dlatego też Ikan, oddalony od walki, zadawał obrażenia dystansowe ze swojej różdżki.

{-8}


Nie były one wielkie, ale każde zadane obrażenie potworom zwiększa szansę na odniesienie sukcesu.


Zabijanie ich było monotonne. Gobliny, jak na potwory niskiego poziomu, były bardziej tępe od dzikich zająców, z którymi walczyli wcześniej. Dodatkowo posiadały one bardzo prosty i łatwo dostępny punkt, w którym obrażenia były zawsze dwa razy większe.


Z wprawą, jaką posiadał Karang z realnego życia, było to dla niego proste. Podziemne gobliny nie były w stanie go nawet uderzyć, a gdy nawet jeden odważny się znalazł, to Ikan atakował go z dystansu, jednocześnie powstrzymując napastnika przed zadaniem obrażeń jego kompanowi. Ich współpraca była doskonała.


Po niespełna kilkunastu minutach walki obydwóm skończyła się stamina i musieli się wycofać, żeby ją zregenerować. Powtarzając tę czynność wielokrotnie, w końcu udało im się wyczyścić pierwszy poziom jaskini, co zajęło im około dwóch godzin. Podczas walki odkryli, że jest zejście na niższe piętro.

Po wybiciu wszystkiego, co się ruszało na danym poziomie, odezwał się mechaniczny głos.



*Gratulacje, wasza grupa oczyściła pierwsze piętro podziemnej wioski goblinów, zabijając ich 500!



- Ikan, spójrz na nasze statystyki. Haha, tak byliśmy zajęci walką, że nawet tego nie zauważyliśmy!


Poziom 6

Doświadczenie 14.150/64.000 > 7 poziom.



Punkty do rozdania > 25(5 punktów co poziom).


Od razu, bez mniejszego zastanawiania się, Karang władował wszystkie 25 punktów w zręczność, natomiast Ikan 20 punktów w inteligencję i 5 punktów w wytrzymałość.


- Nasz atak się poprawił - powiedział uśmiechnięty Ikan.


- Haha, teraz to ja mogę te gobliny zabijać, czuję że będą padać jak muchy przy pachnącym gównie, czy jakoś tak - krzyknął Karang.


- Ikan, cholera czaisz to? Byliśmy na ponad 2 milionowym miejscu, a teraz jesteśmy na ponad milionowym, jakie oni mają poziomy?! Trzeba ich dogonić, kurwa, inaczej będę musiał najebać właścicielowi baru - powiedział zbulwersowany Karang, który teraz się dąsał jak mała dziewczynka, która nie dostała loda od swojego oppa. (Kret TXT: bez skojarzeń) {A: Lekkie wyjaśnienie dla niezaznajomionych: oppa to koreańskie słowo określające brata, którego używają dziewczyny w stosunku do starszego chłopaka (niekoniecznie spokrewnionego przez krew)}


- Nie ma co się opierdalać, trzeba dogonić tych lamusów i pokazać im, kto jest królem serwera - odpowiedział Ikan, gotowy do dalszego wpierdolu.


Z uśmiechem na ustach i entuzjastycznym nastrojem obydwaj skierowali się w stronę następnego piętra, na którym prawdopodobnie czekało ich kolejne kilka godzin napierdalania się z randomowymi goblinami,i które na ten moment nie robiły na nich większego wrażenia.


Pomyśleć by można, że dalsze nabijanie doświadczenia będzie dla nich sielanką, lecz nic bardziej mylnego, gdyż na tym piętrze pojawił się dodatkowy przeciwnik, który nie tyle był silny, co wkurwiajacy, a mowa tu o oczywiście o goblinie łuczniku.


- Cholera, teraz te małe chujki będą strzelać z daleka. Przydałby mi się łuk, może jak ich zabiję, to jakiś mi wyleci? - powiedział zaciekawiony i jednocześnie wkurzony Karang.


- Myśl tak dalej, a zapewne dostaniesz strzałą w kolano i wylądujesz jako strażnik bramy - rzekł Ikan wyśmiewczo, komentując zdenerwowanie Karanga.


- A propo, słyszałem, że był jakiś gość, co dostał strzałą w piętę i umarł. Co za cipa z niego musiała być - powiedział rozbawiony Karang.


- Czemu się naśmiewasz z tego człowieka? To przecież nie jego wina, że był takim lamusem, hehe - odpowiedział Ikan.


Obydwoje, prowadząc dość interesującą dyskusję i wyśmiewając, kogo się dało, wzięli się za czyszczenie drugiego piętro, które po krótszym czasie, niż pierwsze, zostało oczyszczone. Przynajmniej tak myśleli.


*Trouf.*


- Cholera! Ikan dostałem, dostałem! Umieram, ktoś we mnie strzelił, dostałem w piętę, umieram, hahaha - śmiał się Karang, który dostał strzałą od ostatniego samotnego goblina.


*Shuft~ *


Po chwili goblin padł na ziemię, a po nim pozostał tylko błyszczący przedmiot, który tylko delikatnie błyszczał. Był to krótki łuk o średnich obrażeniach.



Krótki łuk goblina (Ranga Brązowa)

Obrażenia 4-9


- Haha, no nieźle, przyda mi się ten łuk do lurowania potworków, nie będę musiał za nimi biegać ciągle, jak debil - powiedział Karang, uśmiechając się, jakby znalazł darmowy bon do maka do końca życia.



*Gratulacje, wasza grupa oczyściła drugie piętro podziemnej wioski goblinów, zabijając ich 750!



*UWAGA* *UWAGA* *UWAGA* *UWAGA* *UWAGA* *UWAGA* *UWAGA* *UWAGA*

Władca Ostatniego Piętra pojawi się za 5 minut!


Karang i Ikan od razu rozdali nowe punkty w statystyki i założyli skórzane zbroje goblinów, które zwiększały tylko o kilka punktów obronę.


- Nie no, żebym musiał nosić takie łachy! No ale trzeba się przygotować, bo na pewno będzie skubaniec silny! - krzyknął z zachwytem Karang, klepiąc po plecach Ikana.


- Zobaczymy, to się dowiemy - odpowiedział Ikan, ledwo się nie wywalając od uderzenia Karanga.


- Ciekawe czy te bossy są fajne i silne, bo nudzą mnie tacy przeciwnicy, jak te gobliny. Głupie były, jak koty, którymi rzucam zawsze po oknach sąsiadom - powiedział dumnie Karang.


- A ty ciągle wkurwiasz sąsiadów kotami. Nie znudziło Ci się to? Myślałem, że teraz tylko chodzisz na dziwki. - Z zażenowaniem powiedział Ikan, który na koniec zaczął ziewać.


- Ooo, ktoś tu jest zmęczony, a jeszcze boss nam został, haha. Żebyś tylko mi tak nie umarł! - krzyknął Karang, drwiąc sobie z Ikana.


- Hoo, taki kozak? Mam zadzwonić do twojej ukochanej Elizy? - powiedział Ikan z szatańskim uśmiechem na ustach, spojrzawszy na Karanga.


- Ty! Poczekaj! Jak to zrobisz, to spalę wszystkie twoje świeże sadzonki! Zobaczymy, co wtedy zrobisz cwaniaku! - krzyknął zbulwersowany Karang.


- Ty się od moich sadzonek odpierdol, w końcu nie tylko ja z nich korzystam w nagłych sytuacjach. Później będzie “Ikan załatw, Ikan ogarnij” - powiedział Ikan wyśmiewczym tonem.  


Gdy Ikan skończył mówić, piętro zaczęło się trząść i rozległ się mechaniczny głos, dobrze już znany przez nich.


* Boss lokalizacji “Podziemna wioska goblinów” pojawi się za 10 sekund*


~ 9

~ 8

~7

~ 6

~ 5

~ 4

~ 3

~ 2

~ 1

0


Razem z końcem odliczania wszystko ucichło. Jedyną słyszalną rzeczą były bijące serca Karanga i Ikana, którzy zniecierpliwieni czekali na ostatniego przeciwnika.


*Grouch!!!*

*Guach!!!*


Potworny dźwięk rozszedł się przez całą komnatę. Obydwoje wiedzieli, że należał on do bossa, który zaraz miał im się ukazać. Stanęli więc do siebie plecami i, rozglądając się dookoła, starali się dostrzec przeciwnika.


Nagle potężna fala wibracji rozeszła się po całym pomieszczeniu, alarmując Ikana oraz Karanga, którzy od razu zwrócili głowę w stronę epicentrum zdarzenia.


A ich wzrokowi ukazała się potężna masywna postać, która mogła przestraszyć nie jedną osobę.


Był to…





Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.