Rozdział 0 - Prolog
Standardowo jak od 11 lat obudziłem się rano. Trzeba iść do szkoły. Szkoły... Ale dzisiaj jest dobry dzień. Dzień końca roku szkolnego! Wspaniałe uczucie. Zaraz zaczną się wakacje i zero szkoły przez kolejne 2 miesiące.

Wstałem z łóżka i ruszyłem zaspany w kierunku łazienki. Minąłem miejsce, przy którym spędzam najwięcej czasu dziennie. Moją oazę spokoju. Komputer. Ze względu na to, że spędzam tam dużo czasu, to jest to rozbudowane stanowisko. W ogóle nie wygląda na jedność z resztą pokoju. Całe wyposażenie pokoju to łóżko, szafa i biurko.

Biurko, to oczywiście centrum dowodzenia. Wydajny PC, bo przecież #PCMASTERRACE. 3 monitory, bo kto mi zabroni? Różne peryferia z wysokiej półki. Wygodny fotel, bo jak się siedzi po 12 godzin dziennie albo więcej, to jest to najważniejsze. Prawie jak stanowisko youtube'ra. Ale ja tam tylko gram.

Ściany są czerwono-czarne. Moje ulubione połączenie.
 
"Jak wrócę, to spędzimy ze sobą kolejne 2 miesiące nerdzenia. Granie, czytanie i oglądanie anime. No… nie licząc imprez hahaha." (Danon)
 
Chwiejnym krokiem wszedłem do łazienki i popatrzyłem w lustro. To ja. 1,80 metra wzrostu. Lekko gruby od długiego siedzenia przed kompem. LEKKO. Przecież codziennie poświęcam godzinę na bieganie i siłownię. Na zmianę. Jeden dzień biegam, a następnego na siłownię. Taka rutyna. W końcu jakąś kondycję fizyczną trzeba mieć.

Twarz jak twarz. Taka jaką ma każdy. Krótkie czarne włosy i gęsta broda. Przez nią myślą, że jestem starszy. Ich reakcja jak się dowiadują, że mam tylko 18 lat jest zabawna.

Ja. Niewyspany ja, bo znowu grałem do późna. Danon Kocurek.


Danon… Moi rodzice chyba za dużo walczyli z głodem. W przeciwieństwie do nazwiska nie lubię kotów. 

Po porannej toalecie, wróciłem do pokoju i odsłoniłem okna. Robię to tylko rano, bo później świeci mi w monitory. Zobaczyłem, że jest dzisiaj strasznie dużo słońca. Koniec czerwca. Jednym słowem gorąco. A tu wypadałoby ubrać garnitur… Ehhh

Ubrałem się, założyłem okularki, bo nienawidzę jak słońce świeci mi po oczach i ruszyłem do szkoły. Droga, którą przez ostatnie 2 lata pokonuje codziennie.

Po 20 minutach drogi zobaczyłem budynek szkoły. Jest to całkiem spory, 3-piętrowy budynek, który jest dla mnie niczym więzienie. No, ale wykształcenie przydałoby się mieć, więc do niej chodzę. Moja szkoła uczy wielu “techników”, przez co jest w niej dużo klas. Dlatego też budynek musi być taki duży. 
 
"Kocurek!!!" (?)
 
*Zaraz mu jebnę. Jak będzie w stanie kontynuować swój żałosny żywot, to będzie miał skurwiel szczęście.*
 
To był głos mojego najlepszego kumpla. Sylwestra. 1,65 wzrostu. Blondyn z krótkimi, wygolonymi po bokach włosami. Tak jak ja w garniturze. Nie wyróżniał się jakoś specjalnie. Chyba, że swoim zachowaniem.

Los chciał, że od podstawówki jesteśmy razem i w klasie i w party. Dwaj informatycy i przede wszystkim otaku. Znamy się jak dwa łyse konie, więc wie jak mnie wkurwić na starcie.
 
"Cześć!" (Danon)
 
Zrobiłem poważną minę i jeśli istniałoby coś takiego jak żądza krwi, to na pewno by ją wyczuł.
 
"Jeszcze raz nazwiesz mnie Kocurek i oberwiesz tak, że Cię matka nie pozna." (Danon)
 
Podszedł do mnie z tym swoim wkurzającym uśmiechem na ustach i klepnął mnie w plecy.
 
"Przecież wiem, że tylko udajesz. Mimo, że wyglądasz jak niedźwiedź, to muchy byś nie skrzywdził, a co dopiero mnie hahaha." (Sylwester)
 
No i tu ma rację. Mimo mojego wyglądu nigdy nikogo nie pobiłem. Czemu? Uważam, że sprawiłbym sobie tym tylko niepotrzebne kłopoty. Z moją budową ciała boję się, że jak kogoś uderzę, to mogę go zabić. Mimo to jak miałem 13 lat, to zapisałem się na kendo, które otworzono w moim mieście. Rok później je zamknięto, bo mało kto się tam zapisywał. Szkoda. Było zabawnie. Oprócz tego zdarzyło mi się, jak miałem 15, chodzić przez pół roku na boks. Był jednak nudny i zrezygnowałem. Chociaż na co dzień się nie biję, to gdyby postawić mnie w niebezpiecznej sytuacji, na pewno bym się nie wahał.

Na powrót przybrałem mój normalny wyraz twarzy i powiedziałem.
 
"Masz rację… Ale wiesz, że mnie to wkurza. Mów normalnie, a nie…" (Danon)
 
Normalnie wszyscy nazywają mnie “Gruby”. Taką ksywkę ma chyba z 10% społeczeństwa. Całkiem popularna i bardzo "oryginalna" ksywka, ale mi jakoś niespecjalnie przeszkadza. 
 
"Dobra, dobra. Wiesz, że się droczę. Ale skończmy z tym. Trzeba się cieszyć! Wakacje! Po szkole idziemy całą klasą na piwo, a potem lecimy z tematem i gramy." (Sylwester)
 
Już dawno się umówiliśmy, że idziemy po szkole do baru. Moment… Przypomniało mi się, że muszę skończyć zlecenie. Tak. Dorabiam sobie. Przyjmuję zlecenia od różnych firm i tworzę im jakieś proste strony lub skrypty. Łatwa kasa i przynajmniej nikt mi nie gada, że “tylko gram w ten komputer”. Dwie pieczenie na jednym ogniu.
 
"Sorry, ale zapomniałem zlecenie dokończyć, a jutro muszę to wysłać. Muszę sobie dzisiaj odpuścić. Odbijemy to sobie przez kolejne 2 miesiące. A teraz chodź, bo się spóźnimy i dyrektorka się na nas wkurzy." (Danon)
 
"Oby nie. Jak się wkurwi, to rzuca piorunami. Lecim!" (Sylwester)
 
Zakończenie jak zakończenie. Nudny godzinny apel. Szkoda gadać. W ogóle po co to komu?
 
"Możecie rozejść się do swoich klas i odebrać świadectwa. Życzę wszystkim bezpiecznych wakacji." (Dyrektorka)
 
*Nareszcie!*
 
W klasie dostaliśmy nasze świadectwa i oficjalnie zaczęliśmy wakacje. Cała klasa poszła do baru, ja jednak z powodu mojego wcześniejszego lenistwa musiałem wrócić i dokończyć robotę.

Wracałem standardową ścieżką. Znam ją na pamięć. Jeśli ktoś przesunąłby jakiś kamień po drodze, to najprawdopodobniej zorientowałbym się. No i zorientowałem się.
W połowie drogi zobaczyłem, że powietrze jest jakieś dziwne. Zaczyna mi falować przed oczami. 
 
"Co to, kurwa, jest? Chyba za krótko spałem." (Danon)
 
Po chwili zobaczyłem błysk. Zamknąłem oczy, a moment później - otworzyłem je. Stałem zszokowany. To na pewno nie jest moja ścieżka do domu. Przede mną stała dziewczyna.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.