Powrót na stronę Przybornik/Rozdziały

Tom 1 - Tom 1

Rozdział 8 - Varewolf

Po przemyśleniach nad nowymi statystykami zaczęliśmy zbierać bagaże. Gdy zebraliśmy wszystko, co mogłoby się nam przydać, postanowiliśmy ruszać dalej.

Idąc w głąb lasu, widoczne były lekkie zniszczenia drzew, gdzieniegdzie można było zobaczyć ludzkie kości, zapewne było to sprawką potwora klasy C, po którego tu przyszliśmy. Niestety po nim ani słychu, może się ukrywa?

W pewnym momencie usłyszeliśmy potężne huki.



Boom, Boom!

Boom, Boom!



Gdy tylko je usłyszeliśmy, od razu udaliśmy się w szybkim tempie w tamtą stronę, nie było to łatwe, jako że było je słychać co chwilę w trochę innych miejscach, prawdopodobnie ktoś z nim się pojedynkował, tylko kim jest ten osobnik lub kim są Ci ludzie!

Gdy zaczęliśmy się zbliżać, huki były coraz głośniejsze.

Nagle zobaczyliśmy potwora klasy C oraz 5 osób z nim walczących.

Potwór klasy C (Boss) miał wysokość 2 metrów, jego długość była blisko 4 metrów, jego futro miało szary połyskujący kolor, przypominał w dużym stopniu wilka, może to jakaś hybryda nie wiemy, dodatkowo jego szpony były cholernie potężne, jednym machnięciem przeciął drzewo o obwodzie 20 centymetrów… To było chore, i to ma być tylko poziom klasy C!?

Postanowiliśmy nazwać tego potwora Verwolf.

Co do osób walczących z Verwolfem, było tam trzech wojowników, oraz dwóch łuczników, którzy atakowali potwora z dystansu.

Verwolf nie był prostym przeciwnikiem, był bardzo zwinny, odbijając się od drzewa do drzewa, w mgnieniu oka dotarł do miejsca, gdzie przebywali łucznicy, widać było to dosyć mądre zwierzę, bo postanowiło zabić pierw tych przeciwników, którzy go unikali, a jednocześnie atakowali z daleka.

Jego szpony przepołowiły jednego z łuczników, który w sekundzie zmarł. Odbijając się od kolejnego drzewa, poleciał prosto w stronę drugiego łucznika, któremu odgryzł głowę — jego przeciwnik nie miał szans nawet krzyknąć z przerażenia.

W tak krótkiej chwili z pięciu osób zostało tylko trzech wojowników, którzy byli w szoku — nigdy by się nie spodziewali, że Verwolf może być takim sprytnym potworem, nie docenili swojego przeciwnika.

Ich serca drżały, Verwolf był potężnym przeciwnikiem, który szedł spokojnie w ich stronę, wydając z siebie groźne ryki.

Nagle zaczął biec w ich stronę, z każdym jego krokiem, szybkość jego ruchu zwiększała się, wojownicy od razu przyjęli formację i się oddzieliliby zaatakować z różnych stron, jednak w tym samym czasie, Verwolf uderzył z łapy w jednego z wojowników, który próbował zatrzymać jego atak tarcza, po czym odleciał kilka metrów do tyłu, uderzając w skałę.

Wojownik ledwo dyszał, miał złamaną nogę i rękę, przez co nie mógł się w ogóle podnieść, w tym czasie dwóch wojowników zaatakowało Verwolf’a raniąc go w jedną łapę, lecz nie dało to żadnych efektów.

Verwolf zamachnął się swoim długim na metr ogonem i uderzył kolejnego wojownika, który poleciał 2 metry do tyłu. Po czym od razu ruszył w stronę wojownika, który uderzył w skałę i odgryzł mu głowę, krew zaczęła tryskać wszędzie.

Zostało już tylko dwóch wojowników, jeden z nich zaczął wymawiać dziwne słowa, po czym jego miecz zaczął świecić, prawdopodobnie była to jakaś umiejętność, której się nauczył.

Pobiegł w stronę Verwolf’a i zaatakował, udało mu się odciąć Verwolfowi kawałek ogona, niestety ten cios nie dał mu żadnego rezultatu, został zabity przez Verwolf’a, ostatni wojownik z przerażenia zaczął uciekać.

Nagle Kyo ruszył w jego stronę, po czym zastosował technikę trzech cięć, wojownik zmarł na miejscu.



Shin – Czemu go zabiłeś?

Kyo – Wolałem pozbyć się świadka tego, co się tu wydarzyło, i co zaraz się wydarzy.

Shin – No, jeżeli o to chodzi to dobra, następnym razem daj mi znać…

Kyo – Dobra, to co? Teraz nasza kolej zmierzyć się z Verwolf’em?

Shin – Taa… Trzeba go szybko wykończyć, musimy pozbawić go którejś z kończyn, to nie będzie w stanie poruszać się tak zwinnie, jak teraz. Kyo – Wiadomo!



Nagle ruszyli naprzeciw bossowi klasy C, Shin wyskoczył jako pierwszy, krzycząc, DAWAJ! CHODZ! POKAŻ CO POTRAFISZ!, Verwolf spojrzał na niego i wybiegł mu naprzeciw, zderzyli się, siła Verwolfa była potężna, Shin był spychany do tyłu…

W tym czasie Kyo zaszedł Verwolfa z boku i zaatakował jedną z jego przednich kończyn, po czym udało mu się uciec, lecz niestety Verwolf uderzył Kyo swoim pyskiem, tym samym zrobił zamach w stronę Shina, który próbował zasłonić swoją głowę mieczem, lecz niestety, nie udało mu się całkowicie go zablokować i jeden ze szponów trafił w twarz Shina, pozbawiając go lewego oka.

Aaaaaaaa! M-M-Moje oko! Cholera!!!!! Aaaa! Ty-Ty-Ty! Jak śmiałeś mnie zranić!

Kyo był w szoku, nie spodziewał się, że Shin – osoba równa mu siłą — może zostać zraniony, po czym bez zastanowienia ruszył w stronę Verwolfa, tym razem udało mu się zadać skuteczny cios obok serca, lecz Verwolf dalej żył.

Tymczasem, Shinzuke wstał, trzymając się za krwawe oko, które stracił. Podbiegł do wolfa i pchnął swój ciężki miecz ku paszczy Verwolfa, atak mający na celu przebić gardło Verwolfa poskutkował — bestia upadła na ziemie, ledwo dysząc.

W tym samym czasie Kyo doskoczył do przeciwnika i wbił swoje miecze w mózg Verwolf’a zadając mu tym samym kończący cios.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team

Wybierz rozdział

Kolorystyka

Jasny Ciemny Sepia

Wielkość tekstu ({{fontSize}}px)

A- A+ A