Powrót na stronę Przybornik/Rozdziały

Tom 3 - Tom 3

Rozdział 103 - Shinzuke vs Czerwony Smok

W tym samym momencie, Shinzuke wraz z Czerwonym smokiem, odnaleźli wystarczająco dobre miejsce, w którym mogą stoczyć swój pojedynek, a raczej próbę przezwyciężenia smoka.

Shin – Fiu Fiu, coś czuję, że nieźle się dzisiaj zabawię, akurat i tak byłem znudzony haha.
Czerwony smok (Cesarski) – Ho, Ho tylko pobawić się ze mną możesz, nie będziesz wstanie zrobić mi krzywdy człowieku.
Shin – Bez spiny, bo bąka puścisz i zniszczysz mi pół lasu…
Czerwony smok (Cesarski) – Co za bezczelny! Lepiej pokaż, co potrafisz człowieku…

Shin, bez zahamowania, od razu ruszył po całości, uaktywniając swoją najmocniejszą aurę strachu, jaką aktualnie dysponował, dodatkowo chwycił w dłoń swój miecz, który sam stworzył.

Smok, wpatrując się, wyczuł aurę Shina i był zdumiony, że człowiek posiada smocza aurę ciemności, jedną z najrzadszych umiejętności wśród smoków ciemności, dodatkowo zauważył, że Shin trzyma w ręku miecz, który jest dziwnie zmodyfikowany, ze swojego doświadczenia smok zrozumiał, że to również musiało być dzieło tego człowieka, przez co był zdziwiony jeszcze bardziej.

Czerwony smok (Cesarski) – Dajesz człowieku.

Shin ruszył na smoka z pełną prędkością, automatycznie używając umiejętności „Smocze Uderzenie”. Była to, wymyślona niedawno przez Shina, umiejętność, która wykorzystywała siłę dużego miecza, jak i siłę całego ciała Shina w celu uderzenia z jak największą i jak najbardziej brutalną siłą.


Boom, Shinzuke nie zdążył dobrze się zamachnąć, gdy z boku nadleciał ogon smoka, który uderzając Shina złamał mi kilka żeber i rękę, którą Shin próbował zahamować w jakimś stopniu uderzenie.

Tffffffff…..

Shinzuke poleciał uderzając o kilkanaście drzew, wszystkie drzewa zaczęły się przewracać.

Shin – Ch... ch... cholera! (Shin zaczął dyszeć ze zmęczenia, był wykończony)

Czerwony smok (Cesarski) – Hoho, Ciesz się człowieku że nie użyłem pełnej siły, inaczej zgniótłbym cię niczym mrówkę.
Shin w myślach zaczął klnąc tego smoka, nie spodziewał się, że smok nie używając swojej prawdziwej siły, mógł mu zrobić coś takiego, zaledwie jednym uderzeniem… Czuł się zszokowany, dodatkowo czuł ból połamanych żeber i ręki... z ust zaczęła wypływać mu krew.

Hoho, człowieku, czyżbyś już konał, haha - Czerwony smok (Cesarski) zaczął się śmiać.

Ty! Przestań się śmiać, to jeszcze nie koniec - Shinzuke powoli zaczął wstawać, delikatnie chwiejąc się na nogach, po kilku chwilach udało mu się stanąć, po czym ruszył do kolejnego ataku, lecz to było działania, przez które Shinzuke znów oberwał, tym razem prawie stracił przytomność, gdy tylko otworzył oczy były one całe zakrwawione, w tym właśnie momencie Shinzuke zaczął dziwnie mówić.

Nie…
To jeszcze nie koniec!
Nie!
Nigdy!
Zabij!
Zmiażdż!

Hahahahahahahahahahahahahaha

Smok usłyszawszy, że Shinzuke zaczął się śmiać spojrzał na niego z dziwną miną, lecz gdy tylko spojrzał od razu zauważył, że z Shinzuke zaczęła wydalać się dziwna czarna aura, była ona bardzo czysta, w dodatku bardzo gęsta.

Całe ciało Shina zaczęło być pokrywanymi czarnymi jak wrząca smoła łuskami, na jego głowie zaczęły wyrastać rogi, takie, które przypominały smocze, dodatkowo na dłoniach Shina zaczęły wyrastać pazury.

Hahaha
Zabij!
Zmiażdż!
Unicestw!
Zgładź!
Hahahahahahaha
Smok spojrzał i nie mógł dowierzyć, cóż za dziwna aura zaczęła wydostawać się z Shina i do tego ta transformacja.

Boom, nagle Shin się zerwał i podleciał, w zdumiewająco szybkiej prędkości, do Smoka, po czym użył techniki znikającego ostrza…

Boom, Shin zarysował łuski smoka... Nic, więcej, w tym samym czasie smok używając ponownie swojego ogona, uderzył Shina z kilkukrotnie większą siłą... potężne jebnięcie, w trakcie, którego Shinowi popękały wszystkie żebra oraz kończyny, poleciał prawie kilometr dalej obijając się o wszystkie skały i drzewa, które torowały mu drogę.

Czerwony Smok – Człowieku, jesteś o 10.000 lat za młody na to by móc ze mną konkurować! Ale masz szczęście, oszczędzę Cię tym razem, spróbuj przeżyć do następnego razu! Hahaha

Shin zemdlał, po dwóch godzinach w końcu odzyskał przytomność, po czym czuł, że całe jego ciało jest poranione, a większość jego kości jest połamane, lecz miał na tyle szczęścia, że w miarę dobrze się regenerował, w takim tempie w ciągu 2 tygodni powinien wyzdrowieć do pełnej formy życiowej.

Shin – Cholera, co za potężna bestia... Jeszcze mnie popamiętasz, czerwony. Zrobię z ciebie krwawą miazgę… do tego czasu, nie waż się zginąć.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team

Wybierz rozdział

Kolorystyka

Jasny Ciemny Sepia

Wielkość tekstu ({{fontSize}}px)

A- A+ A