Powrót na stronę Przybornik/Rozdziały

Tom 3 - Tom 3

Rozdział 106 - Wioska w ogniu

- Jako  że aktualnie team Smoków jest podzielony, czaptery będą na zmianę z perspektywy obu smoków - 

Będąc w naszej podróży z Eun, przez około dwa dni panował spokój - nie wspominając kilku pomniejszych potworków.
Gdy już traciłem nadzieję, że znajdę coś ciekawszego, ujrzeliśmy zniszczoną wioskę.
Niby nic nowego, jednak fakt, że nadal płonęła sprawił, że zainteresowało mnie, co się tam dzieje, więc ruszyliśmy w jej kierunku, najszybciej jak się da.

Gdy znaleźliśmy się w jej wnętrzu, zacząłem rozglądać się za ocalałymi – bądź sprawcami tego wydarzenia. 
Jednak to, co dostrzegłem lekko mnie zdziwiło – grupa dzieciaków przyziemiona przez jedną z belek podtrzymujących dom. Nie tracąc czasu uwolniłem ich i zabrałem trójkę z nich, Eun natomiast zajęła się dziewczynką – była ona najbardziej ranna, nie wspominając o tych oparzeniach..

Zabezpieczyliśmy okolicę i rozbiliśmy obóz kawałek od tego „ogniska”.
W przeciwieństwie do mnie, Eun była strasznie wściekła. Mimo, iż nienawidzi ludzi, nie była w stanie spokojnie patrzyć na tak poranione dzieciaki.
Rozumiałem ją, jednak sam nie posiadam takich emocji. Nie umiem troszczyć się o kogoś nieistotnego dla mnie, jednak odczuwałem pewnego rodzaju dyskomfort.

Eun – Okropność… Zrobić coś takiego nawet dzieciom...
Kyo – Cóż, Możemy mieć nadzieję, że do rana się obudzą i powiedzą nam, co dokładnie się tu...

Przerwałem w połowie zdania. Wyczułem – nie – usłyszałem czyjeś kroki w okolicy.
Ognisko, które rozpaliliśmy musiało przyciągnąć uwagę „chętnych na łowy”.
Eun również wykryła ich obecność, lecz gdy chciała chwycić za włócznię – powstrzymałem ją. 
Sam się tym zajmę – akurat mam ochotę rozerwać kogoś na strzępy.

Zza drzew wyszło kilkudziesięciu lekko uzbrojonych bandziorów, chichocząc do siebie.
Jeden z nich planował coś powiedzieć, jednak, gdy tylko otworzył usta – dostał sztyletem pomiędzy oczy.

Kyo – Nie kłopoczcie się rozmową. Zacznijmy zabawę!

Widząc śmierć swojego sojusznika, piątka bandytów ruszyła na mnie.
Gdy tylko zbliżyli się do mnie na odległość 2 metrów – ich głowy spadły na ziemię.

Kompani tych ludzi zrozumieli, że wybrali zły cel, gdy zobaczyli mój uśmiech i krew swoich kompanów na moim ubraniu.
Jeden z nich krzyknął do nich, aby nie panikowali, co skłoniło pozostałych dwudziestu do ruchu. Jedna osoba jednak wycofywała się powoli do tyłu, domyślając się, że to nie mają szans.

Biegli do mnie praktycznie pojedynczo, więc nim się zorientowali było po walce.
Ten, co został z tyłu dał drapaka – przynajmniej ma tak myśleć.

Kyo – Eun, zostań z tymi dzieciakami.
Eun zrozumiała, co planowałem.

Wskoczyłem na drzewko, po czym spokojnym krokiem dogoniłem ostatniego z bandytów.
Strasznie się rozglądał, dodatkowo, co jakiś czas zerkał w górę – widać było, że ten człowiek ma więcej rozumu niż jego „martwi” kompani razem wzięci.
Po około trzydziestu minutach śledzenia go, dotarłem za nim do pewnej jaskini.
Osoba śledzona nie była mi już potrzebna.. Gdy tylko dotknął drzwi prowadzących do podziemi, chwyciłem go za bark i odwróciłem w moją stronę – przebijając mu krtań ukrytym ostrzem.
Czekałem chwilę, patrząc jak umiera – pewna sadystyczna część mnie, nie mogła sobie odpuścić tego widoku.

Po chwili jednak ruszyłem do tych podziemi.
Dzięki smoczemu wzrokowi, nie potrzebowałem wcale światła, aby widzieć w mroku, co dawało mi przewagę nad zwykłymi ludźmi – których wybijałem po cichu, torując sobie drogę dalej.
Po 10 minutach błądzenia w jaskini dotarłem do pewnego strzeżonego miejsca.

Kyo – (Hmm, czegoś z pewnością pilnują... Ale czego? Szefa, skarbu, czy może jednak.. )

Za dużo pytań, za mało czasu.
Bez precedensu ruszyłem w kierunku dwóch strażników – jednego z nich uśmierciłem sztyletem, drugiego ostrzem.

Ten drugi miał przy sobie klucze do tego pokoju, więc mu je zabrałem i otworzyłem je.
Ujrzałem coś, co sprawiłoby, że normalny człowiek prawdopodobnie by zasłabł.
Dużo ludzi uwięzionych w klatkach, dodatkowo sporo z nich leżało bez ruchu,

Podszedłem do jednej z takich osób ( leżących bez ruchu) i zobaczyłem coś, co mnie z teczka zszokowało.
Na szyi tej kobiety, były ślady… kłów. Dodatkowo rana jest całkiem świeża..

Rana? Szyja? Krew? Wysysanie krwi? Pozbawienie siły?

Nie trzeba być uber inteligentnym, aby zorientować się, kto za tym stoi.
Jest tylko jedna znana kreatura, lubująca się w piciu krwi.


Wampir…

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team

Wybierz rozdział

Kolorystyka

Jasny Ciemny Sepia

Wielkość tekstu ({{fontSize}}px)

A- A+ A