Rozdział 143 - Cel misji

Wytropienie tego pieprzonego szajbusa było męczące. Nie było żadnego paternu, co do miast, w których się pojawiał - ba - można by powiedzieć, że wybierał je losowo. Jednak na jego nieszczęście - mam do dyspozycji dużo osób, więc obstawiliśmy prawie każde miasto. No i w końcu go odnaleźliśmy. Wyglądał dokładnie tak jak opisał mi go zleceniodawca: niebieskie krótkie włosy, brązowe oczy, na oko metr siedemdziesiąt parę. Ubrany w zielony płaszcz, pod którym nosi luźne ubranie - co poza sztyletami ukrytymi w płaszczu, nie posiada żadnej zbroi. Jest cholernie pewny siebie, skoro myśli że za te jego chore zboczenia, nikt mu nic nie zrobi..

Mimo, iż nie wygląda na silnego, w jego oczach mogłem dostrzec to samo co w swoich. Mrok i pogardę do każdego istniejącego stworzenia. Co za wstyd - gdyby to facetów zabijał, mógłbym się z nim nawet dogadać. Siedziałem w karczmie, co jakiś czas zerkając w jego kierunku. Oczami błądził po każdej kobiecie, która pojawiała się i wychodziła. W pewnym momencie jego oczy błysnęły, gdy na salę weszła dość urodziwa blondynka. Czyżby to był jego typ? Kolejna osoba na ofiarę?

Obserwował ją, a następnie opłacił swój rachunek i śledził ją zachowując odpowiedni dystans. Gdy kobieta dotarła do swojego domu, on spokojnym krokiem wrócił do wynajętego pokoju, nie zauważając nawet, że psychopatyczny uśmieszek pojawił się na jego twarzy. Mam już stuprocentową pewność, że to on. Poczekam tylko na jakąś akcję i wkroczę. Jeśli mam go torturować, to chcę wiedzieć jak bardzo mam sprawić, żeby błagał mnie o śmierć. A potem torturować go jeszcze bardziej. “Jaka będzie twoja mina, gdy to ty wylądujesz na moim stole, rzeźniku?“ - pomyślałem wychodząc z karczmy i udając się na odpowiedni dystans, aby obserwować swój “cel”.

Nie musiałem długo czekać na jego działanie. Jest około szósta rano, a on wyszedł z pokoju i ruszył w kierunku domu spotkanej wczoraj kobiety. Gdybym nie wiedział kim jest, pomyślałbym, że to niegroźny stalker. Gdy kobieta wyszła z koszykiem, kierowała się w stronę alejki. Przyśpieszył swoje tempo i odurzył tą kobietę jakimś narkotykiem, a następnie chciał zaciągnąć ją do domu stojącego obok. Jednak pewna drobna dziewczynka szła właśnie tamtym skrótem.

Gościu przez chwilę zamarł, jednak zauważając jej kocie uszy i obrożę na szyi, która świadczyła o tym, że była ona niewolnicą. Szybko odłożył kobietę obok i powoli zbliżał się do czerwonowłosej dziewczyny, jedną ręką wyciągając za plecami sztylet.

To co widziałem, jest wystarczające.

Teleportowałem się za jego plecy. Rozegram to w dość... bezczelny sposób.

  • Co ty właśnie w tym momencie, chciałeś zrobić?

Słysząc mój głos za plecami, momentalnie się odwrócił. -Um... Zabłądziłem i myślałem, że ona będzie w stanie powiedzieć mi gdzie jest rynek... - wydukał.

Kiepski z niego kłamca.

-Ah tak? W prawo i za tym budynkiem. - odpowiedziałem.

-Ah tak... Dziękuję… - odpowiedział przechodząc obok mnie. W tym momencie celowo spuściłem z niego wzrok, aby dać mu “minimalną szansę” na jakieś działanie.

Wycelował swój nóż we mnie, jednak…. - Eri nawet bez materialnego ciała jest w stanie go zdjąć. Tak też się stało. Gdy jego ostrze kierowało się w moje plecy, mój przeklęty oręż i niezastąpiona towarzyszka Eri ciachnęła mu rękę.

Z perspektywy trzeciej osoby, wyglądało to, jakby latający miecz ujebał mu rękę. Jednak swoimi oczami widziałem Eri, która ten oręż dzierży.

-Nie zabiłam go. Tak jak chciałeś - powiedziała jednocześnie znikając, a oręż zniknął, tym samym sprawiając że tatuaż na moich plecach ponownie się pojawił.

“Dobra robota...” - pomyślałem zbliżając się do osobnika nazywanego Seiki’m Tomarou.

-A więc rzeźniczku. Skończysz podobnie jak twoje ofiary, ale najpierw..

Spojrzałem w kierunku dziewczynki, która lekko się zatrzęsła. Tak, scena, którą widziała przed chwilą musiała być makabryczna.. Momencik.. Obróżka na jej szyi nie ma w sobie śladów magii, więc to z całą pewnością podróbka.

-Nie powinnaś chodzić w takie zaułki - powiedziałem.

-Umm…

W oddali usłyszałem :

-Gdzie ona poszła?

-Ta mała złodziejka, znowu rozwaliła mój stragan!

-Straże się naprawdę obijają!

Rozumiem.. Mała złodziejka, a na dodatek wystarczająco sprytna, żeby uciec kilku dorosłym facetom.

-Udam, że nic nie widziałem. Jeśli ty zrobisz to samo. Zgoda? - zaproponowałem.

Dziewczynka kiwnęła głową, a ja spojrzałem w kierunku opustoszałego budynku obok. Już wiem, gdzie zapoznam naszego małego rzeźnika z techniką tysiąca cięć.

-- To było całkiem orzeźwiające. Przy pierwszych pięćdziesięciu cięciach, całkiem nieźle się trzymał. Jednak z każdym kolejnym, coraz głośniej błagał o przebaczenie. To było całkiem satysfakcjonujące. Jego niebieskie włosy były niemalże czarne, od krwi jaka na nie skapywała. Jego całe ciało wyglądało niczym mielonka, którą tylko kawałek materiału powstrzymuje przed całkowitym rozpadnięciem się. Jestem pewny, że dla demona, byłoby to istnym dziełem sztuki.

-Rose! - powiedziałem.

Obok mnie z cienia wyłoniła się owa osóbka, której oddział czaił się za miastem.

-Wołasz mnie zawsze jak coś potrzebujesz.. - wymamrotała - Co tym razem mogę dla ciebie zrobić?

-Przyślij po niego ludzi i odstawcie go na miejsce.

-Uważasz, że klient będzie zadowolony? - mówiąc to przyglądała się na stertę mięsa, której nie dałoby się rozpoznać, gdyby twarz ofiary Kusaribe była bardziej pocięta.

-Będzie bardziej niż zadowolony. Unikałem niszczenia mu twarzy, więc na sto procent go pozna.,Zresztą wiesz jaka była historia..

  • Tak, tak. Zabił mu kobietę i tak dalej... Zajmiemy się tym - powiedziała

-Ah jeszcze jedno... Przestań stalkować mnie z budynków...

-Nawet to zauważyłeś? Jakim cudem? - zapytała.

-Instynkt. - odpowiedziałem

Rose ze swoim ludźmi zajmowali się truposzem, a ja ruszyłem do tawerny, gdy tylko pozbyłem się zakrwawionych ubrań - zamieniając je w popiół.


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.