Rozdział 159 - To twoja wuba
Dotarcie na szczyt góry Doragon, zajęło nam dłużej niż ustawa przewiduje - prawie całe siedem dni, jebane siedem dni zrobiliśmy trasę, którą nasza grupa byłaby w stanie zrobić w maksymalnie 36 godzin.

Ale dobra, to jeszcze byłbym w stanie przeżyć i to zignorować.

Jednak musiałem użerać się z przyjebanym umysłowo liderem Klanu Mapetów ( Bohaterów).
Idiota ubzdurał sobie że trzymam Eun jako niewolnicę - i żądał abym ją uwolnił.

Podszedł do nas, gdy sobie spokojnie odpoczywaliśmy - no i faktycznie, moje zwinne rączki wylądowały na jej ciele, aczkolwiek to była taka mała zabawa.. nazwijmy ją droczeniem się z nią.
Zaczął nawijać o tym że niewolnictwo jest złe, a ja przynoszę hańbę bla bla bla..

Jego moralność wydaje się być dopuszczalna, jednak każde słowo wypowiedziane przez niego to kłamstwo.

Mówi że niewolnictwo jest złe, jednak jego ludzie posiadają przy sobie niewolników.
Ironia, czyż nie?

Powiedziałem mu żeby spierdalał na drzewo, tylko używając do tego łagodniejszych słów, chcąc dać mu do zrozumienia że Eun jest przy mnie z własnej woli - oczywiście nie uwierzył, ale co mnie to obchodzi.

Jeśli zostanę zaatakowany - nikt nie będzie miał mi za złe, jeśli go zabiję.
A nawet jeśli, to na pewno mniej osób niż w odwrotnym przypadku.

Przez te siedem dni, zdążyłem zauważyć wielką arogancję i głupotę większych klanów - tak bardzo pewni swojej siły, wciąż wpadają w różnego rodzaju pułapki, stworzone przez mieszkańców tej góry, którzy stopniowo osłabiają szeregi każdego klanu.

Ci Asure posiadają dobry instynkt - wiele razy “celowo” osłabiłem swoją obronę, dając im okazję do ataku, jednak starają się trzymać ode mnie z dala.

To daje mi do zrozumienia, że zrozumieli kto tak naprawdę jest tu największym zagrożeniem i prawdopodobnie planują coś większego..

Świetnie, pozwolę im na to - oby mnie zaskoczyli!

Na szczycie powietrze było inne, musieliśmy pobyć tu godzinę i stosować techniki oddychania, by przyswoić się, do tak rzadkiej ilości powietrza, dobrze że wy szkoliliśmy naszych wojowników, w taki sposób, żeby nie marnowali dużo energii czy powietrza.

Wtedy znów jeden z klanu Bohaterów podszedł, krzycząc żebym uwolnił Eun, bo jest to wbrew etyce ludzi, i nie powinno tak się postępować.

Skończyło się na lekkim złamaniu mu prawej ręki, i odesłaniu go do kumpli.
Wydawało mi się że wyraziłem się jasno, że nie chcę go widzieć.


Ten klan trzeba wytępić.. albo zrobić coś, że na samą myśl o klanie smoków, będą srali dalej niż są w stanie zobaczyć.

W drużynie herosów, było ukrytych kilka osób, od których można było wyczuć prawdziwą potęgę, byli to zapewne elitarni wojownicy ich klanu, którzy mieli dopilnować całej tej podróży, a w razie konieczności, mieli pewnie interweniować.

W tym też momencie, gdy złamałem rękę jednemu z nich, jeden z tych elitarnych wojowników, wyszedł z cienia grupy mówiąc - Cóż, byłem cicho, ale nie mogę patrzeć jak ranisz kogoś z mojego klanu.

Spojrzałem na niego wzrokiem pełnym lenistwa, nie interesowała mnie ta osoba, chce po prostu poznać klan Asura.

Lecz jak się okazało, elitarny wojownik się zdenerwował,  że go tak olałem, dlatego też wyciągnął z magicznego pierścienia broń, była to ogromna włócznia, z której można było wyczuć majestat.

Gdy szedł w moją stronę, wyczułem że ciśnienie w powietrzu zaczynało się zmieniać, ku mojemu zaskoczeniu, przed moimi oczami ukazała się postać która była ubrana cała na czarno, kaptur zasłaniał jej twarz, ale ogromny miecz na plecach, uświadomił mi kto to był, uśmiechnąłem się.

“Pole Grawitacyjne” - W tym momencie tajemniczy mężczyzna powiedział te słowa, a elitarny wojownik który szedł w moją stronę, nagle uklęknął na jedno kolano, opierając sie o wbitą włócznie w ziemię, lecz to nie był koniec, siła umiejętności i ciśnienie jakie wywoływała, stawały się coraz trudniejsze do opanowania.

Wtedy, mężczyzna upadł na kolejne kolano, potem jego głowa wbiła się w ziemię i nie był w stanie nawet drgnąć - Hoo, to wszystko na co Cię stać panie “Elitarny” schowany w cieniu? Wynoś się stąd bo nie mam humoru - Spojrzał na grupę Kyo i powiedział - Pojebało was? iść tak beze mnie w takie fajne miejsce?! Zapamiętam to sobie.

- To twoja wina że ciebie nie było.. - odpowiedział Kyo, uśmiechając się.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.