Rozdział 160 - Mord

Wszyscy w koło widząc co się stało byli w szoku, siła jaką zobaczyli była druzgocąca, pokonanie elitarnego wojownika z klanu herosów, to był wyczyn warte pochwalenia, sądziły wszystkie klany.

W pewnym momencie na szczycie góry, dosłownie znikąd wyłoniło się mnóstwo nieznanych nam wojowników - byli to  Asure, którzy do tej pory trzymali się cienia.

Wyraźnie dało nam to do zrozumienia,  że coraz bardziej zbliżamy się do miejsca, które starają się chronić.

Powiedziałem naszym ludziom, aby się bronili - i oczywiście - nie wspomagali żadnego innego klanu.
Im więcej tego robactwa zdechnie teraz, tym lepiej,

Tak więc obserwowaliśmy walkę większości wojsk, która była naprawdę..
Żałosna..

Jak inaczej można nazwać przygłupów, szarżujących na kogoś na obcym terenie, na którym roi się od pułapek?

Zgadza sie - więcej osób zginęło przez pułapki, niż z rąk Asure, co było dość żałosne do oglądania.

Czy w tym świecie podstawowe taktyki bitewne nie istnieją?
Przybierają różne formacje, jednak nie zmienia to faktu że popełnianie w kółko tych samych błędów - jest idiotyzmem, albo dowodem chujowego wyszkolenia.


- Załamka. Są silniejsi od tych z którymi mieliśmy do czynienia, jednak nadal nie mają pojęcia o taktykach wojennych.. - powiedział Kyoshiro

- Cóż, tak to jest, jak chce się pokonać wroga, o którym nie ma się bladego pojęcia, nikt z nich nawet nie wie, w jaki sposób walczy asura, jakie umiejętności posiadają, ani kim są - Powiedział rozbawiony Shin patrzący na pole walki które pochłaniane było coraz większa ilością krwi.

- Zostawiamy ich i idziemy dalej, czy chcesz się trochę pobawić?

- Oczywiście że chcę się trochę pobawić, patrz na to, rozłożę pole grawitacyjne na wszystkich tych głupców, Ciebie to nie będzie ruszać, ty w tym czasie po prostu przebij każdemu serce.

“Pole grawitacyjne - Pole śmierci” - Wypowiadając te słowa, wszyscy zaczęli upadać na ziemię, klan asura był strasznie zdziwiony tym co się stało.

- Ciekawa technika, muszę przyznać. Przebijanie serc, co? W sumie mam do tego całkiem dobrą technikę..

Pole bitwy zalał grad cienkich ostrzy, stworzonych z energii Kyoshiro.
Ostrza te, były w stanie przebić się przez wszystko - głównie dzięki ich kosmicznej ostrości i prędkości - z jaką spadały.
Nie oznaczało jednak to, że w momencie upadku był to koniec - chwilkę później każde ciało trafione takim ostrzem, eksplodowało od środka.


- Sezon na rzucanie mięsem, uważam za otwarty. - skomentował Kyoshiro.

- Ha, tylko potem pozbieraj to mięso, żeby góra nie była nazywana “Śmierdzącą asurą” - Powiedział Shin śmiejąc się na całego.

- To było.. całkiem zabawne.. - powiedział Kyoshiro śmiejąc się. - Jednak myślę że mieszkańcy tej góry, sami sobie z tym poradzą.. W końcu kawałki mięsa ich nie zaatakują, co nie?

- Ty lepiej popatrz na tych z klanu Asura, mają chyba dziwne miny, chyba trochę zbiliśmy ich z tropu, albo są źli że zabraliśmy im ich zabawę - W końcu dawno nie mogli się z nikim pobawić, i sprawdzić jak działają ich pułapki - Krzyknął Shin, tak by usłyszeli.

- Z tego co widziałem, ich pułapki sprawdzają się wspaniale. Są po prostu zaskoczeni, że zaatakowaliśmy nie ich, a tych z którymi tu przyszliśmy. - rzekł Kyoshiro  - Poza tym zobacz, wciąż idzie ich tu całkiem spora grupa. - mówiąc to wskazał na wojska zbliżające się do szczytu.

“Hej Wy! Kim jesteście, i czemu pomogliście nam ich zabić?”

Spojrzeliśmy na osobę która coś do nas mówiła, byliśmy zdziwieni, a jednocześnie szczęśliwi, że chcieli nawiązać z nami kontakt, byliśmy bardzo Ciekawi kim są, co robią, i co potrafią.

“Jesteście wrogami? Chcecie przejąć nasza górę i znami walczyć?”

Shin - A wyglądam jakbym lubił zabijać??

“Tak wyglądasz, z resztą pokazałeś jak bez żadnego żalu, podstawiłeś wszystkich tych żołnierzy na istną śmierć, bez jakiejkolwiek szansy obrony”

Shin - Po prostu chciałem żeby umarli szybciej, bo głowa mnie boli.

Kyo - To od was zależy, czy zostaniemy waszymi wrogami. - rzekł chłodnym tonem Kyoshiro. - Tak więc radzę uważać na słowa i okazać trochę wdzięczności.

“Głowa…Wrogowie czy przyjaciele...” - Starzec był cały zakłopotany, nie wiedział co ma powiedzieć, w końcu ich w ogóle nie znał.

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.