Rozdział 91 - Satsuki
====== PoV Kamiko ======

Najszybciej jak byłam w stanie ulotn iłam się z pokoju Satsukiego, gdyż ten nie okazywał zbyt dobrego humoru i wcale mu się nie dziwię, biorąc pod uwagę “rozmowę” której byłam świadkiem..
Zastanawiam się czy nie powiedzieć o niej też Tsuki, jednak biorąc pod uwagę jej złośliwy charakterek, obawiam się że mogłaby chcieć mu dowalić w jakiś sposób, co prawdoodobnie skończyłoby się jakąś awanturą..
Cóż.. zachowam to dla siebie, przynajmniej na razie..

Wróciłam do pokoju, chcąc poinformować ją o jutrzejszym wypadzie, jednak zastałam ją w całkiem zabawnej sytuacji - gdyż jak się okazało chwilę wcześniej sama weszła do tego pokoju, zupełnie nie spodziewając się mojego wtargnięcia kilka sekund po niej.

- Kamiko! Pukaj przed wejściem!!! - wyjęczała, błyskawicznie się zasłaniając. - Nie jesteś w zoo, okej?!

- Ah.. Zapomniałam.. - odpowiedziałam żartobliwie. - Tyle czasu w zwierzyńcu Toin’a, chyba naprawdę pozbawiło mnie zdrowego rozsądku.. - dodałam.

- Ty teraz naprawdę będziesz wspominała tego gekona w formie człowieka? - Tsuki wyglądała na lekko zirytowaną samym wspomnieniem tej osoby.

- Nie musisz być taka sztywna. - odpowiedziałam, siadając na łóżku. - Satsuki powiedział że możemy jechać jutro z rana, więc radzę ci się dzisiaj wcześniej położyć.

- Urgh, znowu rano?

- Chcesz po nocy walczyć z .. o cholera.. - powiedziałam, zdając sobie sprawę z tego że mówię to samo co Satsuki.. - Ten gościu ma na mnie zły wpływ.. - wymamrotałam.

- Mówiłaś coś? - zapytała Tsuki

- Rano wyjazd, tyle w temacie..

- Ugh.. dobra, no dobra.. - odpowiedziała wyraźnie załamana. - Kolejna pobudka o szóstej.. Za jakie grzechy?! - wyjęczała.

Zostawiłam marudzącą Tsuki i ruszyłam na spacer aby pozbierać swoje myśli, czy raczej chciałam to zrobić, jednak dostrzegłam że Satsuki wyszedł ze swojej samotni więc momentalnie mnie cofnęło do pokoju.
Wciąż ma zły humor, prawda?
No to wychodzi na to że posiedzę sobie w pokoju!
Czuje się jak gówniarz, który dostał szlaban, od zwyrodnialskiego rodzica..
To jest jakiś bullshit..

==== PoV Satsuki ====

Kilka minut po wyjściu Kamiko, postanowiłem wyjść ze swojego pokoju aby znaleźć Hisokę i złamać mu rękę.. znaczy poinformować go o tym że jutro wyjadę na kilka.. może kilkanaście dni.
To wcale nie tak że uciekam od udzielenia “ Jej “ odpowiedzi, po prostu potrzebuję trochę elektrozłomu do swojego złomka z pokoju.
Tak, to zdecydowanie to!

Samego siebie chcesz oszukać idioto?!
Oczywiście że chcę się stąd zawinąć..
Udzielenie odpowiedzi Akane oznacza zranienie jej.
Zranienie jej oznacza kolejne problemy, związane z długimi wyrzutami sumienia..
Jedyne co mogę teraz sensownego zrobić to wyjechać.. i nie spieszyć się z powrotem.
Brzmi jak dobry plan na przynajmniej kilka dni wolnego, prawda?

Zauważyłem Hisokę wchodzącego do kuchni.
To dobra okazja aby się trochę zemścić za jego niewyparzony język..
Zacisnąłem prawą rękę i stanowczym krokiem ruszyłem za nim..
Mój plan spalił jednak na panewce, gdyż w kuchni poza Hisoką, była Yukikaze, która odzywając się całkowicie zrujnowała mój element zaskoczenia.

- Długo nie posiedziałeś w tej swojej małej wyciszonej klatce, Natsuki.. - rzekła,nie kryjąc swojego złośliwego uśmieszku.

- Urocze Yukki~sensei. Ciekawe czy będziesz tak samo rozbawiona, jeśli zostawię w twoim pokoju kilka obślizgłych kreatur, które zjedzą cię żywcem..

Yukikaze momentalnie przestała się uśmiechać, a Hisoka zaśmiał się widząc jak momentalnie zbladła.

- Nie wiem czemu się śmiejesz, Hisoka~sensei. Ty też nie znasz dnia ani godziny, mojej małej zemsty za twój niewyparzony język..

- Uaaa. strasznie się boję.. - zażartował Hisoka. - Normalnie będę spał z otwartymi oczami!!!

- Schlebia mi fakt że boisz się spać, jednak mam dla ciebie dobrą wiadomość. - powiedziałem, opierając się o ścianę. - Jutro wybywam na kilka.. może kilkanaście dni. -  dodałem.

- Mogę wiedzieć po co i dlaczego? - zapytał Hisoka, lekko przymrużając oczy.

- Potrzebuję zdobyć trochę części do swojego złomka. - odpowiedzialem, bez chwili zawahania. - Nie wspominając że ta dwójka która ze mną przyjechała też ma jakieś tam swoje potrzeby, więc uważam że drobne zakupy wśród hordy żywych trupów mogą być dobrym sposobem na spędzenie najbliższego weekendu.

- Jutro, co? Nie wiem jak dużą grupę uda mi się złożyć w tak mało czasu.. - rzekł Hisoka..

- Nie potrzebuję żadnej grupy. - odpowiedziałem, gdyż wydawało mi się że zostalem przez niego źle zrozumiany. - Nasza trójka da sobie na spokojnie radę. - dodałem.

- Nie zrozum mnie źle Natsuki, ale nie za bardzo ufam tej dwójce.. - rzekł Hisoka.

- Zdajesz sobie sprawę że w tym momencie mnie obrażasz? - zapytałem, lekko skrzywiony. - W końcu własnym słowem za nie poręczyłem..

- To w żaden sposób nie zmienia mojego braku zaufania do nich.. - odpowiedział Hisoka. - Nie znam ich przeszłości i nie wiem do czego są zdolne.. Kto wie czy nie planują wbić ci noża w plecy przy pierwszej możliwej okazji?

Słysząc jego obawy, nie mogłem zrobić nic innego poza zaśmianiem się.
Gdyby chciały wbić mi nóż w plecy, miały już do tego nie jedną okazję - gdy byłem nieprzytomny po walce z odmieńcem i w momencie gdy moja ręka uległa zmianie.
Jednak one tego nie zrobiły - zasłużyły sobie w ten sposób na mój szacunek i odrobinę zaufania.

- To już raczej twój problem, Senei. - zauważyłem. -  Wracając do tematu, jutro nasza trójka wybywa na kilka dni, więc uznałem że należy ci się jakaś informacja, czy coś..

Hisoka westchnął.

- Domyślam się że zdania nie zmienisz, więc nawet nie będę tego proponował. - rzekł Hisoka. - Jednak chciałbym przynajmniej aby ktoś od nas z wami pojechał..

- To ja może od razu pójdę po autokar i zabiorę was wszystkich na wycieczkę dookoła świata, co?! - odpowiedziałem, nie kryjąc swojego poirytowania.

- Nawet to ci nie pasuje?!

- Nie pasuje to mało powiedziane, sensei.

- Ugh, no dobra. Jak tam sobie chcesz. - odpowiedział Hisoka. - Żeby później nie było że cię nie uprzedzałem, okej?!

- Doceniam troskę.. - mówiąc to odwróciłem się w kierunku drzwi. - Ah, będę jeszcze potrzebował od ciebie jakiegoś metalowego narzędzia ostrego, da się załatwić na jutro?

- Broń biała, co?  - rzekł Hisoka, a następnie sięgając do kieszeni wyciągnął klucze, które mi rzucił. - Zajrzyj do piwnicy, może znajdziesz coś w swoim stylu..

- Tak zrobię. - odpowiedziałem, a następnie ruszyłem do podziemia, aby zajrzeć do wcześniej wspomnianej piwniczki.

Otworzyłem drzwi i jak przewidywałem - broni białej jest tu od cholery albo i więcej.
Jednak szczerze powiedziawszy nie interesują mnie żadne katany ani lekkie bronie jednoręczne, zwłaszcza teraz gdy przez tą cholerną mutację mojej ręki na spokojnie mogę używać czegoś większego..

~ westchnięcie.

Czas się rozejrzeć..



Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.