Rozdział 3 - Satsuki - Tydzień po końcu świata.(2)

Wystarczy tych wspomnień - samo myślenie o nich sprawia że krew się we mnie gotuje.

Liczy się tylko tu i teraz - reszta nie ma znaczenia.  

Skoro już pozbyłem się tego truposza, czas przeszukać ten składzik!

 

Strzał w dziesiątkę!

Znalazłem w tym miejscu kilka rodzajów I-con’a, więc o muzykę nie muszę się martwić.

Mało tego - całkiem nowiutki laptop wpadł w moje rączki.
Czas podłączyć się do sieci, nagrać trochę muzyki na przenośny odtwarzacz,i powoli się stąd zabierać..

 

Jak powiedziałem tak zrobiłem.
Spakowałem do swojego małego plecaka wszystkie potrzebne fanty, i ruszam dalej.

Czas znaleźć jakiś prowiant,, nową kryjówkę - no i co najważniejsze, nadal popracować nad elektrycznością..

I uprzedzam pytanie - Tak, właśnie po to były mi potrzebne żarówki.

 

Wychodząc przez tylne wyjście odwiedzonego przeze mnie sklepu elektronicznego, uniknąłem spotkania z wygłodniałymi truposzami.

Walka z taką hordą byłaby czystą głupotą, a głupcy giną jako pierwsi.

 

Rozglądając się wokół dostrzegłem ciężarówkę przed sklepem spożywczym.

Już miałem się do niego zbliżyć, ale zobaczyłem ubitego umarlaka.

“Kuźwa, ktoś już splądrował ten sklep!”

 

Domyślając się już, że prowiantu w nim nie znajdę, ruszyłem w kierunku dzielnicy handlowej.

Że co? Mój pomysł brzmi jak samobójstwo?  No proszę cię - bez takich mi tu!

Byłoby tak gdybym był z jakąś grupą dezerterów - bo jak wiadomo - sam mam największą szansę na przeżycie!

 

Droga przez moje małe miasteczko nie była zbyt przyjemna, z powodów oczywistych.

Zombiak na każdym zakręcie - co jakiś czas w grupie.

Unikanie ich jest całkiem proste, jeśli tylko umiesz się cicho poruszać - te miernoty są całkowicie ślepe, jednak ich słuch jest ponadprzeciętny.

 

Cel mojej misji okazał się być pilnie strzeżony przez dużą grupę umarlaków, pilnujących wejścia do marketu, jak pierdolony bramkarz na dyskotekę.

Muszę przemyśleć co teraz - Dywersja czy może jednak taktyczny odwrót?


Wybieram opcję numer trzy!

Huh? Nie ma takiej? Jesteś w wielkim błędzie. Zawsze jest więcej opcji, niż ci ich podają - czy to nie oczywiste?

A więc chcesz wiedzieć jaka jest trzecia opcja?

Market jest połączony z budynkiem obok, co umożliwi mi przejście po dachu - to znaczy pod warunkiem że uda mi się tam dostać, co może być trochę problematyczne..

 

Gdy pełen radości wchodziłem do budynku obok zmuszony byłem włączyć latarkę - wewnątrz ów budynku było ciemno jak w dupie u murzyna..

Bez obrazy i wyzwisk od rasistów - to tylko takie powiedzonko..

 

Wchodząc na coraz to wyższe piętra usłyszałem pewien odgłos.

Nie widzę nikogo w okolicy więc to chyba zwykłe przesłyszenie się..

 

Pamiętasz co mówiłem przed chwilą?
Kłamałem. Nie przesłyszałem się.

Czemu wydaje się być zdenerwowany?

Hmm. pomyślmy..
Ten facet stojący naprzeciwko mnie z gnatem wycelowanym we mnie, na pewno nie jest powodem..

 

- Masz broń? - zapytał mnie owy facet

 

- Ależ oczywiście. Wyrzutnia rakiet, ckm i karabin półautomatyczny zamiast ręki.. - odpowiedziałem ironicznie.

 

Jak wygląda sytuacja?


On ma broń, ja mam przeładowaną latarkę.

Przeładowaną latarkę? Jesteś pewnie ciekawy co mam na myśli prawda?

Cóż dowiesz się tego w odpowiednim czasie…


Trzymając mnie na celowniku, powolnym krokiem zbliżał się do mnie.

Zgodnie z moimi przewidywaniami - chciał odebrać mi latarkę, myśląc że ta posłuży mi jako broń.

Hahaha, i miał rację.

 

W momencie gdy dotknął latarki, jego ciało przeszyła czysta elektryczność.

Ręka w której trzymał broń poleciała lekko do góry i oddał dwa strzały - był to jednak tylko skurcz mięśni.

Kilka chwil później napastnik leżał na podłodze, nie będąc w stanie się ruszyć.

Podniosłem broń która upuścił.

Hmm, Beretta 92F. Cóż za wspaniały dar z niebios.

 

- Ty draniu! Pożałujesz tego! Zabiję cię! - wysyczał przez zaciśnięte zęby

 

Serio? Jak można komuś grozić, gdy znajdujesz się na łasce danej osoby?
Czyżby ten idiota był nieudaną mieszanką genów człowieka i gekona?!

 

Zaraz, moment. Ten idiota wystrzelił dwa razy.

Narobił hałasu.

To oznacza tylko jedno..

 

Zabierając jego broń i plecak, najszybciej jak byłem w stanie uciekłem na dach budynku.

Zamykając za sobą drzwi ( na dach ) usłyszałem jego krzyk.

Tak jak myślałem, zleciała się ich tu całkiem spora ilość.

 

Kurwa mogłem zabrać mu kaburę na tą zabaweczkę, nie wygodnie jest trzymać broń za bluzą..
Czekaj, jeśli się nie mylę to w tym markecie jest jakiś sklep z militariami.

Jak znam życie cała broń została już temu zajebana, ale to nie o broń mi się rozchodzi - tylko o kaburę na moją nową zabaweczkę… Oczywiście nie pogardziłabym też jakąś bronią na gumowe lub metalowe kuleczki, aby potrenować swoją celność.

 

Houston, we have a problem…

Spora ilość umarlaków pałęta się po wnętrzu marketu.

Skąd oni się tu wzięli, skoro drzwi są zamknięte?

Oh, plakietki pracownicze.. Rozumiem, pracownicy,
To świadczy tylko jednym - byli zbyt głupi, aby przetrwać.

 

Starałem się unikać będących wszędzie zombiaków, i dotarłem wprost do  swojego celu - sklep z militariami.

 
 

Drogi Stwórco, czyżby dzisiaj była gwiazdka?

Dlaczego pytam? Co mogło mnie ucieszyć?

Sklep z militariami nie został zrabowany - jak zresztą większość ze sklepów w tym budynku.

Nie sądziłem że kiedyś to powiem - dziękuje zombiaki! jesteście dobrymi ochroniarzami!
Zatrudniłbym was, jeśli bylibyśmy się w stanie dogadać.

 

Moja radość jest wielka.

Jestem jak dziecko w sklepie z cukierkami.

Łuki bloczkowe, wiatrówki, noże, teleskopy, plecaki wojskowe z dużą pojemnością…

Nie chcę stąd wychodzić!
Chcę tu zostać!
Zrobię sobie tu fortecę!!!!

Żartuję, zostanie w tym miejscu to czysta głupota.

 

Końcowym rozrachunkiem - musiałem zmienić plecak.

Mój był za mały - ba, był wielkości zwykłego plecaczka szkolnego, więc jego pojemność nie była większa niż 25L.

 

Zastąpiłem go dwukrotnie większym.. no dobra. ciut większym niż dwukrotnie - jego pojemność ( z tego co było napisane na plakietce) wynosi 55L,

 

Kolejna nowa zabawka to łuk bloczkowy - Hoyt Ignite.

 

Po co mi on? Skradanie się pomiędzy zombiakami nie zawsze jest opcją, a wystrzał jest cholernie głośny - a jeśli chodzi o moją zdolność.. na chwilę obecną wymaga ona kontaktu fizycznego co mnie dość mocno naraża.

 

Do tej zabaweczki zgarnąłem również kilkadziesiąt kompletów strzał ( po 5 sztuk komplet, co wydawało mi się cholernie żałosne) i groty, które będę mógł modyfikować - jest wiele sposobów na wykorzystanie ich podczas apokalipsy, huhu.

 

Jeśli mowa o wiatrówce - dorwałem się do jednej z firmy Air Arms : dokładniej mówiąc do modelu s410 TDR ( Tak, to też pisało na opakowaniu..).

 

Według informacji ma całkiem spory zasięg i po skalibrowaniu - celność będzie wielka.

Nie wspominając o dodatkowych 3 celownikach, które dorzuciłem do kompletu.

 

Kolejnym fantem jest kamizelka taktyczna z 12 kieszeniami! Dzięki temu będę mógł trzymać amunicję zawsze pod ręką, hahaha.

 

Do wiatróweczki zgarnąłem kilka paczuszek gumowych i metalowych kul.

Pytasz się mnie dlaczego nie śrutu?

To nie ma służyć do zabijania  - to ma służyć do zabawy z zombiakami.. no i ludźmi.

 

Do spodni ( a dokładniej do paska) przyczepiona 26 calowa pałka teleskopowa.

Przyda mi się ona do “porażającego” pierwszego i kolejnego spotkania z każdym osobnikiem który stanie mi na drodzę..

 

Przed wyjściem ze sklepu odwróciłem się :

 

Ile płacę? Oh przepraszam. Jest apokalipsa. Wszystko jest za darmo..


Czas zrabować kolejne lokum!

 
------
Zapraszam do KYO.. znaczy komentowania.
:D
 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.