Rozdział 4 - Kuro - Tydzień po końcu świata (2)

- Spytałam tylko z grzeczności, ale tak naprawdę nie przyjmuję odmowy.

Przerażająca. Co jest z nią nie tak? Czy tylko dlatego, że jest esperem, ma zamiar wykorzystać to do kontroli słabszych?

 

Ja nie chcę umierać, ale jeśli odmówię to może mnie to spotkać.

 

- To co ze mną zrobisz?

 

Musiałem o to zapytać, ale tak naprawdę nie chcę tego wiedzieć. Niech ona mnie wypuści. Bycie skrępowanym, wcale nie jest fajne.

 

- Hmm… niech pomyślę…

 

Czy ona chce mnie doprowadzić do zawału? Czy może specjalnie znęca się nade mną psychicznie? Nie podoba mi się to, ani trochę mi się to nie podoba.

 

- Zwierzaczka?

 

Serio? Naprawdę kurwa? Tylko dlatego, że jest esperem będzie traktować mnie jak zwierzaczka? Czy bycie człowiekiem to, aż takie przekleństwo?

 

- Żartowałam.

 

Co jest z tą dziewczyną? Dla mnie to nie było ani trochę zabawne.

 

- Wyglądasz blado, coś ci się stało?

 

Wee… jej nastawienie się zmieniło, ale wciąż krępuje moje ruchy, ponadto podeszła do mnie i złapała za podbródek. Gdybym nie był tak przerażony, to prawdopodobnie bym się podniecił.

 

- Nie nic i proszę zostaw mnie samego.

 

Jeszcze przed chwilą narzekałem na samotność, ale obecność tej dziewczyny w ogóle nie dodaje mi otuchy, a tylko przysparza jeszcze więcej stresu. Czemu to mnie spotyka?

 

- Nie mogę.

 

Ee…? Jak to nie może? Oczywiście, że może. Niby czemu miałaby nie móc? To jej jakiś kaprys, czy może po prostu nadal się nade mną znęca?

 

- Dlaczego?

 

Coś czuję, że mogłem nie pytać.

 

- Kiedy jesteś przerażony wyglądasz uroczo.

 

Okej, mój mózg właśnie eksplodował. Czy ona nazwała mnie uroczym? Co jest urocze w takim gościu jak ja?

 

Nie chwila… muszę to podsumować

 

Jestem cały w zaschniętej krwi, przerażony, spocony i skrępowany przez zdolność esperki, ponadto czuję, że zaraz znowu zwymiotuję, a te zwłoki przede mną nie pomagają mi w powstrzymaniu się.

 

- Ci…

 

Ee? Czemu zatkała mi usta swoją dłonią? Co ona ma zamiar zrobić? Udusić mnie?

 

- Mamy towarzystwo.

 

Podziewała wciąż zatykając mi usta i zerkając przez okno. Ku mojemu zdziwieniu znajdował się tam kolejny człowiek, lecz biorąc pod uwagę to, iż dość swobodnie poruszał się wśród tych nienormalnych, to chyba też jest esperem.

 

Dziewczyna spoglądając na niego wyglądała dość poważnie, czyżby nie był on jej przyjacielem? A może wplątałem się w jakiś konflikt? Ja chcę do domu.

 

Rozpłakałem się. Tak, ja szesnastoletni chłopak rozpłakałem się przez tą całą presję. Nienawidzę tej słabości w sobie, ale nic na to nie poradzę.

 

Stresujące i straszne sytuacje to dla mnie zbyt wiele. W sumie to pomimo mojego wieku, nadal boję się ciemnych nieznanych pomieszczeń, dlatego dopiero po trzech pierwszych dniach w tym spożywczaku byłem w stanie usnąć.

 

- Całe szczęście odpuścił sobie. - oznajmiła z ulgą dziewczyna, po czym zdjęła dłoń z moich ust.

 

Wyglądała na równie zestresowana co ja, szkoda tylko, że wciąż nie rozumiem, jak wielkim zagrożeniem dla niej był tamten chłopak. Oczywiście, jeśli w ogóle nim był.

 

- To co pójdziesz ze mna czy wolisz tu zostać?

 

Zapytała mnie, a po chwili ciszy dodała:

 

- Pożywienie w końcu ci się skończy, a próba samodzielnego przetrwania podczas apokalipsy nie jest zbyt dobrym wyborem, tym bardziej, że nie jesteś esperem.

 

Czy ona się o mnie troszczy?

 

Nie mogę zaprzeczyć tej logice, ale wciąż nie mogę do końca zrozumieć, co nią kieruje. Jednak z drugiej strony, pomoc espera w tej sytuacji jest dla mnie jak najbardziej korzystna.

 

Chwila, chwila… czy ja właśnie przestałem myśleć o niej jak o kimś przerażającym?

 

- Twoje zachowanie jest naprawdę urocze. Czy moje ciało, aż tak cię zainteresowało?

 

Dopóki tego nie powiedziała, nawet nie zwróciłem uwagi, iż patrzę na jej biust, który jest naprawdę mały. Szczerze to jest ona zwykłą deską, ale z tego co przed kilkoma chwilami powiedziała, to jest młodsza ode mnie. Ile ona w ogóle ma lat?

 

- Przepraszam.

 

Przeprosiłem, gdyż uznałem to za słuszne i odwróciłem wzrok, a skoro już o tym mowa, to właśnie odzyskałem kontrolę nad swoim ciałem.

 

Czuję się od razu lepiej, w końcu odzyskałem swobodę, więc może…

 

Pójdę z nią?

 

Naprawdę?

 

Takie pytanie musiało przejść przez mój umysł?

 

Ale w sumie nie widzę w tym nic złego.

 

W tej chwili ta dziewczyna odsunęła się ode mnie i w ciszy wróciła do zbierania pożywienia do czerwonego koszyka. Czyżby nie miała zamiaru tu zostać?

 

Jak teraz tak na nią patrzę to jest całkiem ładna.

 

Sportowe obuwie, krótka granatowa spódniczka i luźna czarna koszula, która tylko pobudza moje fantazje. Czyżbym był zboczeńcem?

 

Mimo wszystko nie mogę zaprzeczyć temu, że jest ładna i pociągająca, nawet jeśli jeszcze przed chwilą mnie przerażała.

 

Jej mały biust wcale nie jest problemem, a nawet dodaje jej uroku.

 

Jej czarne długie spięte gumką włosy, sprawiają iż jestem w stanie podziwiaj jej talię nawet patrząc z tyłu, co mnie tylko bardziej nakręca.

 

W skrócie jest to urocza dziewczyna o niebieskich oczach z wyzywającym strojem i fryzurą, która tylko budzi we mnie zwierzę.

Gdybym nie był pewny swojej śmierci, to w tej chwili jako prawiczek z pewnością spróbowałbym swojego szczęścia by zrobić to przynajmniej raz nim umrę w tym do reszty zepsutym świecie.

 

- Znowu się na mnie gapisz. - oznajmiła, odwracając się w moim kierunku.

 

Nie przyznam się, że robię to z ukrytym pożądaniem wobec jej osoby, gdyż życie mi miłe, więc po prostu przeproszę, jak to zwykle miewam w naturze.

 

- Przepraszam.

 

Dlaczego mówiąc to nawet pomimo mojego sprytnego podejścia, poczułem się winny?

 

I dlaczego coraz bardziej czuję się zrelaksowany w jej obecności?

 

- Okej skończyłam, wystarczy mi to na jakiś czas. - oznajmiła uradowana, trzymając w obu dłoniach wypchany po brzegi koszyk z jedzeniem.

 

Chyba mimo wszystko przesadziła, ponieważ wątpię, iż będzie w stanie się z tym swobodnie poruszać.

 

- To jak idziesz ze mną czy nie? Pytam, bo nie jestem pewna czy jest jakikolwiek sens bym ci się przedstawiała.

 

Mimo iż powiedziała to dość stanowczo, to nie odebrało to jej uroku, a wręcz przeciwnie. A tak poza tym  to kim ja jestem, by odmówić.

 

- Oczywiście zgadzam się. Proszę zaopiekuj się mną.

 

O kurwa… co ja powiedziałem. Poziom upokorzenia samego siebie prawdopodobnie wbiłem właśnie na najwyższy poziom. Z tym nawet esper nie wygra, nie chwila… czy ja właśnie poczułem się dumny z tego, iż się upokorzyłem?

 

Chcę zapaść się pod ziemię.

 

- Dobrze. W takim razie słuchaj uważnie i nie waż się zapomnieć. Jestem Aya, esperka rangi C. I z przyjemnością się tobą zaopiekuję.

 

Wraz z ostatnim zdaniem wypowiedzianym przez obiekt mojego pożądania, poczułem się naprawdę zażenowany i wtedy też usłyszałem dwa strzały.

 

Gwałtownie wzdrygnąłem, a następnie odwróciłem się w kierunku skąd dobiegł strzał.

 

Patrzyłem właśnie na ścianę, aż nagle poczułem pociągnięcie, a moje ciało zostało wywleczone na zewnątrz, tuż obok nienormalnego, który nie miał głowy.

 

Zwymiotowałem. Naprawdę zwymiotowałem, po czym wytarłem usta rękawem, jednocześnie nadal będąc ciągniętym przez Ayę.

 

Ta dziewczyna jest niebezpieczna. Wygląd dziecka i siła, która pozwala jej ciągnąć średniej budowy szesnastolatka jak ja.

 

Jest to upokarzające, ale przynajmniej żyję.

 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.