Rozdział 8 - Kuro - Trzeci dzień z Ayą.

21.07.131

 

To już trzeci dzień z esperką pod jednym dachem i jest dokładnie tak jak się spodziewałem. Pożywienie, które tylko dla niej starczyłoby na tydzień, już było na wykończeniu. Chyba nie tylko ja jestem kiepski w planowaniu, ale to akurat nie ma znaczenia.

 

Apartamentowiec w środku miasta, jednak jest dobrą lokacją na kryjówkę, bowiem wszystko jest blisko, a co za tym idzie, bez większych problemów możemy wyruszyć po kolejny zapas prowiantu.

 

- Możesz skorzystać z łazienki, Kuro-kun. - powiedziała wychodząc z niej, jednocześnie wycierając włosy.

 

Wychodząc z niej i paradując przy mnie w samym ręczniki wcale nie czuła się zawstydzona. Co jak dla mnie jest naprawdę chore. Przecież ona ma tylko 15 lat, co jak już wspominała, oznacza, że jest ode mnie młodsza o rok.

 

Jednakże mentalnie to ona jest starsza. Nie jestem z tego dumny, bowiem w tych okolicznościach wygląda to tak jakbym wykorzystywał fakt, iż jest ona esperką.

 

Poczekałem, aż Aya wejdzie do swojego pokoju, do którego w ogóle mnie nie dopuszczała i oczywiście wciąż nie dopuszcza, po czym udałem się do łazienki.

 

Codzienne mycie jest błogosławieństwem, szczególnie iż nie spodziewałem się tak dobrych warunków, jak na aktualną sytuację.

 

Osobiście nie miałbym problemów w tym by w aktualnych warunkach się nie myć, jednak dzięki Ayi, ten komfort jest dla mnie dostępny.

 

Z tego co się od niej dowiedziałem, to ilość wody tutaj jest ograniczona, bowiem to miejsce ma własny zbiornik wody, który włącza się w momencie odcięcie pierwotnego źródła.

 

Żyć nie umierać.

 

Nie poruszając już kwestii, komfortowości tego miejsca, cieszę się, iż do tego czasu lepiej poznałem Ayę i moje początkowe podejście do esperów zmieniło się dzięki niej.

 

Jeszcze kilka dni temu, uważałem esperów na przerażające istoty, bez których świat byłby lepszy. W końcu nie raz widziałem w telewizji, jak to specjalnie uzdolnieni, którzy uciekli od spokojnego życia przeprowadzali akcje terrorystyczne.

 

Jednak w tych warunkach, zapewne nie tylko ja, ale i większość ludzi doceni potęgę esperów. W końcu dzięki nim życie w tym chaosie będzie łatwiejsze, jednakże miałem okazję poruszyć ten temat z Ayą.

 

Ona osobiście jest takiego zdania, iż esperzy, którzy do tej pory z przymusu pozwolili sobie na narzucenie ludzkich praw, teraz z pewnością będą agresywni wobec ludzi, więc wszystko jest możliwe.

 

Na szczęście ja spotkałem Ayę - dziewczynę, która wyciągnęła ku mojej osobie pomocną dłoń, dzięki czemu moja opinia o esperach zmieniła się. A gdy tylko przypomnę sobie jak bardzo wystraszyłem się Ayi za pierwszym razem, zaczynam czuć się jak skończony tchórz, którym niestety jestem.

 

Nic nie poradzę na to, iż brak mi odwagi, jednak teraz…

 

*Bum

 

- Co jest grane?

 

Czyżby zombie przedarły się na wyższe piętra?

 

A właśnie od Ayi dowiedziałem się, jak nazywają się te istoty, tak więc często tego używam.

 

- Zostaliśmy zaatakowani! - krzyknęła wybiegając z swojego pokoju, jednocześnie sprawiając, iż poczułem się zagrożony.

 

Po jej reakcji i tym jak szybko do mnie podbiegła, mogę wywnioskować, iż z okna w swoim pokoju dojrzała napastników, ale czy w takim przypadku zostaliśmy zaatakowani przez coś innego, aniżeli zombie?

 

Zbiegając wraz z Ayą, po schodach ku wyjściu z trzeciego piętra, szybko mijaliśmy wciąż nie ruszone zwłoki, które mijaliśmy na każdym kroku, jednak nim dotarliśmy na miejsce.

 

Aya dość dziwnie zareagowała i pociągnęłą mnie w przeciwnym kierunku, a już po chwili usłyszałem kroki i strzały. Następnie tak jak wczoraj uzgodniliśmy, Aya przy pomocy dłoni pokazała mi ilość naszych oponentów.

 

Cztery palce z lewej dłoni i dwa z prawej oznaczają liczbę 42, a co za tym idzie, tylu przeciwników wdarło się do naszej kryjówki.

 

Teraz rozumiem dlaczego zareagowała w taki, a nie inny sposób, w końcu nie ważne jak potężną esperką jest, nie wydaje mi się by poradziła sobie z 42 ludzi, którzy przedostali się do środka. W końcu na dole było naprawdę sporo zombie.

 

Mamy problem, naprawdę wielki problem, a teraz będąc schowanymi w składziku na korytarzu, jedynie co możemy zrobić to wyczekiwać, aż nas miną i wtedy wykorzystamy to by uciec.

 

Jakby teraz o tym pomyśleć, zaskoczyłem samego siebie. Nie spodziewałbym się po sobie, iż w takiej sytuacji będą opanowany do tego stopnia.

Czy może jestem opanowany tylko dlatego, iż nie jestem w stanie zaakceptować najgorszego scenariusza?

 

A może po prostu w głębi serca liczę na to, iż dzięki Ayi nie ważne co się stanie to przeżyję?

 

Jestem naprawdę bardzo żałosną osobą, skoro w ogóle pomyślałem o tym, żę przeżyję dzięki Ayi, a co gorsza, pomyślałem o jej poświęceniu.

 

I czemu w tej chwili przypomniał mi się mężczyzna, która uratował mnie od potrącenia, a potem upuściłem na niego regał.

 

Gdy tylko zacząłem o tym bardziej rozmyślać, moje ciało zaczęło mimowolnie się trząść.

 

Chyba jednak jestem przerażony.

 

Dopiero teraz zorientowałem się, iż kroki ucichły, a to oznacza tylko i wyłącznie szansę na ucieczkę.

 

Swoją drogą, czas od wybuchu, do teraz to zaledwie kilka chwil, czy w takim czasie nawet 42 ludzi jest w stanie wyrżnąć 3 piętra zombie?

 

Jaką artylerię oni posiadają, skoro udało im się osiągnąć tak monstrualną siłę ognia?

 

Lecz nim zdążyłem całkowicie pochłonąć się rozmyślaniu o potędze wroga, Aya delikatnie uchyliła drzwi i wyjrzała na zewnątrz, po czym wyciągając rękę użyła swej umiejętności do rozstawienia śmiertelnych pułapek.

 

Umiejętność tej dziewczyny to “Sieć”. Dzięki niej jest ona w stanie poruszać się prawie tak, jakby latała oraz co najlepsze, zabijać w bardzo efektywny sposób.

 

Swoją drogą, gdy tłumaczyła mi jak działa jej umiejętność, była naprawdę szczęśliwa. Dzięki niej na te 2 dni poczułem się jakby świat wrócił do normalności, jednak mimo wszystko jest ona zbyt otwarta i śmiała wobec mnie.

 

Limit nici jakie może rozłożyć dzięki swoich umiejętności to 3, jednak do całkowitego unieruchomienia przeciwnika, jest zmuszona użyć dwóch z nich, a najlepsze w tych zabójczych niciach jest to, iż ich ostrość jest wystarczająca by odciąć człowiekowi głowę, nawet jeśli ten zwyczajnie biegnie.

 

- Szybciej, pospiesz się! - krzyknęła, czyli zrobiła dokładnie tak jak się spodziewałem, teraz wystarczy, że ofiary wbiegną w pułapkę, a jedna czternasta atakującej nas grupy zniknie od tak.

 

Kroki natychmiast się nasiliły.

 

Widocznie, nasi przeciwnicy, albo raczej ofiary Ayi są niedoświadczeni lub po prostu nie spodziewali się tutaj espera.

 

Taka nieostrożność.

 

*Ssh

 

Pierwsza głowa oddzieliła się od ciała wroga. Mimo iż zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli nie będą zabijać to zginę, to nawet jeśli nie robię tego bezpośrednio. Poczucie winy i tak będzie mnie dręczyć.

 

--


KOMENTOWAĆ I TAK DALEJ! ;D

 

 
 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.