Rozdział 10 - Kuro - Przewaga liczebna.

Pierwsza głowa oddzieliła się od ciała wroga. Na szczęście ja tylko słyszałem upadek ciała, a tą która to widziała była Aya.

Ta dziewczyna naprawdę niczego się nie boi. Ponadto potrafi ocenić swoja sytuację i w zależonści od warunków podjąć najlepsze decyzje.

 

A ja?

 

Moja jedyną dobrą decyzją było pójście za nią i pasożytowanie na jej dobrych sercu. I wcale nie przesadzam, bowiem kto chciałby mieć w swojej drużynie osobę niezdolną do walki, a w dodatku tchórza.

 

Ja sobie tak rozmyślam, podczas gdy Aya odtwarza zniszczoną nić, gdyż nawet coś tak niewidocznego przestaje być przydatne, jeśli jest całe we krwi.

 

Nie wiem czy zdążyła to zrobić czy nie, ale nagłe strzały sprawiły się skuliłem się ze strachu, a moją pierwszą myślą było wypchnięcie Ayi na zewnątrz, jednocześnie modląc się o to by nie zajrzeli tu i mnie znaleźli.

 

Na szczęście kontroluję się i zawsze odwdzięczam się za przysługi, dlatego nigdy, nawet jeśli byłbym do tego zmuszony, nie zdradzę kogoś kto mnie ocalił.

 

Aya natomiast wiedziała co kryje się za strzałami i jako pierwsza wyskoczyła ze składziku, tym samym zostawiając mnie samego w środku.

 

Następnie usłyszałem tylko jeszcze więcej pocisków, by ostatecznie wynurzyć głowę na zewnątrz dopiero po tym jak wszystko się skończyło, jednak wrogów wciąż była chmara.

 

Teraz po opuszczeniu tego składziku ujrzałem trzy trupy i ku mojemu zdziwieniu nie są to sami mężczyźni.

 

Ofiarami Ayi stała się kobieta i dwóch mężczyzn, a z śladów walki mogłem między innymi zrozumieć co tu się właśnie wydarzyło.

 

Kobieta wpadła w pułapkę i straciła głowę, mężczyźni widząc to zaczęli rozstrzeliwać ściany.

 

Ten po prawej został pocięty kilka razy, bowiem nie miał ręki, a jego tułów został przecięty w poprzek.

 

Nawet nie chce myśleć o tym, że to naprawdę zrobiła Aya. Choć zdając sobie sprawę z tej natury w tej słodkiej istotce, jeszcze bardziej fascynuje mnie jej osoba.

 

A co do tego ostatniego to po tym jak zobaczył śmierć towarzysza, rzucił się do ucieczki i na jego nieszczęście podobnie jak martwa kobieta wpadł w pułapkę.

 

- Esperzy są niesamowici. - wyszeptałam pod nosem, zdając sobie sprawę iż nawet jeśli dla mnie jest ona niesamowita, to dla moich i jej wrogów wygląda ona bardziej na potwora.

 

- Pospieszmy się, słyszę kroki kilkunastu osób.

 

Nie zamierzałem kwestionować jej racji, bowiem miałem bardzo mało w tej sprawie do powiedzenia, w końcu to ja pomimo mojego wieku byłem w naszym dwuosobowym teamie osobą podrzędną.

 

Wykonując jej instrukcje i powstrzymując się od wymiotów, ruszyliśmy ku wyjściu. Jednak wciąż byłem w stanie usłyszeć biegających po piętrach ludzi.

 

Prawdopodobnie, albo raczej na pewno było to skutkiem strzelaniny z przed chwili, przez co tylko coraz bardziej się trzęsę.

 

Czuję jak każdy mój oddech przychodzi mi z problemem, mój wzrok się rozmazuje, jestem coraz bardziej zestresowany tą sytuacją. Z każdym krokiem czuję się cięższy.

 

Nie wiem co się stało, gdy straciłem przytomność, ale to tego właśnie jestem świadkiem wcale mi się nie podoba.

 

------------Perspektywa Ayi------------

 

Gdy tylko pozbawiłam życia trójkę napastników, złapałam oddech na zapas, bowiem był to drugi raz, gdy odebrałam człowiekowi życie.

 

Walki w symulacjach, których podejmowałam się w mojej akademii, przy starciu z prawdziwym wrogiem z krwi i kości zawsze źle na mnie wpływały, bowiem pewnego dnia wskutek nieoczekiwanego biegu wydarzeń zabiłam pierwszego człowieka.

 

Byłam wtedy równie przerażona co Kuro, którego spotkałam trzy dni temu. Jednak on pomimo iż jest ode mnie starszy to nie mam mu za złe tego, że to ja go chronię, a nie on mnie.

 

Tak naprawdę to cieszę się, że mogę się nim opiekować, gdyż dzięki niemu nie jestem sama i czuję iż zaufanie mu było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu.

 

- Pospieszmy się, słyszę kroki kilkunastu osób. - powiedziałam mu, zdając sobie sprawę z tego, iż w tym miejscu nie jestem w stanie dalej walczyć.

 

Muszę znaleźć lepsze miejsce i poprzez ciągłe zabezpieczenie tyłów kierować się do wyjścia.

 

Po tym jak złapałam go za rękę i ruszyłam przed siebie, wcześniej łapiąc Kuro za rękę. Choćby nie wiem co nie pozwolę mu tu umrzeć.

 

Jednak już po chwili zrozumiałam, iż nie tylko ja czuję presję w tej sytuacji, bowiem kroki Kuro stały się wolniejsze, a gdy się odwróciłam on padł na ziemię.

 

To wcale nie jest pomocne w tej sytuacji, ale nie zostawię go tu by móc się ratować. Muszę improwizować.

 

Limit moich nici to trzy, dla mojej zdolności sieć rangi C, jednakże mój limit odpowiada poziomowi biegłości. Innym słowy jeśli ograniczam się do trzech nici to jestem w stanie korzystać z nich w stu procentach, lecz jeśli zwiększyłoby ich ilość, to ich jakość spadnie.

 

W takim wypadku ich efektywność do zabijania zmaleje, jednak póki co zależy mi tylko na kupieniu czasu, gdyż w przeciwieństwie do zombie, z trudem przychodzi mi zabijanie ludzi.

 

Poczucie winy zżera mnie od środka za każdym razem jak patrzę na tych, których nie ocaliłam.

 

Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji bez wahania, lecz z trudem oparłam nieprzytomnego Kuro o swój bark, po czym go podniosłam i zamieniłam lokalizację.

 

Moim celem jest rozwidlenie, znajdujące się tuż na rogu, bowiem to właśnie tam zamierzam rozpuścić pełen potencjał mojej sieci wiążącej.

 

Presja ze względu na możliwość znalezienia mnie przez wroga w każdej chwili sprawiała, iż starałam się jak najszybciej skończyć moją pułapkę i zdążyć jeszcze przesunąć Kuro w bezpieczne miejsce, bo póki co leży on przy ścianie tuż obok mnie.

 

Niestety…

 

- Ty mała kurwo nie ruszaj się! - krzyknął mężczyzna w białej koszuli z krawatem i czarnych spodniach.

 

Sposób w jaki trzyma broń, oznacza, iż jest amatorem, który celuje do człowieka, może trzeci, jak nie drugi raz, jednak dzięki symulacji, których się podejmowałam, wiem iż to właśnie czyni go zagrożeniem.

 

Jednak ja nie mam zamiaru nie doceniać ludzi.

 

- Nie zabijesz mnie. - powiedziałam prowokująco, jednocześnie odwracając jego uwagę od leżącego przy ścianie Kuro, bowiem gdyby to do niego celował, sytuacja byłaby jeszcze gorsza.

 

Tak jak się spodziewałam, prowokacja się udała, a on strzelił w moim kierunku nie dość, że niecelnie to jeszcze prawie padł na ziemię pod wpływem odrzutu.

 

Jednak ja nie miałam możliwości by tego wykorzystać i go załatwić, dlatego ruszyłam w kierunku Kuro.

 

Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, nasi wrogowie utkną w mojej pułapce.

 

*Bum

 

Natychmiast odwróciłam się, gdyż zawalił się sufit.

 

- Gdzie się wybierasz? - usłyszałam donośny męski głos, i poczułam jak do mojej głowy został przyłożony pistolet.

 

Oby nie dostrzegł Kuro. - pomyślałam patrząc w jego kierunku.

 

 

Zapraszam do lajkowania i komentowania.

 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.