Rozdział 11 - Satsuki - Półtora tygodnia później (3).

Widząc że pozostałe cztery osoby chcą się wycofać - rozpocząłem ostrzał.

Zużyłem trochę pestek, więc zamierzam odebrać sobie wasze - zarówno życia jak i bronie.

 

Pozwolić im uciec? Nie ma szans.

Po pierwsze - kiedyś mogą sprawiać problemy, po drugie - chcieli obrobić złą osobę.


Czy czuje coś zabijając ludzi?
Odpowiem ci na to pytanie szyfrem : czujesz coś jak zabijasz karalucha?

No więc właśnie.


Oczywiście to nie tak że każdego uważam za karalucha - są nimi po prostu osoby, stojące mi na drodzę.

Myślenie o tym w ten sposób, czyni wiele rzeczy łatwiejszych.

 


Kilka strzałów i po problemie.
Wszyscy leżą na glebie - martwi, albo nieprzytomni.

 

Zacząłem zbierać ich uzbrojenie, i od dwójki z nich małe torby.
Zapakowałem je szybko do auta i spojrzałem przed siebie.

 

O kurwa.

To są żarty.

Pierdolona Horda?

Skąd?! Przecież jak robiłem zwiad po dachach, nie widziałem ich AŻ tyle.

 

Horda umarlaków biegła w stronę sklepu.

Najszybciej jak dałem radę - odpaliłem auto i celnym kopnięciem w sąsiadujący pojazd - odpaliłem alarm w aucie obok..
Zapakowałem się do auta i pojechałem w kierunku stacji paliw, mając nadzieję że ta horda skupi się na autku przez kilka najbliższych minut.


Jestem już na stacji paliw, i przywitało mnie pięciu umarlaków.

Eh, jak nie ma wyboru to nie ma. Załatwimy to klasycznie.

 

Łapiąc za pałkę teleskopową, zacząłem przepuszczać przez nią wysokie napięcie.

Jak wszystko pójdzie po mojej myśli, skończy się na pięciu uderzeniach - po jednym na każdego z nich.

 

Bang! Czterech zdjąłem, a piąty podszedł zbyt blisko, więc go podciąłem - a jego łeb rozwaliłem mocniejszym kopnięciem.

Urgh, obrzydliwe.

 

Po zatankowaniu do pełna ( i wzięciu dwóch kanistrów z benzyną) postanowiłem jeszcze na szybko zajrzeć do środka budynku.

Jak mam farta, to trafię na coś przydatnego.
Koniec końców - tak długo jak alarm w tamtym aucie będzie napierdalał - będzie odciągało to żywe trupy.

 

Zbliżałem się do drzwi, które samoczynnie się przede mną otworzyły.

No tak, automatyzacja i te sprawy.

Rozglądałem się za włącznikiem światła, gdyż jest tu strasznie ciemno.

Zawiodłem się jednak, gdy okazało się że prądu nie ma.


Czekaj, drzwi się otworzyły a światło nie działa.

Prądu nie ma a elektryczne drzwi działają,

Zbliżałem się do drzwi aby to potwierdzić i miałem rację - w okolicy metra od mojej osoby, odzyskało elektryczność.

Coś pięknego.

 

Skoro światło nie działa, to zrobię to standardowo - użyje swojej niezawodnej latareczki!

Ciekawe jakie skarby, skrywa przed światem ten budyneczek!

 

Pięć minut przeszukiwania robi swoje.
Zgarnąłem trochę lektury - komiksy, czasopisma o motoryzacji  itd,

Nie będę wspominał o drobiazgach pokroju gumy do żucia, zapalniczek i fajek.

 

Uprzedzę twoje głupie pytanie - nie palę normalnych papierosów.

Co najwyżej E-fajka, i to całkiem okazjonalnie.

Jednak w tym świecie nawet fajki mogą być dobrą walutą - jeśli trafisz na osobę uzależnioną od nich, jesteś ustawiony.

 

Chwila.

Odgłosy alarmu samochodowego ucichły.

Zabierając fanty zbliżałem się do samochodu.


Jednak to co ujrzałem, gdy chciałem otworzyć bagażnik, sprawiło że postanowiłem się sprężyć.

 

Umarlaki widziane przeze mnie wcześniej rozeszły się na wszystkie strony - i całkiem pokaźna grupka idzie w tym kierunku.

 

“ Tak więc nic tu po mnie.. “


Nucąc pod nosem : ~ Fuck this shit, im out ( od Tsuniastego : https://www.youtube.com/watch?v=5FjWe31S_0g XD), wskoczyłem do samochodu i ruszyłem przed siebie.

Byle jak najdalej z tego pierdolonego miejsca.


Kilkugodzinna droga leśną drogą była całkiem przyjemna.

Dobrze że wybrałem autko terenowe - jak przejechałem przez dwójkę zombiaków, nie było nawet minimalnego wgniecenia.

 

Kolejną noc spędze wewnątrz tego pojazdu.

Jeśli mnie pamięć nie myli, to zostało mi jakieś pół dnia drogi i będę na miejscu.


Miejsce docelowe to Góry Nōnai.

Piękne, wysokie i z wodospadem zakrywającym jaskinie.

Pomysł wydaje się idiotyczny?

Pomyśl jeszcze raz.

 

Owy wodospad spada kilkoma kaskadami. Najdłuższy pojedynczy uskok mierzy jakieś 700 metrów. Łączna wysokość wodospadu sięga prawie kilometra.

Nadal myślisz że to zły pomysł?

 

Trafienie do tej ukrytej jaskini - jest jak wygranie na loterii.

Tylko my znamy jego położenie.

Tylko my wiemy jak tam trafić.

(Od  Tsuny: Mówiąc “My” miał na myśli siebie i swoich znajomych o których wspominał wcześniej)

 

Moim celem będzie zrobienie sobie tam “lokum”.

Miejsca w którym przetrwam nawet najazd zombie.
Fort ostateczny z którego nie będę musiał się wyprowadzać..


Nie zaprzeczam - czeka mnie w cholerę roboty, bo jestem sam.

Niemniej jednak nie planuje się zniechęcać.

Wręcz przeciwnie - jako że nie ma co ogólnie robić na tym świecie - normalna praca wydaje się być.. relaksująca.


Nie sądziłem że to kiedyś powiem.

Jednak jak widać - ludzie się zmieniają.

 

Zatrzymałem się na poboczu trasy.

Czas zobaczyć co było w torbach, które “uczynne osoby w salonie samochodowym” postanowili mi je oddać.

 

Guess im lucky!

Znalazłem kilka magazynków pasujących do psiarskiego walthera, trochę pestek (Od Tsu :Tak będę w  większości mówił na pociski), kilkanaście paczek chińszczyzny i..

O kurwa, kilka olejków do e-papierosa.

 

Odsunąłem lekko fotelik, i starałem się zasnąć.

“ Ostatnie czego mi trzeba, to przyjebać w drzewo, bo oczy mi się zamykają..”

Nie wiedząc kiedy, pogrążyłem się we śnie.

 

Nie wiem kiedy ostatnio spałem tak spokojnie.

Obudziłem się praktycznie w samo południe, co lekko mnie zszokowało.

Mimo wszystko.. te fotele w samochodach są wygodniejsze, niż się wydaje..

 

Wszamałem śniadanie i ruszyłem dalej w trasę.

Omijając co kilka kilometrów jakieś grupy umarlaków, słuchałem muzyczki z i-cona.

 

Co ja bym zrobił, gdybym nie miał muzyki?

Zanudził się, masz rację.

 

Dojechałem szybciej niż myślałem - prawdopodobnie dzięki temu że dzięki apokalipsie, nie trzeba przestrzegać zasad ruchu drogowego, a ograniczenie prędkości to tylko mit.

 

Fiu, z moim aktualnym obciążeniem, spodziewam się zrobienia dwóch, może trzech rundek w tą i z powrotem.

Jest jeden plus - w tym miejscu gdzie aktualnie jestem, samochód jest niemalże niewidoczny.

Tak więc - dzisiejszy dzień posegreguje sprzęt, a jutro poświęcę na przenoszenie swojego małego majątku do nowego lokum.

 

Gdy tylko nastał poranek, byłem gotowy do wspinaczki.

Zabierając ze sobą plecak, ruszyłem w kierunku wodospadu.

Upewniając się że plecak jest “szczelnie zamknięty” - chwyciłem czekan i spokojnie wspinałem się po skałach.

 

Nie chciałbym aby zamoczyć sobie sprzętu elektronicznego - jestem przyzwyczajony do tego luksusu.

 

Chyba stałem się trochę silniejszy fizycznie - dlaczego tak myślę? - wspinaczka idzie mi zdecydowanie łatwiej.

 

Będąc na odpowiedniej wysokości, zacząłem zbliżać się do wodospadu, aby po kilkunastu minutach zniknąć bez śladu.

Zgadza się - przejście do jaskini się tam znajdowało.


Jest tylko jeden problem.

Nie jestem tu sam…

 
---------
 
BOOYA! 
Zapraszam do komentowania!
Inaczej Satsuki was dorwie, i popieści  wysokim napięciem! 
SERIO!

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.