Rozdział 12 - Kuro - Zaufałam ci.

Widzę jak umięśniony mężczyzna trzyma pistolet przy głowie Ayi, która ukradkiem patrzy w moim kierunku.

Moje serce zatrzymało się, a świat spowolnił, nie mogłem zrozumieć jak do tego doszło.

 

Dlaczego nie porzuciła mnie gdy stałem się balastem? Czy za tą dobroć skończy jako ofiara tej kupy mięśni?

 

To boli…

 

Bezradność boli, mój strach przeszywa całe moje ciało, tym samym nie pozwalając mi się ruszyć.

 

- Masz charakterek, lubię takie. - wraz z tymi słowami ocknąłem się.

 

Nie znam tego głosu, czyżby to były słowa tego mężczyzny? Czemu czuję złość? Czyżby aż tak zależało mi na życiu Ayi?

 

Wciąż nie mogą ruszyć ciałem, drżę coraz bardziej, jednak teraz nie wiem, czy to ze strachu czy wściekłości.

 

Jednak jednego jestem pewny, nie podoba mi się to w jaki sposób ten śmieć patrzy z pożądaniem na Ayę i jeszcze wyciąga do niej łapy, jednocześnie grożąc bronią.

 

- Zabiję cię! - krzyknąłem.

 

I ku mojemu własnemu zdziwieniu w końcu byłem w stanie się ruszyć.

 

Każdy krok przychodził mi z trudem, jednak i tak byłem wystarczająco szybki by ów mężczyzna nie skierował ku mnie swojej broni.

 

Zdążyłem.

 

Używając masy mojego ciała i prędkości z jaką na niego wpadłem byłem w stanie go powalić, tym samym uwolniłem Ayę z potrzasku.

 

Jednak trwało to tylko chwile, bowiem dostałem bronią w głowę, po czym odrzucił mnie on na bok.

 

Zamgliło mi się przed oczami i poczułem jak coś spływa po mojej twarzy oraz karku.

 

- Ty mały gówniarzu. Wystraszyłeś mnie. - powiedział ze spokojem, po czym kopnął mnie w bok.

 

On z pewnością chce mnie zabić. Czuję to.

 

- Zdychaj.

 

Słysząc to oschłe słowa usłyszałem jak kładzie palec na spuście.

 

Czy jestem w stanie dostrzec takie drobnostki, ponieważ zaraz umrę?

 

- Przestań.

 

*strzał

*strzał

*strzał

 

Cisza. Nastała martwa cisza. Nie słyszałem już nic.

 

Podniosłem się delikatnie, bowiem wszystko mnie bolało. Z pewnością mam połamane kilka żeber, ale nie to mnie teraz martwi, a ta nagła cisza.

 

Gdy tylko rozejrzałem się dookoła, ujrzałem jak kilkanaście osób otaczających nas nie było w stanie się ruszyć, jednak mężczyzna który znajdował się przy nas - w centrum rozwidlenia, poruszał się swobodnie.

 

Cała reszta z pewnością nie może się ruszać ze względu na umiejętność Ayi, jednak ilość osób w jej sieci stanowczo przekracza trzy.

 

Jednak skoro żyją, to świadczy tylko i wyłącznie, o tym, iż nie użyła swojej umiejętności do zabicia, lecz związania.

 

Zapewne zrobiła to po to by kupić czas i mnie uratować.

 

Rozglądając się wokół mój wzrok wreszcie zatrzymał się na mężczyźnie, który rzucił Ayą o ziemię, po czym tępo spojrzał na wszystkich wokół.

 

- Nie przeleciałem jeszcze nigdy esperki. - powiedział po chwili do Ayi ze spokojem.

 

Prawdopodobnie zrozumiał, iż jest poza zasięgiem jej zdolności, jednak ja znam prawdę.

 

Ona po prostu nie może jej już użyć.

 

Muszę jej pomóc, jednak ból mi w tym przeszkadza, lecz gdy ten skurwiel zdarł z niej ubrania, przełamałem się.

 

Przyjmując na siebie ból, wraz z wyciągnięciem ręki w jego kierunku zrobiłem dwa kroki i padłem.

 

- Co jest grane? - zapytał zdziwiony mężczyzna, patrząc na dziewczynę pod jego ciałem.

 

Aya spojrzała na mnie z szokiem, po czym wychodząc spod ciała mężczyzny, natychmiast pobiegła w kierunku wyjścia, tym samym zostawiając mnie w tyle.

 

Widząc jej reakcję natychmiast zareagowałem i ruszyłem za nią.

 

Biegliśmy, biegliśmy i biegliśmy.

 

Po drodze jednak zwróciliśmy na siebie uwagę jeszcze jednej grupy, lecz nie zdążyła nic zrobić, bowiem skoczyliśmy przez okno na trzecim piętrze, a dzięki zdolności Ayi nie skończyło się to tragicznie.

 

Patrząc ostatni raz na apartamentowiec zaczęliśmy oddalać się od niego, na szczęście hałas jaki zrobiła atakująca grupa, sprawił, iż zombie z okolicy zebrały się przy wyjściu, a nasza ucieczka po dachach okazała się strzałem w dziesiątkę.

 

Biegliśmy jeszcze dziesięć minut, nim zatrzymaliśmy się by odsapnąć i dopiero wtedy zwróciłem uwagę na to w jaki sposób spojrzała na mnie Aya.

 

Poczułem się lekko zdziwiony, jednak by złamać tą niezręczność odezwałem się.

 

- Udało na się, co nie?

 

To chyba było kiepskie, bowiem Aya nie zmieniła swojego spojrzenia, a zamiast tego zrobiła krok w tył.

 

Czyżbym zrobił coś nie tak?

 

- Hmpf… udało się.

 

Czemu jej odpowiedź wydawała mi się pełna żalu?

 

- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - zapytała mnie, z lekkim wahaniem w głosie, lecz nie odwróciła ode mnie wzroku.

 

Czułem jakbym ją zawiódł, jednak nie rozumiałem dlaczego.

 

- Ale czego ci nie powiedziałem, bo nie rozumiem.

 

Naprawdę nie wiem o co mnie pyta, ale musi być to coś bardzo ważnego skoro tak bardzo zmieniła swoje podejście do mojej osoby.

 

- Nadal masz zamiar mnie okłamywać, nawet po tym co zrobiłeś?! Jak mogłeś?! Jak mogłeś nie powiedzieć mi, że jesteś esperem?! - wykrzykując te słowa, Aya zalała się łzami.

 

Natomiast ja poczułem kłucie w sercu. Poczułem się winny powodując u niej płacz, jednak to co mi zarzuciła było bez sensu, przecież ja nie jestem esperem.

 

Jak niby mam zareagować?

 

- Czemu nic nie mówisz?! Zamierzałeś mi w ogóle o tym powiedzieć?!

 

Aya kontynuowała wykrzykiwanie pytań ku mojej osobie, a ja tylko spojrzałem w ziemię i wciąż zastanawiałem się w jaki sposób mam jej odpowiedzieć.

 

Jak mam zareagować? Skoro żadne słowo nie chce wyjść z moich ust?

 

- Odpowiedz! - krzyknęła ponownie, ja natomiast zastygłem.

 

Widząc jej łzy nie byłem w stanie zareagować, ale gdy zrezygnowana Aya odwróciłą się do mnie plecami i zaczęła odchodzić, po prostu musiałem ją zatrzymać.

 

- Czekaj!

 

Tak zrobiłem to, ale co teraz? Ona się nie zatrzymuje. Nie, nie mogę…

 

- Nie jestem esperem! Nie wiem dlaczego myślisz inaczej, ale jeśli masz mi coś za złe, to mi to powiedz! Nigdy nie miałem dziewczyny, dlatego nie jestem w stanie cię zrozumieć jeśli mi tego nie powiesz. Tak, więc proszę… wyjaśnij mi o co tak naprawdę ci chodzi.

 

Z każdym kolejnym wypowiedzianym przeze mnie słowem byłem coraz ciszej. Zaczynając na krzyku, skończyłem na mruczeniu pod nosem: “... wyjaśnij mi o co tak naprawdę ci chodzi.”

 

Po czym w ciszy czekał na jej reakcję, gdyż zdawałem sobie sprawę z tego, iż jeśli będzie chciała mnie opuścić to zrobi to, a ja nic na to nie poradzę.

 

- Dlaczego? ...Dlaczego tak bardzo upierasz się przy kłamstwie, przecież widziałam jak zatrzymałeś tamtego faceta umiejętnością podobną do mojej.

 

- Eee…  

 

Zwątpiłem, po prostu zwątpiłam. Czy to w ogóle możliwe? Przecież od zawsze na każdych badaniach potwierdzających zdolności esperskie miałem negatywne wyniki.

 
 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.