Rozdział 13 - Satsuki - Nieoczekiwane spotkanie..

Przechodząc do jaskini, zauważyłem oznaki zamieszkania.

Widzę że nie tylko ja wpadłem na ten pomysł..

 

Odgarniając zamoczone włosy, aby nie zasłaniały mi oczu, trzymałem rękę blisko broni - dla pewności.

Usłyszałem odgłosy rozmów..

 

- Daj spokój Hikaru~kun. To nie byłoby możliwe..

- Naprawdę tak myślisz Kiba? Według mnie to całkiem logiczne..

- Ty i logiczne myślenie? Nie rozśmieszaj mnie..

- Argh, jesteś wredny Ves.. Powiedz mu coś, Kazuki~chan!

- Ale Hikaru, oni mają rację.. - odpowiedziała Kazuki.

- To okropne! Jesteście dla mnie strasznie wredni!

 

Słysząc te znajome głosy, i głupkowate podśmiechiwanie - wiedziałem że cała paczka się zleciała do tego miejsca.

 

“ Oni naprawdę ani trochę się nie zmienili, mimo że cały świat poszedł w pizdu.. “ - pomyślałem.

 

Eh, czajenie się nie ma sensu.
Zachować pozory i zobaczyć co i jak - to jest moje zadanie na teraz.

 

- Widzę że nadal trzymacie się w grupie, jak za dawnych czasów.. - powiedziałem na wstępie.


Słysząc początkowo mój głos, nie byli w stanie mnie rozpoznać, co sprawiło że szybko wstali i wpatrywali się w ciemność, z której się wyłaniam. ( By Tsu - Wejście Shinobi - Część pierw.. kurwa, przepraszam :< )

 

Dopiero gdy zobaczyli moją twarz - na ich pojawiło się lekkie zwątpienie..

 

- Natsuki?!

- Natsuki~san!?!

- Natsuki~kun?!

 

Ah, zapomniałem.. W dowodzie od urodzenia mam zapisane Natsuki, a oni wciąż nie wiedzą o tej mojej “ osobistej “ zmianie..

 

- Cóż nie mylicie się jeśli chodzi o osobę, jednak z osobistych przyczyn zmieniłem swoje imię na Satsuki. - odpowiedziałem

 

Ves spokojnym krokiem zbliżał się do mnie..

 

- Co ty pierniczysz, Natsuki?

- Kwestia osobista, Ves. Przywyknij.

 

Ves prawdopodobnie zauważył po mojej minie że nie chcę poruszać tego tematu, więc powiedział.

 

- Niech ci będzie.

 

Spojrzałem na Kazuki, której mina świadczyła że chce mi o czymś powiedzieć, jednak nie usłyszałem o co chodzi..

 

- Więc jakim cudem tu wylądowaliście? - zapytałem aby przerwać niezręczną ciszę.

- Mamoru zebrał prawie całą grupę. Mówił że ciebie też szukał, jednak zapadłeś się pod ziemię.. - odpowiedział Kiba.

- Hmm. A więc Mamoru nadal żyje. Gdzie teraz jest?

- Poszedł po zapasy z… - Ves chciał coś powiedzieć, jednak Kazuki mu przerwała.

- ..z nadzieją że coś znajdzie..

- Hmm. okej.

- Mniejsza o to Nat.. Satsuki, cała grupa jest znowu w komplecie, trzeba to jakoś uczcić!

- Haha, tobie nadal tylko imprezy w głowie.. swoją drogą, też planujecie się osiedlić w tym miejscu? - zapytałem, w celu potwierdzenia swojego rozumowania.

- Un, Mamoru~kun powiedział że to będzie najbezpieczniejsze miejsce.

 

Mogłem się tego spodziewać. Poza mną, tylko Mamoru był w stanie na to wpaść.

 

- Swoją drogą Natsuki~kun, gdzie byłeś tyle czasu? - zapytała mnie Kazuki

- Trochę tu, trochę tam. Większość czasu spędziłem w okolicach portu. I nie Natsuki, tylko Satsuki.

 

Na twarzy Vesa pojawił się szelmowski uśmieszek

 

- Nasza stara kryjówka w latarni morskiej?

- Bingo. To miejsce było w miarę bezpieczne. Z naciskiem na “było”.

- Umarlaki?

- Ta.. “Żywe” trupy..

 

Nie, to nie było kłamstwo.

To po prostu nie mówienie całej prawdy.
 

 

- To pytanie może być nie na miejscu ale.. jak się tu dostałeś? Widzieliśmy że w okolicy roi się od umrzyków.

 

- Samochodem. Unikałem głównej trasy i jechałem dłuższą drogą.

- Miałeś sporo szczęścia. - powiedział Kiba

- Serio? Walczyłem z umarlakami już kilkukrotnie i nie są zbyt wielkim wyzwaniem, jeśli nie ma ich w grupie większej niż 5 osobowej..

- Naprawdę?! - zapytał zdziwiony Hikaru - Mamoru mówi że bez broni to samobójstwo, i zazwyczaj walczy z nimi sam..

- Używając swojej zdolności, ta? - potwierdziłem.

- Nom. Jego telekineza to jednak coś.. - odpowiedział Kiba.

- Haha, jego zdolność bywa przydatna.. odpowiedziałem.

 

Rozmawialiśmy przez kilkanaście minut.

Nasze głupkowate rozmowy przerwał powrót Mamoru i …

 

- Wróciliśmy. Niestety zbyt wielkich ilości jedzenia nie znaleźliśmy - Mamoru.

- Urgh, jestem wykończona tym szukaniem.. - powiedziała dziewczyna ze znajomym mi głosem.

Głosem który przez ostatni rok lubiłem słuchać, a aktualnie wywoływał we mnie negatywne emocje.

 

W pewnym momencie poczułem jak “coś” popycha mnie w kierunku ściany.

 

-- Perspektywa Mamoru --

 

Gdy wróciliśmy z nieudanych poszukiwań prowiantu, Chiyo cały czas narzekała jak to nie jest zmęczona.
Poważnie, jak Natsuki mógł z nią wytrzymać?


Starając się ignorować jej upierdliwość, dotarliśmy przed wodospad.
Użyłem swojej zdolności, aby przenieść nas na samą górę - nie powiem, moja telekineza jest nieoceniona w takich sytuacjach.

 

Gdy przeszliśmy przed wodospadzik, usłyszałem odgłosy rozmów i kroków zbliżających się w naszą stronę.

Pewnie ekipa przyszła się dowiedzieć, co i jak..

Po chwili jednak w cieniach zauważyłem osobę od której mogłem wyczuć zdolności nadprzyrodzone.

 

Użyłem swojej telekinezy, aby przygwoździć go do ściany i głośniej powiedziałem.

 

- Uważajcie, to kolejny esper!

 

Cholera, nie spodziewałem się czegoś takiego..

Znowu czeka mnie walka z kolejnym esperem?

 

W tym samym momencie Kazuki odpowiedziała :

 

- Mamoru porąbało cie? Chcesz walczyć z Natsukim?!

 

Walczyć z Natsukim? O czym ona mówi?

 

Hikari oświetlił całą sytuację, odpalając małe światełko.

Osoba od której wyczułem zdolność.. to naprawdę Natsuki?!?

 

-- Powrót do perspektywy Natsukiego --

 

- To naprawdę ty Natsuki? Co się z tobą stało?

 

- Natsuki? Natsuki Ryoma zginął pierwszego dnia. Porzucony na śmierć, przez osobę której niegdyś ufał..

 

- O czym ty gadasz? - dopytywał Mamoru.

 

- O czym? Może Chiyo ci to wyjawi?

 

Twarz Chiyo lekko zbladła, a atmosfera zrobiła się cholernie ciężka.

 

Mam ochotę ją zabić.
Sprawić jej masę cierpienia i agonii. Chcę aby poznała rozpacz.

 

- O czym ty mówisz, Natsuki~kun? - wymamrotała Chiyo

- Skończ. Nie pogrążaj się bardziej. - mówiąc to spojrzałem na Mamoru.

- Ona pogrąży tą grupę, podobnie jak chciała pogrążyć mnie. - oznajmiłem.

 

- … - Mamoru nie wiedział co odpowiedzieć i w sumie mu się nie dziwie.

 

Westchnąłem.

 

- Trzymaj ją na smyczy. Jak tylko spróbuje się do mnie zbliżyć - mówiąc to spojrzałem na Chiyo z całkowitą pogardą w oczach - zabiję ją. Bez chwili zawahania.

 

Prawdę mówiąc - i tak zrobię to przy najbliższej możliwej okazji.

 

- Czas abym przynosił swoje rzeczy. skoro mam tu pozostać..

 

Ruszyłem po resztę swoich gratów do samochodu, aby trochę ochłonąć.

Jeśli bym tego nie zrobił, choćbym musiał zabić Mamoru, Kibe,Hikaru, Vesa i Kazuki - zamieniłbym Chiyo w krwawą miazgę.


Moja nienawiść do niej ani trochę nie zmalała, a podobno czas leczy rany..


Gdy wnosiłem ostatnią torbę do jaskini, zatrzymała mnie Kazuki, której Mamoru kazał mnie zawołać.

 

- Co jest Mamoru?

- Oh,Natsuki już jesteś. Chciałbym coś zaproponować, masz chwilę?

- Nazwij mnie Natsuki jeszcze raz, a tak ci jebnę, że tydzień bez muzyki będziesz tańczył. - odpowiedziałem. - Jaki masz do mnie interes?


Dowiedziałem się że cienko stoją z zapasami i potrzebują grupowo wyskoczyć po zapasy..

Poprosił mnie o pomoc, bo co dwóch esperów to nie jeden.

Po kilkunastu minutach dyskusji, postanowiłem udzielić mu swojej pomocy.

Kłamstwem będzie że nie mam w tym interesu, bo nawet mi niedługo zapasy się skończą, więc zrobienie małego refil’a nikomu nie zaszkodzi.

Poza tym potrzebuję podstawowych narzędzi, jeśli planuje się tu rozbudowywać.

 

Po ustaleniu informacji o jutrzejszym wypadzie - polazłem do miejsca gdzie zostawiłem swój stuff i poszedłem spać.

 

-- 
Komentować, lajkować - zachęca mnie to do dalszego skrobania.


 

 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.