Rozdział 17 - Satsuki - Zabójcze Combo

W momencie wypuszczenia przez Kibę i Chiyo hordy zombiaków, pierwszą ofiarą jaka padła to nikt inny jak Kiba.

Chiyo w trakcie paniki odepchnęła chłopaka od siebie, a sama odwróciła się i uciekła z krzykiem.

 

Krzyk ten był tak głośny, że prawdopodobnie wszystkie umarlaki w obrębie Riiva go słyszały.

 

Umarlaki chwytając Kibę wgryzały się w jego części ciała niczym w pierdolony pierniczek.

Jeden z nich oderwał mu z nogi spory kawał mięsa, przez co powstało mocne krwawienie, kolejny natomiast wgryzł się chłopakowi w szyję, tym samym przegryzając mu tętnice szyjną.

Krzyk Chiyo i wrzask agonii Kiby niemalże natychmiastowo sprawił że na miejscu pojawił się Mamoru i Hikaru.

 

Hikaru dostrzegając rozszarpane ciało Kiby, niemalże zwymiotował.

Mamoru wzrokiem szukał Chiyo, jednak zrozumiał że uciekła i że został sam, jeśli chodzi o walkę.


Nawet pomimo swojej zdolności, jego sytuacja była mizerna.

Nie dość że przed nim była horda, to jeszcze z każdej strony zlatywały się następne.


Kilkanaście minut intensywnej walki sprawiło że zrozumiał że szansa na przeżycie jest niewielka.

Wiedział że istnieje taka możliwość, jednak nadal go to bolało…

“ A więc tutaj zginę.. Cóż za ironia..” - pomyślał

 

W pewnym momencie usłyszał z góry :

 

- Nie stój w miejscu jak idiota, Mamoru!

 

Dostrzegł Satsukiego, który przeskoczył przez barierkę i stanął do niego plecami.

 

--- Powrót do perspektywy Satsukiego, który aktualnie przebywał z Ves i Kazuki --

 

Gdy skończyliśmy przeglądać większość sklepów na drugim piętrze, usłyszeliśmy krzyki i wrzaski z samego dołu.

Wiedzieliśmy już że coś się zjebało


Pobiegliśmy w okolice barierek aby zobaczyć co i jak, i dostrzegliśmy jak Mamoru za pomocą swojej zdolności walczy z prze olbrzymią ilością umarlaków.

Jednak z każdą chwilą sytuacja jest gorsza - dla niego.

On się męczy - zombiaki nie.

 

Odwróciłem się w kierunku Kazuki i dałem jej policyjnego walthera p99 i kilka magazynków.

 

- Zajmij się osłanianiem nam pleców, na tyle ile będziesz w stanie.. Ves, poczekaj tu z nią,

 

- Nam? Co ty planu… - nie zdążyła dokończyć, gdyż przeskoczyłem przez barierkę, a jako że obok był metalowy słupek, przyciągnąłem się do niego za pomocą elektryczności i krzyknąłem.

 

- Nie stój w miejscu jak idiota, Mamoru!

 

Gdy byłem za nim, stanąłem do niego plecami - tak będzie najefektywniej.

Wyciągnąłem z plecaka dwie paczki metalowych kul po 300 sztuczek w pudełku.

 

- Mamoru,myślisz że dałbyś radę wywołać swoją zdolnością “ kontrolowaną falę” ? - zapytałem gdyż kilka chwil wcześniej, wpadłem na pewien ciekawy pomysł.

 

- Co ty planu.. - mówiąc to, odwrócił się w moją stronę i zobaczył owe kulki.. - Chyba wiem co masz na myśli.

 

- Daj mi chwilę to je naładuje i będziesz mógł poszaleć. - odpowiedziałem.

 

- Mówił ci ktoś że jesteś pojebany?

 

- Każdy kto słyszał że mam znajomego espera.. - odpowiedziałem  z nikczemnym uśmiechem na twarzy.

 

Podczas gdy Mamoru skupił się na odpychaniu umarlaków od nas, miałem chwilę aby pozwolić swojej mocy eksplodować.


Naładowałem zwykłe metalowe kulki, zamieniając je w istnie śmiercionośną broń, po czym spojrzałem na swojego sojusznika.

 

- Twoja kolej.

- Bałem się że nigdy tego nie powiesz..

 

W momencie gdy podrzuciłem owe kulki ( wysypując je niby w powietrzu), za pomocą swojej zdolności Mamoru utrzymał je w powietrzu i chwilkę później krzyknął :
- Na ziemię!

Przykucnąłem i zobaczyłem coś istnie niszczycielskiego  - pociski błyskawicznie rozleciały się na wszystkie strony, przebijając się przez otaczające nas zombie,

Pomimo ich małej wielkości, siła była przytłaczająca - większość zombiaków miała dziury wielkości piłek od tenisa.

 

Mało tego co się stało z umarlakami - całe piętro przypominało teraz ruinę.

Ruinę gotową w każdej chwili się zawalić..


Spojrzałem do góry i dałem znać Vesowi i Kazuki że mają do nas zejść.

Hikaru który do tej pory chował się w jednym ze sklepów wyszedł do nas z opuszczoną głową.

 

- Kazuki, Ves, Hikaru - są..Kiba poległ.. Brakuje Chiyo.. - Mamoru

- To jest jak karaluch. jestem pewny że przeżyła. Mało tego - to ona naraziła nas na większe niebezpieczeństwo.. - odpowiedziałem. - nie słyszałeś jak idiotka się wydarła? Musimy stąd spierdalać najszybciej jak się da..

- Racja.. - mówiąc to Mamoru zachwiał się, więc złapałem go za fraki

- Przesadziłeś z ESP? - zapytałem.

- Taa. wybacz ale przez chwilę będę bezużyteczny.. - odpowiedział z nutką goryczy w głosie.

- Jest  ok. Spisałeś się. Nasza grupa zdobyła wszystko co jest potrzebne. Zapełniliśmy dwa autka.

- To w takim razie mamy wszystko co potrzeba.. Idziemy..

 

Ruszyliśmy do garażu, gdzie zostawiliśmy nasze pojazdy odnalazła się nasza zagubiona owieczka.

 

Ty sobie chyba ze mnie żartujesz..

Ta suka czekała w samochodzie?
Ona ma czelność pokazywać mi się na oczy, po tym wszystkim co odpierdoliła?

 

Kazuki widziała moją minę, więc zgłosiła się jako wolontariuszka do prowadzenia pojazdu z tą suką w środku, za co jestem jej wdzięczny.

Ves zgarnął drugiego Hamvee i Hikaru jako osobę towarzyszącą.

 

Ja i Mamoru ruszyliśmy jednym pojazdem, jednocześnie dyskutując o czymś jakże istotnym - dalszym losie naszej grupy i o tym co zrobić dalej.


Mamoru odzyskał trochę siły, więc transportowanie całego dobytku nie było zbyt trudne.

Niemalże cały towar na raz został przez niego przeniesiony - ta, jego zdolność jest cziterska.. -  po czym zebraliśmy się aby powiadomić ich  o pewnej decyzji..

 

- Co masz na myśli mówiąc że Chiyo ma odejść? - zapytał zszokowany Ves

- Dokładnie to co słyszałeś. Naraziła nas dziś na spore niebezpieczeństwo. Mogliśmy dziś pozdychać.. - odpowiedziałem

- Ale wyrzucenie jej stąd? Gdzie ona pójdzie?

- Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Nie pozwolę zostać tu osobie, przez którą prawie dwa razy zginąłem. Koniec tematu.

 

Hikaru zerwał się na równe nogi

 

- Niby dlaczego ty tak nagle zacząłeś się rządzić, co ? Za kogo ty się uważasz?

 

Aby dodać sytuacji nieco powagi - również wstałem.

 

- Jestem prawowitym właścicielem tego miejsca. Nie zapomnij kto odkrył to miejsce. Co za tym idzie, nie pozwolę aby ktoś taki jak ona, zanieczyszczał miejsce, z którego planuje sobie zrobić dom..

 

-....

 

- Do wieczora ma cię tu nie być Chiyo. Po raz drugi udowodniłaś mi że jesteś nie tylko zagrożeniem dla siebie, ale i dla nas wszystkich.

 

Mimo że chciała mi coś odpowiedzieć, olałem ją.

Znając życie usłyszałbym tylko “ To nie moja wina, spanikowałam. Byłam przerażona… “ i tak dalej.

Naprawdę - wymówki tego typu są strasznie słabe.

Nie ma osoby, która nie boi się śmierci - chyba że jest psychopatą, albo pewnym siebie dupkiem.. ( By Tsuna - Takim jak ty, Satsuki?)

 
 

Ruszyłem rozpakowywać zdobyte rzeczy, aby zorientować się co dokładnie zdobyła drużyna Mamoru.

 
---
Jako że lubię dostawać lajki - Lajkować, to będą szybciej czaptery :D
Oczywiście - komentować poniżej co i jak myślicie :D
 
 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.