Rozdział 19 - Satsuki - Rozłam grupy.

-- Perspektywa Mamoru --

 

Gdy Natsuki zakomunikował przy wszystkich że Chiyo ma opuścić naszą miejscówkę, Hikaru i Ves rozmawiali o z tą głupią jędzą.

 

Po kilkunastu minutach, wcześniej wspomniana dwójka podeszła do mnie.

 

- Mamoru, musimy porozmawiać.. - Powiedział Ves

- Coś się stało?

- Chcemy abyś pomógł nam przemówić Natsukiemu do rozsądku.

- Słucham? - zapytałem z lekkim niedowierzaniem.

- Nie możemy mu pozwolić wygnać stąd Chiyo. W ostateczności, jest nas więcej, więc powinniśmy być w stanie go przekonać.. - Powiedział Ves

 

On.. jest idiotą.

Przekonać Natsukiego kiedy ten coś postanowi? Niewykonalne. Znam Natsukiego prawie jedenaście lat. Przez ten czas, zawsze gdy coś postanowił to trzymał się tego do końca. Nigdy nie zmienił zdania.

 

- Nie dacie rady. Natsuki nie odpuści.

- Jesteśmy świadomi że będzie trudno, ale.. - Ves chciał coś powiedzieć, lecz mu przerwałem.

- Niewykonalne. To co mówicie to tylko puste słowa. Poza wkurwieniem go, nic innego nie zdziałacie..


Ves westchnął, a Hikaru się uśmiechnął.

- W takim razie czas na plan B.. - powiedział Hikaru.

- Plan B? Co to takiego?!

- Odchodzimy razem z Chiyo. - Wymamrotał Ves

- Nie zamierzam słuchać się Natsukiego, który myśli tylko i wyłącznie o sobie.  - oznajmił Hikaru

- Dlaczego tak myślisz?
- Odkąd zerwał z Chiyo, ciągle gada jaka to ona nie jest zła. To pewnie jakaś osobista zemsta..

- Jeśli naprawdę tak myślisz Ves, to właśnie udowodniłeś mi jak słabo znasz Natsukiego.. - odpowiedziałem.

- Jak inaczej to wyjaśnisz? Pojawił się znikąd i stale ją krytykuje..

- Ma swój powód. - odpowiedziałem

 

Natsuki podczas drogi powrotnej powiedział mi dlaczego tak bardzo znienawidził Chiyo.

Jeśli mam być szczery - nie dziwię mu się.
Po naszym powrocie zdążyłem o tym powiedzieć tylko Kazuki, która gdy usłyszała o tym jak zachowała się Chiyo - była wściekła. Nie.. wściekła to mało powiedziane.

Każdy byłby wściekły za to co zrobiła.

Wbicie komuś noża w plecy, jest łatwiejsze jeśli znasz tą osobę - tak właśnie zachowała się Chiyo - niczym podstępna żmija.

Będąc szczerym jestem pełen podziwu dla Natsukiego - ze względu na Kibe,Kazuki, Vesa i Hikaru powstrzymał się przed zabiciem jej, co wymagało sporej samokontroli.

 

Kilka minut później Ves zadał mi pytanie czy chcę odejść razem z nimi.
 

- Moja odpowiedź? Oczywiście że nie.


Chwila ciszy została przerwana przez Hikaru.

- Mogę wiedzieć dlaczego?

 

- Chyba z podobnego powodu z którego wy chcecie iść z Chiyo - znam Natsukiego dłużej niż was.

- To ma być twój powód?

- Jeden z kilku. Drugim i najbardziej przekonującym jest fakt, że podobnie jak Ja jest esperem. Czy nie logicznym jest zostać tu gdzie jest bezpieczniej?

 

To jest połowa prawdy.

Kolejną jej częścią jest fakt, że wiem jaka jest Chiyo.

Być częścią drużyny w której znajduje się koń trojański?  Raczej nie..


Gdy Hikaru i Ves skończyli zawracać mi głowę, postanowiłem coś wszamać.

 
 

- - Powrót do znanego i lubianego : Satsukiego --

 

Gdy skończyłem ogarniać cały staff był już późny wieczór.

Chciałem się trochę przewietrzyć, więc ruszyłem w kierunku wyjścia z jaskini.
Zauważyłem skradającego się Vesa i Hikaru, a kilka chwil później - Chiyo która opuszczała naszą “bazę”.

 

Aby mieć pewność że oddalą się bez robienia większego hałasu, postanowiłem ich obserwować.

Czekaj, czy oni nie idą w kierunku mojego samochodu?

 

Dla pewności i spokoju ducha, zszedłem na sam dół.


Byłem świadkiem tego jak Hikaru i Ves pakują ponad ¾ naszego prowiantu do mojej bryki.

 

- Zabraliście już wszystko? Nie chcę znów wracać do jaskini, ani spotykać żadnego z nich.. - powiedział Ves

 

Mój samochód jest całkiem spory, a skoro duże auto wydaje się przepełnione jestem niemalże pewien że podpierdolili więcej niż im potrzeba.


Wyszedłem zza drzewa

 

- Nie ładnie tak okradać ludzi, Ves.. Hikaru.. - powiedziałem

 

Chiyo siedząca w samochodzie momentalnie zbladła widząc moją twarz.

 

- Wypierdalaj z mojego samochodu. - powiedziałem patrząc na nią.

- Daj spokój Natsuki. Wy macie większą szansę na zdobycie zapasów niż my.. - powiedział Hikaru, z nutką strachu w głosie.

- Co z tego? Nie daje ci to pozwolenia, aby mnie okradać.  - mówiąc to zbliżałem się do Vesa i Hikaru.

- Daj spokój Natsuki.. przecież.. chyba.. nas nie zabijesz?!

- Zabić? Nie. - Poraziłem ich prądem na tyle mocnym aby sparaliżować ich na kilkanaście minut. - odbieram to co należy do mnie. Jak tu wrócę ma was tu nie być. Nasze następne spotkanie nie będzie dla was takie przyjemne.

 

Odjechałem kawałeczek swoim autkiem, tym samym zmieniając miejsce zaparkowania.

Będę musiał znaleźć bezpieczniejszą kryjówkę, aby ochronić mój samochodzik przed takimi hienami..


Po upewnieniu się że zniknęli z naszych okolic, wróciłem do jaskini gdzie spotkałem Kazuki.

Jeśli mam być szczery, to zdziwiło mnie to że została.

Jednak na zdrowy rozsądek, bezpieczniej jest pozostać z dwójką esperów niż iść z dwójką idiotów i suką na smyczy.

 

Gdy wieczorem zebraliśmy się aby pomyśleć co i jak, powiedziałem Mamoru o wcześniejszym zajściu z Vesem i Hikaru.

Był zdziwiony jednak nie na tyle aby w to nie uwierzyć - ten świat zmienia każdego.

 

Następny dzień zapowiada się całkiem pracowity - trzeba załatwić porządne oświetlenie i zabezpieczenia wejścia do jaskini.

Sam wodospad będzie niewystarczający, jeśli zrobi się zimniej.


Ustalając plan dnia, gadaliśmy o wszystkim i o niczym.

Mimo straty połowy osób z naszej paczki, atmosfera wydaje się być.. przyjemniejsza.

 

Po ustaleniu początkowego zarysu następnego dnia - przysneliśmy przy ognisku.
Wydaje się to nieodpowiedzialne?

To tylko oznaka zmęczenia, jakie ten świat nakłada na ciało i duszę.

 

--

Z samego rana obudziły mnie odgłosy pracy.

Mamoru jak zwykle - wstaje pierwszy i nie czekając na nikogo zabrał się do pracy..

Widząc latające narzędzia można by się przestraszyć - cóż, żyjemy w pierdolonym horrorze więc jak chcesz się bać to droga wolna.

 

Aby nie wyjść na lenia, zabrałem się za stworzenie nam oświetlenia.
Wczorajszego dnia zgarnęliśmy agregat prądotwórczy który właśnie będę “ modyfikował”

Co mam na myśli mówiąc modyfikację?

Zmiana źródła zasilania - zamiast paliwa, podłącze go do pięciu akumulatorów, które raz/dwa razy dziennie będę ładował.

 

Benzyna za jakiś czas stanie się towarem ekskluzywnym. Trzeba oszczędzać i gromadzić jej zapasy póki się da.

 

Mógłbym niby pobawić się akumulatorami, jednak byłoby to zdecydowanie bardziej męczące - gdyż rozkładanie ich na części nie należy do najfajniejszych.


A jeśli chodzi o elektryczność, to mam jej pod dostatkiem.


Kazuki podobnie jak my znalazła sobie zajęcie - przeszukiwanie wnętrza owej jaskini, rysując mapę - cóż, jeśli o tym mowa, to jest w tym zdecydowanie lepsza niż ja czy Mamoru..

 

Pod pewnymi względami - cieszy mnie fakt że nie zostałem tu sam.

Dzięki temu mam nadzieję że nie stracę do końca swojego człowieczeństwa - a przynajmniej tej części, która nadal we mnie egzystuje.


Najbliższe kilka dni będzie pracowite.

Jednak gdy już uda nam się zabezpieczyć to miejsce to będzie z górki.

Pozostało nam tylko.. przetrwać.

 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.