Rozdział 23 - Satsuki - Nocna inwazja - Pierwsze potyczki

Czekałem aż mrok spowije teren na który planuje się dostać.
Aby wykonać mój plan w pełni perfekcyjnie, muszę wyeliminować przynajmniej kilku esperów.

Piętnastu na sto procent da sobie radę z uwolnionymi zetami, a jeśli dodatkowo stracą kilku swoich - będą łatwiejszymi celami.


Spokojnym krokiem zbliżałem się do obozu wroga, jednocześnie starając się obserwować teren.

Nigdy nie wiadomo czy ktoś od nich nie jest poza terenem, ba możliwe że wysłali kogoś na ekspedycję.

Mając to na uwadze nie mogę pozwolić sobie na ani chwilę relaksu - przynajmniej nie teraz.

 

Zbliżając się coraz bardziej, dostrzegłem że w obozie zostało niewiele osób.
Mimo iż ostatnio było ich mnóstwo, teraz wydawało się niemal puste.

Otworzyłem małą bramę prowadzącą do środka i w miarę cicho udało mi się wejść.

 

Zostałem jednak zaskoczony, przez osobę która prawdopodobnie patrolowała teren.

Udało mi się schować, jednak postanowiłem zacząć realizować swój plan od wyeliminowania jego.


Zbliżyłem się do niego i w pewnym momencie się odwrócił - zupełnie jakby usłyszał moje kroki, jednak to było niemalże niemożliwe - nawet ja ich nie słyszałem..

Gdy chciał krzyknąć, złapałem go za gardło i zacząłem przepuszczać elektryczność.

W pewnym momencie poczułem jak wiatr odpycha mnie od niego, i wylądowałem ponad piętnaście metrów dalej.

A więc jednak.. ten ziomek to esper.

To wyjaśnia dlaczego mnie wykrył.

 

Chwilę po moim odrzuceniu, esper padł na kolana.

Trzymał się za gardło, jakby miał problem z oddychaniem.
Gdy chciał krzyknąć zrozumiał że jego struny głosowe zostały uszkodzone po moim ataku.

Ledwo udało mu się wstać i chciał przede mną uciec.

Nie mogę mu na to pozwolić.
Gdyby rozpętało się tu piekło.. nie jestem pewny czy udałoby mi się przeżyć w starciu z tak licznym oddziałem wroga..

 

Ruszyłem sprintem za uciekającym esperem, który ostatkiem sił za pomocą swojej zdolności podskoczył na tyle wysoko, że wylądował na dachu autobusu, który służył jako brama.

Zauważylem drugą osobę idącą w jego kierunku.
Kurwa, czyżby to oznaczało koniec?
Nie.. nie mogę na to pozwolić.

 

Szybko wspiąłem się na autobus i biegłem w stronę tej dwójki.

Gdy idący w kierunku mojej poprzedniej ofiary gostek ją dostrzegł, ruszył w jego kierunku.

Jest dobrze, nadal mam szansę aby nie wywoływać alarmu..

Gry ranny esper wskazał mu kierunek z którego biegnę, ten podniósł rękę i wystrzelił w moim kierunku wodną kulę.

Oczywiście była ona dość mała, jednak całkiem szybka.

Śmignęła mi obok ręki, a ja już byłem dość blisko żeby ich dorwać.


Widząc moją rękę zbliżająca się w jego kierunku, skrzyżował ręce a wokół jego ciała pojawiła się wodna bańka.

Nie trzeba być geniuszem aby się zorientować jaki będzie tego wynik.
Coś co miało go chronić, sprawiło że jego śmierć była tylko bardziej bolesna - ba, widząc jak nim szarpie, nawet mi zrobiło się go szkoda.
Nim udało mu się umrzeć, wypluł z siebie tyle krwi że woda którą stworzył przybrała kolor czerwony, a jego oczy niemalże eksplodowały.

 

Esper kontrolujący wiatr stał z boku i widząc tą makabryczną scenę, patrzył w moim kierunku z przerażeniem w oczach.

Nie dziwię mu się - w tym momencie nie poznaję sam siebie.

Złapałem gościa za głowę i pozbyłem się drugiego espera.

Obu z nich wywaliłem za ogrodzenie i wrzuciłem pod autobus, aby przypadkiem żaden patrol tego nie zauważył.

Wcześniej oczywiście upewniłem się że nie posiadają nic przydatnego, i że oczywiście nie wstaną jako umarlaki.


Chwilę po ukryciu zwłok, chciałem wrócić do skradaniu się w cieniach, jednak księżyc miał inne plany.

Oświetlił cały obóz, sprawiając że skradanie się będzie cholernie trudne.

 
 

Dostrzegłem kilkanaście rozłożonych namiotów, obok których kręci się jedna osoba.

Wydaje się być zmęczony, gdyż cały czas ziewa.

Powinien być w miarę prostym celem, tak więc ruszyłem w jego  kierunku z oczywistym zamiarem.

 

Gdy byłem w połowie drogi, dosłownie znikąd pojawiły się dwie osoby.
Dwie dziewczyny z których jedna jest teleporterką, natychmiast mnie zauważyły.


- Soh! - powiedziała dziewczyna wskazując na mnie


Chłopak odwrócił się i widząc mnie momentalnie oprzytomniał.

 

- Masz przesrane gościu - powiedział


Uśmiechnąłem się.

 

- Mocne słowa jak na takie małe coś jak ty. - odpowiedziałem.

 

Dziewczyna stojąca za teleporterką coś jej powiedziała.

Ta skinęła głową.

 

- Chyba zrobimy to po staremu.. - powiedziała

 

Gdy chłopak nazwany przez nią “Soh” skinął.

 

W tym samym momencie straciłem obie dziewczyny z pola widzenia.
Gdy mrugnąłem zauważyłem jedną z nich - stała przede mną i chciała mnie złapać czy tam uchwycić.

 

Nie dotykając jej ręki wykonałem obrót w prawo, a dłoń dziewczyny spotkała się z drzewem.
Chwile później owe drzewo zamieniło się w kamień.

 

- Teleportacja i petryfikacja.. Cóż za kłopot.. - powiedziałem.

Moja sytuacja jest kiepska, ale mimo wszystko się uśmiecham.
Aż tak się zmieniłem?

 

- Inoue.. Udało mu się uciec..wybacz. - powiedziała dziewczyna która przed chwilą zamieniła drzewko w kamień.

- Nie musisz się o to martwić Miku.. - mówiąc to do niej spojrzała na mnie - widzę że jednak coś tam umiesz.

- Jeszcze nic nie widziałaś. - odpowiedziałem.

 

- Inoue, zróbmy ten sam trik co ostatnio. - powiedział Soh

- Nie lubię kiedy to ty mi rozkazujesz, jednak wychodzi na to że nie mam wyboru.. - odpowiedziała dziewczyna.


Ciało Soh’a zaczęło się lekko jarzyć - tsk, on też jest esperem?

Inoue znalazła się blisko niego.


Tym razem jestem przygotowany - za moimi plecami stoi autobus, więc mogą się pojawić tylko z trzech stron.  


Zniknęli, tylko po to abym chwilę później zobaczył pięść lecącą w moim kierunku.

Tym razem odskoczyłem w lewo, aby stworzyć fałszywy pattern swoich ruchów.


W momencie gdy pięść chłopaka uderzyła w autobus, ten kawałek się odsunął.

Cóż za monstrualna siła.. Czyżby to była jego zdolność?


To nie czas na podziwianie - gdy obserwowałem ruchy chłopaka,  dziewczyna ze zdolnością petryfikacji pojawiła się za moimi plecami.


W tym samym momencie od frontu nadciągał drugi atak ze strony chłopaka - musiałem odskoczyć ponownie, co stawiło mnie w cholernie niekorzystnej sytuacji.

Teleporterka wykorzystała moment gdy moje nogi było oderwane od ziemi, i przeniosła Miku za moje plecy.

Nie mogąc wykonać uniku, zostałem przez nią dotknięty.

Moje ciało stopniowo ulega petryfikacji.

Kurwa, musi być jakiś..

 

--- Perspektywa Soh--

 

- Znowu nam się udało!  - powiedziałem gdy umiejętność Miku zamieniła tego gościa w kamyczek.

- Nom.. Ale ten gościu.. Mimo iż nie użył żadnej zdolności był całkiem silny.. - odpowiedziała Inoue.

- Co z nim robimy?

- Trzeba przekazać go Hiroyi.. - odpowiedziała

- Myślisz że dowódca nas nagrodzi?

W tym momencie odezwała sie Miku.

- Ano.. coś się dzieje z jego ciałem.

- Co masz na myśli?


Podeszliśmy do skamieniałego ciała i…

 

---

Zapraszam do lajkowania :D

Jack Is.. BACK!

 

 
 
 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.