Rozdział 31 - Satsuki - Miasteczko

Podczas wchodzenia do miasta, na naszej drodze stanął komitet powitalny w postaci grupy umarlaków, składającej się z ponad czterdziestu okazów.

Nie było to trudne, jednak monotonne - Mamoru za pomocą swojej zdolności ich “przytrzymuje w bezruchu” a Ja i Kazuki eliminujemy ich w walce wręcz.


Do czasu aż w nasze ręce nie wpadnie jakaś broń wytłumiona, strzelanie w mieście odpada.

No chyba że będziemy chcieli zrobić sobie jakiś turniej w ubijaniu żywych trupów, ale to już inna bajka.


Przeszukiwanie każdego miejsca z którego wyczuwamy esperów będzie kłopotliwe, biorąc pod uwagę że w tym małym zapyziałym miasteczku - jest ich od cholery,albo i więcej.

( By Tsu : To miasto nie jest małe, ale on tak powiedział w przenośni xD)

 

- Właśnie Mamoru, twoja siostra posiada jakąś śmieszna zdolność. Co o niej wiesz? - zapytałem, aby podczas naszej drogi zająć się rozmową.

 

- Jej zdolność? Jeśli się nie mylę to jest w stanie wytwarzać małe, ale cholernie wytrzymałe nici. - odpowiedział Mamoru.

 

- To by wyjaśniało, jak ostatnio udało się jej mnie związać. - odpowiedziałem

 

- Chyba z nią… Nie. wątpię abyś z nią walczył, skoro jeszcze żyje…

 

- Nie miałem powodu aby tego robić. Ostatecznie nie zrobiła nic takiego złego, bym chciał się jej pozbyć..

 

- Mówisz straszne rzeczy, Satsuki~kun - powiedziała Kazuki - Zmieniłeś się, wiesz?

 

- Tak myślisz?

 

- Kiedyś starałeś się unikać wszelkich konfliktów i rzadko kiedy używałeś swojej siły przeciwko innym, a teraz wydaje się jakbyś nie widział nic złego w jej używaniu..- odpowiedziała

 

- Używanie siły jest złe? Powiedz to większości ludzi, którzy przetrwali do teraz. Siła jest niezbędna jeśli chce się przeżyć..- odpowiedziałem.

 

- W tym świecie, jaki mamy teraz to fakt. - odpowiedział Mamoru.

 

- Ten świat sam w sobie zmusza nas do używania wszystkiego co posiadamy. Każdego kto się nie dostosuje, czeka Game Over.

 

- R..rozumiem.. - wyjąkała Kazuki.

 

Dostrzegliśmy w oddali budyneczek otoczony sporą ilością umarlaków.

Ktoś w środku musi być i widocznie narobił wcześniej sporo hałasu.
Nie jesteśmy w stanie im pomóc.. Nie.. Po prostu nie chcemy pomagać tej osobie (lub osobom, zależnie od ich ilości).

Nie ma sensu narażać swojej ekipy, dla bandy idiotów nie będących w stanie samodzielnie przeżyć.


Aby uniknąć tej zgrai, postanowiliśmy skorzystać z bocznej uliczki, która według Kazuki prowadzi do “centrum miasta”, w którym znajduje się sporo sklepów.

Dodatkową ciekawostką jest z całą pewnością to. że niedaleko dystryktu handlowego są nieużywane budynki, pełniące w większości rolę różnych magazynów - które jak łatwo się domyślić, mogą posłużyć jako całkiem dobra kryjówka.


Spotkałem siostrę Mamoru ze dwa razy, jednak skoro przeżyła musi być sprytna.

Ja na jej miejscu, pomyślałbym o miejscu gdzie nikt poza osoba z moją umiejętnością nie jest w stanie wejść.

 

- Jak nie znajdziemy jej w centrum ani magazynach, powinniśmy sprawdzić “większe” budynki.

 

- Wpadłeś na coś? - zapytała się Kazuki

 

- Jej zdolność jako nicie, duże budynki po zabezpieczeniu - zabarykadowaniu lub zniszczeniu schodów są wręcz idealną miejscówką, chroniącą zarówno przez umarlakami, jak i przed ludźmi.

 

- Wydaje się całkiem rozsądne.

 

- Mówiłeś że była ranna, gdy ją spotkałeś. Będziemy potrzebować medykamentów i środków odkażających.. - powiedział Mamoru.. - Kazuki, była jakaś wolna apteka w okolicach centrum?

 

- Tak mi się wydaje..

 

Skierowaliśmy swoje kroki do wcześniej wspomnianej dzielnicy handlowej, eliminując te zombiaki które musieliśmy - te które się dało po prostu ominęliśmy, aby nie tracić czasu za dnia.

 

Pierwsze kroki skierowaliśmy w kierunku marketu, gdyż każdy z nas potrzebuje trochę ubrań na zmianę - kwestia wygody i komfortu, jednak bez tego ani rusz.

 

Czy w każdym  pierdzielonym markecie, musi być pudełko niespodzianka?

Tym razem zaskoczył nas latający zombiak, który spadł z wyższego piętra tuż przed nami.

Kilka kroków dalej, a ktoś z nas miałby poważny problem egzystencjalny..

Rozbił się o glebę, niczym pierdolone jajko, nie wspominając o tym że było to dosyć głośne, co oczywiście zwabiło na nas kilkadziesiąt trupów.

ŚWIETNIE, po prostu kurwa świetnie!

 

Po pozbyciu się kilku grupek umarlaków, mieliśmy czas aby zajrzeć do sklepów z ubraniami.

Dobrze że w takich miejscach są sportowe torby - dzięki nim będziemy w stanie zgarnąć trochę większą pulę.


Wybieranie ubrań przeze mnie i Mamoru było dość szybkie, jednak jak łatwo się domyślić z Kazuki tak nie było.

Mimo wszystko kilka słów ode mnie i Mamoru ją zdecydowanie pośpieszyło.

 

- Więc jednak to prawda, że w sklepach kobiety tracą poczucie czasu.. - skomentował Mamoru

 

- Niczego jeszcze w życiu nie widziałeś, skoro takie coś cię zdziwiło. Gdybyśmy nic nie powiedzieli, to prawdopodobnie spędzilibyśmy tu kilka.. naście godzin. - odpowiedziałem

 

- Wiecie że was słyszę? - wtrąciła Kazuki

 

- Oh, jednak odzyskałaś poczucie rzeczywistości.. - Mamoru

 

- O już jesteś, długo ci to zeszło..

 

- Jesteście wredni. Cholernie wredni! - jęknęła Kazuki

 

Kiedy jesteś w stanie żartować sobie w momencie gdy świat poszedł w pizdu, to chyba znak że nie jest aż tak źle.

 

- To teraz zajrzyjmy do apteki - zaproponowałem.

 

Bandaże i leki z całą pewnością są cenne.

Nikt nie chce umrzeć z powodu durnowatego zakażenia, lub przedłużającej się choroby, zmiksowanej z kolosalnym wyczerpaniem organizmu.

 

- Dobry pomysł. - odpowiedział Mamoru.


Po jego minie, byłem w stanie stwierdzić że niepokoi się o swoją młodszą siostrę.

Cóż nie mam rodzeństwa, więc nie walnę tekstu że wiem jak się czuje.

Moje serce się złamało i przestałem już nawet pamiętać jakie to uczucie komuś współczuć, co z całą pewnością może wydawać się straszne...Ba, mógłbym zostać nazwany potworem

 

Spokojnymi krokami dotarliśmy przed aptekę, której stan wydawał się być.. nienaruszony.

No może nie do końca.
Widać próby włamania, oraz rysy na szybach jednak wygląda na to że nikt nie był w stanie się tam dostać.


Ich nieudolne próby włamania się do budynku z “nowoczesnymi” zabezpieczeniami musiały być komiczne.

Czemu żaden z nich nie pomyślał aby “ przywrócić zasilanie” systemowi ochronnemu i się do niego włamać?
Przecież to takie proste..

(szust)

Drzwi stoją otworem!

 

- To było zbyt proste, huhuhuhu!

 

- Nie zapytam cię o to gdzie nauczyłeś się tak niebezpiecznych rzeczy.. - skomentował Mamoru

 

- Satsuki~san hakerem? Nigdy bym o tym nie pomyślała. - tym razem to Kazuki skomentowała moje działanie.

 

- Nie rozumiem o co wam chodzi. - powiedziałem chowając swój tablet do plecaka. - To podstawowa wiedza..

 

- Tak, tak, oczywiście.. - skomentowali oboje.


- Długo będziecie stali na zewnątrz? Pakujcie się do środka i zabierajcie się za przeszukiwanie, bo stojąc jak dwa kołki na ulicy, jesteście łatwymi celami… - skomentowałem wchodząc do środka.

 

Wchodząc do środka zajęliśmy się zbieraniem wszystkiego co przydatne, jednak w pewnym momencie Ja i Mamoru wyczuliśmy innego espera.


Gdy owy esper - a raczej esperka, nas zobaczyła, natychmiast przeniosła się poza sklep i chciała uciec.

 

- Mamoru zatrzymaj ją! - powiedziałam biegnąc w kierunku drzwi.

 

Mamoru swoją umiejętnością, chwycił ciało dziewczyny - znając go zrobił to lekko, jednak gdy się do niej zbliżyłem, zauważyłem że ma worki pod oczami i straciła przytomność.


- Albo jesteś zła do szpiku kości i chciałaś nas zaatakować, albo jesteś zdesperowana i potrzebujesz tych leków.. - wymamrotałam przygotowując się na każdą możliwą sytuację.

 

Biorąc ją na ręce, wróciłem do bezpiecznej apteki zamykając drzwi, aby nic nas ponownie nie zaskoczyło.

 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.