Rozdział 33 - Satsuki - Przesłuchanie/Wizyta w porcie

 

Wciąż tkwimy w aptece, tym razem mając na oku wcześniej schwytaną kobietę.

 

- Myślisz, że chciałaby nas zaatakować? W takim stanie? - zapytał Mamoru

 

- Wszystko jest możliwe, jednak nie wydaje mi się, aby to było jej celem. Koniec końców zgarnęła trochę medykamentów i chciała uciec..

 

Mimo że odpowiedziałem mu w ten sposób, sam nie byłem pewny intencji owej osóbki.

Dlatego też wcześniej upewniłem się że nie będzie w stanie się ruszyć po przebudzeniu, a nawet jeśli jakimś cudem uda się jej uciec, to wystarczy że Mamoru ją zatrzyma, a ja zrobię resztę.

 

- Większość przydatnych leków już zapakowaliśmy, teraz tylko.. - w tym momencie spojrzałem na nieprzytomną dziewczynę - obudzi się sama, czy trzeba jej w tym pomóc?!

 

- Nie bądź wredny, Satsuki~kun.. - odpowiedziała Kazuki. - Według mnie ona jest totalnie wyczerpana, więc nie zdziwię się jak trochę sobie na jej przebudzenie poczekamy..

 

- Nie śpię… - odpowiedziała dość słabym głosem, co utwierdziło nas w przekonaniu że jest dość mocno zmęczona.

 

Hmm, jakby to rozegrać..
Wiem..

 

- Dlaczego uciekałaś? Skoro nie miałaś złych intencji, nie powinnaś się przed nami ukrywać...

 

- Serio? Przecież... to co zrobiłam było jak najbardziej normalne… życie mi jeszcze miłe.

 

Czyżby?
Ukrywanie się przed innym esperem, który jest w stanie cię wyczuć, jest idotycznym pomysłem.

 

- Naprawdę tak myślisz? Wiesz chyba że esperzy na wyższych poziomach są w stanie się wykryć. Ukrywanie się przed nimi, jest jak oświadczenie, że chcesz im zaszkodzić.. - skomentowałem jej wypowiedź.

 

- Właśnie dlatego, że… też jestem w stanie wykrywać innych esperów… musiałam zachować ostrożność… jednak zawiodłam.

 

Hmmm, a więc takie jest jej podejście.

Domyślam się że miała mniej przyjemne spotkania z esperami i podobnie jak siostra Mamoru stała się nieufna.
To całkiem rozsądne.

 

- Okej. W takim razie powiedz mi teraz po co ryzykowałaś, dla kilku bandażów i leków przeciwbólowych? Nie wydaje mi się abyś ty była ranna, więc..

 

Rozsądnie będzie wypytać się o to co i jak.

 

- Członek mojej grupy jest ranny, więc to chyba oczywiste… że zaryzykowałam, po tym jak dwóch dniach znalazłam aptekę.

 

Hmm…

 

Nie wydaje mi się aby miała powód do kłamania w takiej sytuacji, jednak instynkt podpowiada mi, że nie mówi mi wszystkiego.

 

-  Rozumiem. W takim razie masz coś przeciwko, jeśli zabiorę się z tobą? Przez jakiś czas pomagałem w szpitalu... -  odpowiedziałem.

 

Tak. Skłamałem.

Ale korci mnie dowiedzieć się, czy ona i jej drużyna aka grupa nie należą do tych samych ścierw, które zaatakowały nas wcześniej.

Jestem w miare dobrze uzbrojony, dodatkowo nie zna ona mojej umiejętnosci.

W razie problemów mogę się “ wzmocnić “ i rozgromić ich swoją szybkością..

 

- Odmawiam. Nie zaprowadzę nieznanych mi osób do rannego towarzysza.

 

Przewidywałem taką odpowiedź.

W końcu nikt nie mówił, że będzie łatwo..

 

- Myślisz że w twoim aktualnym stanie, masz szansę na powrót do swojej grupy? - odpowiedziałem.

 

Chwiejąc się na nogach, nawet zwykły zombiak będzie w stanie ją pokonać.

 

- Masz rację, mam małą szansę na bezpieczny powrót do swojej grupy, jednak nie są one zerowe. - usłyszałem w odpowiedzi. - Jeśli naprawdę jesteś taki pomocny, to może poczęstowałbyś mnie wodą i czymś do jedzenia?

 

Spojrzałem na Kazuki lekko rozbawiony, a ona już wiedziała co chciałem powiedzieć.

 

- Jak tam sobie chcesz, jednak jak dasz się dorwać, nie wypominaj mi później że nie nalegałem. - odpowiedziałem


Sytuacja wydaje się być zabawna.

Jeśli uważa że jest w stanie sama wrócić, to droga wolna.
Nie wnikam.
Ostatecznie jestem pewny, że natrafię na jej grupę prędzej czy później.

Czy są oni neutralni, czy wrogo nastawieni - o tym będę myślał trochę później,

 

- Zostawię cię tu na chwilę. Przemyśl sytuację i zdecydujesz jak trochę bardziej oprzytomniejesz. - odpowiedziałem, rozwiązując ją.

 

W tym samym momencie Kazuki podała jej jedne z racji żywnościowych.

 

Wraz z Mamoru odeszliśmy kawałek dalej.

 

- Co z nią robimy? - zapytał.

 

- Zależy. Jej grupa może być odpowiedzialna za nocny atak na nas, a może też być zupełnie z nim nie związana. Tak czy  siak, wolałbym się tego upewnić, przed dalszym działaniem. - odpowiedziałem.

 

- Taktyczne myślenie, co?

 

- Czy ja wiem? Każdy chce przetrwać na swój sposób. Ja po prostu eliminuje każdego, kto chce wyeliminować mnie. - odpowiedziałem. - Ryzykowne, jednak bezpieczniejsze na dłuższą metę.


Kilka minut później, owa kobieta podeszła do nas.

 

- To zaprowadźcie mnie do mojej grupy?

 

- Taa, zaproponowałem ci to. Więc jednak się na to godzisz?  - odpowiedziałem.

 

- Skorzystanie z pomocy takiego sadysty jak ty, jest dobrym wyborem, więc tak... zgadzam się.

 

- Ja sadystą? No prosze cię. Jeszcze niczego nie widziałaś.. - odpowiedziałem z lekkim uśmieszkiem na ustach.

 

Koniec końców wyszło po mojej myśli.

Jednak dałem znać Mamoru i Kazuki, że mają się pilnować.

W razie problemów nie zawahamy się użyć siły.

 

- Więc? Gdzie dokładnie chcesz zostać odeskortowana? - zapytałem.

 

- Najpierw musimy pojechać w kierunku portu, a na miejscu już sama będę was prowadzić, gdyż dość ciężko jest wytłumaczyć dokładne położenie naszej kryjówki.

 

- Czyli jednak transport jest potrzebny. W takim razie czas się stąd zabierać.. Za miastem zostawiliśmy autko, więc obstawiam, że do wieczora powinniśmy być na miejscu.

 

Kryjówka w okolicach portu..
Na myśl przychodzą mi tylko doki, albo jakaś łódź oddalona od lądu.

Bez zbędnego tracenia czasu, zabraliśmy tyłki w troki i ruszyliśmy w kierunku mojej bryki.

 

Gdy dotarliśmy do samochodu. jej reakcja wydała mi się całkiem śmieszna.

 

- Aż tak ci się spodobała moja “mała” zabaweczka? - zapytałem lekko rozbawiony.

 

- Miałam podobny, jednak byłam zmuszona go porzucić. - odpowiedziała

 

- Oh jak mi przykro…  -  odpowiedziałem.. ( Nie jest.) - pomyślałem.

 

Po zapakowaniu medykamentów na tylne siedzenia, ruszyliśmy do miasta portowego,

Nie planuję nawet na chwilkę osłabiać swojej czujności, a fakt że przy sobie mam dwie bronie, czekan i pałkę teleskopową, zdecydowanie mi to ułatwi.

Wciąż nie wiem co planuje ta  osóbka, jednak jeśli moje przypuszczenia są trafne, to obejdzie się bez rozlewu krwi.
 

Dojazd do portu zajął nam trochę więcej czasu niż się spodziewałem.

Było już po zachodzie słońca, gdy dotarliśmy do niego.

Wciąż obserwując dziewczynę, która przedstawiła się jako Kamiko, dostrzegłem że podczas jednego z naszych postojów przy ubijaniu umarlaków, dziwnie się zachowała.

Nie mówię tu o niczym negatywnym, lecz mam przeczucie, że ona coś kombinuje, przez co ani na chwilę, nie mogę pozwolić sobie na opuszczenie gardy..
Eh, cóż za upierdliwość.


Pozwoliliśmy jej poprowadzić naszą małą grupę, jednocześnie rozglądając się po okolicy.

 

--

Lajkować, komentować, punktować.

To jutro będzie kolejny!
Muahahahaha

(/Tryb łasego na lajki OFF)


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.