Rozdział 35 - Satsuki - Synergia.

 

Gdy tylko zbliżyliśmy się do kryjówki z jej wnętrza wyszła jakaś młoda dziewczyna.

Czyżbym miał rację, i te osoby nie są związane w żaden sposób w  tymi które nas zaatakowały?
Nie,nie, nie.
Za wcześnie aby wyciągać takie wnioski.

 

- Kamiko dawno się nie widzieliśmy. Jak się czujesz?  - zapytała od razu po wyjściu.

 

A więc Kamiko to jej prawdziwe imię.
Ma plusa, nie skłamała.

 

- Wszystko ze mną w porządku.   - odpowiedziała Kamiko.

 

No kurwa, dziwne by było aby coś ci się stało, w mojej obecności.

Geez.

Czy ja wyglądam jak tygrys, czający się na nową ofiarę?!


Odwróciłem się za siebie, gdyż wydawało mi się że poczułem czyjeś spojrzenie.

Wydawało mi się że coś.. wyczułem?

Ale tylko na kilka chwil..

 

- Zachowajcie spokój. Jakaś banda kretynów czai się w okolicy.. - skomentowałem dość cicho

 

Kiedy?
Od kiedy nas śledzą..

Nie to raczej niemożliwe.

W takim razie odpowiedź jest jedna.

Albo to osoby z ich grupy, albo polujące na ICH grupę.

 

- Nie sądzisz, że całkiem nieźle się urządziłam, przyprowadzając dwóch esperów? - powiedziała Kamiko.


No bez jaj..

 

- Jak chcecie sobie pogadać szyfrem, polecam zakupić podręcznik. Oni są z wami, czy przeciwko wam?

 

- O to samo bym spytała, gdybym jako pierwsza ich zauważyła.

 

Sytuacja zapowiada się interesująco.

 

Zza budynków wyłoniła się spora grupa osób.

 

- Wydajcie nam Kuro! Zajebie tego skurwysyna za zabicie Toina, więc jeśli nie chce podzielić jego losu, po prostu przyprowadźcie go tu.

 

- Mocne słowa jak na kogoś ukrywającego się za plecami swoich ludzi. - odpowiedziałem rozbawiony.

 

Sytuacja była niemalże oczywista.
Otoczyli nas z nadzieją, że uda im się nas zastraszyć.

Po reakcji Kamiko stwierdziłem, że musi być tam jakiś upierdliwy esper.

 

W pewnym momencie ta młoda dziewczyna, jebnęła dwoma kontenerami w kierunku z którego nadchodziło najwięcej ludzi.


Huhu, to wyglądało całkiem fajnie!

Odwróciłem się w jej kierunku i zauważyłem, że jakiś teleporter pojawił się kilkanaście metrów od niej.


Miałem się wstrzymać z używaniem mocy, jednak sytuacja tego wymaga więc..

Niech stracę.

 

Przyspieszyłem swoje ciało za pomocą elektryczności i ruszyłem w jego kierunku, jednak..

Gdy ją minąłem, na chwilę straciłem pełną kontrolę nad swoją szybkością, przez co wylądowałem z tym gościem niemalże przy krawędzi.


Wpadł do wody jako skwarek, a ja zastanawiałem się nad tym co się właśnie odpierdoliło.

Spojrzałem na pole bitwy i zauważyłem, że coś jest nie tak.

 

---Perspektywa Mamoru---

 

Po raz kolejny zostaliśmy zaatakowani.
Chyba zaczynam wariować, bo jakoś strasznie się tym nie przejmuję.


Satsuki powiedział abym w takich sytuacjach zajął się obroną siebie i Kazuki, jednak jeśli wyeliminuje kilka osób z gry, nie powinien mieć nic przeciwko..


Moja telekineza ma wiele zastosowań.

Dzięki niej jestem w stanie zamienić kogoś w istną papkę.


Wyciągnąłem swoją dłoń w kierunku trzech biegnących w naszą stronę esperów.

Gdy zacisnąłem pięść - przestali się ruszać.

Im mocniej zaciskałem pięść, tym większe krzyki było słychać.

Gdy z nimi skończyłem, zostało z  nich coś przypominającego mielonkę.

Spojrzałem w kierunku Kazuki, aby upewnić się że nie ma problemów.

Zauważyłem że jakiś typek idzie w jej kierunku, jednak gdy chciałem go zdjąć...


Szlag.. coś tu nie gra. .

Ciężko mi się oddycha.

Co się tu do cholery jasnej dzieje?

 

--- Perspektywa Kazuki---

 

To okropne, znowu zostaliśmy zaatakowani..

Na dodatek jesteśmy teraz na terenie, który jest nam niemal nieznany..

Spojrzałam na Mamoru~kuna i nie widzę aby się tym specjalnie przejmował.


Satsuki~san spojrzał w kierunku młodszej dziewczyny, która chwilę wcześniej użyła dwóch kontenerów jako broni.

Ktoś się za nią pojawił!

Satsuki~san dostrzegając to podbiegł w jego kierunku, używając tej swojej zdolności.

Muszę przyznać że całkiem fajnie to  wygląda…


Zauważyłam że w moim kierunku biegnie jakiś mężczyzna..
Wyciągnęłam pistolet i zaczęłam w niego strzelać!

 

- A masz! - krzyknęłam


Jednak ku mojemu zdziwieniu, żaden z tych pocisków nic mu nie zrobił..

Wycofałam się o kilka kroków, i zauważyłam że pojawiła się za nim Kamiko.

Kilkoma strzałami w plecy, wykończyła go.

- Dzie… Dzięki…

 

Nie zdążyłam nic więcej powiedzieć.

Nie jestem w stanie… oddychać...

 

-- Powrót do Satsukiego--


Gdy wróciłem na pole bitwy, zauważyłem że na ziemi leży jakiś gość ze ściętą głową, a Mamoru i Kazuki ledwo co łapią oddech.

 

Podbiegłem do nich, jednocześnie odstraszając esperów stojących naprzeciwko mnie.

To aż takie dziwne, że wzmocniłem swoje ciało elektrycznością?
Cóż.. to już nie mój problem..

Spojrzałem na Mamoru

 

- Wszystko gra?

 

- Teraz tak.. Ten upierdliwy zgred, mało co nas nie udusił. - odpowiedział.

 

- Kuźwa, to faktycznie było dość niebezpiecznie. Dasz radę walczyć?

 

- Za kogo ty mnie masz? Jasne że tak!

 

Ja na froncie i Mamoru osłaniający mi plecy - nas dwóch zdecydowanie  wystarczy aby się ich pozbyć.

Dodatkowo.. nie zostało ich zbyt wielu..
Esperów oczywiście..

Ludzie są .. nieszkodliwi..

Jednak.. najlepszą obroną jest..atak.

 

Błyskawicznie zdjąłem tego co był najbliżej mnie, po czym spojrzałem na pozostałych.

 

- Kto następny?

 

Jedna z moich ulubionych sztuczek, przy zastraszaniu ludzi :
Pokaż że na polu walki dominujesz, a spora część z nich, na samą myśl o konfrontacji z tobą zesra się w gacie.

Długo nie trzeba było czekać, aż pojawili się pierwsi uciekinierzy.

Ci jednak zostali załatwieni przez Mamoru, który szybko i skutecznie rozwalił im łby.
To było całkiem brutalne, ale nie zaprzeczę że kozacko wyglądało!

 

- Jednak masz to w sobie, bro! - powiedziałem

 

- Zacytuje ciebie: Nic jeszcze nie widziałeś, haha! - odpowiedział Mamoru

 

Humor się go trzyma, co oznacza, że jego psychika w miarę dobrze sobie radzi.

Gdy padł ostatni esper,  podeszliśmy do Kamiko, leżącego chłopaka nazywanego przez nich “Kuro” i tej drugiej dziewczyny.

 

- To była fajna zabawa, jednak powinniśmy spodziewać się czegoś jeszcze? Jakieś niespodzianki w stylu zombi w szafie? - zapytałem przeciągając się.

 

- Nic takiego nie przewiduje. - odpowiedziała w momencie podnoszenia leżącego chłopaka.. - Zapraszam do naszej kryjówki.

 

Chwilę później, ta druga dziewczyna stanęła przede mną.

 

- Ej, ty! Jaka jest dokładnie twoja zdolność? - zapytała

 

- Zgadnij Chi-chan. Masz trzy próby, a potem odpadasz! - zażartowałem ( Chi-chan = Chibi, chan)

 

- Nie kpij sobie ze mnie. - w tym momencie użyła swojej mocy, jednak zamiast ataku, pojawiły się wokół nas pola elektromagnetyczne.

 

- Hmm, magnetyzm.. - skomentowałem.

 

Pole elektromagnetyczne powstało przez rezonans naszych zdolności..

Nie spodziewałem się że kiedyś będę tego świadkiem..
Haha, zapowiada się naprawde ciekawie!

 

- Nie mów mi, że twoją zdolnością jest elektrodynamika?

 

Huh?
 

- Pff. Hahaha. Prawie zgadłaś. - odpowiedziałem ledwo powstrzymując się od śmiechu. - Elektryczność. Po prostu elektryczność.. - odpowiedziałem.

 

Na dobrą sprawę nikt z nich nie stanowi dla mnie zagrożenia.

Więc nawet mając takie informacje, nic im to nie da.


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.