Rozdział 36 - Kuro - Współpraca

- Myślisz że w twoim aktualnym stanie, masz szansę na powrót do swojej grupy?

 

- Masz rację, mam małą szansę na bezpieczny powrót do swojej grupy, jednak nie są one zerowe. - odpowiedziałam prawdziwie, tym samym wiedząc już w jak to się skończy. - Jeśli naprawdę jesteś taki pomocny, to może poczęstowałbyś mnie wodą i czymś do jedzenia?

 

- Jak tam sobie chcesz, jednak jak dasz się dorwać, nie wypominaj mi później, że nie nalegałem. - mówiąc to spojrzał na dziewczynę obok, która zaczęła czegoś szukać w plecaku.

 

Co za podły drań, a już wolałbym by wkupił się w moje łaski. No trudno, niech będzie co ma być.

 

- Zostawię cię tu na chwilę. Przemyśl sytuację i zdecydujesz jak trochę bardziej oprzytomniejesz. - mówiąc to rozwiązał mnie.

 

Mój wybór w takim razie jest oczywisty, jednak dziewczyna mnie zaskoczyła i podała mi trochę pożywienia oraz butelkę wody.

 

Takie sytuacje lubię.

 

- To zaprowadźcie mnie do mojej grupy? - zapytałam się wchodząc do pomieszczenia obok, od razu po skonsumowaniu posiłku.

 

- Taa, zaproponowałem ci to. Więc jednak się na to godzisz?  - odpowiedział, jednocześnie dając mi do zrozumienia, bym musiała to powiedzieć.

 

- Skorzystanie z pomocy takiego sadysty jak ty, jest dobrym wyborem, więc tak... zgadzam się.

 

- Ja sadystą? No prosze cię. Jeszcze niczego nie widziałaś. - odpowiedział z lekkim uśmieszkiem na ustach.

 

Ten człowiek… idealnie blefuje albo ma dobre podstawy do bycia tak pewnym siebie.

 

- Więc? Gdzie dokładnie chcesz zostać odeskortowana?

 

- Najpierw musimy pojechać w kierunku portu, a na miejscu już sama będę was prowadzić, gdyż dość ciężko jest wytłumaczyć dokładne położenie naszej kryjówki.

 

- Czyli jednak transport jest potrzebny. W takim razie czas się stąd zabierać.. Za miastem zostawiliśmy autko, więc obstawiam, że do wieczora powinniśmy być na miejscu.

 

Nawet nie poruszył tematu prowadzenia ich do kryjówki osobiście przeze mnie.

 

Co daje mu taką pewność siebie?

 

Chwilę po tym ruszyliśmy się w kierunku samochodu.

 

Za każdym razem, gdy wchodziliśmy w kontakt z zombie, wszystkimi zajmował się Mamoru.

 

Na miejscu ujrzałam prawdziwy majstersztyk wśród samochodów.

 

- Aż tak ci się spodobała moja “mała” zabaweczka? - zapytał mnie lekko rozbawiony.

 

- Miałam podobny, jednak byłam zmuszona go porzucić.

 

- Oh jak mi przykro… - odpowiedział, po czym wsiedliśmy do środka i ruszyliśmy w kierunku portu.

 

Już niedługo zobaczę, czym tak naprawdę on się kieruje i jakie są jego prawdziwe zamiary.

 

Od razu po tym jak zajechaliśmy do portu było już dawno po zachodzie słońca, co tylko ułatwiło mi nadanie sygnału do Tsuki, która już z pewnością zdaje sobie sprawę z naszej obecności.

 

Używając swojej zdolności do przeskoku bez przebywania odległości, przerwałam wykrywany przez siebie sygnał esperski, co było naszym sygnałem ostrzegawczym.

 

Gdy tylko zbliżyliśmy się do kryjówki na powitanie wyszła Tsuki, co tylko oznaczało, że mój sygnał do niej dotarł.

 

- Kamiko dawno się nie widzieliśmy. Jak się czujesz? - powiedziała, tym samym czekając na mój niepozorny sygnał.

 

- Wszystko ze mną w porządku. - oznajmiłam, dając jej do zrozumienia by była czujna.

 

Gdybym odpowiedziała “Jest dobrze” - wtedy bez zawahania Tsuki przeszłaby do ofensywy, natomiast w przypadku “Całkiem nieźle” - oznaczałby by to, iż jesteśmy otoczeni.

 

- Zachowajcie spokój. Jakaś banda kretynów czai się w okolicy. - oznajmił Satsuki, mimo iż ja niczego nie wyczułam.

 

Lepiej będzie poinformować Tsuki.

 

- Nie sądzisz, że całkiem nieźle się urządziłam, przyprowadzając dwóch esperów?

 

- Jak chcecie sobie pogadać szyfrem, polecam zakupić podręcznik. Oni są z wami, czy przeciwko wam? - zapytał mnie Satsuki.

 

Co za potwór. Ciekawi mnie czy gdyby nie ta sytuacja, to czy by się zorientował.

 

- O to samo bym spytała, gdybym jako pierwsza ich zauważyła.

 

W tym momencie z mroku wyszli wrogowie.

 

- Wydajcie nam Kuro! Zajebie tego skurwysyna za zabicie Toina, więc jeśli nie chce podzielić jego losu, po prostu przyprowadźcie go tu.

 

Zmodulowany głos, może oznaczać tylko i wyłącznie obecność Taizo, jednak tak długo jak chowa się na swoimi ludźmi, jest zagrożeniem.

 

---Perspektywa Tsuki---

 

Gdy Kamiko, dała mi sygnał, była gotowa na wszystko, jednak miałam być tylko ostrożna, lecz już po chwili sytuacja się zmieniła i byliśmy otoczeni.

 

Zmodulowany głos, oznaczał obecność największego przydupasa Toina, Taizo, a tak długo jak będzie się chować jest irytującym przeciwnikiem.

 

Zdenerwowana przez całą tą sytuację, a szczególnie opiekowanie się Kuro za którym nie przepadam, musiałam się wyładować.

 

Magnetyzując dwa kontenery obok mnie, od razu nimi rzuciłam w kierunku esperów i od tak pozbyłam się 5 z nich, jednak wtedy w moim kierunku wystrzelił ten, który stał obok Kamiko.

 

Po jego ciele przepływała elektryczność, a gdy mnie mijał, poczułam kolizję w polu  elektromagnetycznym otaczającym moje ciało, po czym dostałam zastrzyk mocy.

 

Przez chwilę nie mogłam opanować rosnącej we mnie mocy, ale gdy mi się to udało byłam w stanie od ręki użyć mojej nowej sztuczki na 6 osobach na raz, po czym po prostu z ich ciał wystrzeliła krew.

 

Jednak wtedy poczułam brak powietrza i zaczęłam się dusić.

 

---Perspektywa Kamiko---

 

Że też w takiej chwili wpadli tu ci maniacy. Dobrze, że Tsuki już zaczęła szaleć, jednak nie zostawię wszystkiego na jej barkach.

 

Używając swojej zdolności bez problemu pojawiłam się na oponentami i pozbyłam się trójki z nich praktycznie bez problemu.

 

Jak to dobrze, że miałam pod ręką Satsukiego i jest spluwę, gdyż moja umiejętność sama w sobie, nie jest jakoś genialnie zabójcza.

 

W momencie gdy o nim pomyślałam, zobaczyłam jak przelatuje obok Tsuki, po czym znika wraz z esperem chcącym ją zaatakować.

 

Nawet nie chcę wiedzieć co to było.

 

- A masz! - krzyknęła Kazuki, strzelając do espera, który nic sobie nie robił z trafiających go kul.

 

Natychmiast na to zareagowałam i wyciągnęłam jej pomocną dłoń, bowiem ten potwór jest niezniszczalny tylko z przodu, a jego jedyną słabością są plecy.

 

Po tym jak do niego podbiegłam wystrzeliłam wszystkie pozostałe pociski, po czym w końcu padł.

 

- Dzie… Dzięki. - oznajmiła zasapana Kazuki, po czym obie padłyśmy na ziemię.

 

Szlag… nie mogę oddychać. Taizo… ty draniu.

 

---Perspektywa Kuro---

 

Mój sen znowu został przerwany, przez głos tego śmiecia

 

- Kuro...

 

- Zamilcz!

 

- Kuro…

 

- Zamilcz, zajebałem cię, więc przestań mnie nawiedzać!!! - wykrzyczałem zrywając się z łóżka.

 

- Szlag… - poczułem ból spojrzałam na dłoń, którą mimowolnie się złapałem za ranę, która znowu się otworzyła.

 

*Trach

 

Czemu na górze…

 

Zacząłem widzieć, lekkie obrazy z zewnątrz, po czym mój mózg mi prawie eksplodował.

 

Ujrzałem szalejącą Tsuki i Kamiko, która nagle od tak padła na ziemię.

 

Muszę zareagować. - wmawiając to sobie do skutku, w końcu udało mi się oderwać od łóżka i chwiejnym krokiem ruszyłem na zewnątrz, tym samym zostawiając za sobą ślady krwi.

 

Gdy wyszedłem na zewnątrz, było już dość cicho, a od strony brzegu poczułem spaleniznę, którą mimo wszystko zignorowałem i ruszyłem w kierunku głosu.

 

Na miejscu dojrzałem stojącą postać.

 

- Klękajcie przede mną śmiecie. Jeśli w tej chwili nie wydusicie z siebie miejsca pobytu Kuro, zajebie was wszystkich.

 

Widząc cierpiącą na ziemi przede mną Kamiko bez zawahania wyciągnąłem lewą rękę w kierunku napastnika i oddzieliłem jego głowę od ciała.

 

Upadł zupełnie jak Toin, gdy go zabijałem.

 

- Kuro, Kuro, Kuro… w końcu się przełamałeś. Jak to jest odbierać życie? Podoba ci się to?

 

I o pierdolonym wilku mowa.

 

Kuląc się przy ziemi, zacząłem z całej siły ściskać swoje uszy.

- Niech to się skończy. - wymamrotałem po cichu.

Zapraszam do lajkowania i komentowania :D


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.