Rozdział 38 - Kuro - Wspólny cel.

---Perspektywa Kamiko---

 

Gdy wszyscy wokół byli zdominowani przez cholernego Taizo, z nikąd pojawił się Kuro i pozbawił go głowy, po czym sam padł.

 

Od razu dostrzegłam, że coś jest nie tak i podbiegłam do niego, jednak tak jak to już miało miejsce jego rany się otworzyły.

 

Natychmiast zawołałam Tsuki, która miała ochotę zabić pozostałych, jednak Satsuki i Mamoru sami sobie radzili, więc ostatecznie dała sobie spokój i podeszła zadbać o Kuro.

 

Ja natomiast pobiegłam do samochodu po leki, a gdy wróciłam wspólnie patrzyłyśmy Kuro i dosłownie gdy skończyliśmy, padł ostatni wrogi esper.

 

- To była fajna zabawa, jednak powinniśmy spodziewać się czegoś jeszcze? Jakieś niespodzianki w stylu zombi w szafie? - zapytał Satsuki, który widocznie był naprawdę wyluzowany.

 

- Nic takiego nie przewiduje. - oznajmiłam, delikatnie unosząc Kuro. - Zapraszam do naszej kryjówki.

 

Nie miałam już sił do czegokolwiek i jako pierwsza się ruszyłam.

 

---Perspektywa Tsuki---

 

Gdy Kamiko odeszła z Kuro, ja miałam coś do załatwienia.

 

- Ej, ty! Jaka jest dokładnie twoja zdolność? - zapytałam osobę, która z pewnością nie była normalna.

 

- Zgadnij Chi-chan. Masz trzy próby, a potem odpadasz!

 

On chyba nie zdaje sobie sprawy z kim pogrywa.

 

- Nie kpij sobie ze mnie. - w tym momencie użyłam swojej mocy, na tym gościu, jednak zamiast go zgładzić, wokół naszych ciał pojawiły się pola elektromagnetyczne.

 

Co do…?

 

- Hmm, magnetyzm…

 

Kpi sobie ze mnie? Czy skoro zachodzi takie zjawisko to nie powinien mieć tej samej zdolności? Ale przecież esper z elektrycznością poziomu A i biegłością 5 nie był w stanie dokonać czegoś takiego.

 

- Nie mów mi, że twoją zdolnością jest elektrodynamika? - zapytałam ze zdziwieniem, gdyż nigdy nie słyszałam o esperze, który w korzystałby z elektryczności w taki sposób jak on.

 

Bo jeśli nie jest, to co jest grane?

 

- Pff.Hahaha. Prawie zgadłaś. Elektryczność. Po prostu elektryczność.

 

W takim razie nie powinno dojść do tego zjawiska, ale sposób w jaki to powiedział… To z pewnością nie było kłamstwo, a skoro on jest takim zagrożeniem dla nas, jak my dla niego to nie mam po co drążyć tematu.

 

Gdy tylko nastała cisza, ruszyłam w kierunku kryjówki, a grupa iskierki od razu za mną.

 

---Perspektywa Kuro---

 

Gdy się obudziłem, tym co mnie zaskoczyło, było zbiorowisko w moim pokoju.

 

Raz, dwa, trzy…

 

Okej już jest tu za dużo ludzi, więc albo wariuję do reszty, albo mamy gości.

 

- O Kuro, obudziłeś się. - rzekła Kamiko, która właśnie odwróciłą się w moim kierunku, a stojące przy drzwiach 3 postacie weszły do środka.

 

Okej, jest tu Kamiko, Tsuko, a tej dziewczyny i chłopaka nie znam.

 

- A więc tu była moja broń. - rzekł ktoś po wejściu do pokoju, po czym Kamiko lekko drgnęła.

 

- Powinnaś się cieszyć, że tylko taka kara cię spotkała, za dotykanie moich zabaweczek.

 

Skądś kojarzę ten głos.

 

- Ty dra…

 

- Co tu się dzieje? - zapytałem jednocześnie przerywając Kamiko, gdyż ból głowy strasznie mnie irytował.

 

I do tego jeszcze ten pajac po lewej.

 

- Kuro, tak nie wolno. Nie powinieneś ukrywać niczego przed przyjaciółmi.

 

Zamilcz Toin! Zamilcz!

 

Już ledwo to wytrzymuję.

 

- Kamiko ich przyprowadziła, choć ja wolałbym by sobie poszli. - oznajmiła Tsuki, która z jakiegoś powodu wyraźnie powstrzymywałą się przed przemocą.

 

A ten gościu… czy to nie ten sam, na którego wpadłem kiedyś z Ayą?

 

- Skoro tu jesteście i nie doszło do przelewy krwi, to po co tu jesteście? - zapytałem z czystej ciekawości, jak i dziwnego poczucia obowiązku, gdyż w tej chwili czułem się jak lider, na którego nigdy się nie nadawałem.

 

- Cóż, oficjalna wersja jest taka, że ją odprowadziliśmy. - mówiąc to osobnik, którego kojarzę wskazał na Kamiko - Gdy ją złapaliśmy, wyglądała jak żywy trup.. taki żarcik.

 

- Kuro, spytaj o tą nieoficjalną wersję. Z pewnością będzie ciekawa i nie pożałujesz. - dodał Toin, podczas wyżerania konserwy z puszki.

 

Czemu nie mogę się go pozbyć?

 

- A jaka jest nieoficjalna? - zapytałem zamykając oczy by nie patrzeć na Toina.

 

- Oficjalna jest taka, że gdybyście okazali się grupą która zaatakowała naszą kryjówkę kilka dni temu, to... byłoby niezbyt kolorowo. - odpowiedział.

 

- Patrz jaki z niego potwór, chciał was powybijać. Czy nie sądzisz, że powinieneś go zabić?

 

Milcz…

 

- Ale chciał zabić Kamiko. - dodał Toin, a ja stałem się poważny.

 

- Więc niczego już od nas nie potrzebujecie? - zapytałem, lekko podpierając się ręką.

 

Toin jest naprawdę irytujący.

 

- Pewnie nie, więc niech iskierka zabiera kolegów i spada. - dodała Tsuki.

 

- Jeszcze przed naszym wyjściem i tak dalej. Szukamy pewnej dziewczyny. - oznajmiłem. - Nie za wysoka, ciemne włosy, drobna figura. - odpowiedziałem.

 

- Czy to nie o Ayę mu chodzi? - zapytał mnie Toin, podczas szturchaniem palcem o moje lewe ramię.

 

- Czego chcesz od Ayi? - wydusiłem z siebie przypadkiem.

 

Kurwa, jebany Toin. Przez niego zaczynam wariować.

 

- Ja? Niczego specjalnego. Ale jej “nadopiekuńczy braciszek” - mówiąc to wskazałem na Mamoru - Jest zaniepokojony faktem, że aktualnie przebywa sama.

- Jasne… zaniepokojony.

 

Zamilcz.

 

- Po prostu chce ją wykorzystać.

 

- Zamilcz! - o kurwa wykrzyczałem to, po czym szybko zaimprowizowałem. - Nie będę słuchał tych bzdur.

 

- Ale czy to nie ta dziewczyna, której szukasz? - zapytała Kamiko, która jako jedyna z naszej trzyosobowej grupy, chyba za bardzo przekonała się do nich.

 

- Będziesz na tyle miła i .. powiesz mi do cholery coś więcej? - powiedział lekko podbuzowany chłopak stojący obok białowłosego, po czym wyciągnął z plecaka zdjęcie. - Taki dowód ci wystarczy?

 

- Nawet jeśli to i tak ci nie pomogę, gdyż również jej szukam od momentu w którym się rozdzieliliśmy.

 

- Czemu go też nie zabijesz? Pozbędziesz się problemu i oparcia dla Ayi. Nie sądzisz, że wtedy z pewnością do ciebie wróci, gdy już ją znajdziesz?

 

Toin… zamilcz.

 

- Słyszałeś Mamoru? Fałszywy trop. Mówiłem, że będzie w tamtym mieście. W końcu było to najbliżej miejsca gdzie ją złapali ci idioci których obóz w lesie który rozjebałem.. - skomentowałem.

 

- Kuro spójrz na mapę. - oznajmił Toin, wskazując palcem po niej. - Aya zmierza do Saygris.

 

- Więc trzeba udać się do Saygris. - oznajmiłem na głos.

 

- Ale czy to nie to miasto, gdzie ludzie wykorzystując ograniczniki esperskie wyłapują ich? - zapytała Kamiko.

 

- Tak to z pewnością tam. - potwierdziła Tsuki.

 

- Tsk, to teraz musimy tam wrócić. - odpowiedziałem. - Mamoru, Kazuki czas się stąd zabierać.. - skomentowałem.

 

- Masz coś przeciwko byśmy pojechali z wami? - zapytałem się, gdyż z tego co wiem, nasza trójka nie ma żadnego pojazdu, a z nimi najszybciej znajdziemy Ayę.

 

- Hmm? Masz w tym jakiś cel? - zapytał mnie brat Ayi.

 

Nie ma co kłamać w końcu oni też byli z nami szczerzy.

- Kuro nie powinieneś im ufać. - wtrącił się Tion, którego od razu zignorowałem.

 

- Przez kilka dni razem walczyliśmy o przetrwanie, jednak zostaliśmy rozdzieleni przez pewną niedogodność i teraz… ja po prostu muszę ją przeprosić.

 

- Masz coś przeciwko, Mamoru?

 

- Nie. Większa ilość osób z pewnością przyspieszy poszukiwania.

 

- W takim razie, tylko weźmiemy swoje zapasy i możemy w wami jechać. - oznajmiając to, Kamiko od razu ruszyła w kierunku pożywienia, a Tsuki tylko spojrzała na mnie z pogardą i wyszła.

 

Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.