Rozdział 41 - Satsuki - Kolejna potyczka z idiotycznym podgatunkiem ludzi

- Wiem, że jestem bezużyteczny. Nie musisz mi tego mówić. - odpowiedział

 

Przynajmniej zdaje sobię z tego sprawę.

Tsk, mniejsza o to.

Nie mam ochoty tracić swojego cennego czasu, na tak beznadziejny przypadek.

 

- Wracajmy do poszukiwań. Nie ma sensu zbędnie tracić czasu. - powiedziałem.

 

Musimy jak najszybciej odnaleźć siostrę Mamoru i zabierać się z tej okolicy.

Naprawdę nie widzi mi się dłuższa współpraca z osobą, która nie jest w stanie o siebie zadbać.

Nawet Kazuki, mimo iż nie posiada żadnej specjalnej zdolności, jest w stanie przeżyć na własną rękę.

Zresztą.. czemu ja się tym przejmuje? To swoją drużynę pociągnie na dno, a nie moją.

 

Kilkanaście minut drogi w kierunku parku, spędziliśmy w ciszy.

Oby ta cisza się utrzymała... jasne..

 

- Stać!!! - krzyknął jakiś facet, a praktycznie na każdym z nas pojawiło się po kilka laserków.

Karabinki bojowe? Wydaje mi się, że gdzieś je widziałem...

 

- Strzelać!!!

 

Serio? Najpierw stać a teraz strzelać?
Mam zły humor i niedosyt przemocy.

 

Kule lecące w naszym kierunku, zostały zatrzymane przez zdolność Chibi, co mnie szczerze zdziwiło.

Spodziewałbym się raczej, że po tym jak zwymyślałem ich lidera, to nie będzie zbyt chętna aby z nami współpracować.

 

- Mamoru, odbijesz te kule? - zapytałem.

- To będzie trudne, jest dość ciemno i nie jestem w stanie zobaczyć gdzie się ukrywają. - odpowiedział.

 

- Ja to zrobię. - odpowiedziała wyraźnie zdenerwowana Chibi, po czym wszystkie kule wróciły tam skąd przyszły.

 

- Nieźle, Chibi. - skomentowałem.

 

- Gdybym mogła to bym go za to zabiła. - wymamrotała pod nosem.

 

- Może za kilka lat, jak trochę podrośniesz i skończysz 18 lat, to o tym porozmawiamy.. - skomentowałem.

 

- Kilka lat?! Mam siedemnaście, więc przestań się ze mnie nabijać! - wykrzyczała naprawdę zdenerwowana.

 

- Żartujesz sobie, prawda? - odpowiedziałem, powstrzymując się od śmiechu

 

Na serio? Taki krasnal ma siedemnaście lat?

Jest tylko trochę wyższa od siostry Mamoru!

Czyżby to była jedna z tych.. jak to się nazywa? Legalna Loli?

 

- Mam dość!!! - wykrzyczała, po czym po prostu odwróciła się i odeszła. - Nie zależy mi, tym bardziej jeśli mam walczyć z wami przy boku.

 

Uroczo. A więc nie tylko ich lider ma problemy egzystencjonalne.

Zabawne.
Ciekawe jak długo przeżyją, ahahaha.

 

- Nie żebym spodziewał się spokojnych poszukiwań, jednak to zaczyna być przegięciem.. - skomentował Mamoru

 

- Też tak myślisz? Jak nie urok to banda kretynów z karabinami maszynowymi.. - skomentowałem

 

Biorąc pod uwagę fakt że Chibi odbiła pociski, można założyć że przynajmniej część z napastników odpadła.

Nie mogę aktywować swojego “przyśpieszenia” , bo sprawiłoby one że byłbym widocznym celem.

Czyżby załatwić to w stylu zero zero siedem, Jamesa Błąda? ( Błąd celowy - BŁĄD! lol.)


- Wpadłeś na jakiś genialny plan? - zapytał Mamoru

 

- Niestety ciężko mi coś wymyślić, gdy pestki przelatują mi nad głową.. - odpowiedziałem ironicznie, jednocześnie sięgając po gnata - trzeba załatwić to po staremu.

 

- Nie zrobisz tego swojego popisowego numeru? -zapytał Mamoru.

 

- I stać się łatwym celem do odstrzału?

 

- Racja. Mam cię osłaniać?

 

- Jeśli nie mają noktowizorów, to nie powinno być aż tak źle, aczkolwiek..

 

- Biorąc pod uwagę że mają karabinki wojskowe, trzeba założyć ze jednak kilka noktowizorów posiadają.. - skończył za mnie Mamoru.

 

- Tsa. W takim  wypadku będę musiał zmieniać co chwilę osłonę. Nie daj sobie odstrzelić łba, Mamoru.. - mówiąc to zmieniłem osłonę za którą się znajdowałem, aby oddalić się od Mamoru.

 

Rozejrzałem się po okolicy, starając się wypatrzeć czy nie mają jakiegoś “snajpera” i moje koszmarne przypuszczenia się potwierdziły..


Czterech.. nie .. pięciu snajperów, napierdala w kierunku Mamoru, który bez żadnych problemów odbija pociski w różne kierunki.

Muszę dorwać przynajmniej jednego z nich, najlepiej tego na dachu, to będę miał dobrą pozycję aby odstrzelić pozostałą czwórkę, plus..


W tym momencie naprzeciwko mnie, zza samochodu wyłonił się jakiś łepek.

 

Bang! - Kulka prosto w czaszkę.

Nie był zbyt daleko, więc było to dość łatwe.
 

Tych na ziemi też wyeliminować..


Przeskakując z osłony za osłonę, dotarłem do pięciopiętrowego budynku, na dachu którego dostrzegłem jednego ze snajperów.

Strzały w tym miejscu uświadomiły by go o mojej obecności, więc muszę eliminować każdego napotkanego w środku po cichu.

 

Cichymi krokami wchodziłem coraz to wyżej, jednocześnie starając się obserwować otoczenie.

Na szczęście nie było w budynku żadnego z piechurów, co ułatwiło mi robotę.

Gdy byłem na dachu, dostrzegłem snajpera, który aktualnie zmieniał magazynek w swojej broni.


Pozwoliłem mu przeładować i zakończyłem jego żywot mówiąc mu na pożegnanie :

 

- Game over, śmieciu!

 

Zabrałem od niego noktowizor, aby mieć lepszy widok.

To.. jest świetne!

 

Czas sprawdzić tą snajpereczkę.. o kuźwa.. SWD! ( Snajperskaja Wintowka Dragunowa ).

Cudo! Nie sądziłem że kiedyś będę miał okazję zobaczyć… a nie czekaj! Ja mam tym postrzelać!

 

Za pomocą tej wspaniałej broni, zdjęcie czterech snajperów było czystą formalnością.

 

Gdy już myślałem że nic mnie dziś nie zdziwi, zauważyłem że z budynku naprzeciw mnie, wyprowadzani są zakuci.. esperzy.

Mimo że ich moc jest ograniczona, jestem w stanie to wyczuć.

Zdjąłem sześciu i…

Pyk.

 

Koniec pestek? Naprawdę? W takim momencie?!


Zostało ich jeszcze z siedmiu, to będzie tragi…


Nie dokończyłem.

Obok zwłok snajpera dostrzegłem coś przypominającego..


AHAHAHAHAHA
 

co sprawiło że śmieję się jak psychopata?
Granat ręczny, leżący przy zwłokach snajpera!

 

Najszybciej jak byłem w stanie, zabrałem go truposzowi i odbezpieczyłem.

Teraz tylko..

JEBS

 

Rzuciłem nim kilka pięter niżej, aby wykończył esperów nim zrobią się problematyczni.

( KABOOM)

 

Skoro już pozamiatane.. Czas pobawić się w poszukiwacza skarbów!

Czeka mnie przeszukanie pozostałych czterech snajperów i zgarnięcie kilku magazynków do tej cudownej broni..

 

Proces przeszukiwania zajął mi więcej czasu niż myślałem.

Prawie dwadzieścia pięć minut.

Dodatkowo znalazłem tylko dziesięć magazynków do SWD, trzy granaty i dwa noktowizory - cóż, pozostałe dwa były rozjebane po tym jak bawiłem się w snajpera..


Wypad na miasto uważam za zako…

W tym momencie dostrzegłem osóbkę którą właściwie poszukiwaliśmy.

Siedziała z Kuro.

 

Zeskoczyłem z pierwszego piętra i krzyknąłem w kierunku Mamoru :

 

- Ej!!! Mamoru, znalazłem Ayę

 

Nie trzeba być geniuszem, aby zorientować się że dość szybko przybiegł gdy to usłyszał.


Widząc poranioną  Aye niemalże natychmiastowo do niej podbiegł, jednocześnie grzebiąc w swoim plecaku.

 

- Wszędzie cię szukałem, Aya.- powiedział gdy zajmował się jej ranami.

 

- Pseudo parodio lidera, Chibi się gdzieś zawieruszyła podczas strzelaniny. - powiedziałem spoglądając na Kuro

 

- Rozumiem. - odpowiedział obojętnie.

 

Coraz bardziej mnie wkurwia.
Nie dość że pasożytuje na tej  dwójce, to jeszcze nie interesuje go ich los.

Może byłoby prościej go po prostu…
 

- Wracajmy, Aya. Ja, Satsuki i Kazuki mamy bezpieczną kryjówkę za miastem, kilkaset metrów nad poziomem ziemi, więc nie będziesz musiała się narażać na niebezpieczeństwo.. - rzekł Mamoru.



 


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.