Rozdział 43 - Satsuki - Zmiana drużyn?!

- Nie trzeba, braciszku. Ja… pójdę z Kuro. - pod koniec swojej wypowiedzi nabrała pewności co do swoich słów.

 

- Naprawdę? Wiesz że ta ofiara, nie umie zadbać nawet o samego siebie? - zapytałem rozbawiony jej wypowiedzią.

 

- Wiem… i właśnie dlatego z nim zostanę. - odpowiedziała zdecydowanie. - Swoją drogą ty jesteś… kolega Mamoru… Natsuki? Zgadłam?

 

- Satsuki. Kolegą? Cóż znamy się jedenaście lat więc raczej tak.  - odpowiedziałem, wciąż rozbawiony.

 

- Godzisz się z tym Mamoru? - zapytał Kuro.

 

- Nie, nie godzę. Nie zostawię swojej siostry, tuż po tym jak udało mi się ją odnaleźć! - powiedział Mamoru.

 

- Więc co z tym zrobisz? Zaciągniesz Ayę siłą do waszej kryjówki? - wtrącił Kuro

 

- Wiesz, zawsze mogę zabić ciebie. Na dobrą sprawę, wydaje się to całkiem logiczne, czyż nie? - odpowiedziałem - Nie wtrącaj się do rozmowy rodzeństwa, jeśli nie jesteś o to proszony.

 

Zirytował mnie, więc mu zagroziłem.

 

- W takim razie nie przeszkadzam. - oznajmił Kuro, odchodząc kawałek dalej.

 

- Zostawiamy was samych. Przemyślcie sobie co zrobicie dalej. - oznajmiłem również się oddalając, aby w spokoju przemyśleć nad tym co zrobić dalej.
 

Znając Mamoru, pozwoli swojej siostrze robić co chce.

Jednak wiąże się z tym jedna rzecz - prawdopodobnie będzie chciał iść razem z nią.

Wraz z nim pójdzie oczywiście Kazuki.
Przeładowałem broń, jednocześnie analizując rózne scenariusze.

 

- Więc? Głupie rodzeństwo skończyło się naradzać? - zapytałem, przerywając idiotyczną ciszę.

 

- Przyjemny jak zawsze… I tak skończyliśmy, pójdę z Ayą i Kuro. Wezmę ze sobą też Kazuki. Jak chcesz to możesz wyrwać się z nami. - oznajmił zdecydowany Mamoru.

 

Bang! Przewidziałem to.

Jestem jednak geniuszem.

Cóż, to było do przewidzenia - jesteśmy kumplami, ale takimi z większego przypadku.

 

- Tak myślałem. Nie, nie zamierzam wyrwać się z wami. Nie trawię tego gościa, więc skończyło by się to prędzej czy później, mógłbym go skrzywdzić. - odpowiedziałem.

 

To była prawda.
Prawdopodobnie zabił bym go w przeciągu tygodnia.

 

- W takim razie ty pójdź po Kazuki, a ja z Ayą na ciebie zaczekamy. - powiedział Kuro do Mamoru.

 

- Ah, tak z góry uprzedzam. Autka wam nie oddaje. Polubiłem je. - oznajmiłem.

 

No co?
Ten samochód jest istnym czołgiem.
Nie zamierzam go nikomu oddać, biorąc pod uwagę fakt, że taranuje się nim zombiaki i nie ma, ani jednego wgniecenia!

 

O wilczku mowa.

Moja cudowna bryczka jedzie z naprzeciwka.

Oh? Dwójka esperów w środku…
Rozumiem, Chibi się znalazła.. a raczej.. znalazła Kamiko.

 

Zaparkowały obok nas, a ja natychmiastowo obczaiłem czy moje kochane autko jest nietknięte.

Hmm.

Poza krwią umarlaków wszystko wydaje się być okej, ale niedługo będzie trzeba przemyć to autko..


Kamiko i Chibi poszły w kierunku Kuro, a ja powiedziałem Kazuki aby poszła do Mamoru, gdyż chce jej coś powiedzieć.

 

Korci mnie teraz dać po gazie, i sobie po prostu stąd prysnąć.
Nie lubię tkliwych pożegnań.

 

Argh, mój zmysł poszukiwacza skarbów wygrał!

Skoro moja bryka jest pod ręką, mogę zrobić sobie wycieczkę po dary - czyli pozbierać amunicję od większości truposzów po wcześniejszej potyczce.

 

Gromadzenie fantów zajęło mi jakieś dwadzieścia minutek.

Co tu się do cholery stało?
Dlaczego Kamiko siedzi w moim samochodzie?
Wydaje mi się, że informowałem drużynę pierścienia, że moją brykę zabieram ze sobą.


Wbiłem do środka, aby dowiedzieć się : CO SIĘ DO CHOLERY JASNEJ STAŁO?!

 

- Ekhm, nie żeby coś, ale wydawało mi się, że mówiłem pokemonowi, że moją brykę zabieram. - powiedziałem na wstępie.

 

- Przecież ci jej nie zabieram, a tobie przyda się ktoś do pracy. Co nie?

 

- Nie bardzo rozumiem.. - odpowiedziałem

 

Nie było to kłamstwem.
Faktycznie mam teraz lekkiego nieogara z braku snu, ale.. kuźwa, co tu się odjebało, jak bawiłem się w pirata? ( xD)

 

- To co Satsuki? Prowadzisz, czy mam cię zastąpić? - zapytała mnie Tsuki, która usiadła z tyłu.

 

- Nie pozwolę ci usiąść za kierownicą, a co dopiero jeśli mowa o moim pojeździe… - odpowiedziałem.. - Dobra kuźwa, żarty żartami, ale co się stało, jak mnie nie było?!

 

- Niby szybki, ale wolno łapiesz. Pomiędzy Kamiko… a wiesz kim, poszło za dużo nieprzyjemnych słów, a ja oczywiście idę z nią i jak już pewnie się domyślasz, właśnie zdobyłeś dwie śliczne dziewczyny do grupy, więc możesz już jechać.

 

Nie wiem czy mam się śmiać, czy może jednak płakać.

Długo się nacieszyłem wolnością..
Ah, wypadało by jej odpowiedzieć..

 

- W pewnych rzeczach facet nie może być za szybki. - odpowiedziałem z miną pokerzysty.

 

Dopiero co zyskałem szansę na wolność, i już mi ją odbierają?!

Jednak wywalenie ich teraz nie wchodzi w grę, biorąc rozklejającą się Kamiko na siedzeniu obok.

 

~Sigh ( westchnięcie)

 

Nic nie stracę, jeśli pozwolę im ze mną pojechać.
Koniec końców obie są esperkami, zaprawionymi w boju, więc..

Mogą być użyteczne?

Czemu myślę o tym w ten sposób?!

O wiem!

Po prostu nie będą “ciężarem”.

 

- Niech wam będzie.. - odpowiedziałem.

 

Mam nadzieję że nie pożałuję tej decyzji..

 

Ruszyliśmy w kierunku nasz… w sumie już tylko mojej kryjówki ukrytej nad ziemią.

 

- To gdzie jest ta wasza, a może teraz już nasza niesławna kryjówka? - zapytała Tsuki.


Spojrzałem na nią lekko się uśmiechając.

 

- Tam! - wskazałem w górę wodospadu.


Nie skłamałem.
Ale faktycznie, dzięki naturalności tego terenu, ta kryjówka jest niemalże niewidoczna!

 

- A to było całkiem zabawne. Zaskoczyłeś mnie, nie spodziewałam się po tobie takiego humoru. - odpowiedziała śmiejąc się pierwszy raz od jakiegoś czasu.

 

- Niczego jeszcze w życiu nie widziałaś!


Zabrałem z samochodu plecak oraz czekan i powiedziałem:

 

- Jeśli naprawdę chcecie tu zostać, to miłej zabawy, haha!

 

- Byłeś poważny? - zapytała się Tsuki.

 

- To gdzie idziemy? - dopytała się Kamiko.

 

- Jakieś.. kilkaset metrów w górę? Ty powinnaś mieć łatwiej, bo jeśli się nie mylę, twoja zdolność jest podobna do teleportacji, ta? - odpowiedziałem, spoglądając na Kamiko.

 

- Masz zamiar się tam wspinać czy jest jakiś skrót? - zapytała się Tsuki.

 

- Taa, Nie ma żadnej windy, dzięki czemu to miejsce jest.. bezpieczne. -  odpowiedziałem.

 

Nie chcąc tracić czasu ( i jak najszybciej znaleźć się w bezpiecznej strefie) rozpocząłem swoją wspinaczkę.

 

Dziwne, odkąd zdobyłem swoją zdolność, za każdym razem wydaje się być to łatwiejsze.

Czyżby moja moc wpływała także na stan mojego ciała?

Cóż będzie trzeba to  przetestować, jak tylko uda mi się “ znowu “ wzmocnić..

Mam tylko nadzieję, że znowu nie będę musiał dać zamienić się w kamień, jak ostatnim razem…

 

To jest kurewsko niesprawiedliwe!

Ja się wspinam, a one sobie po prostu.. lecą.

To na dobrą sprawę wiem już, kto będzie zajmował się transportowaniem zdobytych fantów..

Jednak.. na serio, muszę wymyślić coś, abym i ja mógł się w podobny sposób przemieszczać.

Będzie to nieocenione w czasie swobodnego ruchu - zarówno po mieście, jak i poza miastem.

 

- Witamy w przedsionku piekła! - oznajmiłem gdy znajdowaliśmy się na miejscu, a światła zapaliły się dzięki mojej “elektryczności “ .

 

- Podoba mi się. - oznajmiła Tsuki, jednak Kamiko tylko przytaknęła.

 


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.