Rozdział 45 - Satsuki - Zabawa

 

Kilka godzin po przybyciu d\o naszej kryjówki, Kamiko i Tsuki zdążyły się już z nią oswoić.

Nie powiem, jest to odrobinę irytujące - zaczynają czuć się jak u siebie w domu.

Jedyny plus jest taki, że mój pokój jest moim “azylem”.

 

Gdy widziałem jak Chibi, za pomocą swojej zdolności lewitowała - nie oszukując się - poczułem lekką zazdrość.

Muszę nauczyć się jakiejś ciekawej techniki do przemieszczania się - bo mnie coś trafi...


 

Nie musi być to koniecznie lewitowanie, ani nic w tym rodzaju - wystarczyłoby coś.. hmm.

Zacznijmy od możliwości szybkiego zejścia na dół.

Gdy wyszedłem z pokoju, zauważyłem Kamiko i Tsuki bawiące się laptopem - no tak, odkąd załatwiłem neta, wszystko stało się przyjemniejsze..


 

Dawno nie bawiłem się w “kaskadera” więc mogę spróbować zrobić coś, gdy będę skakał z góry wprost do wody.

Więc… do najbezpieczniejszych nie będzie to należy, jednak gdy zejdzie się na bezpieczny dystans - nic, poza spotkaniem z wodą - mi nie grozi.


 

Jak powiedziałem tak zrobiłem - gdy już przygotowałem się do “skoku wiary, wprost do wody” - skupiłem swoją moc głównie w swoich dłoniach.

Nie z zamiarem strzelania iskierkami, ani nic w tym stylu.

Wokół mnie - aktualnie spadającego do wody - pojawiło się pole elektromagnetyczne, a szybkość z jaką spadałem drastycznie zmalała.

 

Mógłbym to na spokojnie nazwać nawet szybowaniem.

Całkiem to przyjemne - muszę przyznać.

Szkoda że nie zadziała to ze wspinaniem, jednak póki co mi wystarczy - moje ego zostało zaspokojone, ale moja pazerność sprawia że to nadal za mało.


 

Wylądowałem tuż obok wodospadu, jednocześnie rozmyślając nad tym, w jaki sposób mógłbym wzmocnić obronę na “moim” terenie.

 

Gdybym po całym terenie, rozprowadził przewody, których centrum byłoby w jednym miejscu - zadziałałoby to całkiem.. niebezpiecznie.

Już widzę te kable przecinające wszystko na swojej drodze, latające na lewo i prawo.

Ba - słyszę nawet krzyki cierpienia i agonii.

Jestem chory - powinienem się chyba leczyć…

W sumie, lepiej być pojebanym i przeżyć, niż być uber poczytalnym - i zdechnąć na początku - kto jak kto, ale Ja wiem o tym.. najlepiej.

Szlag, znowu wspominam swoje poprzednie życie, co ja do cholery odpierdalam.


 

Po raz kolejny, postanowiłem się czymś zająć.

Wspominanie o nieprzyjemnych wydarzeniach, naprawdę potrafią zepsuć nastrój na cały dzień.

 

Usiadłem obok rzeczki, jednocześnie podnosząc kilka kamyczków, aby sobie nimi porzucać.

Jest taka stara, ale wciąż uspokajająca zabawa - puszczanie kaczek ( rzucanie płaskim kamyczkiem tak, aby jak najwięcej razy się odbił)

Po kilku minutach zabawy, postanowiłem sprawdzić jak dużo razy kamyczek się odbije, jeśli wzmocnię rzut za pomocą elektryczności.


 

( Trsk)


 

- Huh?!


 

Czekaj, co tu  się właśnie stało?

Widziałem tylko wyładowanie elektryczne, a kamyczek sobie poleeeciał.. wpizdu i jeszcze dalej.

Podnosząc się z ziemi, zauważyłem pamiątkę po kamyczku - po przeciwnej stronie w kilku drzewach były.. dziurki.

 

Pierwsza o średnicy na oko 18 cm, i z każdą kolejną malała.

To było.. przerażające.

Gdybym oberwał czymś takim.. tydzień tańczenia bez muzyki, to mało powiedziane.


 

Stałem tak z oczami na orbicie, przez ładne dwadzieścia minut.

Gdy zauważyłem że się ściemnia, wróciłem do wnętrza jaskini, aby przeanalizować informacje.

Dzisiejszy dzień jest jak najbardziej udany..


 

- O Iskierka. Słyszałeś jak stuknęło w okolicy? - zapytała Chibi, gdy zauważyła mnie wchodzącego do środka.


 

- Taa, wybaczcie jeśli was przestraszyłem.. - odpowiedziałem.

 

Faktycznie, gdy kamień przyjebał w drzewko - zrobiło się całkiem głośno.

Nie byłoby niczym dziwnym, jeśli jutro z rana, musiałbym urządzić sobie polowanie na żywe trupy.


 

- To byłeś ty? - zapytała mnie Kamiko, która.. cholera, czemu ona chodzi tak luźno ubrana?!

 

To ma być jakiś psychologiczny atak? Dobrze że moje punkty mentalności są.. nie, czekaj. nie ma ich?!

Moja mentalność zniknęła wraz z początkiem apokalipsy, więc.. muszę to przyznać – ten atak jest całkiem skuteczny – oberwałem ciosem krytycznym.


 

- Taa, eksperymentowałem. Połączenie kamyczka i elektryczności robi niezły chaos. - odpowiedziałem, jednocześnie zbliżając się do akumulatorków, aby je w pełni naładować, w końcu szkoda by było siedzieć tu po ciemku, jak w epoce kamienia łupanego..

 

- Rozumiem.. Jednak dziwi mnie to, że nie odczuwasz zmęczenia.  - odpowiedziała.

 

Zmęczenie? To nie tak że dziś zrobiłem jakoś “uber dużo”.

Powiedziałbym nawet że się opierdzielałem..

 

- Czym tu się męczyć? Praktycznie nic dziś nie zrobiłem, jeśli nie liczyć eksperymentowania z moją zdolnością. - odpowiedziałem

 

- No właśnie to mam na myśli. Nawet jeśli twoja zdolność jest rangi “A” , twoje ciało powinno się męczyć.. - oznajmiła.

 

To.. prawda?
Odkąd posiadam tą umiejętność, jedyne co mnie męczy, to utrzymywanie swojego “wzmocnienia”, bo jeszcze nie do końca nad nim panuje, więc zakładam że jeśli uda mi się to “wymasterować”, to będę mógł tego używa niemal permanentnie.

 

- Hmm, to całkiem ciekawe.. - odpowiedziałem.

 

- Nigdy tego nie przeżywałeś ?! - tym razem to Chibi zadała mi pytanie, nie kryjąc swojego zaskoczenia.

 

- Nom, nigdy mi  się to nie zdarzyło.

 

- Nie przechodziłeś badań oceniających zdolności esperskie? Na nich każdy dowiadywał się, o swoim limicie i “randze”. - oznajmiła Kamiko.

 

- Powiedzmy że byłem nieosiągalny i nie miałem okazji. -  odpowiedziałem.

 

Nie.. nie skłamałem.

Po prostu nie powiedziałem całej prawdy, o tym że swoje zdolności zyskałem całkiem niedawno..

 

- Trochę to dziwne, jednak.. nie wnikam w szczegóły. - odpowiedziała Kamiko.

 

Chibi prawdopodobnie chciała wnikać, jednak słowa Kamiko ją powstrzymały.

Ruszyłem do swojego małego azylu, aby trochę wychillować.

Puściłem sobie muzyczkę,jednocześnie dalej praktykując kontrolę nad swoją umiejętnością - tym razem na mniejszą skalę.

 

W godzinach wieczornych wspólnie z Chibi i Kamiko wszamaliśmy kolację, i każdy z nas poszedł do swojego pokoju, aby się troszeczkę przespać.

 

Obudziłem się z samego rana.. nie.. raczej zostałem obudzony.

Wyczuwam w okolicy przynajmniej kilkudziesięciu esperów..

A już myślałem że będę miał przynajmniej kilka dni na trening i tak dalej..

 

Ubrałem się i spojrzałem na Kamiko i Tsuki, które wyraźnie paliły się do boju.

Obie są z pewnością bardziej użyteczne niż Kazuki, jednak jeśli będą zbyt nieostrożne, to mogą mieć problemy..

 

Kamiko i Tsuki lekko się skrzywiły, widząc osobnika stojącego na czele owych esperów.

 

- Tsk, Kolejny ze znajomych Toina.. - skomentowała Tsuki

 

- Jakieś przydatne informacje o nim? - zapytałem

 

- Będziesz zadowolony. Podobnie jak ty, strzela iskierkami. - odpowiedziała  sarkastycznie.

 

Ten kurdupel.. naprawdę będę zmuszony ją jakoś ukarać, za te docinki..

Jednak esper używający elektryczności, podobnie jak ja?
Będziemy w stanie się.. zranić?
Czy będzie tak samo, jak w przypadku Chibi?

Cóż wszystko wyjdzie w praniu, więc póki co..

 

- Czas obronić swoje gniazdeczko.. - skomentowałem spoglądając na zbierających się esperów,

 

---

 

ZostawLajka..png


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.