Rozdział 48 - Kuro - Jednostronna rzeź.

 

Jestem naprawdę chory psychicznie, bo w końcu kto skacze z walącego się budynku w paszę demona? A no tak, już wiem, to ja skaczę, a dokładniej to już lecę w jego kierunku.

 

O kurwa, on mnie dostrzegł.

 

Jego wielka jak drzwi łapa ruszyła w moim kierunku. Czy on naprawdę, aż tak bardzo ma wyjebane na to, iż jest ostrzeliwany z karabiny przez Mamoru?

 

Oczywiście nie dam mu się tak łatwo złapać, moje nicie to nie przelewki. Szybki manewr w bok przy ich pomocy i zraniłem demona w monstrualną łapę, przy pomocy trzymanego w mojej prawej dłoni noża.

 

Nie żeby te obrażenia były jakieś poważne, ale z pewnością równie efektywne co kule uderzające w jego ciało, a może nawet bardziej.

 

O kurwa.

 

Te monstrum znowu jarzy się czerwienią. Zaraz będzie naprawdę źle, muszę w tej chwili odsunąć się nim dostanę kulą ognia.

 

Na moje szczęście poleciała ona w kierunku Mamoru, a nie moim. Wykorzystam tą okazję do ponownego zranienia tego potwora.

 

Czemu nie uciekam?

 

W sumie to nie wiem, ale jakoś tam mam ochotę rozpruć tego potwora i zobaczyć co ma w środku.

 

-Kuro!!! Mamoru!!! - Czy Aya naprawdę musi tak krzyczeć, przecież ja tylko jestem naprzeciwko potwora, która strzela kulami ognia.

 

Idealny unik i znowu jestem bezpieczny, te kule ognia może i są potężne, ale stosunkowo łatwo je uniknąć.

 

Nie dam się, ruszam w jego kierunku i patrzę w oczy tej bestii nim mój nóż wbija się w jego bok.

 

Potężne uderzenie odrzuca mnie. Wszystko mnie teraz boli, jednak nie upadam, wciąż trzymam się nićmi w powietrzu i poruszam się niczym pająk.

 

Nie ma mowy bym zaprzestał poruszania się. Z pewnością te kule ognia mnie nie dotknął. Ponadto zauważyłem moment w którym ten potwór jest najmniej bezbronny.

 

- Kuro, nie mamy z nim szans. Amunicja mi się skończyła!

 

Mów za siebie Mamoru, ja nie zamierzam przegrać z byle demonem.

- Tak trzymać Kuro, właśnie tak. Nie daj się temu śmieciowi. - Toin naprawdę przegina. Jego głos coraz bardziej mnie wkurwia. On chyba chce umrzeć.

 

Demon po raz kolejny zaczął przygotowania do kuli ognia. Mam okazję.

 

Poruszanie się naprzeciw tego demona, jest wystarczające. Tak jak myślałem, jest on jedynie kupą mięśni z umiejętnością nie odstającą od tych esperskich. To jest jego zguba.

 

- Kuro uciekaj!

 

Jak to dobrze, że Mamoru ją trzyma, w przeciwnym wypadku już by się rzuciła na tego demona, a on jest przecież moją ofiarą. Tylko moją.

 

Kula ognia ruszyła w moim kierunku, a ja szybkim ruchem przyciągnąłem się do demona, tym samym przelatując nad kulą ognia.

 

Dzieliło mnie od niej kilka centymetrów, jednak zagrożenie minęło, a demon jest w zasięgu mojej ręki.

 

Jedno pchnięcie nożem bezpośrednio w jego mały móżdżek. Tylko tyle wystarczyło by wreszcie padł.

 

- Wygrałem!

 

Nie mogłem powstrzymać się przed krzyknięciem tego. Swoją drogą, chciałem w innym sposób uniknąć tej kuli ognia, ale nie posiadam już przeskoku.

 

Tylko dlaczego czuję jakiś dziwny dyskomfort?

 

No trudno to już koniec. Aya, jej brat i ...Kazuki patrzą na mnie z niedowierzaniem, jednak nie ma się czemu dziwić, rozjebałem demona.

 

- On… nie żyje?

 

Widać Mamoru nie jest w stanie pogodzić się z tym, że był mniej przydatny ode mnie. Punkt dla mnie i minus jeden dla niego. Jestem na prowadzeniu.

 

- Kuro, tak się bałam. Nigdy więcej tego nie rób.

 

Aya jak zwykle przesadza, co mi niby groziło. Śmierć? Wielkie mi halo, przecież to nic nowego.

 

- Może już sobie stąd pójdziemy, nie podoba mi się tu. Pewnie gdzieś w okolicy więcej tego czegoś się czai.

 

Kazuki jest taka spięta.

Co z tego, że jest ich więcej, skoro wiem jak je zabijać?

 

- Chodźmy stąd.

 

Ohoho… Mamoru zaczyna się rządzić, jeszcze trochę i będę musiał go nauczyć, kto tu rządzi.

 

- Dobrze. Kuro bardzo szybko się uczysz. Naucz tego śmiecia, jak słaby i mały jest.

 

A Toin nadal się nie zamyka, choć tym razem muszę mu przyznać rację. Dobrze gada.

 

- Okej to ruszajmy.

 

*Wgrauuuuuuuuu

 

Ten ryk jest dość niepokojący. Jak to dobrze, że już opuszczamy to miejsce.

 

- Dostrzegłam niedaleko salon samochodowy.

 

A jednak Kazuki jest od czegoś więcej, aniżeli tylko by dogadzać Mamoru. Przynajmniej tyle z niej pożytku.

 

Chwila czy ja właśnie pomyślałem o niej jak o przedmiocie? Trudno, nawet jej nie lubię, więc to jest w porządku.

 

---Perspektywa ofiar demona---

 

*Wgrauuuuuuuuu

 

Ludzie widzący potwora, który wziął się znikąd natychmiast rozpoczęli ostrzał, jednakże był on nieskuteczny.

 

Humanoidalny szary potwór w pustym złowrogim wzrokiem kroczył powoli w kierunku ostrzeliwujacych go ludzi.

 

- Zabijcie go, to tylko kolejny wybryk tej apokalipsy.

 

Po tych słowach podbiegł do niego osobnik z RPG, który bez chwili zastanowienia strzelił w potwora.

 

Wraz z perfekcyjnym trafieniem powstała chmura kurzu, z której po chwili ten potwór wyszedł bez żadnych obrażeń.

 

Wściekle wyjąć rzucił się w kierunku ludzi, którzy w starciu z tą trzymetrową masą szarych kończyli jako krwawe miazgi.

 

Groza jaka biła od tego potwora, miała się nijak do słabych zombie i demonicznych ogarów z którymi ta grupa miała już do czynienia.

 

- Esperzy, pokażcie co potraficie!

 

Jednak jego krzyk nie zmusił do działania żadnego z nich. Żaden z piątki nie chciał zginąć w starciu z czymś co było nienaruszone po otrzymaniu pocisku z RPG.

 

Każdy kto chciał z nim walczyć kończył martwy, każdy kto uciekał kończył martwy, a ci co z przerażenie nie byli w stanie się ruszyć również kończyli martwi.

 

- Czy ten potwór to jakiś bóg śmierci?

 

Takim pytaniem rzucił jeden z esperów, po czym jego ciało z absurdalną siłą zostało ciśnięte w budynek.

 

Masa zwłok i powstały przy tym hałas ściągnął na ów potwora zombie i demony podobne do tego, z którym walczył Kuro. Jednak ów potwór pomimo pozorów nawet je obrał za swój cel, rozszarpują bez litości.

 

Niewrażliwy na bronie, nie ślepy i nie głuchy. Mogący mierzyć się z uzbrojonym oddziałem i esperami. Atakujący wszystko co żywe, jak i martwe w zasięgu wzroku.

 

Po zakończeniu jednostronnej rzezi ów humanoidalny stwór ruszył w kierunku odległej grupy Kuro, która w tej chwili była w drodze do salonu samochodowego.


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.