Rozdział 49 - Satsuki - Konfrontacja z Hiroyą, Najazd Demonów

Po zdjęciu sporej ilości słabeuszów, wygrałem główną nagrodę.

W tym momencie właśnie stoję naprzeciwko osoby, która jest nazywana przez nich “szefem”.

Hiroya we własnej osobie.
Spodziewałem się czegoś więcej niż łysego gostka mającego metr dziewięćdziesiąt w kapeluszu.

 

- A więc to ty..  - powiedział - Ty jesteś tym idiotą, który zaatakował obóz moich ludzi..

 

Obóz jego ludzi?
Ah, mówi o tym  śmieciach , którzy trzymali w autobusach zombiaki.

 

- I? Co z tym planujesz zrobić? - zapytałem.

 

- Musisz głupio pytać? Rozerwę cię za to na strzępy! - mówiąc to rzucił się na mnie z pięściami.


Lekko mnie to zdziwiło, jednak też rozczarowało.

Nie użył niczego w postaci przyspieszenia swojego  ciała - czyżby mnie lekceważył?

Jeśli tak to muszę dać mu powód, aby poszedł na całość.

Mam ochotę coś przetestować, aczkolwiek wymaga to więcej energii niż posiadam ja..

Ciekawe co by się stało, gdyby nastąpiło coś podobnego do przeładowania, jakie miałem jakiś czas temu…

 

Uchyliłem się przed nadchodzącym atakiem Hiroyi, jednocześnie łapiąc go za rękę i wykonując jeden z podstawowych przerzutów.

Siła jaką dysponuje nie należy do najgorszych, biorąc pod uwagę że kawałek sobie odleciał.

Po chwili jednak wstał i znowu zaszarżował - czyżby nie uczył się na błędach?

A nie, tym razem widzę że przez jego dłonie przepływa elektryczność - fazę pierwszą uważam za rozpoczętą.


Kontrowałem uderzenia Hiroyi, jednocześnie pozwalając aby energia którą od niego “przejmuję” kumulowała się.

Wszystko było ładnie, pięknie jednak w pewnym momencie dosłownie znikąd pojawiło się sporo dziwnego cholerstwa.


Wyrośnięte pso podobne kreatury, które z całą pewnością do gatunku kundli nie należą.

Po czym poznaję?
Mają pierdolone kły niczym wolverine szpony, białe oczy i są prawie dwa razy większe od podrzędnego przedstawiciela gatunku kundlów.

 

- Cholera, znowu te pieprzone demony.. - wysyczał Hiroya, który spojrzał na ową bestię.

 

- Demony? Co ty pierdzielisz? - zapytałem, mimo iż tak naprawdę nie spodziewałem się usłyszeć od niego odpowiedzi.

 

- Te małe zasrane gówniaki, osłabiają moce esperów. - oznajmił - można je zabić tylko normalną bronią..


Odpowiedział?
Czemu mam wrażenie, że ten gostek się boi?
Tych “demonów” jest tylko pięć, a nawet jeśli osłabiają nasze zdolności, to nadal jest wiele sposobów aby je “wyeliminować”, współdziałając ze swoją mocą..

 

Dwa z pięciu demonów skoczyły na mnie, a pozostałe trzy rzuciły się za Hiroyą, który wycofywał się najszybciej jak mógł.

 

Widząc że odszedł z pola widzenia, aktywowałem swoje przyśpieszenie.
Sprawdzę czy owy potworek naprawdę jest “odporny” na moją zdolność - zwłaszcza teraz, kiedy moja bateria jest w pełni naładowana!


Unikając skaczącego na mnie burka, przypierdzieliłem mu najmocniej jak umiałem w brzuch.

To było bolesne, nawet i dla mnie - więc on na pewno to odczuł, skoro jęknął tak żałośnie.


Drugi wyszczerzył swoje kły i patrzył na mnie, podobnie jak ja patrzę na szamanko - powinienem się bać?

Kątem oka zauważyłem że mój atak na numer 1 zakończył się.. porażką.

Niby lekko go przypaliło, jednak nic poza tym mu nie zrobiłem.

A więc jednak Hiroya nie leciał w chuja i to nie był kiepski żart..


( Westchnięcie)

 

Widziałem co kamyczek rzucony przeze mnie zrobił z drzewem, więc co by się stało gdybym użył do tego pistoletu i kuli?
Eksperyment numer dwa : czas zacząć.


Używając swojego przyśpieszenia, oddaliłem się od obu demonów, sięgając po dwie beretty.

Delikatnie wzmacniałem napięcie w swoich dłoniach, pozwalając aby elektryczność przepłynęła przez obie bronie.


Dwójka demonów zaszarżowała jednocześnie.

Gdy znaleźli się w powietrzu, byłem gotowy do oddania strzałów.

Naciskając na spusty po pięć razy, zauważyłem tylko strumień światła jaki wylatywał z lufy i przeleciał przez czaszki obu piesków, które bez życia upadły przede mną.

Będąc szczerym - jestem przerażony.

Przerażony swoją własną zdolnością.

Ona jest wspaniała!!!!
 

Kufufufu… Dobra wystarczy.
Trzeba znaleźć tego idiotę Hiroyię, zanim zrobi zbyt wielkie zamieszanie na moim terenie..

Mam nadzieję że nie dał się zabić, bo nadal mam jeden eksperyment do wykonania - no i chcę podpatrzeć w jaki sposób używa  swojej zdolności, aby później wykorzystać  to w swoim arsenale umiejętności..

 

Po ponad dziesięciu minutach szukania, udało mi się odnaleźć poszukiwanego osobnika, który po wyeliminowaniu ogarów odnalazł Kamiko.

Widzę że się nie lubią, bo chce ją zaatakować.

Podbiegłem do niego ze swoją pełnią szybkości i przyjebałem mu gonga na dzień dobry.

 

- Ej no bombel, to ze mną miałeś walczyć! - skomentowałem, jednocześnie spoglądając na Kamiko - Zajmę się nim, zabieraj się stąd.

 

== Perspektywa Hiroyi ==

 

Do ciężkiej cholery.

Czemu musiały pojawić się tu te pieprzone demony, akurat kiedy miałem roznieść na strzępy tego idiotę.


Dwójka ogarów zaatakowała go, więc postanowiłem się wycofać, jednak przez to pozostała trójka skupiła się na mnie.

Dobrze że ten gówniarz nie ruszył za mną.


Wyciągnąłem colta i wycofując się ostrzeliwałem te pierdzielone demony, co chwilę unikając ich bestialskich ataków.
Pojedyncze sztuki nie są problemem, jednak liczbowo bywają upierdiwe…

 

Po kilku minutach udało mi się je wyeliminować.
Systematycznie i skrupulatnie jak w wojsku.

Rozglądając się do wokół, zauważyłem pewną zdradziecką sukę.


Pieprzona Kamiko Irie…

Widzę że po śmierci Toina, przeszła na stronę tego gówniarza..

Tego się mogłem spodziewać po osobie jej pokroju..

To dobra okazja.. aby pozbyć się jej raz na zawsze.

 

Kamiko widząc mnie nie była zbyt zadowolona, jednak udało jej się uniknąć trafienia błyskawicą.. Ten przeskok jest kurewsko irytujący.

Muszę obmyślić inny sposób..

 

Co do kurw….
Dlaczego oberwałem?

 

- - Ej no bombel, to ze mną miałeś walczyć! - spojrzałem na niego i zobaczyłem że to ten gówniarz.. Demony go nie zabiły? Jest całkiem sprytny.. - Zajmę się nim, zabieraj się stąd

 

Kamiko posłuchała jego polecenia i ulotniła się stąd.

- Ty śmieciu.. - wysyczałem. - pożałujesz tego że pozwoliłeś tej dziwce uciec!

 

- Nie pozwalaj sobie.. - odpowiedział. - Jesteś na moim placu zabaw, więc nie radzę ci próbować niczego głupiego..

 

- Już nie żyjesz.. - mówiąc to naładowałem swoje ciało i wykonałem szaleńczą szarżę.

.

Ten ruch jest niebezpieczny nawet i dla mnie, bo zmusza mnie do pełnego naładowania swojego ciała sporą dawką energii.

Posłałem go w powietrze i gdy uśmiech zagościł na mojej twarzy, poczułem ból.

Spojrzałem na swoją klatkę piersiową - wystawały z niej dwa… rogi..

Odwróciłem się i ujrzałem coś przerażającego - manifestację strachu i rozpaczy..

Prawdziwy.. diabeł…

 

--- Perspektywa Satsukiego ---

Gdy ścierwojad podniósł swoje cztery litery z ziemi, spojrzał na mnie ze złością.

 

- Ty śmieciu.. - wysyczał. - pożałujesz tego że pozwoliłeś tej dziwce uciec!


Dziwce? Co jak co, ale ona nie wygląda mi na osobę tego pokroju..

Prawdopodobnie dostał od niej kosza, albo była jakaś spina..

Co za lamus.

 

- Nie pozwalaj sobie.. - odpowiedziałem. - Jesteś na moim placu zabaw, więc nie radzę ci próbować niczego głupiego.

 

Wyczuwam w okolicy Chibi, więc uważam że rozegranie tego w ten sposób będzie.. wysoko punktowane w małej społeczności Kamiko x Tsuki.
Jestem złem.

 

- Już nie żyjesz..

 

No proszę.. wreszcie spoważniał?
Naładował swoje ciało, podobnie jak ja to robię podczas “przyspieszania” i zaszarżował na mnie - cholera, to było szybkie..


Oberwałem i lecąc zahaczyłem o drzewo.

Szlag, muszę przyznać - to bolało!


Miałem już wyśmiać jego “atak” lecz dopiero teraz za jego plecami dostrzegłem olbrzymią  czerwoną. rogatą bestię, która bez chwili zawahania użyła swoich rogów aby przebić nimi Hiroyę..


 


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.