Rozdział 53 - Satsuki -

 

Oberwanie atakiem Hiroyi było bardziej bolesne niż się spodziewałem.

Przez kilka chwil nie byłem w stanie się poruszyć, jednak słyszałem jak zbliżał się do mnie.

Jak zbliży się jeszcze bardziej, to dosłownie urwę mu łeb.


Zatrzymał się kilka kroków przede mną - czyżby zauważył że jestem przytomny?

 

- Hej.

 

Chyba coś ze mną nie tak, bo wydaje mi się że usłyszałem głos Kamik…

(strzał)

(strzał)

 

Kuźwa, popsuła mi plany.

Powoli podniosłem się z ziemi, wciąż mając lekko rozmazany obraz przed oczami, mimowolnie złapałem się za głowę.

Jeśli kiedyś napiłbym się do nieprzytomności, to jestem pewny że czułbym się podobnie..

 

- Wszystko okej? - zapytała Kamiko

 

- Bywało lepiej. - odpowiedziałem, jednocześnie starając się zachować równowagę. - Cholera, teraz już wiem jak czuje się każdy kto oberwie z zaskoczenia..

 

Kamiko zaśmiała się.

 

- Aż tak cię to bawi? - zapytałem

 

- Troszeczkę. - odpowiedziała.

 

- Gdzie Chibi?

 

- Nazwij mnie tak jeszcze raz, to cię zamorduję! -  odpowiedziała Tsuki, która stała za mną.

 

- Wybacz, ale wygląda na to że dostałem w spadku nieśmiertelność. - zażartowałem. -Ej, powiedzcie mam coś z oczami, i to co widzę przed sobą, to tylko omamy?

 

- O czym ty.. - mówiąc to Tsuki spojrzała w  tym samym kierunku co Ja.

 

W naszym kierunku biegło przynajmniej piętnastu esperów.

Oberwałem aż tak mocno, że mam zwidy?

Nie, to raczej niemożliwe.

 

- Coś ich goni.. - zauważyła Kamiko.

 

Biegła za nimi istota która przypominała pod wieloma względami człowieka, gdyby nie liczyć szarego koloru skóry, świecących czarnych ślepiów i faktu, że napierdala kulami ognia na prawo i lewo.

 

Esperzy biegnący na nas, stopniowo stawali w płomieniach..

Ten świat naprawdę mnie nienawidzi?
Najpierw rogaty potwór, a teraz odmieniec?!

 

- Co..do..cholery? - powiedziała Kamiko

 

Po jej minie stwierdzam że owe monstrum, widzi po raz pierwszy w swoim życiu.

Szkoda, myślałem że usłyszę jakieś ciekawe porady, pokroju “ Jak to zabić” albo “ Trzeba stąd spierdalać”.

Co zrobić?


Szlag, esperzy zbliżają się w naszym kierunku coraz bardziej, a to “coś” co ich goni, staje się coraz bardziej wkurwione.

Czemu oni nie próbują walczyć?

Są miażdżeni bez możliwości na jakąkolwiek obronę przed przytłaczającą siłę tego czegoś, a przecież jest ich więcej. Według mnie powinni mieć szansę… jednak… to z tego co widzę, jest to po prostu jednostronna rzeź. Czyżby ten potwór zrobił coś, co odebrało im jakąkolwiek nadzieję na zwycięstwo?

 

Gdy tak się do nas zbliżali, w pewnym momencie Kamiko przeniosła całą naszą trójkę za pomocą swojej zdolności.

 

- Musimy stąd wiać.. - powiedziała

 

Co?
Wiać z tego miejsca?
Jeśli tu nie jest bezpiecznie, to znaczy że nigdzie nie będzie.

Ucieczka z tego miejsca, to tragiczny pomysł.

Najgorszymi potworami na tym świecie są ludzie, a to miejsce jest przez większość zapomniane.

 

-  Ucieczka nie wchodzi w grę. - odpowiedziałem.

 

- Co innego możemy zrobić? Czy ty oby na pewno widziałeś to “coś”?

 

- Powinniśmy dać radę to zabić!

 

- Zgłupiałeś? Hiroya za mocno ci przywalił? Kamiko ma rację!

 

Mogłem się spodziewać tego że Chibi’ko weźmie stronę Kamiko.

Nie..

Wiedziałem o tym.
To nawet lepiej. Nie mam zamiaru narażać kogoś, poza sobą.

Może i moja psychika jest zwichnięta, jednak.. mam pewne zasady..

Mój kodeks nie pozwala mi na to.

 

- A więc tak to wygląda..  W takim razie zabierajcie się stąd.

 

- Co?

 

- Dokładnie to co słyszałaś. Skoro uważasz że ucieczka jest lepsza, to uciekaj. Ja zrobię to co podpowiada mi mój instynkt.. - mówiąc to odwróciłem się. - Jak zawsze.

 

Aktywowałem swoje przyśpieszenie - dziwne, mam wrażenie że presja fizyczna, wywoływana tym  stała się jakaś… mniejsza.

 

Pobiegłem w kierunku wodospadu, kierując się słyszalnymi eksplozjami.

Zauważyłem jak monstrum spaliło w całości dwójkę esperów na raz..

Dobra, to zastosuję tu najbardziej wkurwiającą taktykę w grach…
Uderzenie i Ucieczka.

To powinno zadziałać.. tak myślę.

 

Podbiegłem do humanoidalnej postaci i przywaliłem mu kopniaka.

Zbyt wiele mu to nie zrobiło, bo się tylko zachwiał, jednak… to dopiero początek!

 

-- PoV Kamiko --

 

Przeniosłam siebie, Tsuki i Satsukiego zdala od tego monstrum.

To “coś” jest przerażające.
Sposób w jaki zabijał esperów.. był nawet gorszy od tego co robiły z nimi demony.

Spłonąć żywcem?
Dziękuje, postoję.

 

- Musimy stąd wiać.. - stwierdziłam.


Tsuki kiwnęła głową, a Satsuki stanął w miejscu..

 

-  Ucieczka nie wchodzi w grę. - odpowiedział.


On ma życzenia samobójcze?
Nie, raczej nie.

Myśli że będzie w stanie “to” pokonać?
To niewykonalne.

 

- Co innego możemy zrobić? Czy ty oby na pewno widziałeś to “coś”?  


Musiałam to powiedzieć.

Mam nadzieję że pójdzie po rozum do głowy, i schowa swoją głupią dumę do kieszeni.

 

- Powinniśmy być w stanie zabić tego potworka.  - odpowiedział.


Chciałam coś powiedzieć, jednak Tsukiko była szybsza.

 

- Zgłupiałeś? Hiroya za mocno ci przywalił? Kamiko ma rację!

 

Satsuki spojrzał na naszą dwójkę, a po chwili powiedział

 

- A więc tak to wygląda..  W takim razie zabierajcie się stąd.

 

- Co?  - odpowiedziała zmieszana Tsuki

 

- Dokładnie to co słyszałaś. Skoro uważasz że ucieczka jest lepsza, to uciekaj. Ja zrobię to co podpowiada mi mój instynkt.. - gdy to powiedział odwrócił się, a ja usłyszałam jak szeptem dodał. - Jak zawsze.

 

Przeszła po nim elektryczność, sprawiając że jego ciało zaczęło się błyszczeć i iskrzyć, a po chwili zniknął z naszego pola widzenia.

 

- Co jest z nim nie tak?


Wiem co Tsuki ma na myśli..

Za kogo on się uważa?
I co najważniejsze..

 

- Kamiko?

 

- Co jest? - zapytałam.


- Czemu mam wrażenie że masz zamiar mu pomóc? Zdajesz sobie sprawę że to podpisanie na siebie wyroku śmierci? Szansa że to przeżyje jest niska..

 

- .. Ale nie jest zerowa..

 

Tsuki westchnęla.

 

- Równie dobrze mogliśmy iść razem z nim…

 

- Gdyby trochę bardziej naciskał, pewnie by się to tak skończyło.. - odpowiedziałam.

 

- Sugerujesz że celowo na nas nie naciskał? - zapytała zszokowana Tsuki - Jednak nie jest aż takim dupkiem, za jakiego się podaje...

 

Zaśmiałam się i ruszyliśmy do miejsca, w którym eksplozje były  największe.

Dotarliśmy na miejsce w tym samym momencie gdy Satsuki zaczął dusić owe monstrum..

 

- Nie wierzę w to co widzę..-wymamrotała Tsuki.. - On.. naprawdę to zrobił?!

W tym samym momencie “odmieniec” lekko podpalił swoją rękę, a Satsuki nie zdążył się wycofać.

Odmieniec chwycił go i lekko go ugryzł, jednak nie potrwało to zbyt długo, gdyż został porażony, co było widocznym  kontratakiem ze strony Satsukiego.

 

- Tej pojebaniec go ugryzł!

 

- Nie stój jak tak, Tsuki. Lecimy! - powiedziałam, jednocześnie przenosząc nas obok Satsukiego, który lekko się zdziwił.

 

- Myślałem że podkuliłyście ogony.. - powiedział

 

- Dowcipny jak zawsze, Iskierko. - skomentowała Tsuki. - Później będziemy mogli sobie porozmawiać, a teraz trzeba zająć się tym czymś.

 

Przytaknęłam.

 

- Do roboty!


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.