Rozdział 62 - Kuro - Drużyny

- Skoro już wszystko wiecie o zagrożeniach, przejdźmy do rzeczy. Do wykonania macie dwie misje. Pierwsza polega na odnalezieniu zaginionej grupy esperów, natomiast druga odpowie na nadany sygnał ze wschodu.

 

Wow, nieźle. Dopiero co tu przybyliśmy i już mamy brać się do roboty. Przynajmniej jest to mniej podejrzane od pozwolenia nam tu żyć za darmo.

 

- Chcę wziąć udział w uratowaniu grupy esperów.

 

Sposób w jaki Kiyo to powiedziała dał mi do zrozumienia, że już o tym wiedziała i jest w to zaangażowana uczuciowo. Z pewnością jest to problem.

 

- Ustaliliśmy już drużyny i to, która weźmie jaką misję, więc słuchajcie. Kisaragi Kuro, Handa Aki i Kasai Mineko udacie się po zaginionych esperów. Natomiast rodzeństwo Tsukada wraz z Kikuchi Kiyo jako dowódcą udacie się na wschód. Kuro, ty przejmiesz dowodzenie nad grupą pierwszą.

 

Słysząc to oniemiałem. Dlaczego ja? Jestem tu nowy, więc z jakiej racji mam dowodzić dwójką dopiero co poznanych mi ludzi?

 

- Powodzenia. - rzekł Handa kładąc mi dłoń na ramieniu.

 

On chyba chce zginąć.

 

- Zabieraj tą łapę.

 

- Przepraszam.

 

Mineko nie zamierzasz na to w ogóle zareagować? Naprawdę pasuje ci bym ci rozkazywał?

 

- Dlaczego nie jestem w drużynie ratunkowej?

 

Oczywiście tą która zadała to pytanie była Kiyo, której najwyraźniej nie podobała się ta decyzja.

 

- Jesteś zbyt emocjonalnie w to zaangażowana ze względu na Kamiyę, dlatego też nie przydzielimy cię do tej misji. Zrób co do ciebie należy i powierz to grupie pierwszej.

 

W tym momencie spojrzał w moim kierunku, po czym spojrzał na Akiego i Mineko.

 

- A wy macie jakieś sprzeciwy?

 

Spojrzałem tylko na nich, nim odpowiedziałem “Nie”, po czym opuściliśmy pomieszczenie.

 

- Mineko ty zostań.

 

Widząc jak zostaje w laboratorium opuściłem je jako ostatni i podszedłem do Kiyo.

 

- O nic się nie martw, nie zawiodę.

 

Na moje słowa pocieszenia tylko przytaknęła i w cisza szła przed siebie.

 

- Kuro, idziesz?! - krzyknął do mnie Aki machając z oddali korytarza.

 

- Idę, idę.

 

Jakoś wcale mi się nie podoba ta misja. I czemu do cholery - bo z pewnością jestem najmłodszy, mam dowodzić?

 

---Perspektywa Mineko---

 

Po usłyszeniu drużyn, w ogóle się nie przejęłam. Jak zwykle dobrali nas na podstawie zdolności, a Kuro jako dowódca to najlepsza z możliwości. Szczerze mi się nie chce nic robić, a gdyby Aki dowodził to z pewnością cel naszej misji, albo sam jej charakter szybko by się zmienił.

 

- Mineko ty zostań.

 

To właśnie usłyszałam od Higashiego-sama, który jest tutaj dowódcą, więc oczywiście zostałam.

 

- Czujesz się jakoś inaczej po ostatniej walce?

 

Pytanie trochę dziwne. Moja umiejętność jak zawsze potwornie obciąża moje ciało, jednak już jako tako wypoczęłam. O to mu chodzi, prawda?

 

- Jestem jeszcze troszkę zmęczona, ale jest dobrze.

 

- Szkoda, oczekiwałem innej odpowiedzi.

 

Te słowa wzbudziły we mnie lekkie obawy.

 

- Spójrz na ekran, w twoim ciele zaszły zmiany i to naprawdę niespodziewane.


 

Dane:

Kasai Mineko

Umiejętność:

Grawitacja | Pancerz

Ranga:

A | B

Biegłość:

5 | 1

- O co chodzi z tą drugą zdolnością? - zapytałam cholernie zdziwiona.

 

To jakiś żart? Chwila… czy ten inny z którym walczyliśmy nie miał takiej właśnie zdolności? Ale przecież to niemożliwe.

 

- Czy to…

 

- Tak, jesteśmy pewni, że w jakimś stopniu twój organizm przyswoił sobie zdolność posiadaną, przez martwego już innego i choć jest to ciężkie do pojęcia, w tej chwili badamy co się w ogóle stało oraz w jaki sposób to działa. Ty natomiast postaraj się zrozumieć swoją nową zdolność.

 

Mówiąc to był zafascynowany i cholernie zaangażowany. Trochę to obrzydliwe, jednak bez niego nie dowiedziałabym się o czymś tak absurdalnym.

 

Posiadam, dwie zdolności. Heh… i co mam z tym robić?

 

Zastanawiając się nad tym, ruszyłam w kierunku swojego pokoju, po czym dołączyłam do Kuro i Akiego. Ten dzieciak nami dowodzi… hmm… jakoś to zdzierżę, w końcu nie przejmę od niego obowiązku, który otrzymał od Higashiego-sama.

 

---Perspektywa Kuro---

 

Po tym jak Mineko do nas dołączyłą w ciszy zajęła tylnie siedzenia i położyła się spać. Poziom jej wyjebania na wszystko jest niesamowity.

 

Handa usiadł za kierownicą, a ja siedząc obok niego mierzyłem wzrokiem wszystko wokół po wyjechaniu na powierzchnię.

 

Nie kojarzę tego miasta, choć w sumie nie kojarzę w ogóle okolicznych miast od mojego rodzinnego, więc nie ma co się dziwić.

 

- Handa ile nam zajmie dotarcie na miejsce?

 

- Jakieś trzy dni, jeśli nie będziemy robić postojów.

 

Rozumiem… trzydniowa wycieczka w jedną stronę i powrót. Czyli z Ayą zobaczę się dopiero za jakiś tydzień. No cóż… przynajmniej wiem, że jej nadopiekuńczy brat nie pozwoli by cokolwiek jej się stało.

 

- Czymś się martwisz?  - zarzucił po chwili Handa.

 

- Nie jest spoko. Też położę się spać, więc w przypadku zagrożenia obudź mnie. - powiedziałem co chciałem powiedzieć, po czym zasnąłem bez większych problemów.

 

---Perspektywa Kiyo---

Nie wierzę, że zostałam odsunięta od misji ratunkowej i jeszcze muszę w towarzystwie tej trójki udać się na misje. Przecież to zwykłe przegięcie. Szlag by ich wszystkich.

 

Z ponurym nastawieniem udałam się w kierunku swojej kwatery, gdzie przygotowałam się do misji. Gdy tylko skończyłam z niechęcią poszłam po rodzeństwo, które zastałam podczas tej sytuacji.

 

- A ja co niby mam robić?! - krzyknęła Kazuki, która jako jedyna z nas nie posiadała zdolności, a co za tym idzie nie została przydzielona do żadnej grupy.

 

- To miejsce jest bezpieczne. Zostań tu dopóki nie wrócę z Ayą z misji. - odpowiedział delikatnie Mamoru, który ze wszystkich sił starał uspokoić Kazuki.

 

Doskonale ją rozumiem, jednak jeśliby z nami poszła, to z pewnością byłaby tylko problemem. Jednak mimo to…

 

- Czemu aż tak bardzo chcesz bym została, co masz przeciwko temu bym poszła z wami?!

 

Ona chyba nie ma zamiaru odpuścić, ale niech jej będzie.

 

*Puk, puk

 

Zapukałam, pomimo iż drzwi były otwarte.

 

- Jak chcesz możesz iść, tylko nas nie spowalniaj.

 

Może i to powiedziałam, ale właśnie po to ją wzięłam. Ta nic nie znacząca misja opóźni się, a ja będę miała więcej odpoczynku od tych przemądrzałych.... odpuszczę sobie. Muszę odpocząć.

 

- Nie będę.

 

I tak oto Kazuki jest w lepszym humorze.

 

- To na pewno nie będzie problem? - zapytał Mamoru.

 

- Nie wiem w czym w ogóle widziałeś problem. Bo raczej nie przejmowałeś się rozkazami tych starców. Czyż nie?

 

Tak jak myślałam nie ma nic więcej do powiedzenia.

 

- Jeśli jesteście gotowi to chodźcie za mną.

 

Wzięli to co mieli już pod ręką, a gdy mieliśmy wychodzić…

 

- Czy macie może jakieś bronie by Kazuki nie pozostała bezbronna?


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.