Rozdział 64 - Kuro - Relacje

Po pierwszym dniu naszej podróży by wypełnić misję, jestem znudzony cholernie. Po drodze, jedyne co spotkaliśmy to zombie i tak naprawdę nie wiem czy powinienem się z tego cieszyć, czy może płakać.

 

Z jednej strony nudziłem się jak mops i ku mojemu własnemu zdziwieniu, pozbyłem się Toina. Ten drań… kiedy on w ogóle zniknął? Wszystko ostatnio było takie nagłe, że nawet nie zwróciłem na to uwagi.

 

Z drugiej strony nie byłem w żaden sposób zagrożony, w ciszy i spokoju mogłem przeżyć noc. A traktując Handa jak kierowcę, mogę śmiało rzec, że mam mobilną bazę. Cieszę się z tego jednak nie mam zamiaru tego ukazywać. Czuję się jakby czegoś mi brakowało, jednak nie mam pojęcia czego.

 

Przystanek okazał się dobrym pomysłem, Handa potrzebował snu, a ja przejść się aby się rozciągnąć. Od jak dawna nie miałem takiego problemu? Cóż nie jest to ważne. Ważniejszy jest teraz…

 

*Brrr

 

No tak mój brzuch. W sumie to jestem głodny.

 

- Han…

 

No nie wierzę ten drań już śpi, a nawet nie obudził Mineko. Kto niby jak nie ona ma teraz prowadzić samochód? Ja się do tego nie nadaję.

 

- Mineko!!!

 

Krzyknąłem z całej siły zbliżając się do naszego pancerniaka. W pierwszej kolejności chwyciłem oczywiście za jedzenie.

 

- Mineko!!!

 

Nadal się nie budzi. Może umarła? Chwila… od kiedy myślę o śmierci tak swobodnie? Zastanawiając się nad tym szturchnąłem ją, dzięki czemu wreszcie się obudziła.

 

Mając okazję ujrzeć ją w tak słodki sposób wstającą, moje serce zabiło mocniej. Budząc się machnęła ręką, jak koty robią łapką. Chwila… od kiedy traktuje ludzi tak przedmiotowo?

 

Nie wiem co się ze mną dzieje, ale coś jest nie tak.

 

- Możesz przestać się na mnie gapić? - zapytała mnie dość oschle, a ja dopiero teraz do końca zdałem sobie sprawę, że ona już się obudziła, a ja stałem nad nią jak jakiś psychol.

 

Co jest ze mną?

 

- I odsuń się jeśli łaska.

 

To nie jest słodkie, ale przecież ma zadanie do wykonania.

 

- Zajmiesz się teraz kierownicą? - w sumie nie wiem czemu ją spytałem, skoro jestem dowódcą tej grupy, ale wolę nie przeginać. Jej umiejętność jest dość przerażająca i bardzo, ależ to bardzo niebezpieczna.

 

- Jeśli przeniesiesz Akiego na tył to “tak” mogę zająć się kierownicą.

 

Oczywiście nie podobało mi się noszenie tego gościa, jednak jak trzeba to trzeba. Chcę jak najszybciej zakończyć tą misję i wracać. W bazie jest o wiele bezpieczniej niż tutaj, ponadto ta cisza jest podejrzana. Zupełnie jak cisza przed burzą.

 

Gdy tylko przełożyłem Handę na tylne siedzenia, usiadłem na swoje miejsce i zastałem Mineko śpiącą na kierownicy.

 

Serio? Czemu on śpi na kierownicy? Przecież miała prowadzić.

 

- Mineko!!!

 

Mój krzyk nie tylko wyrwał ją z drzemki, ale wystraszył na tyle, że podskoczyła na siedzeniu i wypadła z samochodu przez to, iż nie zamknęła drzwi.

 

- Czemu się tak drzesz?

 

*Brrr

 

- Jesteś głodna?

 

- Ta… podgrzej mi Hamburgera.

 

- Serio?

 

- Co jest złego w Hamburgerze? Masz jakiś problem odnośnie ich? Czy może uważasz ich za swoich wrogów? Hamburgery są twoim wrogiem? Odpowiadaj? Jeśli tak to cię załatwię.

 

Nie żebym rozumiał o co jej chodzi, ale mogłaby przynajmniej wstać z ziemi, gdy mi… grozi? Chwila… to była groźba? A zresztą nieważne.

 

Przeszedłem na jej siedzenie i wyciągnąłem w jej kierunku dłoń, tym samym pomagając jej wstać z ziemi, a następnie wziąłem z naszych zapasów kilka hamburgerów i podgrzałam je. I tak, w tym samochodzie jest mikrofalówka.

 

- Za mało.

 

- Ale czego jest za mało? Bo nie nadążam.

 

- Hamburgery. Więcej.

 

Prostota z jaką to powiedziała jest obraźliwa, jednak lepiej nie będę tego komentował. Nigdy nie spodziewałbym się, że dziewczyna tak szczupła jak ona może jeść tak dużo, ale to chyba kolejna rzecz, w którą nie powinienem się zagłębiać.

 

Mimo, że w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy to przy muzyce, którą odpaliła nie dało się nie nadawać na tych samych falach, a co za tym idzie nie było to tak niezręczne, jak siedzenie obok śpiącego za mną hipokryty.

 

Kolejne dwa dni podróży również były spokojne, a ja coraz bardziej zaczynam zastanawiać się nad samym sobą.

 

---Perspektywa Ayi---

 

Mój starszy braciszek, gdy wychodziliśmy po bezsensownej kłótni jego z Kazuki, pierwszym o co po prostu musiał spytać Kikuchi była broń dla Kazuki.

 

Zaczynam myśleć, że przestaje być sobą i zaczyna zatracać się w tym co, i jak bardzo jest dla niego ważne. Jego hierarchia wartości upada, bądź jest w naprawdę niezłym bałaganie. Czyżby to przez tą presję, jaką na siebie bierze chroniąc Kazuki, mnie i jeszcze oschle traktować Kuro?

 

Cokolwiek to jest, póki sam się do mnie z tym nie zgłosi, nie będę nawet pytać. Jest on dorosły i powinien sam zajmować się swoim związkiem.

 

Ku mojemu zdziwieniu, choć nie. Nie byłam zdziwiona, a raczej zaskoczona tym w jaki sposób Kiyo podeszła do tej misji, po tym jak została odsunięta od misji grupy Kuro. Swoją drogą ciekawi mnie jaki nastrój panuje w ich grupie.

 

- Tak, mamy. Kazuki za mną, a wy udajecie się na parking.

 

Pomimo że wygląda jakby było wszystko w porządku to z pewnością tak nie jest, w końcu ten Kamiya jest dla niej ważny, a ona nie mogła osobiście udać się by go odnaleźć.

 

Kuro proszę uratuj go, dla Kiyo.

 

Na miejsce doszłam z bratem w chwilę, a on w ogóle się nie odzywał. Tak z pewnością jest z nim coś nie tak, jednak jak już wspomniałam. To nie mój problem.

 

Nie czekaliśmy długo na powrót Kazuki i Kiyo, a następnie wsiedliśmy do opancerzonego samochodu rządowego, po czym wyjechaliśmy. Z jednej strony jest to niesamowite, gdyż tu jestem, a z drugiej jest to ironia, bowiem przez moją umiejętność uważano, że nigdy nie będę pracować dla rządu i śmiano się ze mnie z tego powodu, a tu prosze, jednak pracuje. Szkoda tylko, że podczas apokalipsy.

 

- Za ile dotrzemy na miejsce? - zapytałam od razu po wyjechaniu na powierzchnię.

 

- Maksymalnie jeden dzień, więc szybko wrócimy. - oznajmiła Kiyo, która to siedziała za kierownicą.

 

Ta atmosfera w ogóle mi się nie podoba. Brat patrzy przez okno, Kazuki robi coś przy broni, Kiyo prowadzi, a ja się nudzę. To będzie naprawdę długa misja, mam tylko nadzieję, że nie będzie z nią większych problemów.

 

Na miejsce dotarliśmy późną nocą. I widząc te wszystkie gruzy, sądzę, że to jednak nie będzie tak łatwe jakbym tego chciała.


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.