Rozdział 68 - Kuro - Diabeł

Rozkodowanie wiadomości moim dość nietypowym sposobem, bowiem potraktowałam to jak grę w wisielca, a na podstawie długości zakłóceń określiłam ilość liter udało się, a wynik był dość zagadkowy.

 

“Do wszystkich. Ta wiadomość ma was poinformować o zagrożeniu, które nie jest nam do końca znane. Ta placówka wraz z esperami zostali wybici przez coś co może kontrolować zarówno zwykłych ludzi jak i esperów. Jeśli tu jesteście uciekajcie…”

 

- Kontroluje ludzi i esperów? Czy to znaczy, że… nie tak nie może być. - wyszeptałam, po czym przełączyłam się na optymistyczne myślenie.

 

Wiem, że Kiyo z góry założyła, że mój brat nie przeżyje, jednak nie jestem w stanie na to przystać. To po prostu niemożliwe, natychmiast pozbyłam się wiadomości i lekko się wahając ruszyłam do reszty.

 

Na miejscu zastałam ich kłócących się. Na szczęście moje obawy były całkowicie zbędne.

 

- Spytam jeszcze raz: “Znalazłaś coś?”

 

- Nie Mamoru, nie znalazłam. - odpowiedziała zirytowana jego zachowaniem Kiyo.

 

Wyglądała jakby już nie mogła wytrzymać i w każdej chwili była zdolna do wyrwania mu głowy.

 

- To czemu chcesz tu zostać? Chodźmy stąd, skoro nie ma już nic do roboty. - oznajmił Mamoru, który miał pełne poparcie Kazuki.

 

- Właśnie dlatego, że nic nie znaleźliśmy trzeba szukać. Każdy zostawia ślady, więc na pewno coś znajdziemy. - wypowiadając te słowa Kiyo była zdecydowana, a gdy mnie ujrzała od razu zignorowała Mamoru.

 

- Znalazłaś coś? - skierowała to pytanie do mnie, a ja nie wiedząc co dokładnie powinnam zrobić. Postanowiłam nie ryzykować pogorszeniem relacji między nami.

 

- Niestety nic.

 

- Rozumiem. - odpowiedziała wyraźnie zawiedziona, gdyż zostaliśmy bez niczego, a co najgorsza, jeśli teraz bym się poprawiła, wyszło by jeszcze gorzej, gdybym powiedziała to od razu.

 

- Więc wracajmy. Nic tu po nas. - dodała Kazuki, która też była za powrotem.

 

Innym słowy, dwie osoby są za powrotem. Możemy uznać misję za zakończoną i wracać, całe szczęście. Teraz tylko.

 

- W takim razie wracajmy. - poparłam brata i Kazuki, jednak Kiyo wciąż była przeciwna.

---Perspektywa Kiyo---

 

- Odmawiam. Ja tu jestem dowódcą i macie wykonywać moje rozkazu. - oznajmiłam im najprościej jak się dało.

 

Nie podoba mi się to, co tutaj się dzieje. Mamoru przeżywa starcie z dwoma diabłami i mówi, o tym, że je pokonał, a nie ma nawet minimalnych obrażeń. Nie jest on na tyle silny bym w to uwierzyła. Coś tu z pewnością jest nie tak.

 

Ponadto teraz chce szybko wracać. Mam swoje podejrzenia, jednak zero dowodów. Jeśli jest tu wróg, którego nie dostrzegam powinnam go wykurzyć. Tylko jak?

 

Powinnam założyć, że jest tu ktoś oprócz mnie, czy że… chwila… Dlaczego wszystko wokół jest zniszczone, ale punkt z którego nadano sygnał jest taki nienaruszony? Czyżby? Jednak przeszukane przez…

 

- Dajcie mi chwilę! - krzyknęłam wybiegając na zewnątrz.

 

Budynek ma  cztery piętra i piwnicę, a my sprawdziliśmy… tak… cztery piętra i piwnicę. W takim razie, albo jest w tym budynku ukryty poziom podziemny lub jest on schowany pod tymi zgliszczami, co utrudnia nam robotę.

 

Jednak na pewno to co się tutaj dzieje, jest robotą jakiegoś espera. Ten niepokój, który był wcześniej zniknął wraz z wejściem do tamtej sali. Aya wyszła ostatnia i powiedziała, że nic nie znalazła. Dlaczego? Jeśli tam to nie działało, to znaczy, że sprawca tam był i chciał nas przechytrzyć, tworząc iluzję oddalenia od punktu. Innym słowy ten budynek z pewnością musi mieć ukryte pomieszczenie.

 

- Natychmiast idziemy na górę! - krzyknęłam do pozostałych wracając do środka, jeśli to zadziała to przynajmniej wyeliminuje wroga wśród nas.

 

- Po co niby? Po prostu wracajmy. Nie musimy marnować czasu w tym pustym miejscu. - wtrącił się Mamoru.

 

Rodzeństwo Tsukada z pewnością coś ukrywa, a co do Kazuki… Po prostu póki co będę się przy nich pilnować.

 

Gdy weszliśmy do pomieszczenia na górze, niepostrzeżenie uwolniłam wiatr by sprawdzić ten pokój pod każdym kątem, jednak nic nie znalazłam.

 

- Idziecie? - zapytałam ignorując Mamoru.

 

- A jest tam zagrożenie?

 

- Nie.

 

- To sama możesz iść. - oznajmił chłodno Mamoru.

 

Mam dość tych idiotów, po prostu zrobię to w bardziej brutalny sposób.

 

- Dość tego. Ruszacie się albo zatargam was tam siłą.

 

- Uspokój się! - krzyknęła Aya, przerywając wymianę zdań pomiędzy mną, a Mamoru.

 

---Perspektywa Kazuki---

 

Aya wtrąciła się w kolejną wymianę zdań pomiędzy Mamoru, a Kiyo. Czy porozumienie pomiędzy tą dwójką jest, aż tak trudne?

 

- Aya ma rację. - oznajmiłam, po czym Mamoru padł na podłogę. - Co się stało?

 

- Co z nim?! - zapytała z podniesionym głosem Kiyo.

 

- Jest nieprzytomny. - oznajmiłam po sprawdzeniu pulsu.

 

- I krwawi. - dodała Aya widząc krew przenikającą przez jego ubrania od prawej.

 

Ramię i tułów w chwilę zalały się krwią, a Kiyo widząc powagę sytuacji zbliżyła się natychmiast i pomogła nam go opatrzyć. Czy Mamoru przez cały ten czas? Czy to w ogóle  możliwe?

 

Po zerwaniu z jego ubrań Kiyo zaczęła tamować krwawienie, dzięki swojej zdolności. Jednakże nasze zaopatrzenie i apteczki są w samochodzie kilometr stąd. Szlag, czemu nie wzięliśmy tego wraz z nami?

 

- Musimy się wrócić do samochodu. - oznajmiła roztrzęsiona Kiyo.

 

- Boisz się krwi? - zapytałam niepewna jej stanu i w tej samej chwili poczułam dreszcze, przechodzące przez całe moje ciało.

 

- To nie to. Po prostu musimy go uratować. Musimy wrócić do samochodu.

 

- Hmm… zróbmy tak. To nasze jedyne wyjście by go uratować.

 

Co jest z Ayą? Jest w szoku?

 

- Pospieszmy się.

 

Z Kiyo niosącą Mamoru przy pomocy swojej zdolności, jak i Aya szłyśmy przodem w razie gdyby jednak coś postanowiło się tutaj pojawić.

 

Na miejsce dotarłyśmy w miarę szybko i od razu zajęłyśmy się rannym Mamoru, którego stan wyraźnie się pogarszał.

 

Jednak tym co było dla nas kolejną przeszkodą to diabeł, który pojawił się nieopodal nas, a już po chwili stał się naszym rzeczywistym problemem.

 

Jego ryk zadrżał ziemią, a po chwili straciłam kontrolę nad własnym ciałem.

 

Diabeł pojawił się przede mną. Wszystko wokół mnie zostało wypełnione mrokiem, a tym co byłam w stanie pojąć była moja bezradność.

 

- Otrząśnij się! - krzyk Kiyo wyciągnął mnie z iluzji w jakiej się znalazłam, a następnie ona sama opuściła samochód i ruszyłą w kierunku ów diabła.

 

- Nie przegrasz, prawda? - zapytałam wciąż przerażona.

 

- Myślisz, że do kogo to mówisz? - rzekła Kiyo i opuściła samochód. - Jak tylko jego stan będzie stabilny, uciekajcie. Dogonię was.

 


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.