Rozdział 69 - Satsuki - Przeszłość..

--- PoV Kamiko--

 

Obudziłam się prawdopodobnie jako pierwsza.
Tsuki nadal drzemie i zgodnie z tym co mówiła - “Satsuki sobie dziś trochę pośpi, bo wyglądał na mocno zmęczonego”

To dobra okazja - wskoczę do wanny i zrobię sobie jakieś śniadanko.

Biorąc pod uwagę nocne wydarzenia, zakładam że dzisiejszy dzień każdy będzie chciał sobie przespać - więc wyruszymy prawdopodobnie jutro.


Wychodząc z pokoju zauważyłam krew na podłodze, wyciekającą z pokoju w którym miała nocować Tsuki.

Ciekawość wygrała - postanowiłam zajrzeć do środka.


Dla normalnej osoby - ten widok mógłby być przerażający.

Jeden trup bez głowy, która leży w częściach na ścianie, Drugi ze skręconym karkiem i trzech pozostałych nafaszerowanych pestkami.

Po raz kolejny zrozumiałam jedno - on nie pieści się z osobami, które uważa za “zagrożenie”.


“ Nie chciałabym znaleźć się na jego liście osób do odstrzału..” - pomyślałam.

 

Przez wydarzenia dzisiejszej nocy, zaczęłam się zastanawiać nad jego tożsamością.

Co musiał przeżyć, że stał się taki brutalny?
Wiedziałam to już od początku - strzelając do ludzi, a nawet rozrywając ich na strzępy - w jego oczach nie było wahania, ani współczucia.

Starałam się to ignorować, bo każdy ma swoją “mroczną przeszłość”, jednak..

Wychodząc z pokoju upewniłam się że go zamknęłam i skierowałam się w kierunku łazienki aby się przemyć.


Po dwudziestu minutach rozkoszowania się kąpielą, spokojnym i w miarę cichym krokiem udałam się na parter, aby zrobić coś do szamanka.

 

-- Pov Tsuki --

 

Jasna cholera.

Przez akcję wczorajszej nocy, miałam dziwny sen z Satsukim w roli głównej.

Mój umysł mnie nienawidzi, posyłając mi tego rodzaju fantazje..


Rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam brak Kamiko - udało jej się wstać wcześniej ode mnie?
Myślałam że cuda są niemożliwe..


Szybka poranna kąpiel, przesuszenie włosów i mogę schodzić na dół..

“ Chciałabym tak powiedzieć..” - z tą myślą zatrzymałam się przed pokojem w którym wczoraj zauważyłam padniętego Satsukiego.

 

- Ciekawe czy z nim wszystko w porządku.. - mówiąc to pod nosem, skierowałam się do schodów..

Chodziłam pomiędzy schodami, a drzwiami do pokoju Satsukiego przez jakieś siedem minut, nie mogąc zdecydować się czy zajrzeć do niego i się upewnić.

Z jednej strony wiem że to twardy skurczybyk i z całą pewnością nic mu nie jest, a z drugiej strony ten wczorajszy specyfik..


“ Jestem pewna że tego pożałuje..” - z tą myślą otworzyłam drzwi do pokoju w którym miał spać i jak się okazało.. nie leżał już na podłodze - a na łóżku.

Dobrze, to już wiem że nie umarł w nocy, to powinno mi wystarczyć, prawda? - mimo iż te myśli krążyły mi po głowie, mimowolnie zbliżałam się do jego łóżka..


Szlag, co się ze mną dzieje?
Czemu zaczęłam się nim przejmować?

To nie ma sensu.- z tą myślą cichym krokiem opuściłam pokój i zeszłam do Kamiko.


 

-- PoV Satsuki --


Szlag, ale mam kaca.. moralnego.

Pieprzone słońce nie daje mi w spokoju spać - naprawdę do tego nie przywykłem..

Podniosłem się z łóżka, jednocześnie ziewając.

Szlag, przydałaby się jakaś kawa..

 

Słysząc rozmowy Kamiko i Tsuki piętro niżej, postanowiłem dowiedzieć się o czym tak plotkują - więc dołączyłem do ich rozmowy, z nadzieją na rozbudzenie się.

 

Rozmawiało się całkiem przyjemnie, jednak odnoszę wrażenie że Tsuki zmieniła swoje podejście w stosunku do mnie.

Normalnie tylko “Iskierkowała” a teraz używa mojego imienia - cóż, to nawet lepiej.


Zjadłem śniadanko i jako że nie lubię się nudzić - postanowiłem wyjść na dwór, aby praktykować kontrolę nad swoją zdolnością.

 

Przez około dwie godziny bawiłem się w tworzenie elektrycznej kulki, która wokół mnie lewitowała - a przez kolejne trzy - pomnożyłem ich ilość do siedmiu sztuk.

 

Każda z nich jest w stanie oddalić się ode mnie na trzydzieści metrów, a potem eksploduje.

Kontakt fizyczny z jakimś obiektem też ją detonuje, więc oberwanie czymś takim z całą pewnością zaboli - dwa razy.


Zauważyłem zbliżająca się do mnie Kamiko, więc przerwałem swoje eksperymenty.

To co usłyszałem, lekko mnie zdziwiło..

 

- Kim ty tak naprawdę jesteś?

 

- Słucham?

 

- Źle się wyraziłam.. Kim byłeś, zanim świat się skończył?

 

- Uczniakiem.. - odpowiedziałem.

 

- Dlaczego kłamiesz? Jako zwykły “uczniak”, nie umiałbyś stworzyć antidotum w przeciągu kilkunastu minut, ani ocenić czym dokładnie nas nafaszerowali ostatniej nocy.. - powiedziała Kamiko

 

Wiem że nie ma złych zamiarów, jednak jej słowa mogłyby o tym świadczyć.

Westchnąłem.


Moja przeszłość..
Nie chce o niej mówić.

Pomijając nawet tego ścierwojada Chiyo, moje życie było całkiem..skomplikowane..

 

- Gdyby uczył mnie “zwykły nauczyciel” to z całą pewnością byłoby tak jak mówisz..- odpowiedziałem. - Jednym z moich nauczycieli był Kokonoe Hisoka, który nauczył mnie jak przeżyć nawet gdy wszystko pójdzie w pizdu.

 

- ściemniasz.. - powiedziała Tsuki, która chwilkę wcześniej do nas dołączyła.  - Mówisz że “TEN” Kokonoe Hisoka był twoim nauczycielem? To niemożliwe, biorąc pod uwagę fakt, że nigdy nie przyjmował uczniów..

 

- Czy fakt że był bratem mojej zmarłej matki ci wystarczy? - zapytałem


Tsuki przycichła.

 

- Po śmierci mojej matki, gdy miałem jakieś pięć lat  zostałem przygarnięty przez Kokonoe-sensei’a i jego rodzinkę. Ich rodzinne tradycje są surowe, podobnie jak to czym się zajmują bywało niebezpieczne, jednak.. nigdy niczego nie żałowałem. - powiedziałem.. - Przynajmniej do niedawna..

 

- Co masz na myśli? - zapytała Kamiko

 

- Pierwszego dnia końca świata, dostałem okropną lekcję życia. Poznałem ludzką naturę i przeżyłem zdradę osoby, w której jak idiota byłem zauroczony przez prawie półtora roku - odpowiedziałem - Teraz jak o tym myślę, to wydaje mi się to całkiem ironiczne..

 

- Więc mamy coś wspólnego.. - powiedziała Kamiko.

 

- Co masz na myśli?

 

--pov Kamiko--

 

- Zanim świat poszedł w pizdu, siedziałam w stanowym więzieniu dla esperów, w którym utknęłam przez swojego eks faceta..

 

Satsuki uśmiechnął się.

 

- No proszę. Rozrabiałaś już przed końcem świata..

 

Tylko tyle powie?

Nie zapyta się o powód?

- Nie chcesz znać powodu? - zapytałam lekko skołowana.

 

Odwrócił wzrok w kierunku pojawiającego się księżyca.

 

- Jeśli chcesz o tym mówić, to z chęcią posłucham.. - odpowiedzial

 

Stara się być taktowny, jednak widać że lekko go to zainteresowało.

 

- Podczas dnia apokalipsy, byłam skuta i transportowana do nowego bloku. - powiedziałam - Wtedy też usłyszałam strzały, które w tym więzieniu były rzadko spotykane.

Jak się okazało, były to pierwsze zombiaki, które udało mi się spotkać.

Strażnik przez swoją dekoncentrację, odprowadzając mnie do celi zapomniał zabrać z niej kluczy.

Wykorzystałam okazję i je zabrałam, jednak postanowiłam zostać do czasu aż strzały nie ucichną, ale i tego się nie doczekałam.

W przeciągu kilku godzin, prawie każdy klawisz został zamieniony w truposza pragnącego mózgów, bo przewaga umarlaków była kolosalna. - kontynuowałam - Gdy trochę ucichło, wyszłam z celi i zauważyłam pewnego osobnika, będącego pokrytym flakami, który nie zwracając na siebie uwagi umarlaków - przechodził obok nich.

 

“To niestety był ten śmieć, Toin.”. - pomyślałam.


--

 

ZostawLajka..png


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.