Rozdział 70 - Kuro - Samowolka diabła

Stojąc naprzeciw tego diabła, nie czułam strachu, a lekki podziw dla niego, gdyż mógł tak dogłębnie panować nad iluzjami. Jednak ja nie miałam zamiaru dać się przez nie pokonać.

 

Zdecydowanie ruszyłam w jego kierunku, jednak odległość między mną, a nim nie zmniejszała się. Był to skutek iluzji tego diabła, jednak nawet jeśli mógł oszukać moje oczy, to nigdy nie oszuka mojej zdolności.

 

Mój atak dosięgł diabła pomimo tej sztuczki, ukazując mi prawdę. Nie mogłam się wahać. Od razu dobyłam broń i skierowałam ją w jego kierunku, po czym wystrzeliłam serię próżniowych pocisków, które skutecznie go dosięgły.

 

Niestety, rany zasklepiły się praktycznie od razu, a diabeł sam w sobie w ogóle nie stracił na mobilności. Biegnąc w moim kierunku, wzbudził we mnie lęk, jednak w taki sposób ze mną nie wygra.

 

- Hmm…?

 

Nie mogę się ruszyć? Niemożliwe. Telekineza?

 

---Perspektywa Kazuki---

 

- Kiyo… ona poradzi sobie, prawda? - wahałam pytając się o to.

 

- Z pewnością. - odpowiedziała mi pewna siebie Aya, podczas zszywania rany swojego brata. - Kiyo zwycięży, a my uratujemy Mamoru.

 

Możemy tylko na to liczyć prawda? Jednak moja obecność naprawdę jest tylko dla reszty kłopotem.

 

- Wcale nie. - głos Mamoru rozszedł się po samochodzie. - Nie jesteś kłopotem. W końcu twoja obecność pomoże osiągnąć mi mój cel.

 

Hmm…? Dlaczego to mówisz? Czy to dlatego nie chciałeś mnie tutaj? Wiedziałeś, że nie przydam ci się? Ale… twoje rany, one…

 

- Z-zniknęły? - wydusiłam z siebie, mając na szyi zaciskającą się dłoń Mamoru.

 

Aya… dlaczego ty nic nie?

 

- Słuchaj mnie uważnie dziewczynko. - rzekł Mamoru do swojej siostry. - W tej chwili pójdziesz pomóc Kiyo z diabłem albo ona zginie.

 

Ja… zginę? Dlaczego? Mamoru dlaczego? Czy my nie jes…

 

Szlag, potrzebuje powietrza.

 

---Perspektywa Ayi---

 

- Mamoru co ty robisz? Przecież Kazuki to twoja dziewczyna. Kochasz ją, więc dlaczego ją krzywdzisz? - wyrzuciłam z siebie nie rozumiejąc tego co właśnie ma miejsce.

 

Czy  to możliwe, że to jest ta istota, o której była mowa w wiadomości? Przejęła ona ciało mojego brata? Gdyby tylko wcześniej…

 

- Bierz się do roboty, jeśli nie chcesz mieć jej krwi na swym sumieniu! - Mamoru, a może raczej to coś w nim krzyknęło, a ja pospiesznie opuściłam samochód i pobiegłam w kierunku Kiyo walczącej z diabłem.

 

W tej sytuacji nie czuję bym mogła zrobić coś więcej, niż po prostu przystosować się do jego żądań.

 

Dotarcie do Kiyo zajęło mi dosłownie chwilę, jednak to co ujrzałam, było dalekie od tego co chciałam ujrzeć.

 

- Kiyo! Czy ty? - w sumie to nawet nie pytając wiedziałam, że jej stan jest niestabilny.

 

Kiyo obficie krwawiłą, a z każdą chwilą jej przewaga - oczywiście, jeśli ją miała, spada. Musimy skończyć to jak najszybciej i zająć się opętanym Mamoru.

 

- Co ty tu robisz? Przecież kazałam wam zostać w samochodzie z Mamoru!!! - wykrzyczała wyraźnie wściekła.

 

*Wraugh

 

Ryk diabła zatrząsł ziemią, a moje postrzeganie kierunków nagle zniknęło. Jedyne co miałam okazję ujrzeć to Kiyo zasłaniającą mnie własnym ciałem przed atakiem diabła.

 

Jej ciało zostało odrzucone na kilkanaście metrów, a diabeł wyglądał na wyraźnie zadowolonego z tego co właśnie zrobił. Chwila, potwór jest zadowolony? Co jest grane? Bawi się z nami?

 

- Dostosuj się, do mnie i pozbądźmy się go! - krzyknęła Kiyo ledwo wstając z ziemi, po czym wystrzeliła ze swojej broni w jego kierunku.

 

Brak dźwięki strzału wprawił mnie w zakłopotanie, jednak diabeł zrobił kilka kroków w tył, zupełnie jakby oberwał.

 

Rozumiem, a więc to mam zrobić.

 

---Perspektywa Kiyo---

 

Przybycie Ayi mnie zaskoczyło, jednak nie ważne z jakiego powodu tu jest, jej pomoc może mi się przydać.

 

Tego diabła nie łatwo jest powalić. Posiada niesamowitą regenerację, używa iluzji i zastraszania. Pierwszy raz widzę potwora z jego gatunku o trzech esperskich zdolnościach, jednak gorsze w tym jest to, że nie mogę mu ich nawet odebrać poprzez zabicie jego ofiar.

 

Na szczęście Aya bez słów zrozumiała w jaki sposób ma mi pomóc. Może jednak nie jest tak bezużyteczna jak myślałam.

 

Zbierając resztki mojej mocy, podczas rozpraszania uwagi diabłą przy pomocy mojej broni, odwróciłam jego uwagę od prawdziwego zagrożenia, którym jest ta niewinnie wyglądająca dziewczyna.

 

- Skończyłam!

 

W tej chwili nie mogę wyobrazić sobie słowa, które bardziej poprawiło by mi humor. Wraz z mocą którą zebrałam, wystrzeliłam wysoce skompresowane powietrze w kierunku diabła, który w ogóle się tego nie spodziewał. Jego ciało z niewyobrażalna prędkością wpadło w pułapkę zastawioną przez Ayę, co skończyło się poćwiartowaniem.

 

- Wygrałyśmy… - oznajmiłam resztkami sił i padłam na ziemię.

 

Szlag… czemu czuję, że to nie koniec?

 

---Perspektywa Kazuki---

 

- Wróciłam. Diabeł pokonany, a teraz wypuść ją. - rzekła Aya po powrocie do samochodu.

 

- Jest twoja. Teraz i tak wasze egzystencje są już bez znaczenia. Dostałem to czego pragnąłem.

 

- Aya dlaczego? - zapytałam, po czym spojrzałam na Mamoru. - Kimkolwiek jesteś przestań go kontrolować. To nie jest Mamoru którego znam.

 

- Hm? Chcesz go odzyskać? Niestety to niemożliwe, jednak mogę pozwolić ci być świadkiem narodzin nowego bytu. Bytu, którego zdolności przyćmią wszystko co do tej pory widziałaś. - po wypowiedzeniu tych słów Mamoru opuścił samochód i ruszył w głąb zniszczonego miasta.

 

Ja oczywiście poszłam za nim, nawet jeśli jest teraz kontrolowany.

 

- Mój brat jest opętany. - oznajmiła Aya z smutnym wyrazem twarzy - Ponadto oprócz tego nie wiem nic więcej.

 

- A skąd możesz to wiedzieć? - zapytałam się z podejrzliwością.

Skąd zresztą może coś takiego wiedzieć?

 

- Ja znalazłam wiadomość, z której wynikało, że to co teraz siedzi w moim bracie, wybiło mieszkańców tego miasta wraz z esperami.

 

---Perspektywa Kiyo---

 

- A niech to szlag. - skomentowałam to co widziałam właśnie tymi słowami, gdyż nic innego nie przychodziło mi do głowy.

 

Naprawdę? W ostatniej chwili wpadliśmy w iluzję tego cholerstwa? Jakie to żałosne.

 

- Hehe… to mój koniec. Czekaj na mnie Kamiya, zaraz do ciebie dołączę.

 

“Żyj. W końcu wciąż możesz coś zrobić.” - takie słowa usłyszałam w mojej głowie, podczas gdy obok mnie stał diabeł.

 

“Będziesz moim cennym składnikiem.” - słysząc to w głowie, miałam już tego wszystkiego dość.

 

Od kiedy potwory mówią ludzkim głosem?

 

Pomimo, iż nie mogłam się poruszać przez wyczerpanie. Diabeł podniósł mnie i ruszył w kierunku nietkniętego budynku. Nim się zorientowałam, byłam już na miejscu i tak jak podejrzewałam, było tutaj ukryte pomieszczenie, jednak nie spodziewałam się takiej ilości esperów.

 

Co tu jest grane?
 

====

Jeśli się podobało to zapraszam do komentowania, punktowania i co najważniejsze łapkowania :D


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.