Rozdział 72 - Kuro - Niespodziewany koniec

Rozumiem. W końcu doszłam do tego co tu się dzieje. Ten sygnał był pułapką, która miała sprowadzić do tego miasta esperów. Natomiast ten diabeł odbiera im zdolności i przetrzymuje tutaj, nie rozumiem jednak dlaczego czuję się tak słabo.

 

Czy to skutek uboczny kradzieży zdolności?

 

Teraz przynajmniej rozumiem, dlaczego ten diabeł jest tak absurdalnie silny. Jego moc w niczym nie odstaje od Innego, a może i nawet go przerasta.

 

Jednak to by pomyślał, że ten diabeł pod sam koniec, popełni tak wielki błąd?

 

W momencie gdy ginie esper, od którego diabeł skradł moc, ta moc przepada. Nieświadomy tego wystawił mi ich wszystkich. Teraz wystarczy ich zabić, a diabeł wraz ze śmiercią każdego z nich będzie stopniowo słabł.

 

Jednak nim to zrobię, muszę chwilkę odpocząć. Sen dobrze mi zrobi.

 

---Perspektywa Ayi---

 

Po dotarciu do centrum miasta. Mamoru, albo raczej to coś w nim zatrzymało się.

 

- To tutaj. Teraz wystarczy poczekać, a moc o której nigdy nie śniliście, stanie się moją własnością. - oznajmił patrząc w kierunku moim i Kazuki w odrażający sposób.

 

- Do czego ty tak właściwie wykorzystuje mojego ukochanego? Czym ty w ogóle jesteś? - zapytała wyraźnie wkurzona tym faktem Kazuki.

 

- W sumie... czemu by wam nie powiedzieć skoro i tak niedługo będziecie mi służyć.

 

Słowa istoty przemawiającej przez mojego brata, są jeszcze bardziej irytujące, niż gdyby mój brat mówił to osobiście.

 

- Jestem złym duchem - zjawą, można by rzec. Potrafię przenikać przez istoty ludzkie, tym samym osłabiając ich organizmy, jednakże opętać ich też mogę. I to jest właśnie moim celem, jednak ja nie celuje w ludzi, a esperów. Potężnym esperów, dzięki którym będę rządził w tym postapokaliptycznym świecie.

 

Coś tak potężnego… Jak z tym walczyć? Albo raczej w ogóle można z tym walczyć?

 

- Zakładam, że nie macie również żadnych słabych punktów? - zapytała Kazuki zachowują spokój.

 

- Słabych punktów? Proszę cię. Jesteśmy martwi. Jak chciałabyś nas zabić? - rzekła z arogancją zjawa kontrolująca Mamoru. - My możemy rosnąć tylko w siłę. Rozumiesz?

 

Gatunek rosnący tylko w siłę, bez słabych punktów. Z nimi nie można walczyć. Nie… z nimi nie da się walczyć.

 

- Coś nie tak? Czyżby stało się coś niespodziewanego? - zapytała Kazuki, która wyraźnie dostrzegła coś czego ja nie zauważyłam.

 

- Można by tak powiedzieć. - wzrok Mamoru wylądował na mnie - Zabiłaś wraz z przyjaciółką diabła, czyż nie?

 

Chwilą skąd to pytanie? Czyżby ten diabeł… nie był jego sojusznikiem, a przeszkodą? No tak, przecież kazał nam go zabić, a co za tym idzie, sam nie może tego zrobić.

 

- Oo… a więc masz słaby punkt, a jest nim ostatni diabeł w mieście. Heh. Zabawne. - Kazuki nie przestawała jechać po zjawie. - Byłeś taki wyniosły, potężny, bez żadnych słabych punktów, ale jednak je masz i twój wyraz twarzy o tym świadczy.

 

- Zamknij się!

 

- Taki wielki silny, a przez jednego diabełka nie może osiągnąć swojego celu. Wiesz co? Skoro jesteś do niczego to oddaj mi przynajmniej mojego ukochanego.

 

- Nie ma sprawy. Dołączysz do niego! - krzyknął, a następnej chwili przy pomocy telekinezy Mamoru przyciągnął do siebie Kazuki i skręcił jej kark.

 

- Kazuki?! Kazuki!!! - nie mogłam powstrzymać wybuchu mojej wściekłości i od razu zaatakowałam zjawę w ciele Mamoru jednak zatrzymałam się w ostatniej chwili, gdy usłyszałam te słowa: “Aya, moja siostrzyczko. Jestem tu.”

 

Niech cię dia…

 

---Perspektywa Zjawy---

 

- Eh… że też wszystko muszę robić sam. - oznajmiłem po pozbyciu się tej dwójki. - Że też musiałem wzmocnić tego diabła na tyle, by wykształcił własny mózg. Niech to szlag. Chyba muszę zabić przyszłe pojemniki dla moich braci.

 

“Niczego nie zabijesz!”

 

W mojej głowie?

 

- Pokaż się diable!!! No chyba, że boisz się porażki.

 

“Ja niczego się nie boję.”

 

Wielki dwumetrowy czerwony diabeł wybiegł bezpośrednio na mnie.

 

Oczywistym jest, że nie jest w stanie mnie zabić, jednak inaczej to wygląda biorąc pod uwagę mój pojemnik. Muszę uważać.

 

*Wraugh

 

Jego ryk nic mi nie zrobi. Efekty działające na to ciało mnie nie obowiązują. Wykorzystując tą chwilę lukę w jego obronie, od razu obrzuciłem go okolicznymi gruzami, jednakże było to o wiele za mało.

 

- Nie za twardy jesteś?! - rzuciłem pytaniem, dla rozkojarzenia tego czerwonego śmiecia, który dopiero od niedawna nauczył używać się mózgu.

 

“Zabiję cię!”

 

- Tak się odwdzięczasz, swojemu stwórcy?

 

“Stwórca nie powinien zabijać. Dlatego ja zabiję stwórcę.”

 

Podczas tej krótkiej pogawędki, przygotowałem tylko ostre elementy otoczenia do kolejnego ataku, jednak wygląda na to, że to trochę za dużo, jak dla tego ciała.

 

W jednej chwili przedmioty z okręgu o średnicy 50 metrów zostały przeze mnie wystrzelone w diabła, który odrzucił to wszystko przy pomocy potężnego podmuchu powietrza.

 

A niech to szlag. Umiejętność tego nowo przybyłego espera, a mój pojemnik powoli pada. Co tu robić?

 

---Perspektywa Kiyo---

 

Czemu wciąż słabnę? Coś musi być na rzeczy. Wrr… i jak tu zimno. Gdzie ja miałam tą zapalniczkę?

 

O tu jest. Te ciepełko jest przyjemne, tylko…

 

- Ah… szlag moja bluzka. - w panice szybko ją zdjęłam i rzuciłam nią w po-pozostałych. Ogień rozszedł się w moment, a uczucie słabości zaczęło zanikać.

 

Krzyki tych byłych esperów wypełniły mój umysł, przez co bezwładnie patrzę na ich śmierć i cierpienie. Odchodzę od płomieni jak najdalej, ale to nie pomaga. Nie mogę otworzyć drzwi, ponadto nie mam dostępu do własnej zdolności. Ten cholerny diabeł musiał mi ją ukraść.

 

- Niech to szlag! Nie chcę tak umrzeć. Nie chcę. Nie!!!

 

---Perspektywa Zjawy---

 

“Giń!!!”

Wow.Nie trafił? Widzę, szczęście mi dopisuje. Diabeł zrobił krok do tyłu, jakby to on został zmuszony do uniku. Co jest grane?

 

“Nie przestańcie. Przestańcie!”

 

Wariuje? Ucieka?

 

- Nie tak prędko! - krzyknąłem zatrzymując go telekinezą, z jakiegokolwiek powodu tak się zachowuje, jest on na moją korzyść.

 

“Nie, nie, nie!!! Zostaw mnie. Muszę wracać, wracać. Ja…”

 

- Co z to… rozumiem, twoi esperzy zostali zabici. - oznajmiłam z uśmiechem na twarzy, gdyż oznacza to, że stracił moce wszystkich martwych.

 

I nawet go nie słyszę. Jest idealnie. Teraz nie będę miał problemu w wykończeniu go.

 

*Wraugh

 

- To nie zadziała. - oznajmiłem patrząc na jego szał, a po chwili zaszarżował. - Żałosne.

 

Przytrzymałem go ostatkami sił tego ciała i przebiłem tą ohydą mordę prętem. Jego jucha wystrzeliła w moim kierunku, tym samym brudząc mnie od stóp do głowy.

 

- Na szczęście, te ciało i tak jest już zużyte. - oznajmiłem opuszczając je.

 

- Hmm… więc... ciało, której z tych dziewczyn będzie najlepsze?



 


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.