Rozdział 74 - Kuro - Umówione spotkanie

Po dotarciu na miejsce jako dowódca zdecydowałem się do dość pewny ruch odnośnie naszych poszukiwań.

 

- Mineko, możesz zrobić zwiad na obszarze dwóch kilometrów średnicy od tego miejsca jako epicentrum?

 

Dobrze zdaję sobie sprawę z braku mojego doświadczenia na pozycji dowódcy, jednak nic lepszego nie przyszło mi do głowy, a w jednym z oglądanych przeze mnie anime było coś takiego.

 

- Nie ma sprawy. Nie dopuść tylko by Aki…

 

- Tak, wiem. - przerwałem jej, gdyż doskonale wiedziałem o co jej chodzi.

 

Mam po prostu nie dopuścić by Aki zaangażował się w cokolwiek co nie ma wspólnego z naszą misją. Robię to nie dlatego, że jestem dowódcą, ani z powodu mojej niechęci do niego, a ze względu na jak najszybsze ukończenie tej misji i powrót do bezpiecznej, w pełni uniwersalnej siedziby.

 

Nim zdążyłem się zorientować Mineko tak po prostu zniknęła. Jej zdolność jest o kilka poziomów wyżej niż moja w kwestii poruszania się, więc nie mam się czym martwić. Z pewnością sobie poradzi w walce, jak i ewentualnej ucieczce.

 

- Skoro Mineko zajmie się zwiadem, to co my będziemy robić? - zapytał mnie zdziwiony Handa.

 

Prawdopodobnie wcześniej działali w inny sposób, jednak ja niezbyt chcę się wplątać w walkę. Czy przypadkiem ostatnio nie miałem innego nastawienia co do walki?

 

- Ała. - złapałem się za głowę doświadczając przenikliwego bólu, po czym straciłem przytomność.

 

---Perspektywa Akiego---

 

Gdy po wysłaniu Mineko na zwiad Kuro nagle padł na ziemię, od razu do niego podszedłem. Po jego zachowaniu wnioskuję ból głowy, więc lepiej zajmę się tym od razu.

 

Leczenie trwało dosłownie chwilkę, a stan Kuro poprawił się, jednak wciąż był nieprzytomny. Na szczęście nie ma żadnego zagrożenia w okolicy, więc może w spokoju odpocząć. Tylko co ja mam przez ten czas robić?

 

Nie mogąc niczego wymyślić, postanowiłem rozejrzeć się wokół ze względu na dość mały chaos wokół. Prawdopodobnie ta okolica miała na tyle szczęścia, by nie doszło tu do żadnej większej rozróby, więc jest duża szansa na nietknięte fanty. Pora na poszukiwania.

 

---Perspektywa Mineko---

Że też robię zwiad. Normalnie zajęłaby się tym Kiyo, jednak no niestety musimy radzić sobie bez niej. Skończę to szybko i wracam pospać sobie do samochodu.

 

Na moje nieszczęście, gdy byłam w połowie drogi wykryłam espera. Może to być grupa Kamiyi, więc lepiej to sprawdzę. Im szybciej sprowadzę go z powrotem, tym szybciej będę mogła sobie pospać.

 

Na miejscu jednak nie zastałam tylko espera, a całą grupę, która odpierała ataki dwóch czartów i diabła. Żeby też demony ze sobą współpracowały. Toż to zwykłe przegięcie nawet dla esperów, jeśli nie znają ich słabych punktów.

 

Jednak czy powinnam im pomagać? Jeśli coś wiedzą o Kamiyi to misja zakończy się o wiele szybciej, w przeciwnym wypadku może nie być tak kolorowo.

 

Ehh… gdyby mi ktoś powiedział, że dziś zastąpię Akiego w jego głupotach to nigdy bym mu nie uwierzyła. Ale no cóż, przemogę się. Dla mnie walka z trzema demonami, nie jest żadnym problemem, więc też wiele nie ryzykuję.

 

---Perspektywa Takeru---

 

- Strzelaj, strzelaj i jeszcze raz strzelaj. Nie mamy czasu do stracenia. Te demony muszą zniknąć. - wykrzyczałem do towarzysza, który widocznie jest ślepy skoro nie może trafić w głupiego demona z dziesięciu metrów używając półautomatycznego karabinu.

 

- Nie popędzaj mnie tak, robię co mogę.

 

Nie wiem po co się tłumaczy, ale jeśli przez niego zginę, to go zabiję.

 

- Lecą kule ognia! - krzyknął Issei.

 

Przynajmniej od ma użyteczną zdolność esperską, a nie jakieś głupie wzmocnienie. Właśnie wzmocnienie…

 

- Fujio użyj wzmocnienia na swoich oczach do cholery i zdejmij je wreszcie.

 

- Nie wpadłem na to, ale okej. - rzekł, po czym wystrzelił, jednak ponownie zawiódł.

 

*Bum

*Bum

*Bum

 

Trzy eksplozje na zewnątrz miały moc na tyle wielką, by zbić wszystkie okna w okolicy i zamienić te trzy potwory w mielone.

 

- Issei, co to było? - zapytałem w celu zrozumienia tego co się właśnie odjebało.

 

- Esper spadł z nieba. - oznajmił z jak zawsze niezachwianą powagą.

 

- To wyjdźmy mu podziękować. Hehe.

 

- Ta wyjdźmy. - powtórzył po mnie Fujio.

 

Gdy opuściliśmy salon, a na zewnątrz cały kurz został wreszcie rozwiany, moich oczom ukazała się cudowna panienka. Jakiej rangi jest ta esperka skoro mogła zrobić coś takiego z tą trójką potworów?

 

---Perspektywa Mineko---

 

- Wow… siła tego była zbyt absurdalna. Mogłam nie zwiększać masy tych pocisków, aż tak bardzo. Z siła wystrzału połączenie tego jest niczym broń masowego rażenia.

 

- To nie esper, tylko esperka. Issei nie dopuszczam takich błędów. Do tego jest niebywale silna. - powiedział bez oporów, pomimo iż go doskonale słyszałam.

 

Co za wyrzutki, że też muszę zniżać się do ich poziomu, aby odnaleźć Kamiyę.

 

- Dobrze, że żyjecie. Słyszeliście może o kimś z imieniem Kamiya?

 

- Nie tylko słyszeliśmy, ale i wiemy gdzie jest. Mamy panienkę do niego zaprowadzić?

 

Już nie lubię tego gościa. Nie potrafi ukryć swojego braku manier i źle mu z oczu patrzy.

 

- Wystarczy byście powiedzieli mi gdzie go znajdę.

 

- Przykro mi, ale bez kogoś z wewnątrz nie zostaniesz wpuszczona do naszej kryjówki.

 

Eh… i co ja mam z nimi począć?

 

- Zawsze może panienka tutaj na niego poczekać, możemy sprowadzić go do tutaj, bylebyśmy tylko mogli przekazać mu panienki imię.

 

Tak, teraz jestem stuprocentowo pewna, że gardzę tym gościem.

 

- Mineko, proszę mu to przekazać. Będę czekać, w centralnym parku dzisiaj w południe. - po powiedzeniu tego, bez dalszego zniżania się do poziomu tej trójki odleciałam.

 

Powrót zajął mi moment. Jednak w samochodzie zastałam tylko śpiącego Kuro i to jeszcze na tylnych siedzeniach. Co on sobie myśli? To moje miejsce.

 

- Wstawaj! - krzyknęłam, a on podskoczył jakby ktoś do niego strzelał.

 

- Nie strasz mnie tak. Prawie na zawał padłem. - rzekł uśmiechając się. - I jak poszedł zwiad? Jakiej wskazówki odnośnie pobytu Kamiyi?

 

Nie to jest teraz ważne.

 

- Po pierwsze nie zajmuj mojego miejsca do spania, gdy wiesz, że zaraz wrócę. A po drugie mam poszlakę odnośnie Kamiyi, dlatego umówiłam z nim spotkanie.

 

- Chwila, chwila. Czegoś tutaj nie rozumiem. Jak to umówiłaś się na spotkanie z osobą, która ponoć zaginęła?

 

Musiał pytać?

 

- Spotkałam trzech esperów, którzy go znają, ale nie chcieli powiedzieć mi gdzie jest. Proponowali tylko zaprowadzenie, jednak gdy wyszli z propozycję przyprowadzenia go ustaliłam miejsce spotkania, w parku centralnym w samo południe. Więc jeśli to miał być podstęp…

 

- To przyjdą uzbrojeni, a my mamy element zaskoczenia w postaci mojej osoby oraz niech zgadnę: “Centralny park jest w obrębie tych dwóch kilometrów twojego zwiadu?”

 

- Owszem. - odpowiedziałam lekko zaskoczona, gdyż nie spodziewałam się po niczego więcej, co już pokazał, a jednak mnie zaskoczył. - A teraz jeśli łaska oddaj mi moje miejsce do spania.

 

Jednak gdy już miałam się kłaść, zauważyłam brak naszego medyka.

 

- Gdzie jest Aki? - zapytałam, lecz Kuro nic o tym nie wiedział.

 

Czemu wydaje mi się, że trzeba będzie go ratować?


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.