Rozdział 76 - Kuro - Nie taka oczywista zasadzka

Brak Hanady lekko nas zdziwił. W związku z czym natychmiast się podniosłem i opuściłem samochód.

 

- Czy myślisz o tym samym, co ja? - zapytałem z niechęcią.

 

- Tak. Trzeba znaleźć Akkiego. Po prostu nie mogę uwierzyć, że tak łatwo przychodzi mu sprawianie problemów. - oznajmiła wyraźnie niezadowolona z dodatkowego zadania Mineko.

 

By szybciej znaleźć naszego zaginionego towarzysza rozdzieliliśmy się i zaczęliśmy przeszukiwać okolicę.

 

Skoro Mineko wracając nie widziała go z góry, to na spokojnie można uznać, że jest w jakimś budynku, a to ułatwia nam robotę. No przynajmniej chcę tak myśleć, lecz osobiście sądzę, że nie odnajdziemy go przed południem.

 

W związku z tym udamy się do parku i sprawdzimy co z tym Kamiyą. Mam tylko nadzieję, że pójdzie gładko.

 

Przeszukując okoliczne budynki trafiłem jedynie na zombie i kilka małych, nic nie znaczących potworów, które nie sprawiły mi żadnego problemu.

 

Ostatecznie tak, jak przypuszczałem nie znaleźliśmy Hanady, a po powrocie do auta ujrzałem Mineko, która wyraźnie pomyślała o tym samym co ja.

 

- Chodźmy do tego parku i sprawdźmy, ile prawdy było w tym, że zastaniemy tam Kamiyę. Potem zajmiemy się szukaniem Hanady. To właśnie chciałeś powiedzieć, prawda Kuro?

 

Nie zaprzeczyłem.

 

- To dobrze.

 

I tak oto udaliśmy się do miejsca, które będzie prawdopodobnie zasadzką na nas, lecz nie powinniśmy wykluczać pokojowego spotkania i odzyskania Kamiyi.

 

W kierunku parku zmierzaliśmy powoli, jednocześnie sprawdzając okolice. Ja oczywiście niczym spiderman poruszałem się po tej betonowej dżungli, a tym, co odkryłem było kilku chowających się na obrzeżach parku esperów.

 

Po powrocie do punktu, w którym się rozdzieliliśmy dowiedziałem się od Mineko, że ona oprócz esperów odkryła aktywność diabłów. Dokładnie to trzech sztuk, których na szczęście nie wybiła, gdyż mam pewien pomysł.

 

- Mineko, mogłabyś zaatakować te diabły, a następnie ściągnąć je w kierunku naszych wrogów?

 

- Brzmi sensownie. - oznajmiła, po czym raz jeszcze się rozdzieliliśmy.

 

Kierując się w stronę parku, zastanawiałem się nad domniemanymi zdolnościami swych wrogów, lecz ostatecznie uznałem, że wystarczająco dobrze kontroluje swe nici, by poradzić sobie z ewentualnym zagrożeniem.

 

Gdy dotarliśmy na miejsce nie ujrzeliśmy zupełnie nikogo, ale to nic dziwnego skoro nie nastało jeszcze południe. Ponadto Mineko mówiła, że trójka, którą spotkała była esperami, a co za tym idzie mogą mieć jakieś umiejętności kamuflażu lub coś tego typu.

 

Jedno jest pewne, powinniśmy być ostrożni i cierpliwie poczekać, aż się wyłonią. Myśląc o tym w taki sposób, postanowiłem zrobić coś prostego, co zarazem może się stać całkiem przydatne.

 

Opuściłem swoje bezpieczne miejsce i poruszając się wokół centralnego parku, jak i jego okolic rozłożyłem duże ilości nici. Zrobiłem to ze względu na środki ostrożności, trwało to chwilę, lecz udało mi się objąć cały obszar wokół.

 

Z tym nie musimy obawiać się ataku z zaskoczenia… Chwila, chwila nie musimy obawiać się ataku z zaskoczenia, bo obłożyłem obszar wokół miejsca spotkania nićmi. Czy to nie było zbyt łatwe? Nikt nawet nie zareagował na moje niemalże swobodne poruszanie się wokół.

 

Czy oni byli tam od samego początku? Czy może wyjdą z kanałów? Zadając sobie te pytania dopiero po chwili ujrzałem słońce w zenicie.

 

O kurwa, południe.

 

Natychmiast skierowałem się ku parkowi, lecz w tym samym momencie usłyszałem męski głos.

 

- Nie ruszaj się, jeśli ci życie miłe.

 

Szlag by to, dlaczego akurat teraz?

 

- No już, odwróć się powoli i trzymaj dłonie tak, bym je widział.

 

Zrobiłem jak kazał, ale jedno mnie zastanawia: “Jakim, kurwa, cudem nie poruszyli moimi nićmi skoro zbliżyli się tak bardzo?”

 

- Riyju, sprawdź go. - rzekł, a u osoby obok niego delikatnie zaświeciły się oczy.

 

- Posiada Inokinezę z wyodrębnionym tworzeniem nici.

 

- Oo… Ciekawa zdolność. - skomentował z fascynacją na twarzy.

 

- I niebezpieczna. - powiedziałem i jednym ruchem sprawiłem, że rozstawiona przeze mnie kawałek dalej nić skierowała się ku ich szyi.

 

Jednakże w momencie, w którym powinni stracić swe głowy, ich postacie zniknęły, jak gdyby nigdy ich tu nie było.

 

W następnej chwili poczułem czyjś dotyk na moich plecach i po chwili byłem w całkowicie innym miejscu.

 

Co, do cholery? I czemu, kurwa, jestem związany?

 

- Kolejny esper do kolekcji, podoba mi się to. - mówiąc to osobnik w średnik wieku spojrzał za siebie, a tym co tam się znajdowało było niczym innym, jak jakimś cholernym potworem.

 

- Inokineza tworząca nici, podoba mi się. - potwór, który wyglądał jak diabeł zaczął się do mnie zbliżać, lecz ja nie zamierzałem tak tego zostawić. W jednej chwili użyłem nici, by przeciąć liny i wystrzeliłem w powietrze.

 

Nim jednak zdążyłem obeznać się, w tym co i jak, poczułem jak uderza we mnie podmuch powietrza. Gdybym nie trzymał się moich nici to prawdopodobnie skończyłoby się to w nieprzyjemny sposób.

 

- Daremne twe próby. - wraz z tymi słowami dobiegajacymi za moich pleców, obróciłem się z zamiarem kopnięcia, po czym znowu pojawiłem się na ziemi.

 

Szlag by to, gość posiada zdolność teleportacji.

 

Ogarnął mnie mrok, w którym jedynym uczuciem mi towarzyszącym stał się strach.

 

Natychmiast skierowałem się raz jeszcze ku górze, lecz tak samo szybko jak podjąłem tą decyzję wyczułem, że będzie to najgorszy z możliwych wyborów.

 

Wycofałem się, co akurat mi się udało i dostrzełem, że przede mna znajduje się postać diabła.

 

Nie tracąc czasu pozostałem w ruchu by nie pozwolić temu draniowi mnie dorwać, a po chwili przyjmowania na siebie podmuchów powietrza, dostrzegłem jedyne wyjście z tego pomieszczenia, przy którym na moje nieszczęście była dwójka ludzi.

 

Jak ja się w to, do cholery jasnej, wjebałem?

 

---Perspektywa Mineko---

 

Gdy tylko słońce znalazło się w zenicie, skierowałam się do parku i o dziwo nie było tam Kuro, wskutek czego zaczęłam coś podejrzewać.

 

Nim jednak zdążyłam dojść do czegokolwiek, przede mna znikąd pojawiła się tamta trójka z jedną dodatkową osobą, która to jako pierwsza do mnie przemówiła.

 

- A więc szukasz Kamiyi, czy w takim razie mogłabyś pójść z nami?

 

- Mieliście go tu przyprowadzić.

 

- Nie przypominam sobie bym kiedykolwiek powiedział, że to zrobię.

 

- W takim razie nie będę miła, jak ostatnio i po prostu wyduszę z was miejsce jego pobytu.

 

Słysząc to tylko się zaśmiali, po czym spojrzeli na mnie z pogardą. Skąd u nich ta pewność siebie?

 

- Nie bądź taka pewna siebie, tylko dlatego, że posiadasz Gyro i Biokinezę.

 

Gyrokineza to moja kontrola grawitacji, a biokineza to modyfikowanie kodu DNA za pomocą psychokinezy, czyli tym dokładnie to, czym jest moja druga zdolność. Tylko skąd on to wie?


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.