Rozdział 78 - Kuro - Trudna Sytuacja

- Fujio, Issei. Do roboty. - krzyknął jeden z trzech znanych mi z twarzy facetów, po czym jeden z tych przez niego wywołanych wyszedł na przód i wystawił w moim kierunku swojego dłonie.

 

Nie wiedziałam co zamierza, ale pozwolenie na to by jako pierwszy wykonał ruch z pewnością nie jest dobre.

 

Natychmiast zmieniałam grawitację oddziaływującą na moje ciało i sprawiłam, że w tej chwili oddziałuje na mnie przyciąganie poziome, a co za tym idzie z wielką prędkością zbliżam się ku moim przeciwnikom.

 

Mam zamiar zabić trójkę z nich, po czym na spokojnie wyciągnąć z ostatniego informacje odnośnie tego, gdzie znajduje się Kamiya. Jeśli jednak będzie grał na czas, albo powie coś co mi się nie spodoba, uznam, że nie wiem i go zabije. To brzmi jak dobry plan.

 

Nagle poczułam wzrost temperatury wokół mnie. Osobnik, który wyszedł przed pozostałą trójkę wystrzelił w moim kierunku dużych rozmiarów kulę ognia, jednak niech nie liczy, że tak po prostu mnie nią trafi.

 

Bez większego problemu zmieniłam grawitację dwa razy, dzięki czemu z łatwością uskoczyłam od kuli ognia, po czym aktywowałem pancerz i pod postacią ludzkiego pocisku spadłam na ziemię. Z pewnością zmiażdżę tego drania na krwawy placek.

 

Niestety na mojej drodze stanął kolejny osobnik, którego po prostu zignorowałam wierząc w niszczycielską moc zagrania, które właśnie przeprowadziłam.

 

Pierwszy raz tak bardzo się pomyliłam.

 

On jakby nigdy nic wyciągnął ku mnie swe brudne łapy i mnie złapał, co po prostu sprawiło, że poczułam grozę. Mój dopiero co opracowany specjalny atak został zatrzymany od tak. Prawdopodobnie gdyby nie to, że zawsze planuje z wyprzedzeniem to teraz nieźle bym spanikowała, lecz dla niego jest to już koniec.

 

Mając z nim bezpośredni kontakt, sprawiłam, że zebrał ode mnie swoje łapy i bezwładnie padł na kolana. Przyciąganie grawitacyjnie, które na nim zastosowałam nie pozowli mu choćby na najmniejszy ruch i choć moim założeniem było zmiażdżenie go przy pomocy tego zagrania, to muszę przyznać, że jest dość twardy, gdyż oprócz unieruchomienia go, ta zagrywka nie dała mi nic więcej.

 

- Ty suko! - krzyknął mężczyzna od ognistych kul i wystrzelił ze swoich rąk płomienie, niczym z miotacza ognia.

 

Wielka szkoda, że nie są w stanie one mnie zranić, gdy mam na sobie pancerz, jednak mimo to, moje ubrania nadal mogą się spalić. W skutek czego byłam zmuszona zrobić unik i powrócić z moją niszczycielską defensywą, lecz nie zamierzam robić tego tak otwarcie jak przed chwilą, bo pozostała dwójka wciąż nic nie zrobiła.

Wyciągnąłem swój pistolet i wystrzelił w gościa od ognia jednocześnie sprawiając ku trajektoria lotu kuli znajdowała się na małej przestrzeni ze zwiększoną grawitacją.

 

Sprawiło to, że ta jedna, zwykła, wystrzelona przeze mnie kula przeszyła ciało piromanty na wylot. Pocisk wszedł w jego czoło bez jakiegokolwiek problemu i wyszedł drugą stroną.

 

Wygrałam, a przynajmniej tak myślałam, gdy nagle straciłam zdolność grawitacji i z impetem uderzyłam o ziemię.

 

- Warto było pozwolić jej zabić Fujio i Isseia. Ta moc grawitacji jest cudowna. - oznajmił osobnik, którego wcześniej nie widziałam.

 

Czy on posiada kradzież zdolności? Szlag… przez te przyciąganie nie mogę się poruszać.

 

- Takeru unieszkodliw ją, szybko. - krzyknął złodziej zdolności, jednak jeśli myśli, że poddam się tak łatwo to się grubo myli.

 

---Perspektywa Kuro---

 

Zastanawianie się nad tym jak wielkiego mam pecha jest teraz nieistotne. Muszę się stąd po prostu wydostać, a jeśli będę musiał to po prostu zabije wszystkich w tym pomieszczeniu.

 

Moje dotychczasowe ruchy można obrać za akt desperacji, gdyż jedynie co robię to latam pod sufitem tu i z powrotem, byleby nie zostać trafionym, ani dorwanym przez tego irytującego gościa z teleportacją.

 

Zmierzając ku chronionemu przez dwóch osobników wyjścia, nie zamierzał stawiać wszystkiego na tą malutką szansę ucieczki. Z tego też powodu, szalałem z nićmi ponad ich granice i rozrzucając je pod sufitem zmierzyłem do potencjalnego wyjścia.

 

- Nic z tego. - usłyszałem zza pleców i zupełnie jak na sygnał zbliżyłem do niego obie dłonie.

 

Wszystkie rozłożone dopiero co przeze mnie nad sufitem nicie, wraz z tym jednym prostym i natychmiastowych ruchem skrępowały gościa od teleportacji, a ja wykonując w powietrzu natychmiastowe salto, obróciłem przy okazji swoje ciało o 180 stopni i widząc wyraźni wyraz wkurwienia na twarzy mojego przeciwnika jednym pewnym ruchem pociąłem jego ciało na plasterki.

 

Nici przeszły przez jego skórę i mięśnie, jak rozgrzany nóż przez masło. Jednak nie przy takiej ilości nici nie byłem w stanie przeciąć kości. Ten drań od teleportacji żył nadal, nawet po tym jak poszatkowałem jego ciało, lecz nie trwało to długo, gdyż choć nie byłem w stanie przeciąć jego kości, to moje nicie przeszły między jego żebrami i skutecznie przerobiły jego serce na sieczkę.

 

Na początku apokalipsy nawet bym nie pomyślał, że kiedyś posunę się do tego by zabić innego człowieka w tak okrutny sposób, jednakże nie mam zamiaru tu umrzeć, dlatego też zrobię wszystko co będzie konieczne by przetrwać.

 

Gdy tylko opleciony moimi nićmi mężczyzna od teleportacji wyzionął ducha, anulowałem swoje nici i jego ciało swobodnie opadło na ziemię.

 

Goście przy wyjściu widząc to natychmiast dobyli swoich broni i skierowali je w moim kierunku. Pistolety są czymś z czym nie warto zadzierać, jednak wolę wystawić się na pocisk, niż walczyć z tym cholernym diabłem.

 

Zdając sobie sprawę z ryzyka ruszyłem na dwóch gości przy wyjściu, usłyszałem dwa oddane strzały, przez każdego po jednym, lecz był to tylko początek. Kule, jednak po drugiej zaczęły wbijać się w moje ciało, lecz gdy tylko mimo tych ran doleciałem do swojego celu, jednym szybkim ruchem pozbawiłem obu osobników głów.

 

Widząc spływającą po moim ciele krew i rosnące odrętwienie przekroczył próg drzwi i widząc swoje otoczenie natychmiast zacząłem uciekać.

 

Nie, nie przy pomocy nici, a na własnych nogach, bowiem w dokach nie za bardzo mam do czego przyczepiać nici, a mój stan zapewne nie pozwoliłby mi na szaleństwo na nich.

 

Jak najszybciej muszę się opatrzyć. Dochodząc do tego prostego stwierdzenia, pobiegłem przed siebie, kilka razy skręciłem i już po chwili byłem ścigany przez zombie.

 

Po drodze straciłem też dużo krwi i tak oto jedynym co mi pozostało, było znalezienie kryjówki. Na szczęście dostrzegłem uchylone drzwi jednego z magazynu, do którego wbiegłem bez zawahania, po czym zatrzasnęłam się w nim.

 

Zablokowałem drzwi jakimiś żelaznymi prętami leżącymi na ziemi i usiadłem przy ścianie.

 

Mój wzrok wylądował na moim własnym tułowiu, który był w tej chwili cały we krwi.

 

- Mam przejebane. - powiedziałem na głos.

===========================================================================================

Ostatnio wypełnia mnie wena, tak też jak będzie tu 10 komentów i tyle samo lajków to wrzucam nexta, a co za tym idzie szybciej dostaniecie od Tsuny rozdział z Satsukim :D


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.