Rozdział 79 - Satsuki - ....

 

Mimo iż spodziewałem się tej odpowiedzi, potwierdzenie tego przez Sensei’a wciąż wywołało na mnie niezły szok.

Więc Moja matka również posiadała “nadprzyrodzoną” zdolność - na dodatek taką samą jak Ja...

Życie jednak naprawdę potrafi zaskoczyć...

 

- Rozumiem. - odpowiedziałem, spoglądając w prawą ścianę, na której wisiało jedno z niewielu zdjęć mojej matki. - Więc jednak nie była “zwyczajną” panią domu.

 

Sensei przytaknął.

 

- To jeszcze nie wszystko. - gdy tylko usłyszałem te słowa, po moich plecach przeszły ciarki.- Yumiko… Ona... Brała udział w “tym” projekcie. Chciała wzmocnić swoją “rangę” w ten sposób...

 

Nie wiedziałem, jak zareagować - to był cios bezpośrednio w pozostałości mojego sumienia, jakie mi pozostało.

Moja matka zgłosiła się jako szczur laboratoryjny?
To chyba jakiś niesmaczny żart...

 

- Dlaczego? - zapytałem. - Jaki miała powód, aby zostać królikiem doświadczalnym?!

 

- Jako esper posiadający rangę A, chciała się rozwinąć do wyższego poziomu. - rzekł sensei. - Moja siostrzyczka była dość chciwa, prawda?

 

Chciwość?
Chcesz mi powiedzieć, że moja matka kierowała się chciwością, zostając królikiem doświadczalnym?

 

- Jej udział w projekcie zakończył się mniej więcej w połowie, gdy okazało się, że jest w ciąży. - w tym momencie sensei spojrzał na moją rękę, która uległa zmianie. - Zrezygnowała z udziału w dalszej jego części. Nie zmienia to jednak faktu, że miało to na ciebie całkiem spory wpływ.

 

Zaraz, podczas tego eksperymentu, moja matka była w ciąży?

Mało tego, zrezygnowała z dalszego udziału...

Gdyby naprawdę była “chciwa” nie zważała na ten fakt i kontynuowała udział w nim.

Wina nie może leżeć po jej stronie - ona zawsze myślała o swoich bliskich, a dopiero później o sobie.

Skoro wtedy była już w ciąży, oznacza to tylko jedno  - “On” musiał ją do tego namówić...

Do wzięcia udziału w tym projekcie...

 

- Rozumiem... To by wyjaśniało wiele rzeczy. - odpowiedziałem, opierając się na ścianie przy oknie. - Moje fizyczne zdolności zdecydowanie przewyższały normalne osoby...

 

- Nie wspominając już o wzmocnionej regeneracji. - rzekł sensei. - Pamiętasz chyba, że twoje rany zawsze się dość szybko goiły i nawet te najpoważniejsze złamania nie trwały dłużej niż tydzień.

 

Przytaknąłem.

 

- Twoje DNA z całą pewnością uległo zmianie. - mówiąc to, sensei westchnął. - Zakładam więc, że to, co się stało z twoją ręką, może mieć z tym coś wspólnego.

 

- Potrzebuje o tym więcej informacji. - powiedziałem. - Chciałbym, abyś zdobył dla mnie nazwiska wszystkich osób, które mogą mieć o “tym” jakieś informacje.

 

- To nie będzie konieczne. Znam je od dawna.

 

- W takim razie zamieniam się w słuch.

 

- Niewiele osób z tego projektu utrzymało się przy życiu po jego zakończeniu - rzekł sensei. - Wiem tylko o siedmiu... Nie, ośmiu osobach, które wiedzą wszystko na ten temat, jednak nie mam pewności, czy oni jeszcze żyją.

 

- Od czegoś trzeba zacząć. - powiedziałem. - Więc, kim oni są? Naukowcy?

 

- Szóstka z nich to naukowcy. - usłyszałem w odpowiedzi. - Pozostała dwójka to nikt inny, jak “były” przywódca naszego kraju, no i…


Sensei wyglądał, jakby się nad czymś zastanawiał.

 

- Kim jest ostatnia osoba? - zapytałem, jednak widząc jego wahanie, miałem pewne podejrzenia.

 

- Chcę abyś zachował spokój, gdy ci to powiem. - rzekł. - Możesz mi to obiecać?

 

Przytaknąłem.

 

- Wiesz, że nie zrobię nic, co mogłoby narazić naszą rodzinę. - odpowiedziałem.

 

- Ostatnią osobą jest Yuusuke Ryouma. Był w tamtych czasach jednym z “ważniejszych” naukowców, a zarazem “inżynierów” genetycznych.

 

Tak właśnie myślałem.
Mieszanka genów małpy i gekona - oto kim był osobnik o imieniu Yuusuke Ryouma.

Mój ojciec, a zarazem osoba, którą najbardziej na świecie chcę zabić własnymi rękoma.

 

- Teraz to wszystko nabiera sensu. - powiedziałem. - Ten Gekon w ludzkiej skórze namówił moją matkę do udziału w tym projekcie.

 

- Jeśli mam być szczery, to też mam takie podejrzenia. - odpowiedział Sensei. - Jednak nie udało mi się odnaleźć żadnego dowodu, który dałby mi powód, abym mógł go...

 

Wiem sensei.
Ja straciłem matkę - Ty siostrę.

Nienawidzisz go tak samo jak Ja, jednak musiałeś uważać na wszystko, co robisz.

Miałeś zasady, których nie wolno było ci złamać - w ten sposób ochraniałeś całą rodzinę.

Jednak teraz, nic cię nie ogranicza.  - Wszystko poszło się jebać.

Wiem co zrobisz, gdy tylko go spotkasz.

Nie zamierzam robić ci wyrzutów - zrobiłbym tak samo.

Nie. Ja zrobiłbym dokładnie to samo.


- Jeśli jeszcze żyje, to będzie okazja, aby sobie z nim porozmawiać. - powiedziałem.

 

- Masz rację. Świat jest dość małym miejscem.


Sensei chyba zrozumiał, że jestem dość spokojny, mimo tego, co się dowiedziałem.

Chyba zapomniał o tym, że sam uczył mnie samokontroli...
Poza tym nie mam powodu do wściekania się w tym miejscu - nic to nie zmieni.
Jest jedno co mogę zrobić - wytropię każdego powiązanego z tym eksperymentem i dowiem się, co takiego stało się z moim DNA.

Chcę wiedzieć wszystko na ten temat.

 

- Więc? Co teraz planujesz?

 

- Na początek będę chciał doprowadzić ten pokój do porządku. - odpowiedziałem - Podłącze komputery i będę chciał zrobić to samo, co trzy lata temu.. .


Sensei słysząc moje słowa, lekko się uśmiechnął.

 

- Nie... Nie zrobisz tego...


- Założymy się? - zapytałem.

 

- Nie uda ci się... Przecież po twoim ostatnim wybryku wzmocnili zabezpieczenia...

 

- Mam taką nadzieję. - odpowiedziałem - Ostatnio poszło mi zdecydowanie za łatwo.

 

- W takim razie będę miał dla ciebie kilka miejsc do sprawdzenia. - rzekł Sensei.

 

- Wiesz jak to działa, sensei - odpowiedziałem, zaciskając pięść i wystawiając ją w jego stronę - Prawo równej wymiany. Chcę wszystkie nazwiska osób mających jakiekolwiek powiązanie z projektem, w którym brała udział moja Matka. Chcę wiedzieć wszystko to, czego się dowiedziałeś, podczas swojego śledztwa.

 

Tak będzie mi łatwiej rozpocząć poszukiwania.

I zastanowić się nad swoimi dalszymi działaniami.

 

Sensei przybił żółwika.

 

- Niech ci będzie. Zajrzę do archiwum.  

 

Sensei chciał wyjść z pokoju, ale przypomniało mi się coś.

 

- Ach, jeszcze jedno. Podziękuj ode mnie Yukki~sensei.  - powiedziałem - Niedawno miałem styczność z grupą mającą dostęp do “Lux’a” i wiedza, którą we mnie wpoiła, była nieoceniona. [By Tsu - wspomniany narkotyk kilka chapterów temu]

 

Sensei uśmiechnął się.

 

- Sam jej podziękuj. Będziesz miał na to dużo czasu. - odpowiedział wychodząc.

 

Cholernie złośliwy z niego człowiek.

No ale cóż...

Pod tym względem, jesteśmy do siebie podobni.

 

Rozejrzałem się po pokoju, zastanawiając się od czego powinienem zacząć swoje małe porządki.
Szlag, strasznie się tu zakurzyło...

No dobra, robienie porządków to zawsze jakaś odskocznia, co nie?

Cholera, wolałbym walczyć z kolejnym odmieńcem...


Autorskie nowelki znajdujące się na stronie są własnością autorów - kopiowanie, rozpowszechnianie nowelek bez zgody autora będzie rozstrzygane drogą sporną na mocy prawa.
Tłumaczenia nowelek znajdujące się u nas na stronie są legalne, w przypadku naruszenia legalności, odpowiedzialność ponosi autor tłumaczenia, administracja nie ponosi odpowiedzialności za treści znajdujące się na stronie oraz forum.

© 2018 - 2019 Bliźniacze Smoki Team
Komentarze
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować.